16 maja 2017

PRZEDPREMIEROWO: „Bez Serca” Marissa Meyer



Moje pierwsze spotkanie z twórczością Marissy Meyer miało miejsce kilka lat temu, gdy sięgnęłam po Sagę Księżycową – czterotomową serię będącą retellingiem baśni o Kopciuszku, Czerwonym Kapturku, Królewnie Śnieżce i Roszpunce. Dwie wydane w Polsce części tej serii bardzo przypadły mi do gustu i wiedziałam, że chętnie sięgnę po kolejne dzieła autorki. Kiedy więc w moje ręce trafiła jej nowa powieść, Bez Serca, z jednej strony wiedziałam, czego się spodziewać, a z drugiej byłam nieco zawiedziona wyborem historii. Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla nie jest moją lubioną opowieścią, zatem i przeszłość Królowej Kier nigdy specjalnie mnie nie interesowała. Dlatego też rozpoczynając lekturę Bez Serca wciąż powtarzałam w myślach pytanie, czemu Meyer nie może w końcu wymyślić własnej opowieści, tylko wciąż opiera swoje dzieła na historiach stworzonych przez innych? Pamiętałam jednak o swoich zachwytach nad Sagą Księżycową, dlatego rozpoczęłam lekturę. Na początku trudno było mi się wciągnąć w opowieść. W pewnym momencie jednak coś zaskoczyło i… przepadłam z kretesem. Co więcej, pokochałam tę opowieść całym sercem!

Lady Catherine Pinkerton, córka Markiza ze Skalistej Zatoki Żółwiowej, marzy o własnej cukierni. W zaciszu domowym tworzy prawdopodobnie najlepsze smakołyki w całym Królestwie Kier. Bohaterkę poznajemy, gdy pracuje nad trzema cudownymi tartami dla Króla, wkładając w to całe swoje serce. Nie spodziewa się jednak, że na nadchodzącym balu jej życie ma się wywrócić do góry nogami. Król Kier bowiem jest oczarowany nie tylko jej wypiekami, ale także nią samą i pragnie pojąć młodą dziewczynę za żonę. Cath marzy o innym życiu i wie, że jako Królowa nigdy nie będzie mogła mieć swojej wymarzonej cukierni. Bohaterka zrobi więc wszystko, by osiągnąć swój cel. A kiedy w jej świat wkroczy tajemniczy Joker wraz ze swoimi szalonymi przyjaciółmi, nic już nie będzie takie samo.

Królowa Kier to postać negatywna, przedstawiana jako postrach Krainy Czarów. Meyer pokusiła się o to, by w pięknej, romantycznej i smutnej opowieści wyjaśnić, kim była, nim zasiadła na tronie i stała się najbardziej znienawidzoną monarchinią w świecie wykreowanym przez Lewisa Carrolla. Każdy bowiem ma swoją przeszłość i powody, dla których stał się tym, kim jest. I wiecie co? W pełni zrozumiałam tę przemianę. Zrozumiałam, co się stało z bohaterką w trakcie walki o własne marzenia, kiedy jedna błędna decyzja pociągnęła za sobą kolejne i w zasadzie nie było już odwrotu. Meyer udało się pokazać tę przemianę dobra w zło w bardzo przekonujący sposób, jednocześnie tworząc wokół historii niesamowity, baśniowy klimat. Ponadto nie da się odmówić autorce doskonałego pióra i niesamowitego talentu do opowiadania znanych historii w całkowicie nowy, a jednocześnie tak dobrze korespondujący z oryginałem sposób. Nie mogę się nadziwić, że pomimo wszystkich obaw związanych z tematyką książki, tak bardzo pokochałam opowieść o Catherine. Już chyba nigdy nie spojrzę na Królową Kier tak, jak dotychczas.

Dlaczego kruk jest podobny do biurka? 

Marissa Meyer w swojej powieści pokazuje, że każde zło ma swoje źródło i świat nie składa się tylko z odcieni bieli i czerni. Pokazuje także, że każda nasza decyzja może być brzemienna w skutkach i może odmienić na zawsze nie tylko nasze życie. Choć finał historii jest nieco dołujący i przyprawia o smutek i żal, nie da się nie spojrzeć na Bez Serca z fascynacją i zachwytem. Magia zaklęta na stronach powieści potrafi omamić czytelnika i wciągnąć w niesamowity świat, w którym wszystko jest możliwe, a doskonała kreacja bohaterów umożliwia ich pokochanie i zżycie się z nimi. Nie wątpię, że historia Królowej Kier zostanie w mojej głowie jeszcze na długo i jestem pewna, że nie raz wrócę do tej opowieści, by na nowo spotkać się z Jokerem, Catherine, Krukiem, Kapelusznikiem i cudownym Kotem z Cheshire. Bardzo, bardzo szczerze polecam!

Moja ocena:


Tytuł oryginalny: Heartless
Ilość stron: około 450
Data polskiej premiery: Maj 2017
Tłumaczenie: brak danych
Wydawca: Papierowy Księżyc
Opis wydawcy: w przygotowaniu


Za możliwość poznania przeszłości Królowej Kier dziękuję wydawcy:

05 maja 2017

Urodzinowy stosik książkowy

Aby osłodzić nieco swoje trzydzieste (30!!!) urodziny, postanowiłam zrobić sobie prezent i zamówić kilka… kilkanaście książek ;) Od marca robiłam zakupy na różnych stronach internetowych, które następnie mama cierpliwie odbierała i pod koniec kwietnia przesłała w urodzinowej paczce. Trafiło do mnie w sumie osiemnaście tytułów – siedemnaście z nich kupiłam sama, jeden dostałam w prezencie od kumpeli z Epik Page. Co zagościło w moich zbiorach? Prezentację uświetnia swoją obecnością mój urodzinowy prezent od siostry – niuchacz (ang. niffler) :) Dałam mu na imię Niffi <3 Słodki, prawda?


Pierwszy stosik otwierają trzy podręczniki z Hogwartu – nowe wydanie Baśni Barda Beedle’a, Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz Quidditch przez wieki. Ponadto kupiłam to piękne wydanie Pięknej i Bestii od Elizabeth Rudnick oraz Duchowe życie zwierząt – gdyby ktoś nie wiedział, jestem absolutnym zwierzolubem i myślę, że ta książka bardzo mnie wciągnie. Do mojej biblioteczki trafiła też najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak pt. Koma oraz Dziwne losy Jane Eyre od Charlotte Bronte z serii Angielski ogród. Poza tym skusiłam się na Magię olewania oraz na kolejną książkę Reginy Brett – Jesteś cudem  – to już trzeci tytuł tej autorki w moich zbiorach. Pierwszy stosik zamyka powieść Jojo Moyes Kiedy odszedłeś – jestem bardzo ciekawa dalszych losów bohaterki Zanim się pojawiłeś.

Drugi stosik otwierają cztery tomy serii Wallflowers od Lisy Kleypas – Sekrety letniej nocy, Jesienne zauroczenie, Zimowy ślub i Wiosna pełna tajemnic. Wszystkie książki po prostu uwielbiam i musiałam je mieć w wersji papierowej! Kolejny tytuł to wspomniany prezent od kumpeli z Epik Page – Zakon Mimów, za który bardzo dziękuję <3. Aż trudno mi uwierzyć, że jeszcze nie poznałam kontynuacji serii Czas Żniw. Wkrótce się to zmieni i będę gotowa zmierzyć się z Pieśnią Jutra! Na koniec trzy tomy serii Tearling – tyle osób chwali, że postanowiłam zaryzykować i kupiłam całą trylogię. Oby było warto!

Poza stosikiem pochwalę się jeszcze czymś – obserwatorzy mojego instagrama oraz fanpejdża na fejsie już mieli okazję podziwiać moją mini biblioteczkę. Zawsze marzyły mi się białe regały do sufitu wypełnione wspaniałymi powieściami. Niestety w moim nowym miejscu zamieszkania nie mam ani miejsca ani wystarczającej ilości książek – obecnie naliczyłam, że mam 65 tytułów ze sobą. I specjalnie dla nich kupiłam mały regalik – jestem z niego szalenie dumna i nie mogę się na niego napatrzeć. Oto on:


Małe, ale własne :) Chociaż nie ukrywam, że wciąż mam nadzieję, iż kiedyś dorobię się wymarzonej biblioteczki xD

I już na samiutki koniec świeżynka, która dotarła do mnie dosłownie chwilę temu – malowanka z Dworem Cierni i Róż! A tak w zasadzie to z wszystkimi trzema częściami Dworu, gdyż ilustracje pokazują także sceny z trzeciego tomu, na który polscy fani czekają tak niecierpliwie :)


A jak wygląda w środku? CUDOWNIE! <3 Po jednej stronie plansz znajduje się cytat, który dotyczy obrazka ulokowanego po drugiej stronie. Wszystkie ilustracje są przepiękne, widać dbałość o szczegóły, każdy z artystów pracujących nad tymi małymi dziełami sztuki jest naprawdę niesamowity! Szczerze mówiąc chyba będzie mi szkoda kolorować którykolwiek z obrazków :D