28 kwietnia 2012

"Żelazna Córka" Julie Kagawa

Tom 2 mrocznego i romantycznego cyklu Żelazny Dwór wypełnionego akcją, przygodą i magią.

"Nazywam się Meghan Chase.
Od jakiegoś czasu przebywam w pałacu zimowych elfów. Jak długo dokładnie? Nie wiem. W tym miejscu czas nie płynie normalnie. Od kiedy utknęłam w krainie Nigdynigdy, życie w świecie zewnętrznym, świecie śmiertelników, płynie beze mnie. Jeśli kiedykolwiek się stąd wydostanę, jeśli uda mi się wrócić do domu, może się okazać, że od mojego zniknięcia minęło sto lat, a cała moja rodzina i przyjaciele od dawna nie żyją.
Staram się nie myśleć o tym za często, ale czasami nie mogę się po prostu powstrzymać.
Zawarłam z zimowym księciem umowę – obiecałam, że jeśli on mi pomoże, pójdę z nim na Mroczny Dwór. Ale gdzieś tam, pośród upiornego pustkowia pyłu i żelaza, uświadomiłam sobie, że się w nim zakochałam…"


Żelazna miłość

Meghan przebywa w Mrocznym Dworze – taka była cena układu z księciem Ashem, który pomógł dziewczynie odnaleźć Ethana i zniszczyć Żelaznego Króla. Teraz Ash unika Meghan, a nastolatka nie ma pojęcia, jaka czeka ją przyszłość w skutej lodem krainie, gdzie przed śmiercią chroni ją jedynie łaska królowej Mab. Zwodzona, przerażona i niepewna, a przy tym zakochana w mężczyźnie, który powinien być jej wrogiem, dziewczyna oczekuje na dopełnienie się swojego losu, gdy niespodziewanie staje się świadkiem dramatycznych wydarzeń – kradzieży Berła Pół Roku, przekazywanego co sześć miesięcy pomiędzy dworami Letnim i Zimowym. Meghan zna sprawcę zdarzenia, lecz zimowa królowa nie chce jej uwierzyć, zrzucając winę na Letni Dwór. Wojna wisi w powietrzu i Meghan wie, że musi odnaleźć Berło, by zapobiec najgorszemu…

Na drugi tom przygód Meghan Chase czekałam z niecierpliwością już przeszło rok czasu – czyli dokładnie od chwili, gdy przeczytałam Żelaznego Króla. Niesamowity świat stworzony przez Julie Kagawę sprawił, że moje serce zaczęło bić szybciej, zaś przez wiele następnych dni spoglądałam nieprzytomnym wzrokiem na nasz szary, ponury świat żałując, że nie jest mi dane poznać krainę Nigdynigdy i spotkać mrocznego księcia Asha. Miałam jednak spore obawy przed lektura Żelaznej Córki, gdyż bałam się jednego – tego, że autorka nie sprosta moim oczekiwaniom i nie ukoi mojej tęsknoty. Jak bardzo się myliłam!

Julie po raz kolejny wciąga widza w magiczny i zwodniczy świat krainy Nigdynigdy, gdzie trzeba na każdym kroku mieć się na baczności, bowiem w mroku czai się niebezpieczeństwo, które nie zasypia. Pięknym, plastycznym językiem opowiada ustami Meghan historię o tęsknocie, miłości, nienawiści i zdradzie, a także o wielkiej przygodzie, która zapiera dech w piersi. Akcja mknie jak szalona, a czytelnik nawet nie zwraca uwagi, że strony powieści przelatują mu przez palce, nieubłaganie zbliżając ku finałowi i jednocześnie podnosząc temperaturę do granic możliwości. Dramatyczne decyzje, które muszą podejmować bohaterowie, potrafią wstrząsnąć i zaskoczyć, a to przecież tylko część emocji, które oferuje nam historia Meghan, półelfiej księżniczki Letniego Dworu.
Cała recenzja na:

www.bookgeek.pl/2012/04/28/recenzja-zelazna-corka



Za tę niezwykłą książkę gorąco dziękuję portalowi ParanormalBooks!

Original: The Iron Fey #2: The Iron Daughter
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 29.03.2012

                                                                                       
Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się, że ta część wywoła we mnie TAKIE emocje! Doprawdy jestem zaskoczona, bo co prawda uwielbiam tę serię, ale teraz to ja po prostu oszalałam na jej punkcie! Mam nadzieję, że tom trzeci pojawi się u nas bardzo szybko, bo nie wytrzymam - chociaż oczywiście zaspoilerowałam sobie troszkę, czytając opis do czwórki - nie róbcie tego! Ja mam ochotę wyrywać sobie włosy z głowy przez własną głupotę i ciekawość... Warto jeszcze dodać, że tomy 1,5 i 3,5 chyba nie będą wydane w Polsce - to krótkie nowelki, w których Julie przedstawia wydarzenia pomiędzy głównymi tomami - czytałam akurat  The Winter's Passage i w tej części opowiedziana jest droga Meghan i Asha do  Zimowego Dworu. Bardzo mi się podobała, ale była stanowczo za króciutka! Na koniec dodam jeszcze moją recenzję Żelaznego króla dla zainteresowanych - TU :)





Cykl The Iron Fey 
składa się z: 

#1 The Iron King

#1,5 The Winter's Passage

#2 The Iron Daughter

#3 The Iron Queen

#3,5 The Summer's Crossing

#4 The Iron Knight




I moja miłość, zimowy książę Ash -  tak, jestem w 100% TEAM ASH <3 (przemilczę, że jak dla mnie MUSI mieć długie włosy i SREBRNE oczy!!!)

26 kwietnia 2012

"Żelazny cierń" Caitlin Kittredge

"Steampunk + dystopia. Wielki Cthulhu poleca(łby. Gdyby mówił). 
Niezwykła seria łącząca w sobie elementy science-fiction, antyutopii i przebogatej mitologii Lovecrafta.

 W świecie maszyn, parowych silników i potężnych mostów, Aoife czeka, aż nekrowirus, który przemienił w szaleńców jej najbliższą rodzinę, dosięgnie także i ją. Nie ma ucieczki przed śmiertelną chorobą... Póki jednak Aoife może samodzielnie myśleć, póki krew w jej żyłach płynie, dziewczyna uczy się wymarzonego fachu w szkole inżynierów. Pewnego dnia Aoife dostaje list od brata, w którym ten prosi ją o pomoc. Conrad uciekł z domu zaraz po szesnastych urodzinach i słuch po nim zaginął. Dziewczyna, w towarzystwie przyjaciela, Cala oraz dziwnego przewodnika, Deana, wyrusza do domu swego ojca, jedynego miejsca, do którego mógł udać się Conrad, gdy porzucił pogrążającą się w szaleństwie rodzinę. Niebezpieczna wyprawa przynosi Aoife wiedzę. Wiedzę, której posiąść nie powinna i która ściąga na nią śmiertelne niebezpieczeństwo."


Lovecraft, lata ‘60 XX wieku. Aoife Grayson, prawie szesnastoletnia uczennica Akademii Maszyn, mieszka w mechanicznym mieście, gdzie rządzi kult rozumu, a wszelkie wierzenia w magię uznawane są za herezję i krwawo tępione. W dodatku świat opanował nekrowirus – choroba, która zamienia ludzi w niebezpieczne istoty. Aoife boi się wirusa przede wszystkim dlatego, że jej matka jest chora i przebywa w zakładzie dla obłąkanych. Bohaterka wie, że i ją, podobnie jak jej zaginionego brata, czeka ten los. Gdy jednak dostaje list od Conrada z prośbą o pomoc, Aoife nie waha się – postanawia wyruszyć do rodzinnego Arkham, by pomóc choremu bratu. Nie wie jednak, co czeka ją z dala od Lovecraft i od ochronnych murów Ravenhouse. Zdana więc na łaskę przewodnika, wraz ze swym przyjacielem Cal wyrusza w niezwykłą podróż po prawdę, która całkowicie odmieni jej życie…

Po powieść Caitlin Kittredge – Żelazny cierń – sięgnęłam z radością, przygotowana na niesamowitą opowieść w klimatach steampunku. Dodatkowo zachwycająca, klimatyczna i mroczna okładka przedstawiającą piękną dziewczynę w staromodnej koszuli sprawiła, że moje oczekiwania były dosyć wysokie. Czy powieść panny Kittredge spełniła więc moje przewidywania? Niestety niezupełnie.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, która nasuwa mi się od razu, gdy analizuję powieść, jest fakt, iż Żelazny cierń to nie dystopia, lecz antyutopia – oba te pojęcia są nagminnie mylone i niejednokrotnie używane zamiennie. I kolejna istotna kwestia – to nie jest typowy steampunk z bardzo prostej przyczyny – okres czasu, w którym dzieje się akcja, wyklucza owo nazewnictwo. Skłaniałabym się bardziej ku terminie dieselpunk, albo i atompunk, gdyby nie fakt, że autorka uparcie wtopiła w lata ‘60 XX wieku klimat XIX-wieczny, choć pominęła tak istotne kwestie, jak moda ówczesnego społeczeństwa czy specyficzna mowa. Uznaję to za wynik połączenia antyutopii ze stylizacją steampunkową, które dotychczas nie były łączone ze sobą w powieściach fantasy i najzwyczajniej połączenie to nie jest dopracowane.

Cała recenzja na: 



Za książkę dziękuję ParanormalBooks!

Original: Iron Codex #1: The Iron Thorn
Wydawnictwo: Jaguar
Data wydania: 4.04.2012

I taki tam trailer, który - podobnie, jak książka - pozostawia wiele do życzenia... No ale w końcu to fanmade.

22 kwietnia 2012

Kwietniowo - urodzinowy stosik książkowy & zapowiedzi majowe!


Nadszedł w końcu czas na kolejną porcję chwalenia się swoimi zdobyczami - jak wszyscy, to i ja też. Poza tym muszę podkreślić, że już jutro, tj. 23 kwietnia, mamy Światowy Dzień Książki, więc chyba wypada co nieco na ten temat rzec ;) Tak więc dla mnie w zasadzie dzień książki jest codziennie, bo nie ma opcji, abym choć paru stron nie przeczytała każdego dnia. To po prostu wchodzi w nawyk, robię to bezwiednie, zwyczajnie czuję potrzebę przeczytania czegoś. Nie wiem, czy cały czas tak będę miała - może, jak założę rodzinę, będzie inaczej, ale teraz liczy się to, że książki są ważnym elementem mojej codzienności ;] Dlatego na mnie osobiście Dzień Książki nie robi wielkiego wrażenia, no może poza faktem, że w Matrasie mają promocję -25% na cały asortyment :P

Ok zacznijmy więc w końcu prezentację:
1. "Brak tchu" George Orwell - TU recenzja, od wydawnictwa Bellona.
2. "Nie jestem seryjnym mordercą" Dan Wells - TU recenzja, od wydawnictwa Znak.
3. "Śmiercionośne fale" Carrie Ryan - TU recenzja, od wydawnictwa Papierowy Księżyc.
4. "Żelazny Cierń" Caitlin Kittredge - od ParanormalBooks, właśnie czytam - powiem na razie tylko: WOW!
5. "Anna we krwi" Kendare Blake - także od PB.
6. "Szkarłatna partytura" Ralf Isau - TU recenzja, od PB.
7. "Żelazna Córka" Julie Kagawa - NARESZCIE! Od PB, niedługo biorę się za czytanie!
8. "Anielska" Cynthia Hand - także od PB ;)
9. "Tron Szarych Wilków" - Williams Chima - także od PB.
10. "Nowa Ziemia" Julianna Baggott - niespodziewana przesyłka od wydawnictwa Egmont, zaraz po Żelaznym biorę się za tę lekturę ;)
11. "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" Drew Magary - od Sihh :)
12. "Niedokończone opowieści" J.R.R.Tolkien - zakup własny w mega promocji w Matrasie.
13. "Folwark zwierzęcy" George Orwell - jak wyżej
14. "Isola" Isabel Abedi - zakup własny od Kerach.
15. "Skrytoświat" William Horwood - także zakup własny od Naikari.
16. "Diabeł. Autobiografia" Tosca Lee - jak wyżej.
17. "Jutro 5" John Marsden - prezent urodzinowy od Sheti :)
18. "Rudowłosa" Jaye Wells - prezent urodzinowy od Naikari ;)
19. "Potem" Rosamund Lupton - prezent urodzinowy od Alicji ;)
20. "Rok 1984" George Orwell - prezent urodzinowy od Sihh ;)

Takim oto sposobem mam już trzy wielkie dzieła Orwella w swojej kolekcji, ha! Niemniej przede wszystkim pragnę podziękować osobom, które sprezentowały mi urodzinowo tak wspaniałe książki, a także wydawnictwom, że zaufali mi i przesłali tyyyle doskonałych powieści, zawierzając mojej ocenie. To niesamowite, naprawdę bardzo dziękuję!

A teraz odrobinka zapowiedzi - nie za dużo, żebyśmy się tym nie przejedli, ale troszkę nie zaszkodzi ;) A więc... (opisy z lubimyczytac.pl)

9 maja 2012
Cassandra Clare - Mechaniczny Książę
Wyd: MAG

W magicznym podziemnym świecie wiktoriańskiego Londynu Tessa znalazła bezpieczne schronienie u Nocnych Łowców. Jednakże bezpieczeństwo okazuje się nietrwałe, kiedy grupa podstępnych członków Clave zaczyna spiskować, żeby odsunąć jej protektorkę Charlotte od kierowania Instytutem. Gdyby Charlotte straciła stanowisko, Tessa znalazłaby się na ulicy… jako łatwa zdobycz dla Mistrza, który chce wykorzystać jej moc do własnych celów. Z pomocą przystojnego i autodestrukcyjnego Willa oraz zakochanego w niej Jema Tessa odkrywa, że wojna Mistrza z Nocnymi Łowcami wynika z osobistych pobudek. Mistrz obwinia ich o dawną tragedię, która zniszczyła mu życie. Żeby poznać tajemnice przeszłości, cała trójka odbywa podróże do mglistego Yorkshire, do rezydencji, w której kryją się nieopisane okropieństwa, do londyńskich slumsów i zaczarowanej sali balowej, gdzie Tessa odkrywa, że prawda o jej pochodzeniu jest bardziej złowieszcza, niż przypuszczała. Kiedy troje przyjaciół spotyka mechanicznego demona, który przekazuje Willowi ostrzeżenie, uświadamiają sobie, że Mistrz wie o każdym ich kroku… i że ktoś ich zdradził. Tessa uświadamia sobie, że jej serce bije coraz mocniej dla Jema, choć nadal dręczy ją tęsknota do Willa, mimo jego mrocznych nastrojów. Coś jednak zmienia się w Willu, kruszeje mur, który wokół siebie zbudował. Czy odnalezienie Mistrza uwolni Willa od sekretów i da Tessie odpowiedzi na pytania, kim jest i dlaczego się urodziła? Kiedy poszukiwania Mistrza i prawdy narażają przyjaciół na niebezpieczeństwo, Tessa odkrywa, że połączenie miłości i kłamstw może zdeprawować nawet najczystsze serce.

16 maja 2012
Larissa Ione - Rozkosz nieujarzmiona
Wyd: PAPIEROWY KSIĘŻYC

W miejscu, gdzie przyjemność może kosztować cię życie…
Jest zabójczynią demonów, która pragnie zmysłowej przyjemności – jednak obawia się, że na wieki będzie jej pozbawiona. Dopóki Tayla Mancuso nie ląduje w szpitalu, prowadzonym przez demony w przebraniu, a lekarz naczelny, Eidolon, powoduje że jej ciało płonie niezachwianym pragnieniem. Lecz aby udowodnić swą ostateczną lojalność wobec swoich, musi zdradzić chirurga, który ocalił jej życie.
Dwoje kochanków, którzy ośmielą się zaryzykować wszystkim.
Eidolon nie może oprzeć się tej ognistej, niebezpiecznej kobiecie która napełnia go wściekłością i namiętnością jednocześnie. Nie tylko jest jego zaciekłym wrogiem, równie dobrze może być tym łowcą, żerującym na jego ludziach. Rozdarty pomiędzy chęcią poznania prawdy a pragnieniem znalezienia partnera przed straszliwą transformacją, roszczącą sobie wieczność, Eidolon ośmieli się popełnić niedopuszczalne – pozwoli Teyli posiąść jego duszę i ciało…

18 maja 2012
Maria V. Snyder - Dotyk Magii
Wyd: HARLEQUIN

Wszyscy magowie Iksji zostali straceni podczas wojskowego przewrotu. Tymczasem w sąsiedniej Sycji nadal są uprzywilejowaną kastą, co więcej czterech z nich zasiada w Radzie rządzącej państwem.
Na Yelenie ciąży wyrok śmierci za stosowanie magii. Jedynym ratunkiem jest ucieczka do Sycji, jej ojczystej krainy, z której została porwana jako dziecko. Tutaj, w Twierdzy Magów, ma tylko rok na doskonalenie swego niezwykle rzadkiego magicznego daru. Jeżeli nie nauczy się go kontrolować, zginie.
W Sycji nic nie układa się tak, jak się spodziewała. Czuje się samotna i obca. Tutejsze zwyczaje ją drażnią lub śmieszą, nie pamięta rodziców, a brat okazuje jej jawną wrogość.
Niespodziewanie Yelena zostaje wciągnięta w rozgrywkę z siłami zła, tak pierwotnymi i silnymi, że mogą zagrozić istnieniu Sycji. Wszystko zaczyna się od porwań i brutalnych morderstw młodych adeptek magii. Ofiarom skradziono dusze, które mogą być dodatkowym źródłem ogromnej mocy. Podczas walki na śmierć i życie Yelena przekonuje się, że jej potężne magiczne zdolności są w takim samym stopniu darem, co przekleństwem…

30 maja 2012
Sophie Jordan - Niewidzialna
Wyd: BUKOWY LAS

By uratować życie ukochanego, Jacinda złamała tabu: zdradziła najpilniej strzeżoną tajemnicę swojego gatunku.
Teraz musi powrócić pod ochronę stada, wiedząc, że może już nigdy nie zobaczy Willa. Mało tego, działanie mgły zacierającej wspomnienia mogło sprawić, że Will zapomniał o tamtej znamiennej nocy i powodzie ucieczki Jacindy. Po powrocie do domu Jacinda wszędzie napotyka wrogość i musi zadawać sobie dużo trudu, by na każdym kroku udowadniać swą lojalność. Dla dobra własnego i swojej rodziny. Wśród tych niewielu, którzy z nią rozmawiają, jest następca alfy stada – Cassian, który zawsze jej pragnął, oraz siostra Tamra, odtąd na zawsze odmieniona przez nagłe zrządzenie losu. Jacinda wie, że powinna zapomnieć o Willu i ułożyć sobie życie bez niego. Zdaje sobie sprawę z tego, że nawet jeśli zdołał ją zapamiętać i dotrzyma obietnicy odnalezienia jej, tylko narazi na niebezpieczeństwo ich oboje. Jednak nie porzuca nadziei, że kiedyś znów będą razem. Czy gdy pojawi się szansa, by podążyć za głosem serca, zaryzykuje wszystko dla miłości?

Kto z Was zapoluje na te książki?Bo ja na wszystkie cztery na bank! ;D

17 kwietnia 2012

"Za cudze winy" Kresley Cole

"Wampir, który był żołnierzem, a teraz ma dość życia…

Setki lat temu Sebastian Wroth został zmieniony w wampira – w jego mniemaniu najpotworniejszą istotę na ziemi - wbrew swojej woli. Chory z nienawiści do samego siebie i samotny od wielu lat, nie widzi powodu, aby ciągnąć dalej swe nędzne życie. Do chwili, kiedy wyjątkowa, czarodziejska istota przybywa do jego zamku, aby go zabić, a tak naprawdę, nieświadomie, ratuje mu życie.

Walkiria – zabójczyni wysłana po to, aby go zabić…

Kaderin Zimne Serce straciła ukochane siostry w bitwie, dawno temu. Kiedy zostały zabite przez wampira, tajemnicza boska siła stłumiła w Kaderin żal i smutek – pozbawiając walkirię także innych uczuć. Jednakże, kiedy Kaderin spotyka Sebastiana, jej uczucia… a właściwie głównie pożądanie… wracają ze zdwojoną siłą. Po raz pierwszy w życiu nie jest w stanie zabić wampira.

Zostają współzawodnikami w legendarnym rajdzie…

Nagroda w trwających miesiąc zawodach jest tak potężna, że pozwala właścicielowi odwrócić bieg historii. Kaderin zrobi wszystko, żeby wygrać ją dla swoich sióstr. Sebastian, który pragnie tylko jednego – samej Kaderin, także przystępuje do współzawodnictwa i wykorzystuje każdą sytuację, aby rozbudzić uśpione uczucia walkirii. Trasa rajdu wiedzie przez antyczne grobowce, katakumby i skarbce, wokół całego świata, w poszukiwaniu potężnych artefaktów. Ale kiedy Kaderin zostanie zmuszona do wyboru pomiędzy wampirem, który ją pociąga, a możliwością odzyskania swojej rodziny, jaką podejmie decyzję?
"


Nienawidzący swojej wampirzej egzystencji Sebastian Wroth, którego w pijawkę zamienił jego własny brat, od setek lat marzy o śmierci i zapomnieniu. Kiedy więc do jego zamku przybywa zabójczyni, nie próbuje się nawet bronić, ba! Jest zachwycony, że w końcu ktoś skróci jego agonię. Kiedy jednak widzi Kaderin, waleczną walkirię, wroga wampirów, coś się z nim dzieje... Kaderin także nie rozumie, co sprawiło, że zawahała się przed zabiciem potwora. Jej ciało odpowiedziało zgoła inaczej na jego obecność – zapragnęła go. A on zapragnął jej... A to dopiero początek ich wspólnych problemów.

Za cudze winy to drugi tom serii Kersley Cole, w jakiej autorka skupia się na wampirze i walkirii, których niespodziewanie zaczyna łączyć silna więź – ona próbuje się temu oprzeć, a on pragnie pogłębić. Pełna namiętności historia, obfitująca w sporo ostrych scen erotycznych przeplata się z morderczym rajdem nieśmiertelnych, w którym bohaterowie pragną wziąć udział i zdobyć coś, co może odmienić przeszłość. Czy zatem ta opowieść do mnie przemówiła, wywołała emocje i rumieńce na twarzy? Nie.

Autorka posługuje się stosunkowo prostym językiem, opisując wydarzenia śmiało i bez zbędnego „owijania w bawełnę”. Tworzy sekwencje scen, w których większość sytuacji dotyczy przede wszystkim wyuzdanego seksu. Już ten schemat daje nam informacje o tym, czego możemy doświadczyć przy lekturze – w zasadzie żadnych wzniosłych uczuć, żadnych kontemplacji, żadnych wielkich przemyśleń, ot seks międzygatunkowy i to w dodatku pomiędzy walkirią, która się broni (coś jej to nie wychodzi, chciałabym zauważyć) i jej największym wrogiem, wampirem, który jest zakompleksiony, jak małe dziecko. Fabuła doprawdy porywająca!

Kreacja bohaterów mnie nie zaskoczyła, bowiem już po pierwszych parunastu stronach wiedziałam, czego się spodziewać, a kolejne rozdziały potwierdziły moje przypuszczenia. W bohaterach zachodzi powolna zmiana, zwłaszcza w Sebastianie, który – po poznaniu swojej oblubienicy – pragnie ją zdobyć i wie, że teraz ma dla kogo żyć. Kaderin natomiast jest silna, nieustraszona i waleczna, ale poza tym nudna jak flaki z olejem, nie wspominając już o jej pełnym imieniu (Kaderin Zimne Serce), które mnie po prostu rozśmiesza. W tej kobiecie nie ma za grosz polotu – najpierw się ociera kroczem o obcego faceta, błagając o więcej, by w następnej chwili stwierdzić, że tak być nie może, bo ona jest walkirią, a on wrogim wampirem. Cóż, chyba nie muszę mówić, jaka była moja reakcja?

Akcja nabiera tempa z każdą kolejną stroną i to rzeczywiście jest plus – czytelnik się nie nudzi, jakkolwiek fabuła byłaby sztampowa i irytująca. Wciąż coś się dzieje, a erotyka dodaje wydarzeniom pikanterii. Ale nawet tu historia wydaje mi się lekko naciągana, nie ma w niej wystarczająco dokładnie stworzonego zaplecza, nie ma głębszego sensu. Czytając o zawodach, które powinny mrozić krew w żyłach, w zasadzie równie dobrze mogłam przeglądać książkę kucharską, albo podręcznik do matematyki – nic interesującego, nic zaskakującego, ani tym bardziej porywającego. I choć komuś może do głowy przyjść porównanie Cole do pani Kenyon, zaręczam, że obie autorki oddziela przepaść – Kenyon uwielbiam za jej drobiazgowość, za doskonale wykreowany świat i przede wszystkim za smak, z jakim tworzy pikantne sceny (nie tylko łóżkowe). 

Świat pani Cole mnie nie wciągnął. Co więcej – historia namiętnej miłości wampira i walkirii zamiast mnie poruszyć, wywołała zniesmaczenie i znudzenie. Ani Sebastian ani Kaderin nie zdobyli mojej sympatii, a przez to przebrnięcie przez kolejne rozdziały było ciężkie – pomimo stosunkowo wciągającej akcji. W dodatku nie da się nie zauważyć, że książek o podobnej fabule są setki – bohaterowie zawsze piękni, zawsze namiętni, zawsze nieco perwersyjni. Czy polecam? Fanom ostrzejszych erotyków paranormalnych owszem, nikt bowiem nie powiedział, że książka jest zła – jest specyficzna, nie wymagająca myślenia, nastawiona tylko na jeden rodzaj emocji. W moich oczach jednak powieść Za cudze winy zasłużyła na naciągane 3-/6, a wniosek, jaki wysnułam po lekturze, może być tylko jeden – po inne książki tej autorki na pewno nie sięgnę.


Original: No Rest for the Wicked
Wydawnictwo: Dwójka bez sternika
Data wydania: 13.01.2012
***

Przyznam szczerze, że czasem mi smutno, że daję niską ocenę jakiejś książce - czasem, bo jednak mam świadomość, że inaczej jej ocenić nie umiem. Szkoda, wielka szkoda, że twórczość tej pani nie przypadła mi do gustu, ale cóż poradzić... Widocznie paranormalne erotyki bawią mnie coraz mniej. Może zmienia mi się gust? Sama nie wiem... A w ogóle nie wspomniałam w recenzji o okładce - tak było bezpieczniej. Ale przyznam tak cichutko, że ten wielki osiłek ani trochę mi się nie podoba i jeśli to jest Sebastian, to podziękuję za takiego "przystojniaka"... Jeśli  lubicie taki typ literatury, to oczywiście polecam Wam powyższą pozycję - to zawsze jakaś forma rozrywki, nawet jeśli niskich lotów ;) 

16 kwietnia 2012

"Brak tchu" George Orwell

Powieść często uznawana za najlepsze dzieło autora Folwarku zwierzęcego i Roku 1984, przełożona na kilkadziesiąt języków!

 Akcja rozgrywa się w Anglii, a bohater - gruby komiwojażer George Bowling, po nieoczekiwanym wygraniu na wyścigach pokaźnej kwoty funtów, postanawia wyruszyć w sentymentalną podróż do Dolnego Binfield, miasteczka swojego dzieciństwa. Niestety, krajobraz się zmienił, a zamiast sielskiej brytyjskiej prowincji zastaje na miejscu ponurą rzeczywistość zbliżającej się wojny i totalizmu. Powieść uznawana jest przez wielu krytyków za lepszą nawet od Roku 1984 i Folwarku zwierzęcego, tyle że pozostaje w cieniu tamtych utworów.

GEORGE ORWELL (ur. 25 czerwca 1903, zm. 21 stycznia 1950) - pisarz i publicysta angielski. Urodzony w Indiach, do Anglii przeprowadził się w 1907 roku. Jego dzieła, znane na całym świecie, odznaczają się inteligencją i dowcipem oraz wrażliwością na nierówności społeczne. Orwell zagorzale krytykował systemy totalitarne, czego wyrazem były jego głośne powieści Folwark zwierzęcy (1945) oraz Rok 1984 (1949).”


George Bowling, czterdziestopięcioletni Anglik z nadwagą, mieszkający w małym domku wraz z żoną i dwójką dzieci, pewnego dnia wybiera się po nową, sztuczną szczękę. Dzień wydawałby się dokładnie taki sam, jak każdy poprzedni, gdyby nie afisz, na którym pojawia się jedno niepozorne imię. I to właśnie imię sprawia, że w bohaterze odżywają wspomnienia. George zaczyna snuć leniwą opowieść o swoim dzieciństwie, młodości i dorosłości, wprowadzając nas w swój świat. Dzięki niemu dane jest nam zobaczyć rzeczywistość przełomu XIX i XX wieku, ze wszystkimi jego dobrymi i złymi stronami – widzimy oczami Bowlinga biedę, śmierć, walkę o przetrwanie, ale także uśmiechy i radości codziennego życia tych, których nigdy nie będziemy mogli poznać. A wszystko to łączy się ze strachem bohatera przed tym, co będzie – wojną, która powoli nadchodzi. Kiedy więc spontanicznie postanawia odwiedzić miejsce, w którym się urodził i dorastał, nie wie jeszcze, że dawne Dolne Binfield zupełnie się zmieniło...

Brak tchu uważany jest za najlepszą powieść Orwella, choć całkowicie zapomnianą, bo ukrytą w cieniu Folwarku zwierzęcego i Roku 1984. Osobiście nie czuję się kompetentna do wyrażania tak śmiałych opinii, gdyż Brak tchu jest pierwszym dziełem tego pisarza, które przeczytałam. I nawet nie znając dwóch wspomnianych wcześniej utworów, z ręką na sercu stwierdzam, że Brak tchu zrobiło na mnie niemałe wrażenie! Poza tym czy można w ogóle oceniać dzieło uznane za klasykę światowej literatury?

Akcja powieści w zasadzie tylko teoretycznie rozgrywa się w 1938 roku, w przededniu II wojny światowej, gdyż w rzeczywistości historia opowiadana przez bohatera jest rozpięta na przestrzeni lat jego życia, od dzieciństwa do dorosłości. Narracja pierwszoosobowa George’a pozwala nam poznać wszystkie myśli bohatera, który nierzadko zwraca się bezpośrednio do widza, jakby właśnie udzielał długiego wywiadu – bardzo intymnego wywiadu, trzeba podkreślić. Jego oczami obserwujemy świat targany niepokojem i strachem przed nadchodzącym niebezpieczeństwem, a także widzimy zmiany społeczne i polityczne w Anglii początku XX wieku. Trzeba jednak podkreślić, że snuta przez Bowlinga historia nie jest w żadnym wypadku koloryzowana – to historia o codziennych trudnościach, słabościach i prostym życiu, relacjonowana powolnym rytmem.

Oczywiście poza nakreśleniem pejzażu współczesnej bohaterowi rzeczywistości, otrzymujemy także zgrabną, melancholijną, nawet nieco pesymistyczną opowieść o przemijaniu oraz wyjątkowo wnikliwe studium psychologiczne człowieka, którym targają przeróżne obawy i wspomnienia. To także historia naszpikowana antypolitycznymi przesłaniami, zawierająca osobiste poglądy autora dotyczące wojny. Można odczuć wówczas silne wrażenie, że George Bowling to alter ego samego Orwella. A kreacja tej postaci swoją drogą udała się wyjątkowo – to bohater w żadnym wypadku nie idealizowany, całkowicie ludzki i rzeczywisty. Ot, zwyczajny facet, którego każdy z nas mógł minąć na ulicy.  

Brak tchu dla jednych będzie niesamowitą historią stworzoną przez klasyka literatury angielskiej, niosącą w sobie bardzo ważne przesłanie. Dla innych natomiast będzie to nudna książka o wewnętrznych rozterkach grubasa w średnim wieku. Nie powiem Wam, jakim torem myślenia należy iść, ani jak wiele wyciągniecie z tej książki. Powiem jednak za siebie, że powieść Orwella nie tylko w pewnym momencie niezwykle mnie poruszyła, ale także zmotywowała do przemyśleń i pozwoliła przyjrzeć się życiu, jakie wiedziemy, wspomnieniom, jakie posiadamy i przyszłości, jaka na nas czeka. A ostateczne wnioski każdy musi wydobyć sam…
 
Original: Coming Up For Air
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania: 2.02.2012

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Bellona!