Menu

13 grudnia 2015

CYKL: Niezrecenzowane, odcinek 7

To już siódmy wpis w ramach mojego autorskiego cyklu. „Niezrecenzowane” to przemyślenia na temat książek lub filmów, których nie jestem w stanie zrecenzować w tradycyjny sposób. To luźne notki nie tylko o tych dziełach, na które szkoda strzępić języka (tudzież klawiatury), ale także o dziełach, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że nie umiem napisać na ich temat sensownej, pełnej recenzji. Mam nadzieję, że taka forma dzielenia się wrażeniami z lektury lub seansu filmowego przypadnie Wam do gustu ;)

Odcinek 7
Życie po [życiu z facetem]
Lynda Curnyn

Od kiedy Emma Carter jest porzuconą dziewczyną, ma się czym martwić. Jej chłopak zaczął nowe życie w Los Angeles. Jej fryzjer odkrył właśnie, że Nieskończoność istnieje. A ponad pięć kilo dodatkowych fałdek tłuszczu - pamiątka po starym związku ze zdeklarowanym wrogiem stałych związków - odebrało jej szansę udziału w romansowym współzawodnictwie. Przynajmniej w jej mniemaniu, żeby się odnaleźć, Emma musi nauczyć się, jak żyć w pojedynkę w Nowym Yorku...


Sięgnęłam po tę książkę w wakacje, gdyż bardzo potrzebowałam lektury pocieszającej i pełnej „życiowych mądrości”. Okazało się jednak, że Życie po [życiu z facetem] nie tylko mi nie pomogło, a wręcz wywołało we mnie rozdrażnienie i zadecydowało o tym, że już nigdy nie skuszę się na dzieła Lyndy Curnyn.

Przede wszystkim zirytowała mnie główna bohaterka – to pusta, bezmyślna dziewczyna, której nie da się lubić. Jej życiowe „problemy” i zagwozdki działały mi na nerwy. Bohaterka zupełnie nie zachowywała się jak kobieta nieszczęśliwa i porzucona przez ukochanego mężczyznę, lecz jak nastolatka z problemami emocjonalnymi. A ja jednak liczyłam tu na jakąś więź z Emmą, na życiową historię, na odrobinę uśmiechów, szalone babskie przygody czy cokolwiek! Nic podobnego. Choć rzeczywiście książce udało się osiągnąć jedno – byłam tak sfrustrowana tą lekturą, że na chwilę zapomniałam o własnych problemach. 

Nie polecam! Nie ma w tej powieści ani jednego sensownego zdania, które mogłabym uznać za życiowe motto, ani jednej mądrości podnoszącej na duchu. Cechą charakterystyczną tej książki jest totalny bezsens i przewidywalność. Bohaterka nie do polubienia, a historia tak nudna, że aż smutna – to lektura tylko dla książkowych masochistów.

Powieść znana jest też pod tytułem Wyznania Emmy Carter.

11 komentarzy:

  1. Bardzo nie lubię takich rozchwianych emocjonalnie postaci. To jeden z czynników przez który negatywnie oceniam książki. Wolę czytać o silnych i pewnych siebie bohaterkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kilka razy natknęłam się na tę książkę i kusiło mnie,żeby ją przeczytać.Teraz po przeczytaniu Twojej opinii na jej temat wiem, że ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic gorszego niż książka, która irytuje, a zabrało się za jej lekturę by się uspokoić :D Bez wyrzutów sumienia skreślam z listy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że nieźle się rozczarowałaś. Nie znam twórczości autorki, lecz za szybko po nią nie sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże broń od takich lektur! Dzięki za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wprawdzie nie miałam tej książki na oku, ale i tak dziękuję za ostrzeżenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sprytny manewr by wydać pod nowym tytułem i zatrzeć negatywne pierwsze wrażenie. Ale na dłuższą metę mało skuteczne, słaba książka pozostanie słabą książką...

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż, książka wygląda na taką, co by mi się nie bardzo spodobała i widzę, że tym razem ocenianie po okładce zaprocentowałoby... ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Super pomysł na cykl... czasem człowiek kompletnie nie ma głowy jak zrecenzować coś, na co nie starczy słów by ułożyć "pełnowymiarową" recenzję. Taki cykl to niezłe rozwiązanie!
    Opisywanej książki nie czytałam, choć mam chyba trzy z tejże serii na półce. Wszystkie czekają nietknięte na swój czas. Mam nadzieję, że nie okażą się takim rozczarowaniem jak "Życie po..."

    Pozdrowienia z Po drugiej stronie książki od Książniczki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, podziękuję. Zdecydowanie. Ale co zauważyłam - coraz więcej książek, gdzie bohaterka ma na imię Emma. I trochę mnie to przeraża, tym bardziej, że większość książek z Emmami sprawiło, że ów Emm nie lubiłam. A nie chcę, by to wdzięczne imię, stało się dla mnie przymiotem bohaterki-nieudacznicy.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)