Menu

21 kwietnia 2011

"Wschodzący księżyc" Keri Arthur

„Riley Jenson, na co dzień zatrudniona w biurze Departamentu Innych Ras w Melbourne, skrywa niezwykłą tajemnicę. Jest rzadko spotykanym połączeniem wilkołaka i wampira, ale jej wilcza natura dominuje.
Nie chce być Strażnikiem, jak jej brat bliźniak, Rhoan, który musi zabijać, aby ochraniać ludzi. Jednak nie zawsze okoliczności sprzyjają naszym planom, czasem życie decyduje za nas…
Zbliża się pełnia, która wilczą część Riley bierze w posiadanie i doprowadza do burzy zmysłów. Gdy Rhoan znika w trakcie misji, a tajemniczy, nagi i niezmiernie pociągający wampir staje na progu jej mieszkania, Riley wie, że zbliżają się kłopoty. Aby odszukać brata, angażuje się w sprawę tajemniczej śmierci Strażników Departamentu. Jakby tego było mało, okazuje się że pojawił się niebezpieczny szaleniec ogarnięty obsesyjną myślą stworzenia doskonałej istoty powstałej z połączenia kilku genów nieludzi…
Wschodzący księżyc jest pierwszą z serii dziewięciu książek o Riley Jenson.
Daj porwać się księżycowej gorączce i wejdź do świata, gdzie wilcza namiętność budzi do życia nawet nieumarłych…”


... Na łasce księżycowej gorączki.

Kiedy jest się wilkołakiem, na pierwszym miejscu stawia się swoją naturę. Ale jeśli jest się bardzo rzadkim okazem naturalnego połączenia wilkołaka i wampira, mieszanka może być naprawdę zabójcza!

Rudowłosa Riley Jenson jest właśnie przykładem całkiem ciekawej krzyżówki dwóch gatunków, a jej nieposkromiona osobowość i dzika pasja sprawiają, że jest wampirowilkołakiem przez duże W. Co więcej, jej brat bliźniak również posiada ten niesamowity genotyp, lecz o ile w Riley dominuje wilkołacza krew, o tyle u Rhoana bardziej ta wampirza.

Oboje pracują dla organizacji zwanej Departamentem ds. Innych Ras, co w praktyce oznacza kontrolowanie istot paranormalnych i dbanie o dobry byt zarówno ich jak i ludzi na jednej planecie. Rhoan, jako urodzony zabójca, działa w Departamencie jako Strażnik, Riley jednak jest troszkę za słaba, by dołączyć do zespołu brata. Kto bowiem z własnej woli chciałby się taplać we krwi?

Bohaterkę poznajemy na chwilę przed tym, jak jej życie wywraca się do góry nogami – brat znika, a przed drzwiami jej mieszkania pojawia się upaprany w błocie i oszałamiająco przystojny nagi wampir. Jak więc miała zachować się kobieta, która nie do końca panuje nad swoim ciałem?

Bo choć z jednej strony zmuszona jest poddawać się swojej naturze, nie można nie zauważyć, że Riley to uwielbia. Bowiem na tydzień przed pełnią księżyca w wilkołakach budzi się żądza, która nie pozwala im myśleć o niczym innym, jak o poszukiwaniu partnera i zaspokajaniu swoich seksualnych potrzeb. Dlatego też nasza śliczna bohaterka nie może odmówić sobie cielesnych przyjemności z chętnymi przedstawicielami jej gatunku. I tak poznajemy później dwóch jej stałych kochanków – Talona i Mishę.

Ale ich umiejętności są niczym w porównaniu z niewiadomą, jaką roztacza wokół siebie tajemniczy nagi wampir. Nawet wówczas, kiedy facet okazuje się przyjacielem zaginionego brata Riley i do tego całkiem wpływowym obywatelem, nie umniejsza to niepewności, jaką nieumarły wzbudza w rudowłosej pannie.

Ale namiętność musi zejść na dalszy plan, jeśli Riley chce odnaleźć zaginionego brata i dowiedzieć się, kto albo co nastaje na jej życie. I tu zaczyna się przygoda...

Powieść Keri Arthur „Wschodzący księżyc” to pierwszy tom dziewięciotomowej serii o Riley Jenson. Szczerze mówiąc nie sięgnęłabym po nią, gdyby nie pozytywne opinie innych czytelników. Czy podjęłam słuszną decyzję?

Język powieści jest całkowicie i niepodważalnie nastawiony na odbiór starszego czytelnika i muszę tu podkreślić, że to nie jest lektura dla nastolatek. Nie brakuje wulgaryzmów i odniesień do płciowości. Bohaterowie nie wstydzą się swojej chuci i eksponują rozpalone ciała i seksualną gotowość do stosunku jak ekshibicjoniści.

Fabuła powiązana jest z tajemniczym zniknięciem Rhoana oraz napadem na bohaterkę i jej przyjaciół. Wydaje się, że czeka ich walka z nieznanym, do tej pory doskonale ukrytym wrogiem. Ale w miarę, jak poznajemy dalsze losy Riley, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że owe problemy i śledztwo to tylko tło, przykrywka. Najważniejszy wątek to oczywiście nic innego jak doznania erotyczne. Książka ma ponad czterysta trzydzieści stron, a jakieś osiemdziesiąt procent to opisy aktów seksualnych albo odniesienia do marzeń bohaterki o jednym, niezwykle pociągającym mężczyźnie. Czy mnie to zaskoczyło? W zasadzie nie.

Powieść może się wydawać ciekawa i nie odbieram tu wiarygodności fanom, którym książka mogła się spodobać. Niestety dla mnie samej nie była zbytnio interesująca. Pomysł owszem, całkiem  dobry, wykonanie – przykro mi, ale nie w moim typie, bowiem ekranizacja takiej fabuły podchodziła by pod pornografię. Dlatego ocenę, jaką mogę dać to 4/10 i ostrzec, że gdy ktoś sięgnie po „Wschodzący księżyc”, musi mieć świadomość, iż to całkowicie lekka, niewymagająca myślenia lektura w sam raz na raz.


Książkę otrzymałam od portalu ParanormalBooks, za co dziękuję!

8 komentarzy:

  1. przestraszyłaś mnie tym fragmentem o pornografii... Choć czytałam wiele dobrych recenzji na temat tej pozycji, ciągle waham się czy przeczytać, szczególnie że, jak napisałaś, nie jest to lektura dla nastolatek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pornografia?! Matko... Ja się niedawno wymieniałam i ta książka czeka teraz na swoją kolej na świeżo wysprzątanej półeczce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po twojej recenzji mam mieszane uczucia. Pornografia?! Zobaczymy jeśli książka wpadnie w moje ręce to wówczas się zastanowię czy przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja raczej nie przeczytam. No chyba że w przyszłości. Nie lubię romansów, a jak tak czytam, to wychodzi na to że trochę tam tego jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od paru tygodni poluję na tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Z miłą chęcią ją przeczytam i na własnej skórze przekonam się, jaka jest :).
    Jak widzę koleżanki wyżej przejęły się wspomnianą przez Ciebie pornografią - może i jestem zboczona, ale mnie to słowo nie odstrasza :D.
    I fajnie, ze zaznaczyłaś, iż nie jest to lektura dla nastolatek - mam chyba dość tych wszystkich młodzieżowych powieści o wampirach i stworach tego pokroju.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdaję sobie sprawę z emanacji erotykę, ale i tak mam ochotę przeczytać (Karus, nie jesteś sama:)):)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta książka oczywiście może się podobać, przecież w sieci można spotkać wiele recenzji wychwalających tę pozycję. Ja osobiście nie znalazłam w niej nic ciekawego, może dlatego, że wolę najpierw oglądać rodzące się uczucie a potem seks, niż na odwrót ;)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)