Menu

16 marca 2019

„Chata” William Paul Young


Niedawno przeczytałam interesujący wpis na jednym z ulubionych blogów o słuchaniu audiobooków i o tym, że z książką można przebywać w każdej chwili, nawet podczas wykonywania nudnych, codziennych zajęć. Niestety z doświadczenia wiem, że audiobooki nie są dla mnie, gdyż łatwo zapominam treści wysłuchanej historii. Stroniłam od nich aż do chwili, kiedy w moje ręce wpadła Chata autorstwa Williama Paula Younga, właśnie w wersji mp3. Pomyślałam: czemu nie? W końcu i tak spędzam pół godziny codziennie na dojazd do pracy i kolejne tyle na powrót, mogę więc spędzić ten czas ze słuchawkami w uszach. Tak więc zaryzykowałam spotkanie z tą historią w wersji do posłuchania i... nie żałuję ani trochę!

Mack, główny bohater powieści, od czterech lat pogrążony jest w Wielkim Smutku. Wszystko za sprawą zaginięcia jego najmłodszej córeczki, Missy. Odnalezione w rozpadającej się chacie w samym sercu pustkowia ślady krwi wskazują, że dziecko zostało zamordowane, lecz jej ciała nigdy nie udało się odszukać. Rodzina Macka na rożne sposoby radzi sobie z żałobą i próbuje żyć dalej, lecz mężczyzna obwinia się za utratę dziecka i nie potrafi zrozumieć tego, co go spotkało. Za swoje nieszczęście wini również Boga i Jego bierność. Kiedy więc pewnego dnia dostaje tajemniczy list, który wygląda jak zaproszenie na spotkanie ze Stwórcą w tamtym upiornym miejscu, tytułowej chacie, mężczyzna nie wie, co myśleć. Pomimo strachu i niepewności wyrusza w podróż, by rozmówić się z Bogiem.

Chata to powieść niełatwa. To historia, przy której należy być skupionym i w pełni otwartym na treść, którą niesie. I w dodatku jest to jedna z tych książek, która naprawdę daje do myślenia.  Osoby, które porzuciły wiarę, prawdopodobnie nie odnajdą w tej opowieści interesujących ich kwestii. To książka dla ludzi poszukujących odpowiedzi. Dla ludzi otwartych na nowe możliwości, gotowych spojrzeń nieco inaczej na wiarę i religie. Chata to swoiste spotkanie z samym Bogiem. To konfrontacja z naszymi największymi słabościami i pytaniami o sens istnienia, o plan, który Ktoś stworzył i według którego żyjemy. Myślę, że ta książka przez każdego będzie odbierana diametralnie inaczej, gdyż każdy z nas ma swoje własne wyobrażenie Boga. Nie znajdziemy w niej odpowiedzi na wszystkie nurtujące pytania, historia pozostawia po sobie bowiem sporo niepewności i wciąż wiele pytań, na które być może odpowiedzi nigdy nie otrzymamy. Chata zmusza jednak do czegoś istotnego – przeanalizowania swojego życia, gruntownego przewartościowania swoich priorytetów oraz do zastanowienia się nad tym, czego oczekujemy od Boga i siebie nawzajem. Autor próbuje (i to z niezłym powodzeniem) odpowiedzieć na pytanie o obecność Boga w świecie, w którym cierpią niewinni ludzie. Zderza ze sobą ludzkie ograniczenia z boskością Stwórcy, którego nie ogranicza nic ani nikt. To powieść teologiczna, jednak pozbawiona kościelnych frazesów i moralizatorskiego tonu. W świecie, w którym wielu walczy z religią, bądź w imię religii, Young przedstawia Boga dalekiego od utartych kanonów i sztywnych ram naszego wyobrażenia. To jedna z tych książek, która pozostawia czytelnika zaangażowanym, otwartym i świadomym. Osobiście jestem poruszona historią Macka. Niejednokrotnie podczas słuchania audiobooka, musiałam powstrzymywać łzy (wszak nie wypada płakać w komunikacji miejskiej, prawda?), a koniec tej historii pozostawił we mnie tęsknotę i głód wiedzy, ale też dziwny spokój. Chata to niewątpliwie książka oryginalna. Książka, która nie mieści się w żadnych ramach i której nie da się ocenić obiektywnie. Każdy z Was musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotowy na tę podróż z Mackiem. czy jest gotowy na spotkanie z Bogiem. Ja nie żałuję ani minuty poświęconej dziełu Williama Paula Younga. I wiem, że ta historia pozostanie ze mną na zawsze.

Tytuł oryginalny: The Shack
Czyta Wojciech Żołądkowicz
Czas: 8h 53min
Data wydania audiobooka: 2013
Data wydania filmowego: 2017
Tłumaczenie: Anna Reszka
Wydawca: Nowa Proza
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:


10 marca 2019

„Jej wysokość P.” Joanne MacGregor



Jej wysokość P. przeczytałam prawie rok temu, lecz do dziś wspominam ją naprawdę miło. Historia autorstwa Joanny MacGregor  trafiła do mnie z polecenia – lekturę zarekomendowała mi przyjaciółka i okazuje się, że był to strzał w dziesiątkę. Właśnie tego potrzebowałam po wielu tygodniach czytelniczego kryzysu  – romantycznej, lekkiej i zabawnej  historii o miłości, przyjaźni oraz walce z własnymi kompleksami i słabościami. Dlaczego akurat ten tytuł przypadł mi do gustu?

Jej wysokość P. to jedna z tych młodzieżówek, która nie tylko bawi i pozwala oderwać się od szarej rzeczywistości, by przeżywać nastoletnie przygody bohaterów. To także lektura, która niesie ze sobą życiowe prawdy, odkrywane przez czytelnika wraz z rozwojem wydarzeń. Mam tu na myśli życie z kompleksami, z którymi zmagają się młodzi ludzie, a zwłaszcza młode dziewczyny. Tego rodzaju  problem towarzyszy głównej bohaterce prawie całe życie i dotyczy jej bardzo wysokiego wzrostu, który przeszkadza w codziennym, normalnym funkcjonowaniu. W dodatku jej relacje rodzinne są mocno skomplikowane, co wymusza na nastolatce dążenie do szybkiego usamodzielnienia się. Bohaterka nie jest oczywiście idealna i mimo trudności życiowych, popełnia błędy i często dość nieudolnie poszukuje możliwości radzenia sobie z nimi. I tutaj autorka także stara się przekazać odbiorcy, że jednak nie wszystko jest takie, jak się nam wydaje, a pochopne osądzanie może doprowadzić do wielu komplikacji. 

Jedyny mój zarzut dotyczący tej opowieści wymierzony będzie w stronę wydawcy – zmiana tytułu w moim odczuciu była absolutnie niepotrzebna, oryginalny The Law of Tall Girls nadaje się do pięknego przetłumaczenia, nie byłoby więc problemu z jego odbiorem przez polskich czytelników, zwłaszcza że dotyczy istotnego motywu. To jednak nie pierwszy raz, kiedy wydawcy w naszym kraju pozwalają sobie na "szaleństwo" przy doborze tytułu, kiedy to zazwyczaj oryginał pasuje najlepiej i najlepiej oddaje charakter powieści. Cóż, w takich sytuacjach chyba wolałabym, aby na okładkach książek pojawiały się oryginalne tytuły. 

Jej wysokość P. polecam przede wszystkim nastoletnim czytelniczkom, choć i osoby dorosłe znajdą w tej historii coś dla siebie. Lekki język i narracja pierwszoosobowa to typowe cechy charakterystyczne dla tego typu literatury. Tę jednotomową opowieść czyta się szybko, fabuła jest wciągająca, a przygody Peyton Lane są zabawne i romantyczne. Przyznam, że przy takich historiach ma się ochotę samemu wrócić do czasów szkolnych. Spotkanie z książką MacGregor wspominam bardzo dobrze i wiem, że jeśli na polskim rynku pojawią się inne książki tej autorki, chętnie po nie sięgnę.  Jeśli więc jeszcze nie mieliście okazji poczytać o przygodach Peyton, szczerze Wam tę lekturę polecam. 


Tytuł oryginalny: The Law of Tall Girls
Ilość stron: 440
Data wydania: 2018
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:


* * *

OSIEM LAT BLOGA!

Tym, którzy tutaj dotarli, bardzo dziękuję za odwiedzanie mojego bloga, mimo iż od wielu miesięcy świecił on pustką. W ostatnim czasie czytam mało książek, ale uzbierało się trochę planów związanych z napisaniem zaległych recenzji, problemem jest jednak ich realizacja. Przyznam, że jeszcze do niedawna byłam pewna, iż mój blog po prostu umrze śmiercią naturalną przez zaniedbanie i już nie wrócę do pisania. Ale przychodzą takie dni jak dzisiaj, kiedy po prostu usiadłam do komputera i napisałam recenzję, która powinna była powstać prawie rok temu. To chyba ta osławiona wena twórcza :D Poza tym nie ukrywam, że kiedy widzę, jak licznik odsłon bloga nadal rośnie mimo pustki i nieaktualnych wpisów, coś we mnie każe mi się nie poddawać i szukać inspiracji. Pisanie zawsze było dla mnie przyjemnością i mam nadzieję, że ten kilkumiesięczny kryzys i "odstawienie" bloga pomoże mi ponownie zaprzyjaźnić się z pisaniem o tym, co kocham. Bo choć czytam mało z powodu braku czasu, nie zapomniałam o książkach. 
Nieobecność w blogosferze to także kłopot w odnalezieniu się w obecnych trendach. Postaram się przejrzeć zaprzyjaźnione blogi i podpatrzeć, co dziś wszyscy czytają. Może wśród rekomendowanych przez Was lektur znajdę coś dla siebie ;) 
Dziękuję, że jesteście i mam nadzieję, że jeszcze tu ze mną zostaniecie. Miłego dnia! <3