31 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015!

źródło

Dziś Sylwester, więc najwyższy czas podsumować mijający rok! :) W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy na moim blogu pojawiło się 88 postów, w tym 26 recenzji książek i 1 recenzja filmu oraz 7 odsłon autorskiego cyklu Niezrecenzowane. Liczba wszystkich przeczytanych książek wyniosła 35 tytułów (recenzje 4 z nich dodam w styczniu). Najpopularniejszym postem w tym roku okazała się notka o Czwartych urodzinach bloga oraz post o serii książek Angielski ogród. 2015 to także rok liczb: stuknęło mi 300 000 odsłon bloga, 4444 plusiki na Lubimy Czytać, ponad 340 osób polubiło mój fanpejdż na Facebooku (który założyłam w marcu tego roku) oraz otrzymałam ponad 3600 serduszek na Instagramie (którego założyłam w drugiej połowie tego roku), a łącznie obserwuje mnie 151 instaużytkowników. Dziękuję Wam za obecność! <3

W tym roku mój blog objął pierwszy w swojej karierze patronat  Wieczną więź od Brodi Ashton :)

A teraz króciutkie zestawienie najlepszych moim zdaniem premier tego roku. Owszem, nie przeczytałam zbyt wielu nowości, ale trafiłam na kilka takich, które z ręką na sercu mogę polecić jako the best of 2015! A więc: 

Miejsce V
 Kiedy odszedłeś
Moja ocena: 5+/6


Niesamowita, wzruszająca, piękna.
Recenzja TU.

Miejsce IV
 Podaruj mi miłość
Moja ocena: 5+/6


Najlepsza antologia ever – szalenie mi się spodobała i na pewno będę do niej wracała nie raz!
Recenzja TU.

Miejsce III
 Po prostu bądź
Moja ocena: 6/6


To chyba najcudowniejsza książka w dorobku Magdaleny Witkiewicz. WOW!
Recenzja TU.

Miejsce II
Razem będzie lepiej
Moja ocena: 6/6


Najwspanialsza, najcudowniejsza, najgenialniejsza książka Jojo Moyes – płakałam, śmiałam się i wzruszałam na przemian. Chcę jeszcze! 

Miejsce I
 Angelfall 3 Pernyn i Kres Dni
Moja ocena: 6/6


Pierwsze miejsce TYLKO dla Angelfall! Ta seria jest po prostu FENOMENALNA! Każdy tom przygód Penryn czytałam z zapartym tchem, to jedna z najlepszych postapokaliptycznych opowieści.
Recenzja TU.

* * *

A teraz słów kilka o moich planach na rok 2016. Nie będę brała udziału w żadnych wyzwaniach i innych tego typu akcjach czytelniczych, bo w mijającym roku wyzwania mi się nie udały i się z nich po prostu nie wywiązałam. Bardzo chciałabym wrócić do czytania po 100 książek na rok, jak to bywało na początku mojego blogowania, ale mam na to za mało czasu. Mój plan na nadchodzące dwanaście miesięcy jest więc bardzo prosty  czytać więcej. W tym roku przeczytałam w sumie 35 książek, w 2014 – 36 , w 2013  49, a dla porównania w 2012 było tych tytułów aż 102! Jest różnica, prawda? I tego się trzymam  czytać więcej, by za rok powiedzieć "Dałam radę!" :) Mam też w planie zacząć czytać książki w języku angielskim – zacznę od mojego wydania Harry Potter and the Philosopher's Stone. Mam nadzieję, że 2016 będzie rokiem wielkich zmian, mam więc w planie podszlifować mój słabiutki jak na razie angielski ;)

Na koniec chciałabym Wam podziękować za to, że przeżyliście ze mną kolejny rok. Dziękuję Wam za obecność, komentarze, wszelkie lajki, plusiki i serduszka. Dziękuję, że mogę dla Was pisać. Bez Czytelników żaden blog nie ma racji bytu. Dlatego po prostu DZIĘKUJĘ! <3 

Życzę Wam wszystkiego najcudowniejszego. Szczęśliwego Nowego Roku, Kochani!

28 grudnia 2015

Grudniowy stos książkowy

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami, więc najwyższy czas zaprezentować Wam moje najnowsze nabytki książkowe ;) A troszkę się tego przez listopad i grudzień nazbierało :D


Mój największy, grudniowy skarb to angielska wersja pierwszej części Harry’ego Pottera. Książkę dostałam w prezencie od moich sióstr, które mieszkają w Anglii. Potter rozpoczyna więc pierwszy stosik. Poniżej Magia Bożego Narodzenia od Bellony (recenzja TUTAJ). Dalej: Złączeni, Garść pierników, szczypta Miłości oraz Razem będzie lepiej to prezenty od Irenki (Zapatrzona w książki) z wymianki świątecznej u Królowej Moli. Ponadto w prezencie świątecznym od moich przyjaciół dostałam: Szczęście do wzięcia, Siedem życzeń oraz What if? Cudowne książki mi się trafiły, prawda? ;)

Drugi stosik otwiera Wieczna Więź od Papierowego Księżyca (przedpremierowa recenzja TUTAJ). Na okładce znajdziecie logo mojego bloga! Dalej: Świąteczny sweter to mój nabytek za grosze z księgarni Świat Książki. Podaruj mi miłość kupiłam na łódzkich targach książki, które odbywały się pod koniec listopada. Morze spokoju (egz. recenzencki) dostałam od Dzosefinn. Carte Blanche i Balladę o ciotce Matyldzie zdobyłam na wspomnianych wcześniej targach, zaś Echa pamięci dostałam w prezencie od Wioli z Subiektywnie o książkach. Ostatni nabytek to 44 Scotland Street, które wygrałam w konkursie na blogu Marchewkowe myśli. Przed stosikiem leży jeszcze jeden potargowy nabytek – kolorowanka z Harrym Potterem. 

Grudzień był dla mnie szczególny z jeszcze jednego powodu – w końcu zrobiłam sobie (kolejny) wymarzony tatuaż – insygnia śmierci! Zdjęcie można podziwiać na instagramie i moim fanpejdżu, ale wstawię je także tu. Voila!


Długo wybierałam „rodzaj” tych insygniów – czy całkowicie prosty, czy z zawijaskami, z jakimś graficznym dodatkiem lub bez. Ostatecznie znalazłam wersję, która wygląda jak nakreślona pędzelkiem, piórkiem lub drewienkiem. I pomyślałam „OMG! Chcę!” I takim oto sposobem mój kochany tatuażysta stworzył wymarzoną dziarę. Miałam jeszcze w planie wytatuować sobie Śmierć z opowieści o Trzech Braciach, ale zostawię sobie tę przyjemność na inną okazję (i inne miejsce – nie polecam tatuowania się w centralnej części pleców).

Jak wspomniałam na początku tego posta, moje siostry przywiozły mi z brytyjskiej ziemi piękny prezent w postaci książki Harry Potter and the Philosopher's Stone. Ale to nie koniec cudów! Dostałam od nich także piżamę z Hogwartu i majty z Gryffindoru. Oczy prawie wyszły mi z orbit. Niesamowity prezent, naprawdę jestem pod wrażeniem! <3 


A więc na koniec tego postu chwalę się moimi trzema wydaniami Kamienia Filozoficznego. Wiecie, że w angielskiej wersji na początku książki wydawca umieścił mapkę terenów wokół Hogwartu? Szkoda, że w polskim wydaniu tego zabrakło :(



Kolejny post już w Sylwester! Podsumuję wtedy mijający rok i opowiem o planach na kolejny.
 Stay tuned! :)

26 grudnia 2015

"Magia Bożego Narodzenia" Fern Michaels, Cathy Lamb, Mary Carter, Terri DuLong

„Stephanie Marshall, kierowniczka sklepu z akcesoriami dla narciarzy, nie może się doczekać świątecznej premii, ale jej szef snuje własne plany.

Meredith Ghirlandaio z trudem nadąża z realizacją kolejnych zadań na świątecznej liście, a tymczasem los stawia na jej drodze kolejne przeszkody.

Tara Lane jest gotowa zrobić wszystko, byle tylko uniknąć kolejnych koszmarnych świąt w rodzinnym gronie – choćby nawet polecieć na Maui.

Josie Sullivan jest bardzo dumna ze swojej córki, którą wychowuje sama. Niedługo dowie się, ile świątecznej magii może się kryć w jednym dobrym uczynku...

Opowieści o tęsknocie za rodziną, miłością, o braniu i dawaniu, słowem – o tym wszystkim, co składa się na zwykłą i niezwykłą magię Świąt Bożego Narodzenia. Cztery opowiadania czterech różnych autorek łączy temat przewodni – najpiękniejsze Święta w roku stają się pretekstem do poszukiwania tego, co w życiu najpiękniejsze... i prawdziwie magiczne.”


Nowa, świąteczna publikacja od wydawnictwa Bellona to antologia z opowiadaniami czterech amerykańskich autorek. Pierwszym z nich jest Magia Bożego Narodzenia (od tej opowieści książka otrzymała swój tytuł) od Fern Michaels, drugi tekst – Najpiękniejsze święta – to dzieło Cathy Lamb, trzecią historię – Święta w stylu Maui – napisała Mary Carter, a ostatnie opowiadanie – Święta w Cedar Key – stworzyła Terri DuLong (szkoda, że na okładce wkradł się błąd w imieniu pisarki). Wszystkie teksty cechuje lekkość, kobiecość i akcja rozgrywająca się w Stanach Zjednoczonych w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Głównym motywem książki jest poszukiwanie szczęścia przez kobiety w różny sposób doświadczone przez los. Historie Stephanie, Meredith, Tary i Josie udowadniają, że Święta to magiczny czas, w którym wiele może się zmienić, i że każdy ma prawo do szczęścia, miłości oraz zrozumienia. To opowieści o rodzinie, sile przyjaźni, rodzącym się nieoczekiwanie uczuciu oraz o wszystkim tym, co sprawia, że życie staje się piękne. 

źródło
Niestety pierwsze opowiadanie, czyli tytułowa Magia Bożego Narodzenia, niespecjalnie mi się spodobało. Miałam wrażenie, że Fern nie bierze swoich czytelników na poważnie i równie niepoważnie kreuje osobowości bohaterów, ich zachowania i perypetie, w jakie się wplątują. Historia od Michaels jest napisana w bardzo prosty, wręcz niedojrzały sposób i przyznaję, że zupełnie nie rozumiem fenomenu tej pisarki. Miałam też problem z tekstem napisanym przez Mary Carter – Święta w stylu Maui mają w sobie coś interesującego, ale główna bohaterka wyjątkowo nie przypadła mi do gustu, zatem nie umiałam wczuć się w jej historię. Natomiast szczególnie spodobał mi się tekst od Terri DuLong – Święta w Cedar Key to zdecydowanie najcieplejsza i najbardziej dopracowana opowieść z całej antologii. Moją uwagę przyciągnęły także Najpiękniejsze święta od Cathy Lamb – to romantyczne i zabawne opowiadanie, choć przypominające trochę harlequina. Na mojej ocenie zaważyło to, iż DuLong i Lamb świetnie poradziły sobie ze stworzeniem świątecznej atmosfery i wykreowaniem bohaterów, których nie sposób nie polubić. Ich teksty łączy jeszcze jedna cecha – w obu otrzymujemy narrację pierwszoosobową, podczas gdy opowiadania Michaels i Carter to historie przedstawione z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego. 

Magia Bożego Narodzenia to przyzwoita publikacja, która umiliła mi przedświąteczne wieczory i sprawiła, że na chwilę poczułam klimat amerykańskich Świąt. Antologię tworzą lekkie i przyjemne w odbiorze opowiadania, które nie łączą się ze sobą fabularnie, można je więc czytać w dowolnej kolejności. W tej książce jest wszystko, czego oczekuję od podobnych publikacji – historie podnoszące na duchu, bohaterki, z którymi można się zżyć, romans, który rozgrzewa i klimat, który wprowadza nas w świąteczny, radosny nastrój. Owszem, opowiadania nie są specjalnie oryginalne, ale nie zmienia to faktu, że czyta się je z uśmiechem na twarzy. Jestem usatysfakcjonowana tą lekturą, bowiem dostałam to, czego oczekiwałam – ciepłe, magiczne historie idealne na chłodne wieczory. Dziękuję i polecam! :)

Original: Holiday Magic
Wydawca: Bellona
Data wydania: 18.11.2015
Ilość stron: 510
Przeł. Paulina Maksymowicz
Moja ocena: 4+/6


Za tę przyjemną, świąteczną lekturę dziękuję wydawnictwu Bellona :)

23 grudnia 2015

Najpiękniejsza muzyka na Święta

Już jutro Wigilia! Ale ten czas leci, prawda? W pierwszy dzień Świąt możecie się spodziewać u mnie recenzji bardzo świątecznej książki, a dziś postanowiłam przygotować małe zestawienia moich ulubionych piosenek świątecznych. Ostatnio zasłuchuję się w najróżniejszych plebiscytach muzycznych i zastanawiam się, jakie piosenki towarzyszą ludziom w przygotowaniach do tego magicznego czasu, jakim jest Wigilia i Boże Narodzenie. Oto lista moich ulubionych, zimowych przebojów:

10. Perry Como  It's Beginning To Look A Lot Like Christmas


9. Brenda Lee  Rockin' Around The Christmas Tree


8. Wham!  Last Christmas


7. Chris Rea  Driving Home for Christmas


6. Dean Martin  Let it Snow!


5. Elvis Presley  Silver Bells


4. Cliff Richard  Mistletoe and Wine


3. Rod Stewart – Auld Lang Syne


2. Neil Diamond  Silent Night


1. Frank Sinatra  Jingle Bells


* * * 

A teraz słów kilka o świątecznej wymiance, w której wzięłam udział. Wymiankę zorganizowała Fenko z bloga Królowa Moli. Moim mikołajem została Irena z bloga Zapatrzona w książki. Powiem tak – popłakałam się, gdy otworzyłam przesyłkę. Serio! Dostałam tyle cudownych rzeczy, w tym przepiękne ozdoby świąteczne robione ręcznie, że wzruszenie było nieuniknione. Oto, jakie niesamowitości dostałam od Irenki:


Prawda, że cudowne? Jeszcze raz bardzo dziękuję Irence za piękne prezenty! <3

* * * 

Wigilia tuż tuż, więc na pewno większość z Was w pocie czoła gotuje, sprząta i zajmuje się tysiącem przedświątecznych zajęć, dlatego – nie przedłużając – składam Wam dziś życzenia (w sumie nie tylko świąteczne). A więc... 

Życzę Wam ciepła rodzinnego domu, szczerze połamanego opłatka w wigilijny wieczór i niewymuszonego „wzajemnie”. Życzę Wam miłości, która rozgrzewa w najgorsze dni i przyjaźni, na którą można liczyć bez względu na wszystko. Życzę Wam wielu wzruszeń przy pięknych lekturach, zawsze pełnego kubka gorącej czekolady i satysfakcji z tego, co robicie. 
Życzę Wam również dużo zdrowia i niesłabnącej pogody ducha oraz abyście znaleźli pod choinką wymarzone prezenty i nie obżerali się za bardzo :) A przede wszystkim życzę Wam, by do Waszych drzwi zapukało szczęście i dobro.

Wszystkiego najcudowniejszego, Kochani! <3

20 grudnia 2015

"Podarunek" Cecelia Ahern

„Gdybyś mógł wybrać wymarzony prezent na Gwiazdkę?

Lou Suffern nie ma czasu, żeby o tym pomyśleć. Klasyczny pracoholik, zaniedbuje żonę i dzieci, bo ściga się ze swoim konkurentem o jeszcze wyższe stanowisko. Pewnego zimowego dnia, nieoczekiwanie dla samego siebie, zatrzymuje się przy bezdomnym, który koczuje w pobliżu jego biura, i oddaje mu swój kubek z gorącą kawą. Kim jest bezdomny Gabe i jaki podarunek otrzyma od niego Lou? Podarunek, który przewartościuje jego życie…

Ta książka jest jak przejażdżka karuzelą wirująca między karierą, złamanym sercem i prawdziwą przyjaźnią. I jak nadzieja na drugą szanse, której obyś nie przeoczył!”


Uwielbiam twórczość Cecelii Ahern, choć dotychczas przeczytałam tylko trzy jej powieści. W prozie tej irlandzkiej pisarki jest coś magicznego – jej książki zawsze nastrajają mnie pozytywnie, a podczas lektury zapominam o całym świecie. Po Podarunek sięgnęłam specjalnie teraz, przed Gwiazdką – miałam nadzieję na lekką opowieść w świątecznym klimacie, a dostałam historię, która wbiła mnie w fotel! Cecelia potrafi zaskakiwać!

źródło

Początek książki wydał mi się nieco dziwny i trudno mi było wczuć się w opowieść, miałam nawet kilka momentów zwątpienia i nie byłam pewna, czy dotrwam do końca lektury. Później jednak coś „zaskoczyło” i nim się obejrzałam, rozpłakałam się nad tą historią. Do tej pory nie wiem, w którym momencie Podarunek mnie tak zachwycił. Przede wszystkim akcja przedstawiona została z różnych punktów widzenia, co pozwala nam uważnie śledzić fabułę i szybko wyciągnąć odpowiednie wnioski. Narrator wszechwiedzący – autorka – snuje opowieść w nieco baśniowy sposób, kreując przy tym świetne, indywidualne postaci. Ahern po raz kolejny wspaniale poradziła sobie ze stworzeniem realistycznej opowieści, dodając do dzieła odrobinę magii, a przy tym w tak niewielkiej objętościowo książce udało jej się zamknąć historię pełną treści i życiowej prawdy. 

Podarunek to niesamowicie wzruszająca lektura – choć na taką się zupełnie nie zapowiadała. Zakończenie mnie zaskoczyło i zmusiło do refleksji nad własnym życiem, a przede wszystkim uświadomiło mi, że powinniśmy się cieszyć z każdej danej nam chwili, z każdego, nawet najmniejszego gestu i każdego dnia spędzonego w gronie najbliższych. To opowieść o tym, co w życiu najważniejsze – bez patosu, bez wielkich słów, za to z emanującym z kart powieści ciepłem i uczuciem. To jedna z najcenniejszych książek, jaką poznałam – bogata w życiową prawdę i emocje, po których trudno się otrząsnąć. Bardzo polecam ten tytuł nie tylko w okresie świątecznym – tak magiczne i piękne książki powinniśmy czytać cały rok! 


Original: The Gift
Wydawca: Świat Książki
Data wydania: 17.11.2010
Ilość stron: 318
Przeł. Dominika Lewandowska
Moja ocena: 5/6

15 grudnia 2015

"Podaruj mi miłość. 12 świątecznych opowiadań"

"Dwunastu autorów powieści dla młodzieży, m.in. Rainbow Rowell, Gayle Forman i David Levithan, w te święta sprawią Ci najlepszy prezent.

Znana piosenkarka udaje kogoś innego, by uciec przed sławą…
Dziewczyna adoptowana przez Świętego Mikołaja zastanawia się, czy dla miłości jest gotowa opuścić krainę elfów…
Skazany na prace społeczne młodociany przestępca musi wziąć udział w przygotowaniach do jasełek i zakochuje się w najbardziej nieodpowiedniej dla niego osobie…

Nieważne, skąd pochodzisz, czy jesteś elfem czy zagubionym w świecie dorosłych nastolatkiem - uwierz w magię świąt! A jeśli nie uwierzysz, czy to oznacza, że ona nie istnieje?

Przecież wszyscy pragniemy tego samego - by ktoś podarował nam miłość…"


Niektóre książki po prostu trzeba przeczytać. Tak było ze mną i świątecznym zestawem opowiadań pt. Podaruj mi miłość. Zachwycił mnie opis, zachwyciła okładka, nie mogłam więc odmówić sobie takiego prezentu. I wiecie co? Jestem zachwycona!

Podaruj mi miłość to 12 świątecznych opowiadań, które zebrała Stephenie Perkins. To historie bardzo różne, niezwiązane ze sobą fabularnie. Niektóre z nich podobały mi się bardziej, inne mniej, jednak wszystkie łączy wspólny mianownik – magiczna atmosfera Świąt Bożego Narodzenia. To pierwsza taka antologia, którą mogę uznać za w pełni udaną.

źródło
Szczególnie zachwyciło mnie sześć opowiadań: Północ od Rainbow Rowell, Cud Charliego Browna od Stephanie Perkins, Krampuslauf od Holly Black, Coś Ty narobiła, Sophie Roth? od Gayle Forman, Witamy w Christmas w Kalifornii od Kiersten White oraz Gwiazda Betlejemska od Ally Carter. Wymienione historie wyróżnia lekkie pióro autorek i czarująca fabuła. Do przeciętnych, ale wartych uwagi tekstów mogę zaliczyć: Anioły na śniegu od Matta de la Pena, Kryzysowy Mikołaj od Davida Levithana oraz Gwiazda polarna wskaże ci drogę od Jenny Han. Poza nimi pojawiły się też dwie dziwne i trudne do oceny historie, tj. Dama i lis od Kelly Link oraz Jezus malusieńki leży wśród wojenki od Myry McEntire. Nie były to teksty złe, ale nie wzbudziły we mnie szybszego bicia serca, nie zżyłam się również z bohaterami tych opowieści i nie śledziłam ich losów z zainteresowaniem. Natomiast ze wszystkich tekstów tylko jeden totalnie mi się nie spodobał, a mianowicie ostatnie opowiadanie pt. Dziewczyna, która obudziła Śniącego od Laini Taylor. Takiej żenady dawno nie przeczytałam! 

Podaruj mi miłość to bardzo udana publikacja – nie tylko została pięknie wydana i cieszy oko, ale przede wszystkim spełnia swoje zadanie – wprowadza odbiorcę w świąteczny nastrój, wzrusza, zachwyca i czaruje. Szkoda tylko, że wśród opowiadań zabrakło tekstów np. Stephenie Meyer, Cassandry Clare, Claudii Gray czy Maggie Stiefvater i Libby Bray, bowiem na pewno wszystkie sprezentowałyby nam piękne, świąteczne historie. Może w kolejnej edycji? Powiem tak – nie żałuję ani jednej złotówki wydanej na Podaruj mi miłość i przyznaję, że gdyby Stephanie Perkins zechciała zebrać i wydać jeszcze jedną antologię, kupiłabym ją w ciemno! Tak więc bardzo mocno polecam Wam ten tytuł – na świąteczny czas to lektura wręcz obowiązkowa! ;)


Original: My True Love Gave to Me
Wydawca: Otwarte
Data wydania: 4.11.2015
Ilość stron: 432
Przeł. Małgorzata Kafel
Moja ocena: 5+/6

13 grudnia 2015

CYKL: Niezrecenzowane, odcinek 7

To już siódmy wpis w ramach mojego autorskiego cyklu. „Niezrecenzowane” to przemyślenia na temat książek lub filmów, których nie jestem w stanie zrecenzować w tradycyjny sposób. To luźne notki nie tylko o tych dziełach, na które szkoda strzępić języka (tudzież klawiatury), ale także o dziełach, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że nie umiem napisać na ich temat sensownej, pełnej recenzji. Mam nadzieję, że taka forma dzielenia się wrażeniami z lektury lub seansu filmowego przypadnie Wam do gustu ;)

Odcinek 7
Życie po [życiu z facetem]
Lynda Curnyn

Od kiedy Emma Carter jest porzuconą dziewczyną, ma się czym martwić. Jej chłopak zaczął nowe życie w Los Angeles. Jej fryzjer odkrył właśnie, że Nieskończoność istnieje. A ponad pięć kilo dodatkowych fałdek tłuszczu - pamiątka po starym związku ze zdeklarowanym wrogiem stałych związków - odebrało jej szansę udziału w romansowym współzawodnictwie. Przynajmniej w jej mniemaniu, żeby się odnaleźć, Emma musi nauczyć się, jak żyć w pojedynkę w Nowym Yorku...


Sięgnęłam po tę książkę w wakacje, gdyż bardzo potrzebowałam lektury pocieszającej i pełnej „życiowych mądrości”. Okazało się jednak, że Życie po [życiu z facetem] nie tylko mi nie pomogło, a wręcz wywołało we mnie rozdrażnienie i zadecydowało o tym, że już nigdy nie skuszę się na dzieła Lyndy Curnyn.

Przede wszystkim zirytowała mnie główna bohaterka – to pusta, bezmyślna dziewczyna, której nie da się lubić. Jej życiowe „problemy” i zagwozdki działały mi na nerwy. Bohaterka zupełnie nie zachowywała się jak kobieta nieszczęśliwa i porzucona przez ukochanego mężczyznę, lecz jak nastolatka z problemami emocjonalnymi. A ja jednak liczyłam tu na jakąś więź z Emmą, na życiową historię, na odrobinę uśmiechów, szalone babskie przygody czy cokolwiek! Nic podobnego. Choć rzeczywiście książce udało się osiągnąć jedno – byłam tak sfrustrowana tą lekturą, że na chwilę zapomniałam o własnych problemach. 

Nie polecam! Nie ma w tej powieści ani jednego sensownego zdania, które mogłabym uznać za życiowe motto, ani jednej mądrości podnoszącej na duchu. Cechą charakterystyczną tej książki jest totalny bezsens i przewidywalność. Bohaterka nie do polubienia, a historia tak nudna, że aż smutna – to lektura tylko dla książkowych masochistów.

Powieść znana jest też pod tytułem Wyznania Emmy Carter.

11 grudnia 2015

Wyniki listopadowej wygrywajki :)

Kochani, mam już dla Was wyniki listopadowego konkursu-wygrywajki. Jesteście ciekawi, kto dostanie książkę pod choinkę? :)


W sumie pod konkursowym postem (TUTAJ) zgłosiło się 35 osób. Bardzo Wam dziękuję za tak duży odzew, bardzo mi miło, że tu trafiliście i zechcieliście wziąć udział w tej zabawie. Niestety wylosować do każdej książki mogłam tylko jedną osobę. Mam nadzieję, że te osoby, które nie wygrały, nie zniechęcą się i będą brały udział w kolejnych konkursach – na pewno u mnie takich nie zabraknie :)

A teraz podaję wyniki – razem z fotorelacją z każdego losowania. Najwięcej chętnych zgłosiło się po książkę Poszukiwany Colin Firth, co mnie w sumie nie dziwi, bo też bym o ten tytuł zawalczyła :D Kto zdobył Colina?


KATHERINE PARKER!

Dużym zainteresowaniem cieszyła się również powieść Zew górzystej krainy. Kto wybierze się w podróż do XIX-wiecznej Szkocji?


MONIKA P.!

Trzecią książką, po którą chętnie się zgłaszaliście, okazała się powieść Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen. Do której z Was trafi ta słodka lektura?


LEXISS MACKADE!

Czas na książki, które nie cieszyły się tak dużym zainteresowaniem, ale daję słowo – warto rzucić na nie okiem. Najpierw Niewyznane grzechy siostry Juany – kto będzie mógł je poznać?


 ANIA D.!

I na koniec książka, po którą zgłosiły się dwie osoby – walka była zażarta :D Kto przeczyta Wybór Sereny?


RANDAKSELA!

Kochani, bardzo Wam gratuluję! Maile już do Was ode mnie poleciały, czekam  3 dni na odpowiedzi z adresami do wysyłki – jeśli w tym czasie się ktoś nie zgłosi, zrobię ponowne losowanie i książka trafi do kogoś innego. Zatem proszę pisać, jeśli chcecie dostać swoją nagrodę. :)

Jeszcze raz wszystkim gorąco dziękuję za udział w moim listopadowym konkursie :)

09 grudnia 2015

"W pogoni za rozumem" Helen Fielding

Sympatyczna bohaterka "Dziennika Bridget Jones" – w komiczny sposób – wciąż przeżywa wzloty i upadki. Nadal walczy z nałogami, czyta poradniki, przeciwstawia się matce, ale w tej części odkrywa też uroki wspólnego życia z mężczyzną swych marzeń, a nawet trafia do więzienia w Tajlandii, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków...


Uwielbiam filmy o Bridget Jones, przeczytanie więc książek, od których wszystko się zaczęło, było tylko kwestią czasu. Niestety Dziennik Bridget Jones nie do końca spełnił moje oczekiwania, więc po W pogoni za rozumem sięgnęłam z uzasadnioną obawą. Okazało się jednak, że druga część przygód panny Jones jest lepsza od poprzedniczki. Książka totalnie mnie wciągnęła!

źródło
Bridget nareszcie jest w poważnym związku i wydaje się, że wszystko idzie w dobrym kierunku (no może poza zjedzonymi kaloriami i wypalonymi fajkami, które nie dają bohaterce spokoju). Niestety nic nie trwa wiecznie – wkrótce pomiędzy nią a Markiem dzieją się dziwne rzeczy. A to dopiero początek kolejnej fali problemów, z którymi przyjdzie się zmierzyć szalonej i trochę nierozważnej Angielce. 

Chyba potrzebowałam odrobiny przerwy między lekturą pierwszej i drugiej części serii, bowiem zupełnie inaczej podeszłam do W pogoni za rozumem. Nagle humor tej historii zaczął mnie bawić, a perypetie bohaterki – momentami odrobinę absurdalne, zupełnie jak jej zachowanie – naprawdę mnie wciągnęły. Książka, podobnie jak pierwsza część, utrzymana jest w konwencji dziennika, zatem nietrudno zżyć się z narratorką historii. Zawiodłam się jednak na Marku, którego podejmowane decyzje i zachowanie nie pasowało do postaci wykreowanej w pierwszej części serii. Słowem – zrobiła się z niego ciepła klucha. Dlatego stanowczo wolę tego bohatera w wersji filmowej. 

W pogoni za rozumem to świetna obyczajówka, idealny przykład tzw. literatury chick-lit, czyli kobiecych powieści pisanych przez kobiety. To bardzo lekka i przyjemna lektura, doskonała do przeczytania w chwili, gdy mamy chandrę lub po prostu potrzebujemy czegoś pozytywnego, miłego i odrobinę odmóżdżającego. Ja bawiłam się z Bridget wyśmienicie i na pewno jeszcze nie raz spotkam się z bohaterami tej książki. Pomimo drobnych mankamentów, nie mogę odmówić Helen Fielding jednego – stworzyła kultową postać, z którą dziś utożsamia się wiele kobiet na całym świecie. I ja jestem jedną z nich. Polecam! :)

Original: Bridget Jones Diary #2: The Edge of Reason
Wydawca: Świat Książki
Data wydania: 2000
Ilość stron: około 300
Przeł. Aldona Możdżyńska
Moja ocena: 5+/6

07 grudnia 2015

Podwieczny konkurs u Tirindeth

Właśnie na moim fanpejdżu na FACEBOOKU ruszył obiecany konkurs, w którym można wygrać dwa zestawy książek Brodi Ashton – „Podwieczność” + „Wieczna Więź”. Nagrody ufundowało Wydawnictwo Papierowy Księżyc


Mam nadzieję, że są chętni!

Zasady są bardzo proste:

1. Udział w konkursie może wziąć każdy, kto polubił mojego fanpejdża Tirindeth's oraz stronę Wydawnictwo Papierowy Księżyc;
2. Będzie mi bardzo miło, jeśli uczestnik obserwuje także mojego bloga www.tirindeth.blogspot.com przez bloggera lub google+ ;)
3. Pod zdjęciem umieszczonym na facebooku (KLIK) należy odpowiedzieć na pytanie konkursowe;
4. Konkurs trwa od 7 do 17 grudnia 2015, wyniki ogłoszę 18 grudnia 2015, a wysyłka nagród nastąpi najpóźniej 21 grudnia 2015 (zatem na adresy od laureatów będę czekała maksymalnie dwa dni);
5. Pytanie konkursowe brzmi: Ile książek liczy seria „Podwieczność”
6. Zwycięzców wylosuję z listy osób, które odpowiedzą poprawnie na pytanie ;)

Jeśli ktoś ma ochotę, zachęcam do udostępniania posta konkursowego na facebooku.

Na pytanie konkursowe odpowiadamy TUTAJ! :)

Powodzenia! 

05 grudnia 2015

Wymarzone prezenty książkowe

Już jutro Mikołajki! A za niecałe trzy tygodnie Święta Bożego Narodzenia! Dlatego najwyższy czas zastanowić się nad swoimi wymarzonymi, gwiazdkowymi prezentami. A w prezencie najlepiej otrzymywać... książki! Zatem dziś podzielę się z Wami moją listą upragnionych prezentów książkowych. Święty Mikołaju, to mój wirtualny list do Ciebie :D


1. Szczęście do wzięcia 
Bardzo potrzebuję pozytywnych, świątecznych opowieści :)

2. Siedem życzeń
W zasadzie chciałabym tę książkę ze względu na opowiadanie Magdaleny Witkiewicz :D

3. Garść pierników, szczypta Miłości
Wszyscy tak zachwalają, więc jak tu się nie skusić?

4. Perswazje
To moja ulubiona książka Austen, a w dodatku wydana w serii Angielski ogród - marzę, żeby ją mieć!

5. Facecje
Jestem ciekawa, jak współczesność komentowaliby Mickiewicz czy Słowacki.

6. Metro 2035
Mam dwie poprzednie części serii i bardzo chcę skompletować całość. Szkoda tylko, że teraz wydawnictwo wydało całą trylogię w nowych okładkach :/

7. Futu.Re
Jestem bardzo ciekawa nowej książki Dmitra.

8. Kiedy odszedłeś
Przeczytałam tę książkę i po prostu się w niej zakochałam, dlatego chciałabym mieć ją w wersji papierowej.

9. Razem będzie lepiej
Ta lektura również już za mną - kocham Jojo Moyes, a to moim zdaniem jej najlepsza książka!

10. What if?
Chcę poznać odpowiedzi na najbardziej absurdalne pytania :D

* * *

No dobra, koniec tych książkowych marzeń. W sumie mogłabym wymienić ze sto tytułów, ale ograniczyłam się do tych dziesięciu najbardziej upragnionych :) A Wy jakie książki chcielibyście znaleźć pod choinką? :)

03 grudnia 2015

CYKL: Niezrecenzowane, odcinek 6

Przedstawiam szósty wpis w ramach mojego autorskiego cyklu. „Niezrecenzowane” to przemyślenia na temat książek lub filmów, których nie jestem w stanie zrecenzować w tradycyjny sposób. To luźne notki nie tylko o tych dziełach, na które szkoda strzępić języka (tudzież klawiatury), ale także o dziełach, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że nie umiem napisać na ich temat sensownej, pełnej recenzji. Mam nadzieję, że taka forma dzielenia się wrażeniami z lektury lub seansu filmowego przypadnie Wam do gustu ;)

Odcinek 6
Byłam najlepszą przyjaciółką Jane Austen. Sekretny pamiętnik
Cora Harrison

„Powszechnie uznana prawda mówi, że niezamężna dziewczyna posiadająca pamiętnik musi zapisywać w nim wszystkie swoje sekrety.

Poznajcie Jenny Cooper: nieśmiałą, ładną kuzynkę bystrej, żywiołowej Jane Austen (posiadaczki mnóstwa przystojnych braci i bujnej wyobraźni).
Oto sekrety Jenny:
- nigdy nie była na balu,
- nie znosi swojej szkoły,
- pragnie założyć nową suknię i flirtować z przystojnym oficerem marynarki,
- chciałaby, żeby prawdziwe życie bardziej przypominało powieść.

Porywająca opowieść o oszałamiających młodzieńcach, przepięknych sukniach, pewnej zwyczajnej dziewczynie… i Jane Austen!


Książkę Cory Harrison zakupiłam kilka lat temu ze względu na śliczną, nieco cukierkową okładkę i odwołanie do Jane Austen. Długo jednak zbierałam się za jej przeczytanie i teraz, świeżo po lekturze, muszę przyznać, że nie wiem, co o niej myśleć, ani tym bardziej, jak ją ocenić.

Bo widzicie – spodziewałam się, że to będzie współczesna opowieść o dziewczynie, która podziwia twórczość angielskiej pisarki i chciałaby przenieść się do jej czasów. Okazało się jednak, że książka przybliża historię żyjącej na przełomie XVIII i XIX wieku kuzynki Jane Austen oraz ich wspólnych przygód z czasów nastoletniej młodości. Jenny Cooper to poczciwa dziewczyna, która chciałaby być tak mądra i odważna, jak jej kuzynka. Historia dziewczynki ma w sobie pewną lekkość i wdzięk, a dodane w książce rysunki ubogacają lekturę i sprawiają, że czytelnik ma wrażenie, jakby naprawdę czytał pamiętnik panny żyjącej przeszło dwieście lat temu. I choć pod tym względem książka bardzo mi się podobała (wszak to dobra odskocznia od lektur, po które sięgam w ostatnim czasie), to jednak brakowało mi w tej historii jakiegoś pazura, czegoś zaskakującego, wciągającego. Wszystko było zbyt... naiwne, niewinne. Dodatkowy minus należy się za język – niestety niespecjalnie stylizowany, a przez to odrobinę kłócący się z tym, co zamierzała osiągnąć autorka. Byłam przyjaciółką… miało być bowiem próbą przedstawienia życia Jane Austen i Jenny Cooper w czasach, gdy dziewczęta uczęszczały do szkoły. I choć autorka podkreśliła, że historia przez nią napisana to fikcja, próba odtworzenia życia nieznanej szerszemu gronu kuzynki Jane, gdzie pojawiają się także żyjący niegdyś członkowie rodziny Austenów i ich znajomi, to jednak spodziewałabym się większego nacisku na realistyczne przedstawienie wszystkich sfer życia w tamtych czasach. Dlatego myślę, że opowieść Jenny Cooper przypadnie do gustu przede wszystkim nastolatkom – rówieśniczkom bohaterki i tym osobom, które lubią twórczość Jane Austen i chciałyby poznać swoją ulubioną autorkę z nieco innej strony :) 

01 grudnia 2015

Początki przygody z czytaniem – jak to naprawdę było?

Martyna z bloga Partyzantka zapytała mnie kilka dni temu, czy chciałabym podzielić się swoją historią o początkach przygody z czytaniem. Pomyślałam, że to całkiem fajny pomysł i tak oto powstał ten wpis. Zapraszam Was do poznania mojej historii :)

Jak to się zaczęło? Próżno szukać w moich dziecięcych latach miłości do książek. Od małego wolałam rysować albo bawić się lalkami, książki nigdy nie były mi po drodze. Kiedy w trzeciej klasie szkoły podstawowej nauczycielka zadała nam pracę domową polegającą na streszczeniu ulubionej baśni, byłam w totalnej kropce. Wybrałam Dziewczynkę z zapałkami Andersena (bo  to najkrótsza baśń), ale nie byłam w stanie jej streścić, choć tak naprawdę historia mieści się na dwóch stronach książki. Moi rodzice – w ramach szkolenia – zarządzili więc, abym czytała tę baśń wciąż od nowa tak długo, aż w końcu będę ją znała na pamięć i wtedy napiszę streszczenie. I wiecie co? Udało się! Nie zmieniło to jednak mojego nastawienia do czytania. Przez podstawówkę jedynymi "książkami", po jakie sięgałam, były mangi. Nie przeczytałam żadnej lektury (poza Anarukiem, chłopcem z Grenlandii i wspomnianą Dziewczynką z zapałkami), nie wypożyczałam książek z biblioteki. Wolałam oglądać Czarodziejkę z księżyca ;)

Nadeszły czasy gimnazjum, dostałam się do plastyka i... to był przełom w moim życiu. Trafiłam do klasy, w której poznałam grupę maniaków fantastyki (wśród nowych znajomych znalazł się kumpel, który uwielbia Tolkiena i wciąż na nowo czytał jego trylogię Władcy Pierścieni). A poza tym moja koleżanka z ławki była fanką Sagi o Ludziach Lodu

Początków mojej przygody z czytaniem mogę więc upatrywać w 29. tomie Sagi o Ludziach Lodu. Książka trafiła w moje ręce, kiedy byłam chora i musiałam leżeć w łóżku przez kilka dni. Wspomniana wyżej koleżanka przyszła do mnie w odwiedziny, przynosząc mi jedną ze swoich ulubionych lektur. Powiedziała, że ta część powinna mi się spodobać. Nie myliła się. ZAKOCHAŁAM SIĘ w SoLL i zaraz po tym, jak wyzdrowiałam, zaczęłam pożyczać inne części serii – w niedługim czasie połknęłam wszystkie 47 tomów sagi autorstwa Margit Sandemo i wciąż chciałam więcej. Nagle okazało się, że czytanie to wspaniała zabawa – zaczęłam częściej bywać w bibliotece w dziale książek fantasy i młodzieżowych. Tak poznałam Kristen Britain, Andre Norton, C.J. Cherryh, J.R.R. Tolkiena, Stephena R. Lawheada, Particię A. McKillip… Zachwyciłam się! A kiedy uzbierałam trochę pieniędzy, pobiegłam do antykwariatu i kupiłam prawie wszystkie części Sagi o Ludziach Lodu. Tak więc zaczęłam kolekcjonować książki, kompletować serie, wypożyczać coraz więcej fantastyki od znajomych, spotykać się z kolegami na sesje RPG. Później przyszedł czas na romanse historyczne i klasykę, niemniej fantastyka zawsze była mi najbliższa. 

Mimo mojej miłości do czytania, przeczytałam zaledwie kilka lektur szkolnych – poza wspomnianym wcześniej Anarukiem i baśniami Andersena, poznałam Romea i Julię, Dzieje Tristana i Izoldy oraz Konrada Wallenroda. Nie przeszkodziło mi to jednak zdać maturę z języka polskiego na 100%, mówiąc o książkach, których nigdy nie przeczytałam :) Wystarczyło, że słuchałam uważnie wszystkiego, co mówi nauczyciel na lekcjach. Zawsze łatwo zapamiętywałam to, co usłyszę – z historii ciągle leciałam na piątkach tylko dlatego, że byłam na wszystkich zajęciach i po prostu słuchałam. Wkuwanie dat? Phi! Uczyłam się ich jak rymowanek. Być może dlatego ostatecznie wylądowałam na wydziale historycznym i skończyłam historię sztuki. To mi chyba było po prostu pisane ;)

Uff. Dotrwaliście do końca? Mnie by się chyba nie chciało tego czytać :P Jak widzicie, początek mojej przygody z książkami nie jest szczególny, jednak niesie ze sobą morał, z którego jestem dumna. Mianowicie czasem naprawdę niepozorna lektura (tutaj Saga o Ludziach Lodu) może obudzić w odbiorcy głód historii. Nie potrzeba do tego wielkich mistrzów, wiekopomnych dzieł czy wychwalanych przez krytyków powieści, aby zachęcić kogoś do czytania. Jestem tego najlepszym przykładem :)

Na koniec moja ulubiona piosenka o... czytaniu! ;)

29 listopada 2015

"Decyzja" Penny Vincenzi

„Autorka poczytnych powieści „Wystarczy chwila” i „Niebywały skandal” niezwykle wciągająco opowiada o miłości, namiętności i zdradzie w swingującym Londynie lat 60. XX wieku. Pochodząca z „dobrego domu” Eliza postanawia, że wbrew tradycji zostanie kobietą niezależną. Jej plany bliskie są spełnienia, kiedy otrzymuje pracę redaktorki działu mody w popularnym czasopiśmie. Przemiany społeczne, przełamywanie obyczajowych stereotypów, nowe trendy w modzie sprzyjają aspiracjom ambitnej dziewczyny, która staje się częścią artystycznej socjety. Wtedy na jej drodze pojawia się Matt, który mimo robotniczego pochodzenia imponuje Elizie przedsiębiorczością. Czy miłość przezwycięży dzielącą ich przepaść społeczną i różnice poglądów? Czy oboje zdołają spełnić swoje marzenia?”


Decyzja to moje pierwsze spotkanie z Penny Vincenzi, którą uznaje się za jedną z poczytniejszych angielskich autorek. Pisarka tworzy od końca lat 80., w Polsce wydane zostały jej cztery tytuły. Nie ukrywam, że Decyzja trafiła do mnie całkowicie przypadkowo i długo wzbraniałam się przed rozpoczęciem lektury. W końcu jednak nadszedł ten moment, w którym zdecydowałam, że chcę poznać historię niezależnej Elizy. Czy spotkanie z twórczością Vincenzi okazało się udane?

źródło
Eliza to kobieta ambitna i – jak na swoje czasy – bardzo odważna. Jako indywidualistka postanawia iść własną drogą i nie poddaje się konwenansom. Ale spotkanie Matta wszystko zmienia w jej życiu. Niezwykła miłość łączy tę dwójkę, choć w zasadzie dzieli ich tak wiele. Podobało mi się to, jak autorka sprawnie nakreśliła charaktery tych postaci. Ale to nie jedyni tak dobrze wykreowani bohaterowie – powieść pełna jest indywidualnych, realistycznie przedstawionych postaci, które mają swoje problemy i interesujące życie. Dzięki ich różnorodności, książka staje się rozbudowaną, wielowątkową opowieścią nie tylko o miłości, w którą można wsiąknąć na długie godziny (wszak lektura liczy sobie prawie 600 stron!). Mimo to nie udało mi się zaprzyjaźnić z tym tytułem. Przede wszystkim drażniły mnie dialogi – domyślam się, że ich nieco wystylizowany, przesadnie elegancki styl był celowym zabiegiem autorki, nie zmienia to jednak faktu, że część rozmów między bohaterami mnie raziła i nie pozwalała wczuć się w historię. Również bohaterowie, mimo swoich indywidualnych, dobrze przedstawionych charakterów, nie byli w stanie rozbudzić we mnie sympatii, a im dalej śledziłam ich losy, tym większą niechęć we mnie wywoływali. Zakończenie niestety mnie nie usatysfakcjonowało, choć w sumie sama nie wiem, jakiego finału mogłabym się po tej książce spodziewać. 

Na plus działa świetne przedstawienie realiów życia w Londynie w latach 60. – mam tu na myśli przemiany społeczne i kulturalne, a także wnikliwa analiza sytuacji kobiet, które wychodziły poza kanon przeciętnej żony i matki. Dodatkowym atutem powieści jest lekkie pióro autorki – przez książkę się płynie i gdyby nie te zgrzytające dialogi, mogłabym uznać Decyzję za lekturę obowiązkową dla tych, którzy poszukują zgrabnej i realistycznie napisanej historii. Niestety dwa najważniejsze dla mnie punkty w dobrej powieści – bohaterowie, których mogłabym polubić oraz realizm w ich relacjach – mnie nie przekonują. Dlatego Decyzja zasłużyła jedynie na ocenę dobrą. Polecam entuzjastkom książek o dużych gabarytach, w których miłość i nienawiść dzieli cieniutka granica, a wszystko rozgrywa się na tle dobrze przedstawionych realiów życia sprzed ponad sześćdziesięciu lat.

Original: The Decision
Wydawca: Świat Książki
Data wydania: 25.06.2014
Ilość stron: 589
Przeł. Anna Zielińska
Moja ocena: 4/6

Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

25 listopada 2015

V Salon Ciekawej Książki w Łodzi - krótka relacja

Jak wiecie, pochodzę z „miasta meneli”. I jestem z tego dumna. Mieszkanie od urodzenia w Łodzi to prawdziwa szkoła życia. Nie zamieniłabym tego doświadczenia na żadne inne. Dlatego teraz, kiedy mam już prawie trzydziestkę na karku, w planie wielkie zmiany i nie wiem, czy na stare lata zostanę w rodzinnym mieście, doceniam jego uroki. I jestem dumna, gdy dzieje się tu coś fajnego. 


Od pięciu lat odbywa się w Łodzi Salon Ciekawej Książki. To takie nasze „targi książki”, ale nie na taką skalę, jak warszawskie czy krakowskie. No cóż. W sumie mogłoby być na taką skalę, gdyby nasi organizatorzy zabrali się za to z pomysłem. Niestety organizowanie takiej imprezy w zabytkowej fabryce pełniącej funkcje wystawiennicze nie jest dobrym rozwiązaniem chociażby z powodu strasznej duchoty panującej w pomieszczeniach – okien muzeum nie da się ot tak otworzyć. Mamy piękną halę na osiedlu łódzkiej Politechniki, ale z jakiegoś powodu tylko jedna edycja targów (tj. II Salon Ciekawej Książki) się tam odbyła. A szkoda, bo moim zdaniem była najbardziej udana, o czym napisałam tutaj

Tegoroczny, V Salon Ciekawej Książki odwiedziłam w towarzystwie Wioli z Subiektywnie o Książkach (którą chyba wszyscy na tych targach znali!). To w sumie były ekspresowe odwiedziny, bo w niecałe dwie godzinki obskoczyłyśmy trzy spotkania autorskie, zrobiłyśmy książkowe zakupy, strzeliłyśmy sobie kilka selfie, a na koniec odprowadziłam moją towarzyszkę kawałek do tramwaju, po czym wróciłam na spotkanie z pewnym przystojniakiem ;) 

Na targach książki można spotkać ulubionych pisarzy. Łódzka impreza zbyt wielu gości nie miała, ale kilku udało nam się złapać i chwilkę z nimi porozmawiać :) Dzięki Wioli kupiłam książkę Carte Blanche i poznałam autora tej historii, p. Jacka Lusińskiego. Kolejny autograf do kolekcji ;)


Poznałam też Hannę Cygler i Krzysztofa Beśkę, choć autografów od nich nie wzięłam, bo nie przeczytałam na razie żadnej ich książki (wstyd, wiem.) Ale za to Wiola strzeliła mi fotkę ze świstakiem, który promował wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego :D 


Z targów przywiozłam kilka smakowitych kąsków, w tym Podaruj mi miłość. Ale to nie koniec – Wiola postanowiła zrobić mi niespodziankę i podarowała mi książkę Katherine Webb oraz czekoladki. Strasznie mnie tym wzruszyła, dziękuję! <3




Na koniec wycieczki strzeliłyśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć (dzióbki też były). Jedno z nich: 


Tegoroczna edycja Salonu Ciekawej Książki była skromna pod względem ilości wystawców i atrakcji. Wydaje mi się, że najwięcej radochy miały dzieciaki na warsztatach. W pewnym momencie razem z Wiolą doszłyśmy do wniosku, że impreza zaczyna się przeradzać w targi książki dla dzieci – coraz więcej wystawców oferowało atrakcje dla młodszych gości imprezy, a w niedzielę (wtedy tam byłyśmy) wśród zwiedzających przeważały rodziny z dziećmi. Może to nawet dobrze, miasto meneli ociepla wizerunek ;)

23 listopada 2015

"Wieczna Więź" Brodi Ashton

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

„Nikki Beckett mogła jedynie patrzeć, jak jej ukochany Jack poświęca się, by ją uratować. Chłopak zajmuje miejsce w Tunelach Podwieczności, by spłacić jej dług. Teraz Nikki żyje pożyczonym życiem, walcząc z wyrzutami sumienia. Jack co noc wraca do niej w snach, lecz jego energia słabnie. On powoli umiera.

Nikki jest zdesperowana i wie, że nie cofnie się przed niczym, by uratować Jacka. Postanawia prosić o pomoc Cole’a. Wspólnie wyruszają do Podwieczności, jednak podróż okazuje się trudniejsza i bardziej niebezpieczna, niż się spodziewali. Ścigani przez niebezpieczeństwa świata Wiecznie żywych, starają się nie tylko odnaleźć Jacka, ale także nie zatracić samych siebie.

W tym zapierającym dech w piersiach sequelu Podwieczności, Brodi Ashton zadaje pytanie o to, czym jest przeznaczenie i jak wiele jesteśmy w stanie zrobić dla tych, których kochamy.”


Ponad dwa lata czekałam na kontynuację debiutanckiej powieści Brodi Ashton. Dwa lata niepewności i powracających pytań o to, co zrobi Nikki Beckett, by odzyskać ukochanego chłopaka, którego los wydaje się być przesądzony. I wiecie co? Warto było czekać! Wieczna Więź okazała się bowiem lepsza od  pierwszej części serii!

źródło
Tym, co odróżnia Wieczną Więź od Podwieczności, jest miejsce akcji. Bohaterowie zabierają nas w niezwykłą podróż do świata opartego na motywach z greckiej mitologii, w którym żyją Wiecznie żywi. Podwieczność nie jest miejscem przyjaznym i otwartym dla wędrowców. Bohaterowie zostają wystawieni na próbę i muszą walczyć nie tylko z czyhającym na każdym kroku niebezpieczeństwem, ale także z własnymi słabościami i uprzedzeniami. 

Przy lekturze Wiecznej Więzi bardzo zżyłam się z główną bohaterką (narratorką historii) i szczerze jej współczułam. Nikki swoim prostym, współczesnym językiem szybko wciąga czytelnika w wir wydarzeń, wywołując na zmianę smutek, współczucie, nadzieję i niedowierzanie. Jej opowieść dzieli się na wydarzenia rozgrywające się w czasie teraźniejszym oraz na retrospekcje, dzięki którym możemy poznać przeszłość dziewczyny i zrozumieć uczucia, jakie nią targają. Dzięki temu zabiegowi Nikki stała się w moich oczach bohaterką z krwi i kości, zaimponowała mi determinacją i odwagą. Pokazała, że dla miłości jest w stanie poświęcić naprawdę wiele. Brodi Ashton otwarcie pyta o to, co zrobilibyśmy dla tych, których kochamy. Autorka z łatwością kreuje sylwetki bohaterów, nadając im indywidualnych cech charakteru. Co więcej, zaskakuje podejmowanymi przez bohaterów decyzjami i finałem, który pozostawia odbiorcę w totalnym osłupieniu. Nie ukrywam, że zupełnie nie spodziewałam się takiego cliffhangera! 

Podsumujmy: Wieczna Więź jest lepsza od Podwieczności. Bardziej romantyczna. Bardziej wciągająca. Bardziej dynamiczna. Tu wszystko jest bardziej! Nie da się opisać słowami, jak mocno zaskoczyła mnie druga część serii. Nie sądziłam, że młodzieżówka z pogranicza paranormal romance może mnie tak wzruszyć i zachwycić. A jednak! Z niecierpliwością wypatruję trzeciego tomu i jestem pewna, że będzie to spektakularne zwieńczenie serii! Powiem tak: jeśli znacie Podwieczność, koniecznie sięgnijcie po Wieczną Więź, a jeśli nie znacie tej historii – szybko nadróbcie zaległości. Warto! :)

Original: Everbound (Everneath #2)
Wydawca: Papierowy Księżyc
Ilość stron: 400
Przeł. Gabriela Jakubowska
Moja ocena: 5+/6

Premiera: 25 listopada 2015!

Za książkę dziękuję wydawcy.