31 lipca 2012

"Uwiedź mnie" Lisa Kleypas

"Porywająca historia zakazanej miłości i walki z namiętnością, która zdarza się tylko raz w życiu...

Kev Merripen pokochał piękną, dobrze urodzoną Winnifred Hathaway, gdy jej rodzina ocaliła go od pewnej śmierci. Ten przystojny Cygan skrywa jednak wiele tajemnic i obawia się, że jego mroczna przeszłość zniszczy delikatną, subtelną Win. Z całych sił zwalcza więc pokusę... a wkrótce okrutne zrządzenie losu odbiera mu ukochaną. Po kilku latach Win wraca do Anglii... Na miejscu dowiaduje się, że Kev stał się zgorzkniałym człowiekiem, który gwałtownie wypiera się ich miłości. A u jej boku pojawia się atrakcyjny, czarujący wielbiciel. Kev musi podjąć decyzję. Czy zmierzy się z niebezpieczną tajemnicą swego pochodzenia, aby nie utracić kobiety, która stała się dla niego sensem życia...?"


Głównego bohatera powieści Lisy Kleypas, Keva Merripena, poznajemy w poprzedniej części cyklu o siostrach Hathaway – Wyjdź za mnie. Kev to Cygan, którego niekonwencjonalna, angielska rodzina przygarnia pod swój dach, gdy chłopak był jeszcze bardzo młody. Nieufny i zamknięty w sobie Kev nigdy nie umiał otworzyć się przed innymi, z wyjątkiem jednej z sióstr Hathaway – Win. To ona sprawiła, iż jego życie nabrało sensu – tylko dla niej został w domu gadziów, godząc się na ich warunki życia. Wiele lat później oboje zaczynają rozumieć, że coś do siebie czują. Kiedy więc Win musi wyjechać do kliniki we Francji, by tam spróbować odzyskać zdrowie, ma nadzieję, że Merripen będzie na nią czekał, że w końcu przyzna się do uczuć i da jej nadzieję na wspólną przyszłość. Niestety Merripen woli zniszczyć siebie, niż przyznać się, że pragnie Winnifredy. Uważa, że wszystko dla niej byłoby lepsze od męża – Cygana.

Uwiedź mnie to sequel serii autorstwa Lisy Kleypas, w którym pisarka przybliża nam historię drugiej (po Amelii) siostry Hathaway. Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolona, iż miałam okazję najpierw przeczytać tom pierwszy (całkowicie przypadkowo, bo nie wiedziałam wcześniej, że Wyjdź za mnie otwiera cały cykl!), gdyż okazuje się, że wszystkie części są ze sobą silnie powiązane i nieznajomość faktów z poprzedniego tomu mogłaby pozbawić czytelnika pełnego zrozumienia sytuacji. Oczywiście książki Lisy są na tyle czytelne, że można traktować je jako oddzielne utwory, lecz dopiero w całości seria nabiera właściwego smaku i odpowiedniego tempa.

Szczególną uwagę pragnę zwrócić na kreację bohaterów – tak różnych od siebie, jak to tylko możliwe. Kev to silny, nieprzystępny i szorstki mężczyzna, do którego osobiście bałabym się podejść, natomiast Win to delikatna, czarująca młoda dama, której nie sposób nie pokochać. Razem stanowią niezwykłą, wręcz egzotyczną mieszankę, a ich przygody potrafią podnieść ciśnienie i wywołać rumieniec na twarzy. Ponadto pojawiają się bohaterowie poboczni, w większości znani z poprzedniej części – Amelia i młodsze siostry, Cam Rohan, o którym mieliśmy okazję przeczytać w Wyjdź za mnie oraz denerwujący i niepoważny lord Ramsay, jedyny mężczyzna z rodu Hathawayów. Do rodziny dołącza także guwernantka, która ma za zadanie zadbać o etykietę młodszych dziewczyn – Poppy i Beatrix, które bliżej poznamy w kolejnych częściach serii.

Niestety jest i minus, który zdecydowanie zaważył na mojej końcowej ocenie – powieść rozpoczyna się okropnym opisem, w którym autorka pragnęła zawrzeć wszystkie najważniejsze informacje o głównych bohaterach. Rozumiem, że dla czytelnika, który sięga pierwszy raz po jej dzieło, będzie to ułatwieniem w odnalezieniu się w historii, niemniej dla mnie – jako osoby, która świetne zna bohaterów i ich charaktery – tego rodzaju powtórzenia są nużące, by nie powiedzieć nawet, że denerwujące i odbierające satysfakcję z lektury. Ponadto momentami miałam wrażenie, że autorka bardzo szybko pragnie przejść przez jakąś scenę, więc pozbawiała ją wszelkich opisów i elementów emocjonalnych, by natychmiast przeskoczyć do następnych wydarzeń. Przyznaję – momentami byłam naprawdę zdziwiona, gdyż zupełnie nie spodziewałam się takich zagrywek ze strony mojej ulubionej pisarki!

Podsumowując muszę jednak przyznać, że pomimo lekkiego rozczarowania, powieść Lisy niesie ze sobą zapowiedź kolejnych, bardzo emocjonujących opowieści. W dodatku nie da się ukryć – prostota niektórych wydarzeń, naturalność bohaterów i ich problemy, które chwytają czytelnika za serce, z pewnością mogą rekompensować wszelkie niedociągnięcia. Nie jest to moja ulubiona część serii, ale nie żałuję, że ją posiadam – stanowi istotny wkład w historię rodziny Hathawayów. Czy polecam? Owszem – pod warunkiem, że zechcecie poznać część pierwszą – Wyjdź za mnie. Oba tomy podejmują interesującą tematykę cygańskich obyczajów i zachowań, a przede wszystkim pozwalają nam zobaczyć tę kulturę od innej strony – tu Cyganie nie są niebezpiecznymi tułaczami, lecz ludźmi uczuciowymi, którzy poszukują własnego miejsca w nieprzyjaznym świecie... A przy tym potrafią być bardzo.. namiętni! Daję ocenę 3+/6.


Original: Seduce me at Sunrise
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 15.09.2011
Cała seria:


#2 Uwiedź mnie
#3 Pokochaj mnie
#4 Zaufaj mi
#5 Znajdź mnie 

Trailer:
 

27 lipca 2012

"North & South" reż. Brian Percival (miniserial BBC, 2004)

"Margaret Hale (Daniela Denby-Ashe) dorasta w komfortowych warunkach w rolniczej południowej Anglii. Ale kiedy jej ojciec, pastor Richard Hale (Tim Pigott-Smith), niespodziewanie opuszcza Kościół z pobudek sumienia, przenosi całą rodzinę: słabowitą żonę Marię (Lesley Manville) i służącą Dixon (Pauline Quirke) do miasta przemysłowej północy - Milton. Margaret i jej rodzina wystawiona jest na poważny kulturowy szok. Od razu po przybyciu do Milton społeczne koszty rewolucji przemysłowej są dla dziewczyny jasno widoczne. Toteż panna Hale zaczyna darzyć miasto i jego mieszkańców sporą niechęcią. Jednym z nich jest John Thornton (Richard Armitage), właściciel zakładu przemysłu bawełnianego. Margaret postrzega go jako uosobienie wszystkiego, czego nie znosi w północy Anglii. Jakkolwiek losy Margaret i Johna wyglądają na splecione.."
(źródło opisu – filmweb.pl)

Piękna Margaret wraz z rodzicami i służącą przenoszą się ze spokojnego, angielskiego Południa na północ kraju – do Milton. To wiecznie szare, hałaśliwe miasto nie jest jednak wymarzonym miejscem dla kobiety, która wychowała się w komforcie i spokoju, lecz Margaret nie należy do panien słabych. Wkrótce kobieta poznaje ludzi z klasy robotniczej i z kilkoma się nawet zaprzyjaźnia. Tymczasem zaskakujące i niezbyt przyjemne spotkanie z przemysłowcem i właścicielem fabryki bawełny – Johnem Thorntonem – niespodziewanie odmienia życie bohaterki...

Szczerze mówiąc nie czuję się kompetentna w ocenianiu filmów, dlatego też ta notka będzie dosyć luźnym zbiorem moich spostrzeżeń dotyczących miniserialu BBC, który ostatnio miałam okazję obejrzeć. Film jest dla mnie odskocznią, odpoczynkiem w chwilach, gdy nie mam ochoty na książkę (choć są to sytuacje sporadyczne). Kiedy więc postanowiłam sięgnąć po czteroodcinkowy serial Północ Południe, nie sądziłam, że adaptacja ta wywoła we mnie taką mieszaninę odczuć!

Północ Południe to XIX-wieczna powieść autorstwa Elizabeth Gaskell, której jeszcze nie miałam okazji przeczytać, ale niewątpliwie uczynię to już niebawem. Historia młodej, pięknej i odważnej panny Margaret Hale rozbudziła we mnie tęsknotę za minionymi czasami, za codziennością życia dam i gentlemanów, za światem, którego nigdy nie będzie dane nam doświadczyć. Uczucia te znacząco wpłynęły na mój odbiór dzieła, bowiem film ten przeżywałam zaskakująco mocno!


Choć nie miałam okazji jeszcze poznać treści książki, uważam, że do ról Margaret i Johna wybrano wspaniałych aktorów. Zarówno Daniela Denby-Ashe jak i Richard Armitage doskonale się spisali – w kreację odgrywanych przez siebie postaci włożyli wiele pracy i zaangażowania. Obserwując ich spotkania, ich wzajemny stosunek do siebie i ich problemy, którym musieli stawić czoła, widzę przede wszystkim szeroką i pełną różnorodności paletę uczuć – oschły i nieprzystępny Thornton oraz niezależna i odważna panna Hale to bohaterowie, których nie sposób nie polubić!

Na szczególną uwagę zasługuje ścieżka dźwiękowa, która w moim przypadku bardzo zagrała na emocjach – delikatna, ale nie pozbawiona pewnej melancholii i smutku, jeszcze głębiej wciągnęła mnie w rozgrywające się na ekranie wydarzenia. Myślę, że ta odpowiednio dobrana muzyka miała spotęgować dramatyzm wydarzeń. W dodatku każdy z odcinków kończy się w kulminacyjnym momencie, przez co powoduje w widzu poczucie tęsknoty i głodu historii. Osobiście przyznaję, że pod koniec pierwszego odcinka byłam w prawdziwej rozsypce. Sławne słowa głównej bohaterki: „Chyba wiem, jak wygląda piekło. Jest białe. Śnieżnobiałe” sprawiły, że wpadłam w rozpacz i ten rzewny stan ducha nie opuszczał mnie aż do końca adaptacji. A nadmienię, że wszystkie cztery części obejrzałam za jednym zamachem – nie mogłam oderwać się od ekranu!

Uwielbiam filmy tego rodzaju – przyznaję się otwarcie do popełnienia "zbrodni". A jest nią niewątpliwie oddanie serca bohaterom tej ekranizacji – ogromnie polubiłam piękną, odważną Margaret, zazdroszcząc jej jednocześnie tak wielu rzeczy, a także zakochałam się w nieprzystępnym, lecz szalenie przystojnym Johnie Thorntonie – wobec tego typu mężczyzn nie potrafię być obojętna (tak, zarówno Thornton, jak i bohater Perswazji – Frederick Wentworth, to w tym momencie moi ulubieni bohaterowie ekranizacji XIX-wiecznych powieści nie tylko niezwykła uroda aktorów ma w tym swoją zasługę, lecz także osobowość postaci, w które się wcielili – tajemniczych, uwodzicielskich i odpowiedzialnych gentlemanów, których obecność daje kobiecie niewyobrażalne oparcie i poczucie bezpieczeństwa). Drogie Panie, ten film będzie idealny dla każdej romantyczki, która uwielbia historie rozgrywające się w połowie XIX wieku w Anglii. Przy serialu BBC spędzicie niewątpliwie miło czas, oddając się na cztery godziny całkowitemu zapomnieniu. Myślę, że warto zaopatrzyć się także w chusteczki – historia niesie z sobą wiele smutku, choć wzruszeń również nie zabraknie. Tak więc szczerze polecam!

Daniela Denby-Ashe jako Margaret Hale

Richard Armitage jako John Thornton
Strona filmu → TU
Najpiękniejszy utwór (moim zdaniem) ze ścieżki dźwiękowej? → TU

Oficjalny trailer :)

25 lipca 2012

Wakacyjny konkurs!

Będzie krótko i zwięźle. Na Tirindeth's Books stuknęło pięć siódemeczek, czyli mojego bloga odwiedzono 77777 razy (a nawet i więcej, ale ta liczba jest magiczna!), tak więc organizuję mały konkurs z tej okazji :) Na czym polega zabawa? 

Regulamin: 
1. Organizatorem jest osoba prywatna prowadząca bloga Tirindeth's Books, a nagrody pochodzą z mojej prywatnej biblioteczki;
2. Aby wziąć udział w zabawie, należy w komentarzu wpisać swój ulubiony żart, anegdotkę, kawał (na poziomie oczywiście, wszelkie rasistowskie, homofobiczne czy stereotypowe żarty nie będą brane pod uwagę!);
3. Należy też podać swój adres mailowy;
4. Na koniec należy wybrać książkę, którą chciałoby się zdobyć;
5. Konkurs trwa od 25 lipca do 3 sierpnia 2012 r. (do północy), wyniki ogłoszę dnia następnego, a o zwycięstwie powiadomię drogą mailową oraz w stosownej notce na blogu (wszelkie późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę);
6. Trzech zwycięzców (każdy otrzyma jedną z książek) wybiorę na podstawie najbardziej zabawnego żartu, który doprowadzi mnie do łez (ze śmiechu oczywiście);
7. Nagrody zostaną wysłane listem poleconym po tym, jak otrzymam adresy korespondencyjne od zwycięzców;
8. Udział może wziąć każdy, osoby nie posiadające bloga proszone są poza mailem podać też swoje imię. Liczę na uczciwość zgłaszających się, zatem jeśli odkryję, że ktoś zgłosił swoją kandydaturę więcej niż JEDEN RAZ, zostanie zdyskwalifikowany!

Lektury, jak widać, raczej babskie - wszystkie opowiadają o wielkich uczuciach i walce o swoje marzenia :) Wydaje mi się więc, że jak na wakacyjny konkursik, bardzo trafione ^^

 Niewzruszenie - Ewa Nowak
Zakochani - Lauren Kate
W pogoni za marzeniem - Kate Le Vann

Baneru, jak widać, zabrakło, bo nie umiem się obsługiwać programami graficznymi, zatem więcej wymagań nie ma. Oczywiście będzie mi miło, jeśli gdzieś tam komuś szepniecie o zabawie - im więcej zgłoszeń, tym ciekawsza rywalizacja.

Na koniec tylko dodam, że teraz moje konkursy będą właśnie tak wyglądały - więcej informacji uzyskacie  na TEJ STRONIE.

Życzę wszystkim powodzenia :) Niech dobry humor Wam sprzyja! :P

23 lipca 2012

"Dom na placu Waszyngtona" Henry James

"Klasyka gatunku: frapujący portret kobiety, walczącej o siebie i swą
miłość. Niezapomniana historia miłosna z akcją w XIX-wiecznym Nowym
Jorku, stylowo opisana przez wielkiego pisarza. "


Doktor Sloper wraz ze swoją siostrą, wdową Penniman, wychowuje swą jedyną córkę, którą otwarcie uważa się za pospolitą i ledwie interesującą. Młoda Katarzyna jest cicha, spokojna i zamknięta w sobie, nie ma więc wielu przyjaciół, natomiast ponad życie kocha swego ojca, choć ten nie okazuje jej wylewnie uczuć. Pewnego dnia młoda dama poznaje przystojnego młodzieńca – Maurycego Townsenda, który zaczyna interesować się dziewczyną. Doktor Sloper, początkowo zaskoczony, z czasem zaczyna mniemać, iż Maurycy nie interesuje się Katarzyną dla niej samej, lecz dla jej fortuny. Postanawia więc wybić córce z głowy tę znajomość...

Dom na placu Waszyngtona, powieść wydana w 1881 roku, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Henry'ego Jamesa, jednego z najpopularniejszych pisarzy XIX wieku. Przyznaję, że już wcześniej przymierzałam się do innej jego książki – Portretu damy, ale ostatecznie piękna ekranizacja Domu zmobilizowała mnie do sięgnięcia najpierw po historię Katarzyny. Przyznaję, że obok wielkiej ciekawości i świadomości, że to spotkanie będzie czymś niezwykłym, czułam też obawę – czy aby autor nasyci swoją opowieścią tę romantyczną część mojej duszy, która domaga się wielkich uniesień? Czy przyciągnie moje spojrzenie w kierunku dziejów Katarzyny, tak przepięknie pokazanych w ekranizacji z 1997 roku?

Narracja powieści sama w sobie przykuwa uwagę, bowiem od pierwszych stron wiemy, że historię opowiada sam autor, niczym bohater powieści, który żyje razem ze Sloperami. Nad wyraz wnikliwa obserwacja Henry'ego, jego wyważony język i obrazowe przedstawienie sytuacji młodej bohaterki i jej rodziny sprawiają, że dzieło Jamesa można określić jako świetną powieść psychologiczną, której motorem napędowym jest przede wszystkim dojrzewanie Katarzyny. Niezwykłą cechą powieści (którą niechybnie niejedna osoba mogłaby nazwać wadą, lecz punkt widzenia zmienia się z biegiem wydarzeń) jest owa oczywista świadomość, jakie pobudki kierują bohaterami – nie ma tajemnicy, którą należy odkryć. Jako widz doskonale wiemy, dlaczego pan Sloper nie ufa panu Townsendowi, jakie plany wobec młodzieńca ma panna Penniman, by z czasem cicho domyślić się finału.

Katarzyna Sloper tak naprawdę jest najdziwniejszą i najbardziej tajemniczą bohaterką w całej tej historii i niewątpliwie jedną z najbardziej niezwykłych kobiecych postaci, jaką poznałam w całym moim życiu. Jej spokojna, cicha natura i powściągliwość w wydawaniu osądów oraz okazywaniu uczuć potrafi rozstroić nerwowo czytelnika, który w pewnym momencie nie pragnie niczego innego, jak tylko wyjaśnienia – co czuje ta młoda dama? Jakimi myślami się zadręcza? Czy ta historia ją zmieni? Na te pytania odpowie finał powieści, który niechybnie niejedną osobę bardzo zaskoczy.

Czytając Dom na placu Waszyngtona pojęłam jedną niezwykłą rzecz. Powieść ta z pozoru może wydawać się pozbawiona wielkich emocji, bowiem kalkulująca, spokojna narracja Jamesa przywodzi na myśl bardziej sprawozdanie lekarskie, niż opowieść o namiętności. Jeśli jednak pozwolimy sobie na otwarcie serca, jeśli pozwolimy sobie poczuć się jak XIX-wieczna dama, która właśnie czyta ową powieść w zaciszu ojcowskiej biblioteki, w lot zrozumiemy, że będą nam potrzebne chusteczki.

My, ludzie XXI wieku, czasem zupełnie nieświadomie oczekujemy gwałtowności, bezapelacyjnej otwartości i emocjonalnego ekshibicjonizmu – tak teraz wygląda nasz świat. Ostentacyjny, wylewny, nastawiony na mocne doznania. Kiedy jednak wyciszymy umysł i serce, dostrzeżemy w niepozornej, ledwie 220-stronicowej historii życia Katarzyny prawdziwą namiętność, czystą i nieskalaną pędem codzienności. Zrozumiemy emocje bohaterki, zapłaczemy w stosownych momentach, by w innych uśmiechnąć się z nadzieją. Dzieło Henry'ego Jamesa to przepiękna, bogata opowieść o młodej kobiecie, która po prostu mi zaimponowała. I nawet znajomość fabuły (wynikająca z wcześniejszego obejrzenia ekranizacji) nie popsuła mi smaku poznania tej historii, a jedynie pogłębiła we mnie pewność, iż próżno szukać we współczesnej literaturze tak doskonałych emocji. Czy polecam? Byłoby absurdem użyć tak trywialnego słowa – ja Was błagam, byście sięgnęli po dzieło Jamesa! Ocena 6/6 także nie odda moich emocji, niemniej jestem pewna, że do Domu na placu Waszyngtona jeszcze wiele razy powrócę...

Original: Washington Square
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 10/2009 
Plakat do filmu:  


Dodam, że film nakręcony w 1997 roku, z Jennifer Leigh i Benem Chaplinem w rolach głównych to piękna i jedyna w swoim rodzaju ekranizacja. Gorąco polecam, a oto najbardziej znana scena z filmu (trailera coś nie mogę namierzyć :P):

22 lipca 2012

"Zdobyć donżuana" Nicole Jordan

"Miłosne fortele w rozpalającej emocje powieści autorki z czołówki amerykańskich list bestsellerów

Kiedy Eleanora Pierce zobaczyła swojego narzeczonego, wicehrabiego Wrexham, w towarzystwie kochanki, z miejsca zerwała zaręczyny. Dwa lata później czarujący hulaka wraca z długiej podróży i wprowadza chaos w uporządkowane życie Eleanory, ponieważ... postanowił odzyskać jej względy. Nie przypuszcza jednak, że dziewczyna ma swój przewrotny plan..."


Eleonora, siostra Marcusa Pierce, lorda Danvers, to urodziwa, młoda dama, której ciotka usilnie próbuje znaleźć męża. Ale Eleonora nie jest potulną panną, lecz silną i pewną siebie kobietą, która pragnie zapomnieć o niepowodzeniach przeszłości i odnaleźć prawdziwą miłość. Kiedy więc na horyzoncie pojawia się obietnica zaręczyn z włoskim księciem Lazzarą, bohaterka postanawia wykorzystać rady swej przyjaciółki Fanny i uwieść arystokratę. Ale wtedy w jej życiu ponownie pojawia się dawna miłość, hrabia Wrexham, który niegdyś zranił ją okrutnie, a ona zerwała z nim zaręczyny, uznając go otwarcie za libertyna i rozpustnika. Po dwóch latach jednak dziewczyna odkrywa, że ponowne spotkanie z byłym wcale nie wyglądało tak, jak tego pragnęła, bowiem jej opanowanie uleciało w chwili, gdy tylko na nią spojrzał. A to dopiero początek problemów, jakie przyniesie ze sobą ich spotkanie...

To już moja czwarta przygoda z twórczością Nicole, której książki ukazały się w Polsce dzięki wydawnictwu Amber. Muszę przyznać, że zniechęcona nieco słabym tomem trzecim – Uwieść pannę młodą – po Donżuana sięgnęłam z wahaniem, choć nie ukrywam, że postać Eleonory już wcześniej wzbudziła we mnie ciepłe uczucia i byłam ciekawa jej historii, której został poświęcony tom czwarty Wojny zalotów (The Courtship Wars). Eleonora, podobnie jak Lilian Loring, to postać, przy której nie sposób się nudzić, a jej szalone pomysły niejedną osobę mogą wprawić w dobry nastrój. Z taką też myślą zasiadłam do lektury.

"Możesz okazywać zainteresowanie innym mężczyzną, by wywołać jego zazdrość, ale uważaj, by nie posunąć się za daleko, bo obudzisz uśpionego demona..." *

Hrabia Damon Wrexham, jak można się spodziewać, jest mężczyzną nie tylko szalenie przystojnym, ale także intrygującym, o otwartym umyśle i z sekretami, których dotąd nikomu nie zdradził. Od chwili, gdy tylko się pojawia na scenie, czytelnik jest pewny, że potyczka pomiędzy nim a Eleonorą będzie wielkim wydarzeniem. Niestety Nicole popełniła istotny błąd w kreacji tego bohatera – zdradziła jego myśli już na samym początku historii. Przez to czytelnik doskonale wie, jakimi pobudkami kieruje się hrabia, a to odbiera powieści pikanterii i tajemniczości. Choć czytelnik ma możliwość obserwowania wydarzeń od samego początku i stoi na uprzywilejowanej pozycji, bo wyprzedza bohaterów w domysłach, to i tak świadomość poznania ich tajemnic nie pozwala w pełni poczuć dreszczyku emocji. Przynajmniej do czasu.

I tu następuje to, co w romansach Nicole na początku nie było tak widoczne, a co zmieniła powieść Usidlić piękność – erotyka. Autorka po raz kolejny daje niesamowity popis swoich umiejętności narratorskich, przybliżając widzowi chwile uniesienia pomiędzy głównymi bohaterami i prawdopodobnie wywołując przez to w większości czytelniczek poczucie zazdrości. Która bowiem by nie chciała tak wprawnego, czułego kochanka? Która nie marzyła choć raz w życiu o wielkim uczuciu, które spalałoby od środka, nie dając chwili wytchnienia? Im dalej zagłębiamy się w historię Eleonory i Damona, tym bardziej jesteśmy przekonani, że ta opowieść śmiało dogania w swym wydźwięku Usidlić piękność. A przez to wywołuje niesamowite emocje. Dodatkowym atutem są także krótkie fragmenty z książki Anonimowej damy na temat tego, jak młoda, dobrze wychowana panna może uwieść gentlemana a każda z tych rad rozpoczyna nowy rozdział powieści, dostarczając czytelnikowi dobrego samopoczucia.

"W żadnym wypadku nie powinnaś dać poznać po sobie, że mężczyzna zrobił na tobie wrażenie, zwłaszcza jeśli tak właśnie się stało." **

Zdobyć donżuana tak naprawdę ma jeden poważny mankament – tytuł. Na pewno niejedną z Was aż odrzuca na myśl, by wymówić taki tytuł, stojąc w publicznej, osiedlowej bibliotece wśród obcych ludzi. Osobiście nigdy w życiu nie wypożyczyłabym takiej książki, bo nie dość, że okładka nijaka, to i wydźwięk niespecjalnie urokliwy. Jeśli jednak pozwolimy sobie na ominiecie spojrzeniem tytułu, okazuje się, że powieść Nicole nie jest tak pusta i nijaka, jak polska oprawa dzieła. Ja bardzo przyjemnie spędziłam czas z tą lekturą, przymykając nawet oko na powierzchowną i niezbyt zachęcającą kreację realiów londyńskiego życia w pierwszej połowie XIX wieku. Pomijam to wszystko z prostego powodu – sama historia Eleonory i Damona przyniosła ze sobą to, czego oczekiwałam – wzruszenia i emocje. I dlatego polecam tę część z prawdziwą radością wszystkim czytelniczkom spragnionym uczuć, a powieść Nicole otrzymuje ode mnie ocenę 4+/6!

Original: To romance a charming rogue
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 14.07.2011 (zielona okładka)
* cytat (fragmenty z poradnika Anonimowej damy), str. 114. 
** cytat (fragmenty z poradnika Anonimowej damy), str. 7


 Seria The Courtship Wars składa się z 6 części:

# 1 To Pleasure A Lady (Rozkosze damy)
 
# 2 To Bed A Beauty (Usidlić piękność)
 # 3 To Seduce A Bride (Uwieść pannę młodą) 
# 4 To Romance A Charming Rogue (Zdobyć donżuana) 
# 5 To Tame a Dangerous Lord 
# 6 To Desire a Wicked Duke

19 lipca 2012

Lipcowy stosik książkowy part 2 & zapowiedzi!

Pierwszy raz w karierze mojego bloga wstawiam dwa stosiki w ciągu jednego miesiąca! Ale postanowiłam zaprezentować Wam zdobycze, które wyłowiłam w wielkiej akcji sklepu Weltbild - wyprzedają setki wspaniałych powieści i to za grosze! Akcja Milion książek na lato -> TU! Szczerze mówiąc to ja już tam nie powinnam w ogóle zaglądać, bo zostanę bankrutem! (albo raczej zostanę bankrutę - w języku fejsbuka :P)

Co upolowałam w ciągu ostatnich dwóch tygodni?

1. "Dom na placu Waszyngtona" Henry James - moja perełka, najlepszy zakup od dawien dawna! Nie dość, że Świat Książki pięknie wydał tę powieść, to jeszcze sama treść jest obłędnie niesamowita, choć bardzo specyficzna. Właśnie czytam, ale nie śpieszę się - tą książką należy się delektować! Obejrzałam już film i pamiętam, jakie ekranizacja zrobiła na mnie wrażenie. A jakie będą moje odczucia wobec książki? Recenzja już wkrótce :)

2. "Podarunek" Cecelia Ahern - bo mnie okładka urzekła :)

3. "Pamiętnik do przyszłości" Cecelia Ahern - słyszałam wiele dobrego o tej książce, więc czemu nie?

4. "W cieniu Pałacu Zimowego" John Boyne - jakoś tak miałam ochotę na coś z rosyjską zimą w tle :) Mówiłam Wam już, że uwielbiam język rosyjski? :P

5. "Czarne wzgórza" Nora Roberts - nie ukrywam, że za tą autorką nie przepadam od chwili, gdy miałam niemiłe spotkanie z jej powieścią Zorza polarna. Coś jednak w tych wzgórzach mnie zainteresowało, więc dam Norze jeszcze jedną szansę ;)

6 i 7. "Villette" Charlotte Bronte (dwa tomy) - postanowiłam zebrać wszystkie dzieła sióstr Bronte, a wydanie tej powieści ze Świata Książki wygląda naprawdę cudnie! Poza tym na okładce pojawiają się prześliczne wyżły - jeden wygląda zupełnie jak mój piesek Kajtek <3

8. "Boska komedia" Dante Alighieri - grzechem byłoby nie kupić za te niecałe 10 zł! I w końcu klasyk - domowa biblioteczka bez Dantego?! Skandal! :P

9. "Nie opuszczaj mnie" Kazuo Ishiguro - coś mnie przyciągnęło do tej powieści - nie wiem, czy to okładka z jedną z moich ulubionych aktorek, czy recenzje w internecie... w każdym bądź razie kupiłam!

10. "Magiczne lata" Robert McCammon - jedyna książka, której nie kupiłam, a którą dostałam - od wydawnictwa Papierowy Księżyc :) Dziękuję temu Panu, który wie, że  to o nim ;) 

I małe zapowiedzi :)

27 lipca 2012 
Yakuza. Bliźniacza krew
Agata Romaniuk
Bellona

Rewelacyjna powieść nastoletniej autorki!

Życie płatnej zabójczyni jest pełne przelanej krwi i nienawiści. To wszystko stało się nieodłącznym elementem życia Namidy, która jako jedyna kobieta zabiła więcej ludzi niż większość mężczyzn w Yamaguchi-gumi. Pod czas jednego ze zleceń jej zdaniem mniej niebezpiecznego ledwo uchodzi z życiem. Chcę dowiedzieć się kim był jej tymczasowy pracodawca, który wystawił ją na pewną śmierć. Niestety jego tożsamość nie jest nikomu znana.

9 października 2012
Czas pomiędzy nami  
Tamara Ireland Stone
Prószyński i S-ka

Nastoletnia dziewczyna zakochuje się  w chłopaku z niedalekiej przyszłości, który potrafi błyskawicznie przenieść ją w dowolne miejsce na świecie. Ta sama wyjątkowa zdolność do podróżowania w czasie i przestrzeni, która ich połączyła, w pewnym momencie ich rozdzieli. Oboje wiedzą, że chłopak będzie musiał wrócić tam, skąd przybył.
Tamara Ireland Stone – szczęśliwa żona i matka (która od czasu do czasu wciela się w rolę superbohaterki), miłośniczka zwierząt, zapalona czytelniczka, amatorka gadżetów technicznych. Nie potrafi żyć bez muzyki. Autorka powieści dla młodzieży. „Czas pomiędzy nami” to jej debiut na polskim rynku wydawniczym, prawa do ekranizacji powieści nabyła wytwórnia CBS Films.

Na koniec piosenka, przy której czasem mam ochotę sobie popłakać. Ot tak, bo jest romantyczna! :)

17 lipca 2012

"Uwieść pannę młodą" Nicole Jordan

"Romantyczne podstępy i burza uniesień w zmysłowym romansie historycznym z Top 5 list bestsellerów.
Lilian uważa miłość za uczucie zbyt ryzykowne, by mu ulegać, a małżeństwo za pułapkę, której powinna się strzec każda rozsądna kobieta. Kiedy więc czarujący hulaka zaczyna zabiegać o jej serce i rękę, dziewczyna usiłuje za wszelką cenę go unikać. W końcu postanawia schronić się tam, gdzie żaden dżentelmen nie powinien jej szukać..." 


Lily Loring nie lubi towarzystwa mężczyzn i jest zagorzałą przeciwniczką małżeństw, więc w naszych czasach mogłaby uchodzić za zatwardziałą feministkę. Ale dziewczyna żyje w XIX wieku i właśnie upiła się na ślubie swojej najstarszej siostry, Arabelli. Aby nikt nie zorientował się, w jakim jest stanie i z czyjego powodu doszło do tego incydentu, młoda panna ukrywa się na strychu stajni, dokarmiając zamieszkałe tam koty. Gdy jednak chwilę później w stajni pojawia się markiz Claybourne, przyjaciel jej opiekuna Marcusa, dziewczyna jest przerażona. Od chwili, gdy tylko go zobaczyła, bała się jego bliskości, a mężczyzna najwyraźniej był innego zdania, zręcznie dążąc do konfrontacji. Co więcej, poza irytacją, młody lord wzbudza w Lilian zgoła odmienne uczucia, niżby sobie tego życzyła i to właśnie ta świadomość zmusi młodą kobietę do ucieczki w miejsce, w którym żaden gentleman by jej nie szukał...

Uwieść pannę młodą to trzecia część Wojen zalotów i jednocześnie moje trzecie spotkanie z twórczością Nicole Jordan. Powieść dotyczy historii Lilian Loring, najmłodszej spośród trójki sióstr i jednocześnie najbardziej zagorzałej przeciwniczki małżeństw. Niezmiernie zachęcona po drugiej części serii – Usidlić piękność – z niecierpliwością sięgnęłam po kontynuację, licząc na niezwykłe emocje. Niestety muszę przyznać, że spotkało mnie rozczarowanie.

"Zamierzam dowieść jego lordowskiej mości, że jestem zbyt niezależna jak na kobietę, którą by zechciał uczynić swoją żoną" *

Narracja obserwatora wszechwiedzącego zgrabnie przedstawia nam wydarzenia oczami Lily i Heatha Claybourne, których drogi przecinają się na weselu najstarszej siostry bohaterki. Akcja powieści zbiega się w czasie z akcją drugiej części, dzięki czemu seria nabiera pełnego wymiaru. Kreacja bohaterów jest ciekawa, wszak widać od razu różnicę pomiędzy Lily a jej starszymi siostrami oraz pomiędzy Heathem a jego przyjaciółmi. Markiz to silny mężczyzna nie tylko z charakteru, ale także z wyglądu – jest postawna sylwetka będzie więc urozmaiceniem i odskocznią od lekkoatletycznych przystojniaków, jakich dotychczas kreowała autorka. Także Lily jest inna od kobiet, które poznajemy w poprzednich częściach – niezbyt imponującą posturę nadrabia hartem ducha i nieugiętą postawą przeciwko konwenansom i zamiarom przyjaciół, którzy pragną wyswatać ją z markizem. 

Niestety największy minus powieści, który stawia ją o wiele niżej od poprzedniczki, to absurdalność uczuć obojga bohaterów i ich zachowań. Heath od pierwszej chwili, gdy tylko pojawia się na scenie, jest zainteresowany Lily, a jego mętne wyjaśnienia nie dają czytelnikowi jednoznacznej odpowiedzi, kiedy i jak doszło do zauroczenia, a w końcu – dlaczego ten mężczyzna tak uparcie pragnie zalecać się do młodej dziewczyny. Także Lilian ze swoim ciętym językiem i nieustraszonym zachowaniem nagle mięknie w ramionach faceta, który nic dla niej nie znaczy – no przepraszam bardzo! Nie przekonała mnie ich historia, nie wstrzymywałam oddechu za każdym razem, gdy tych dwoje się spotykało, gdy dochodziło do intymnych scen – choć erotyki jest nie mało, ale całkowicie różni się od pełnych zmysłowości chwil pomiędzy bohaterami drugiej części. A dialogi? Jak na tak niezależnego faceta, to Claybourne gadał całkowicie od rzeczy, a rozmowy pomiędzy bohaterami a postronnymi postaciami były sztuczne i całkowicie niezgodne z etyką i konwenansami XIX wieku – to ostatecznie odebrało powieści realizmu!

Podsumowując przyznaję, że po tej powieści spodziewałam się czegoś więcej, a póki co zaobserwowałam, iż seria ma tendencję spadkową – po świetnej drugiej części przyszedł czas na kiepską trójkę bez krzty prawdopodobieństwa. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że od romansów historycznych nie należy wymagać zbyt wiele, ale gdy pominę fakt, z jaką literaturą się zmierzyłam, muszę spojrzeć na powieść od strony praktycznej – realizm sytuacji to istotna cecha dzieła, która albo podniesie wartość książki, albo ją znacznie zmniejszy. Tu niestety potyczki pomiędzy Heathem a Lilian były mocno naciągane, przez co książkę przeczytałam jedynie dla spokoju ducha – bowiem czekała na mnie jeszcze jedna część z czterotomowego wydania. Czy Uwieść pannę młodą polecam? Niewymagającym czytelniczkom owszem, ale podkreślam – po tej książce nie należy się spodziewać zbyt wiele. Nawet ja – zagorzała fanka romansów – podeszłam do powyższej lektury autorstwa Nicole z lekką rezerwą. Daję ocenę 3/6.


Original: To Seduce a Bride
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2008
* cytat str. 84. 
Seria The Courtship Wars składa się z 6 części:

# 1 To Pleasure A Lady (Rozkosze damy)
# 2 To Bed A Beauty (Usidlić piękność)
# 3 To Seduce A Bride (Uwieść pannę młodą)
# 4 To Romance A Charming Rogue (Zdobyć donżuana)
# 5 To Tame a Dangerous Lord
# 6 To Desire a Wicked Duke

***
Wybaczcie, że tak Was zasypuję ostatnio recenzjami romansów, ale postanowiłam bliżej przyjrzeć się całej tej serii. Romanse historyczne przez wiele osób są traktowane po macoszemu - wrzuca się je do worka z tanimi harlekinami, a czytelników tej literatury wyśmiewa, zarzucając brak ambicji. Wierzcie mi, niejeden harlekin mam za sobą i umiem odróżnić dobrą powieść o gniota :P Niedługo recenzja czwartej i ostatniej z sześciu książek, które wydał Amber. Zastanawiam się, czy planują kontynuację - wszak zostały jeszcze dwie książki do publikacji :) Nie narzekałabym, gdyby pojawiły się na polskim rynku - z ciekawości przeczytam, zwłaszcza, że szóstka opowiada o Tess, która polubiłam z poprzednich powieści :)  Jeśli natomiast któraś z moich opinii przekona Was do sięgnięcia po jakiekolwiek dzieło Nicole (każdą część można czytać osobno), to będzie to dla mnie niezwykły zaszczyt i największa radość!

Póki co dodaję piosenkę - bardzo ją lubię - i życzę Wam udanego tygodnia! <3 A niedługo może nawet zorganizuję jakiś blogowy konkursik :P

12 lipca 2012

"Usidlić piękność" Nicole Jordan


Romantyczne uniesienia w świecie salonowych konwenansów w powieści gwiazdy zmysłowego romansu historycznego.


 Piękna Roslyn zamierza wyjść za mąż wyłącznie z miłości. Lecz dżentelmeni obdarzają gorącym uczuciem raczej kochanki niż żony. Dziewczyna postanawia więc poznać sztukę rozpalania w mężczyznach miłosnego żaru. Na nauczyciela wybiera sobie księcia Arden, osławionego donżuana i zatwardziałego kawalera.”

"... namiętność ma niesamowitą moc". *

Panna Roslyn, druga po Arabelli córka Loringów, uchodzi za najpiękniejszą kobietę w rodzinie. O jej rękę mógłby się starać każdy dobrze urodzony gentleman gdyby nie fakt, że nad dziewczętami zawisł skandal wywołany przez ich matkę, która uciekła z kochankiem do Francji, zaś nieco później ojciec dziewcząt zginął w pojedynku. Roslyn nauczona więc doświadczeniem rodziców, zapragnęła małżeństwa jedynie z miłości i tylko dla takiego jest gotowa poświęcić swoje życie. Jej uwagę przykuwa mieszkający po sąsiedzku hrabia, który – jak głoszą plotki – rozgląda się za żoną. Roslyn chce, by arystokrata się w niej zakochał, lecz nie ma pojęcia, jak przekonać go do swojej osoby. Wtedy też postanawia poprosić o pomoc zatwardziałego kawalera i łamacza niewieścich serc – księcia Ardena. Mężczyzna przyjmuje propozycję, licząc na świetną zabawę, lecz ani on, ani jego uczennica nie mają pojęcia, do czego doprowadzi ich ta niepozorna gra...

Usidlić piękność to moja druga przygoda z twórczością amerykańskiej autorki romansów historycznych Nicole Jordan. To także druga w kolejności powieść o perypetiach sióstr Loring – historię Arabelli poznałam dzięki Rozkoszom damy, natomiast część trzecia, Uwieść pannę młodą, opowiada o najmłodszej z sióstr Lilian (dotychczas wydana seria składa się z czterech tomów i została zatytułowana Bojowe zaloty – nie wiem, kto wymyślił ten frazes, ale rozśmiesza mnie wyjątkowo). Usidlić piękność opowiada o jasnowłosej i niezwykle eleganckiej Roslyn, która – podobnie, jak jej siostry – jest zatwardziałą przeciwniczką aranżowanych małżeństw i pragnie wyjść za mąż z miłości. Wydawałoby się więc, że tematyka tej historii nie będzie niczym zaskakującym – ot, jeden z wielu typowych romansów osadzonych w realiach XIX wieku. Okazuje się jednak, że Nicole potrafi zaskoczyć czytelnika niebanalnym wykonaniem i... no właśnie. O tym za chwilę!

Podobnie, jak tom pierwszy, i tu każdy rozdział zaczyna się od fragmentu listu – tym razem są to wiadomości od Roslyn do Fanny, popularnej i rozchwytywanej londyńskiej kurtyzany i jednocześnie bliskiej przyjaciółki sióstr Loring. Niestety muszę przyznać, że o ile listy Arabelli niezwykle mnie rozśmieszały, o tyle rozterki Roslyn były bardzo poważne i przez to wymuszały nieco inną reakcję czytelnika. W zasadzie to dzięki tym krótkim zdaniom na początku każdego rozdziału można się domyślić, jakim typem jest bohaterka i jak bardzo różni się od swojej siostry – a to ogromny plus! Narrator wszechwiedzący natomiast zgrabnie przedstawia nam wydarzenia oczami młodej kobiety oraz amanta, z którym przetną się jej drogi. 

"Niektórzy arystokraci są na tyle próżni i zadufani w sobie, by oczekiwać, że każda przedstawicielka płci przeciwnej z zachwytu padnie im do stóp". **

Na uwagę zasługuje kreacja postaci. Jak już wspomniałam, główna bohaterka – Roslyn – została przedstawiona niezwykle dokładnie, jako dama rozsądna, poważna i nader inteligentna. Czytelnik od razu wie, że nie jest to ''pusta'' panna z wyższych sfer, lecz kobieta silna i doskonale zorientowana w tym, czego oczekuje od życia. Dzięki temu jej potyczki z przystojnym księciem Ardenem, zatwardziałym kawalerem, a przede wszystkim aroganckim i pewnym siebie mężczyzną, są tak emocjonujące i przyciągają uwagę widza. Największym jednak atutem powieści są tak naprawdę liczne, zmysłowe sceny erotyczne, które nawet najbardziej niewzruszoną osobę potrafią przyprawić o zawrót głowy. Pod tym względem Usidlić piękność jest o niebo lepsza od Rozkoszy damy – pobudza nie tylko wyobraźnię, ale także i ciało. Nie będzie to wyolbrzymieniem, jeśli Wam zdradzę, że czytając tę książkę ciągle miałam rumieńce na twarzy. Oj tak, dla osób spragnionych mocnych wrażeń to na pewno doskonała lektura!

Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że drugi tom serii o siostrach Loring autorstwa Nicole Jordan jest jednym z najbardziej zmysłowych romansów historycznych, jaki przyszło mi poznać. To także ciekawa panorama XIX-wiecznego, wiejskiego życia i uwięzionego w konwenansach społeczeństwa oraz pełne humoru przedstawienie codzienności z życia przedstawicieli arystokracji. Jeśli ktoś uważa, że na początku XIX wieku ludzie mieli nudne życie, to radzę czym prędzej zmienić zdanie – Usidlić piękność dostarczy niejednemu czytelnikowi niezwykłych wrażeń. I choć po raz kolejny przyznaję, że romanse historyczne nie są literaturą wysokich lotów, to czyta się je niezwykle miło – w zasadzie to lektura idealna na upalne dni. Dlatego serdecznie polecam wszystkim paniom powieść Nicole – silne emocje gwarantowane!

Original: To Bed a Beauty
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 5.05.2009
* cytat str. 171.
**cytat str. 25.
Ocena: 5/6

Seria wydana w Polsce składa się z czterech tomów (choć jest ich więcej i kolejne opowiadają o przyjaciołach sióstr Loring):

#1 Rozkosze damy - RECENZJA

#2 Usidlić piękność

#3 Uwieść pannę młodą

#4 Zdobyć donżuana

Na marginesie dodam tylko, że ubolewam nad okładkami, które wydawnictwo Amber serwuje przy tego typu publikacjach - są tworzone bez zastanowienia, stroje modelek nie odpowiadają epoce, w której dzieje się akcja utworu, a często i przedstawione kobiety nie pasują do opisów głównych bohaterek... Wielka szkoda, bowiem oprawa dzieła jest jego wizytówką.
A i na koniec chciałabym zauważyć, że książki można czytać całkowicie oddzielnie - to odrębne historie, choć łączą się ze sobą miejscem akcji i tym, iż bohaterowie się znają (wszak seria opowiada o trzech siostrach i ich bliskich) :)