Menu

04 czerwca 2011

"Pożeracz Snów" Bettina Belitz

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!

„Piękno naznaczone złem.
Miłość na granicy jawy i snu.

Ona – wrażliwa, samotna, nie chce się pogodzić z przeprowadzką na wieś w lasach Westerwaldu.
On – niesamowicie przystojny, intrygujący i groźny. Ellie wyczuwa, że tkwi w nim głęboka tajemnica, ale choć się boi – za wszelką cenę chce się z nim spotykać.

To on – Colin Blackburn – ratuje ją w czasie burzy i od tej chwili Ellie nawiedzają niesamowite sny, groźne i jednocześnie fascynujące. Sny, które prowadzą ją na granicę dwóch światów…

Dzieli ich wszystko. Łączy tylko tajemnica.”


Sen. Odpoczynek dla umysłu i ciała. Wytchnienie po ciężkich godzinach pracy i wytężania zmysłów. Niewątpliwie źródło marzeń. Ale nie każdy sen może być ukojeniem. Nie każda wizja będzie przepełniona słodkim oczekiwaniem. Są sny, które mogą przerazić. I takie, które potrafią zabrać nam coś niesamowicie cennego...

Elisabeth Sturm jest wrażliwą siedemnastolatką. Poznajemy ją w chwili, gdy przeprowadza się z rodzicami na wieś z tętniącej życiem Kolonii. Pomysł jej rodziców drażni dziewczynę i sprawia, że bohaterka ma ochotę uciec od wszystkiego. W Kolonii zostawiła swoje dwie kochane przyjaciółki oraz chłopaka, o którym skrycie marzyła. W dodatku jej brat wyprowadził się kilka lat wcześniej z domu i nie dawał znaku życia. Czy może być coś gorszego, od wyalienowania z dala od cywilizacji?

Samotna wycieczka do lasu dla „ukojenia nerwów” wydawała się dobrym pomysłem, lecz szybko zmieniła się w koszmar, gdy piękna wiosenna pogoda zamieniła się w szalejącą burzę, a świat nagle zaczął się rozpadać. Młoda dziewczyna nie miała szans na to, by się uratować z rwącego potoku, gdyby nie tajemniczy nieznajomy. Uratowawszy ją, odjechał bez słowa, a ona nie zdążyła mu nawet podziękować. Kim był? Czego chciał? I co robił w lesie, gdy zastała ich zdradziecka ulewa?

Wkrótce życie Ellie zmieni się nie do poznania. Nie tylko dlatego, że zaczną nawiedzać ją przedziwne, całkowicie niemożliwe sny, ale także z powodu poznania niebezpiecznego mężczyzny, który całą swoją postawą będzie się starał ją od siebie odepchnąć. Ale „zakazany owoc najbardziej kusi”, nawet jeśli nad bohaterką stoi charyzmatyczny ojciec gotowy zrobić wszystko, by ochronić córkę przed nieznajomym. Do czego doprowadzi ją znajomość z mrocznym chłopakiem o tajemniczym spojrzeniu? Czy będzie umiała podjąć odpowiednią decyzję? Jakie sekrety skrywają jej rodzice? I wreszcie najważniejsze - gdzie tak naprawdę kończy się jawa, a zaczyna sen?

Niesamowita tajemnica, magia i towarzyszący akcji niepokój to właśnie największe atuty powieści, z którą przyszło mi się zmierzyć. I poległam z kretesem, muszę przyznać. Niezwykłość powieści pani Bettiny pogrążyła mnie w czymś na kształt sennego marzenia, z którego wcale nie zamierzałam się wyrwać. A kiedy dotarłam do ostatniej strony, miałam ochotę rozpocząć wędrówkę od nowa, wciąż i wciąż. Cóż takiego jest w Pożeraczu Snów?

Akcja powieści rozwija się powoli, można rzec - w ślimaczym tempie. Jednak nie jest to minus dla dzieła, wręcz przeciwnie. Aby zrozumieć fabułę, potrzebujemy porządnego rozpędu, a pierwszoosobowa narracja bohaterki nam to umożliwia. Otrzymujemy zgrabną i czysto zarysowaną historię jej rodziny oraz możemy zagłębić się w samą duszę Ellie. Poznajemy jej lęki, słabości, a także mocne strony, z których powinna być dumna. Ponadto dziewczyna jest skromna, autentyczna i szczera. I na pewno nie nudna, jakbyśmy się mogli spodziewać.

Fabuła została podzielona na cztery części, niczym akty potężnej sztuki, oddzielające fazy przemijania lata – Wiosna, Wczesne lato, Lato i Babie Lato. Wszystkie cztery napisane zostały z perspektywy głównej bohaterki, jedynie prolog odcina się od fabuły, w dość tajemniczy sposób wzbudzając w czytelniku niepokój. Muszę nawet ująć to następująco –
prolog przeraża w swoim wydźwięku, przywodzi nam na myśl polującego myśliwego. Niesamowicie niebezpiecznego.

Konfrontacja dwojga głównych bohaterów – Elisabeth i Colina jest niczym śpiew umierającego, egzotycznego ptaka. Pełna udręki, niepokoju i słodkiego wyczekiwania, od którego czytelnik niespokojnie wierci się w miejscu. Obserwując ich spotkania, zmagania i piętrzące się sekrety miałam wrażenie, że wkrótce zobaczę mur niemożliwy do przejścia. Mur, który sama chciałabym zburzyć! Bohaterowie zostali przedstawieni wyczerpująco, ich sylwetki wyryły się w moich myślach zupełnie, jakbym obejrzała doskonale zekranizowany film, w którym można dostrzec każdą najmniejszą skazę na ciele i umyśle postaci. I podkreślę na koniec - nie ma mroczniejszego i bardziej przerażającego mężczyzny w literaturze ostatnich lat, niż Colin Blackburn. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami!

Okładka dzieła także zasługuje na chwilę uwagi z mojej strony. W porównaniu z oryginałem jest magiczna, tajemnicza i zatrważająca jednocześnie. Wynurzająca się z wody kobieca twarz sprawia, że zastanawiamy się nad jej położeniem, a przymknięte lekko oczy dają niewątpliwie  do zrozumienia, iż dziewczyna znalazła się w momencie między jawą a snem.

Pożeracz Snów to niewątpliwie lektura nietuzinkowa, zasługująca na najwyższe uznanie. Jestem miło zaskoczona, że niemiecka literatura paranormal może być tak podniecająca i onieśmielająca jednocześnie. Na stałe powieść ta zostaje ustawiona na mojej półce z ulubionymi lekturami i nie ukrywam, że oddałabym naprawdę wiele, by już dziś poznać dalsze losy Ellie. Dlatego gorąco polecam powieść Bettiny Belitz, której premiera polska przewidziana jest na
16 czerwca 2011 roku, a ja z czystym sumieniem daję ocenę 10/10. I uprzedzam otwarcie – to dzieło pochłonie Was bez reszty. A potem pozostanie tylko pytanie „Czy ja wciąż śnię?”



A za tę wspaniałą lekturę dziękuję Wydawnictwu Znak! 

15 komentarzy:

  1. Ale super recenzja! Niedługo też się zabiorę za "Pożeracza snów". :) Naprawdę nie mogę się już doczekać!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzadko czytam coś niemieckiego autorstwa czas nadrobić zaległości :)narobiłaś mi straszniej dużej ochoty na tę książkę, dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuszące to, nie powiem... I dość obszerne tomisko, jak wyczytałam w internecie. Czasami lubię się zanurzyć w takie historie, więc dopisuję sobie "Pożeracza snów" do planowanych 8)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że książkę mam już od dawna zamówioną ;)
    Także w dzień premiery powinnam ją już czytać :D
    Super recka !

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja. Po jej przezcytaniu jestem pewna, że po tę książkę sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że już czeka na półce. Muszę jak najszybciej się za nią zabrać! ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Łoo, Tirin, po Twojej recenzji mam taki apetyt na tą książkę, że najchętniej już bym ją czytała ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Po twojej recenzji, na pewno po nią sięgnę! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam nadzieję, że jak wyjdzie to ją gdzieś wygrzebię.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też już się niedługo za nią zabiorę. Jeszcze tylko dwie książki wcześniej. Po twojej recenzji juz się nie mogę doczekać. Rączki aż mnie świerzbią by wyłuskać "Pożeracza snów" z kolejki :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie mogę się doczekać premiery - lektura zapowiada się bardzo ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. No i mnie zachęciłaś. A opis na okładce by tego nie zrobił raczej ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Tiri jak zwykle narobiłaś mi apetytu!
    Muszę ją przeczytać, bez dwóch zdań !

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ Ty mine kusisz ! No i co ja teraz zrobię ? Kasy brak, lista tak długa, że szkoda o niej pisać... Pocieszający jest jednak fakt, że ta książka nie miała jeszcze swojej premiery, więc może jakimś cudem 16 czerwca coś się zmieni w mojej niemal tragicznej sytuacji ;D Nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie poznać najbardziej mrocznego i przerażającego mężczyzny od lat ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś mnie treść nie zachęca, ale okładka niesamowicie przyciąga! :)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)