10 marca 2011

"Nieziemska" Cynthia Hand

Wzruszająca opowieść o przeznaczeniu, pierwszej miłości i dramatycznej walce między głosem obowiązku a głosem serca – tak nieziemska jak pierwszy pocałunek chłopaka ze snów.

"Na początku jest chłopak, który stoi wśród drzew. Mniej więcej w moim wieku, już nie dziecko, ale jeszcze nie mężczyzna, ma może siedemnaście lat. Nie jestem pewna, skąd to wiem. Widzę tylko tył jego głowy, wilgotne ciemne włosy kręcą mu się na karku. Palące słońce wysysa soki ze wszystkiego, co żyje. Niebo na wschodzie ma dziwną pomarańczową barwę. Czuć gryzący zapach dymu. Przez chwilę przepełnia mnie tak przytłaczający żal, że aż trudno oddychać. Nie wiem dlaczego. Robię krok w stronę chłopaka i otwieram usta, żeby go zawołać, ale nie znam jego imienia. Ziemia chrzęści mi pod stopami. Usłyszał. Zaczyna się odwracać. Jeszcze chwila, a zobaczę jego twarz.
I wtedy wizja opuszcza mnie. Mrugam i już jej nie ma.


***
Dziewczyna-anioł rozdarta pomiędzy swoim pierwszym anielskim obowiązkiem a pierwszym ziemskim uczuciem
Clara Gardner niedawno się dowiedziała, że w jej żyłach płynie krew anioła. To znaczy nie tylko, że jest zdolniejsza, silniejsza i szybsza od innych, ale że ma cel, że po coś została zesłana na ziemię.
Tylko po co?
Na jawie i w snach zaczynają ją dręczyć wizje: płonący las i piękny chłopiec. Kiedy spotyka Christiana, nieznajomego ze swoich snów, wszystko zaczyna się układać – a równocześnie staje się niejasne. Bo jest jeszcze jeden chłopak, Tucker, który porusza mniej anielską stronę jej natury…
Clara usiłuje odkryć swoją drogę w świecie, którego nagle nie rozumie, ale zmierzy się z niewidzialnym niebezpieczeństwem i wyborami, jakich nie przeczuwała – pomiędzy prawdą a kłamstwem, miłością a obowiązkiem, dobrem a złem. Lecz kiedy wreszcie wybuchnie ogień z jej wizji, czy będzie gotowa zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem?"


Nieziemską w zasadzie zakupiłam w dużej mierze dla pięknej okładki, do samego końca nie wiedząc dokładnie, o czym jest powieść. Kiedy więc przeczytałam dokładnie opis z okładki i wnętrza książki, trochę się przeraziłam: "Kolejny Blask? Błagam, NIE!" - myślałam gorączkowo, przystępując do lektury. Pierwsza połowa książki mnie podłamała. Naprawdę nie byłam w stanie pozbyć się wrażenia, że wróciłam w świat Blasku i poczciwej Beth. Ale jednak...

Główna bohaterka - Clara - wie, że jest anielitką, czyli połączeniem człowieka i anioła (znanym też jako nefilim), ale w jej żyłach tylko w 1/4 płynie anielska moc - matka była półkrwi aniołem, ojciec człowiekiem. Clara od dwóch lat o tym wie - od czternastego roku życia, kiedy matka wyznała jej prawdę. Jednak Meg nie mówi córce wszystkiego, bo... chce ją chronić. Niewiedza w tym wypadku wydaje się najlepszą ochroną.

Clara wie jedno na pewno - że każdy anielita ma zadanie do wykonania, a dowie się o tym, kiedy otrzyma wizję - nie sen, lecz widzenie na jawie, jakby przeniosła się w inny czas, inny wymiar. I tak też się staje - dziewczyna ma wizję. Widzi chłopca w płonącym lesie. Nie wie, co to znaczy, ale domyśla się, że jej zadaniem jest uratować go. Może to ktoś ważny? Może pisana jest mu świetlana przyszłość? Może zbawi ludzkość, wymyśli lek na raka? Nie wiadomo. Ale Clara mimo wszystko czuje z nim wewnętrzną więź i nieopatrznie zakochuje się w nieznajomym...

Wkrótce jedna z jej wizji daje dziewczynie wskazówkę w postaci rejestracji samochodu nieznajomego. I już wie, gdzie go znajdzie. Dlatego wraz z matką i młodszym bratem wyruszają z Kalifornii do Wyoming, by zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem.

Wiadomo, w nowym miejscu jest ciężko, a szkoła wydaje się być dziwacznie inna od tej, jaką Clara znała - ekskluzywne życie dzieciaków z bogatego domu zderza się z życiem dzieciaków z biedniejszego świata. Clara, pomimo faktu, że nie brakuje jej pieniędzy, zostaje jednak w gronie niewidzialnych. Aby ukryć anielskość (objawiającą się chwałą - polecam lekturę), Meg zmusza córkę do przefarbowania włosów. Niestety nawet piąte farbowanie z rzędu pozostawia na lśniących blond włosach dziewczyny pomarańczowy odcień. To sprawia, że w nowej szkole chłopaki zaczepnie nazywają Clarę "Wiewiórą".

I w końcu... nasza bohaterka spotyka chłopaka ze snu! I, żeby było zabawniej, mdleje w jego towarzystwie. Czy to nie słodkie, że ten młody, przystojny i na pewno inteligentny chłopak biednie jej z pomocą? Clara dowiaduje się, że obiekt, który jest jej przeznaczony jako misja, nazywa się Christian Prescott i jest bożyszczem dla dziewcząt w szkole. I nic dziwnego, chłopak bowiem jest... nieziemski. Ale jest też zajęty, co trochę zmienia postać rzeczy.
Naprzeciw Prescotta wychodzi inna, mniej nieziemska postać drugiego chłopaka – Tuckera Avery, brata nowej przyjaciółki Clary. On i Christian są po prostu całkowitymi swoimi przeciwieństwami...

Wkrótce naszą bohaterkę czekają prawdziwe rewelacje, kiedy koleżanka z klasy postanawia wyznać jej pewną szokującą prawdę, a także, kiedy Clara odkrywa, że na świecie istnieją także złe anioły, które z takimi jak ona mają niewiele wspólnego. Dziewczyna MUSI wypełnić swoją misję, nie ma bowiem innej możliwości. Czy jednak będzie w stanie wybrać między miłością a obowiązkiem? Czy będzie wiedziała, gdzie jest prawda, a gdzie kłamstwo, kto chce jej dobra, a kto upadku?

Nie ukrywam, że wybory Clary mnie szokują i cieszą jednocześnie. Pokazała, że jest postacią prawdziwą, żywą, myślącą samodzielnie i (jak na tak młodą dziewczynę) całkiem racjonalnie. Potrafi pokazać, że ma własne zdanie. Dlatego lekturę szczerze polecam, bo zakończenie jest naprawdę nieprzewidywalne, zaś autorka odrywa się od oklepanych schematów, fundując nam prawdziwą niespodziankę!

Cynthia Hand rzeczywiście dobrze pisze. Jej język jest lekki i przystępny, ale nie prostacki. Tylko w jednym miejscu uderza w nas kontrast w doborze słów, ale może to wina tłumacza lub emocji bohaterki, których nie dało się inaczej wyrazić? Pomysł dobry. Książka jest swoistą angelologią, wiele można się dowiedzieć o istnieniu aniołów, choć nie są to podania standardowe, różnią się trochę od wersji biblijnej. Anielici wydają się być ciekawi i o wiele bardziej przystępni niż anioły z Blasku. Tu mamy do czynienia z pasją, uczuciami, złością i wszystkimi tymi emocjami, które kształtują osobowość. A Clara bynajmniej nie jest grzeczną dziewczynką, która co niedziele biega do kościoła i błogosławi każdą przechodzącą obok osobę.

Ciężko mi lekturę ocenić, bo o ile pierwsza połowa mnie zanudzała prawie na śmierć i miałam ochotę rzucić książką o ścianę, o tyle druga połowa powaliła mnie na kolana i nie mogłam się oderwać od czytania. Dlatego daję 8/10. Naprawdę polecam i czekam na kolejną część, gdyż czuję, że autorka ma nam wiele do wyjaśnienia!

6 komentarzy:

  1. Aaach, muszę to przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęciłaś mnie do przeczytania "Nieziemskiej" ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka rzeczywiście świetna:) Muszę przeczytać;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że przeniosłaś się na blogspota, przynajmniej mogę wreszcie dodawać komentarze na Twoim blogu. ;) A "Nieziemską" chętnie przeczytam, jak tylko na nią trafię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, naprawdę mi się podoba.
    A co do książki to wahałam się przed jej zakupem ale mnie przekonałaś.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję! :)