Menu

23 marca 2012

"Zmierzch" Stephenie Meyer

"Zmierzch to porywająca opowieść o miłości, łącząca cechy horroru, romansu i powieści o dojrzewaniu. Jej bohaterka, siedemnastoletnia Isabella Swan, przeprowadza się do ponurego miasteczka w deszczowym stanie Washington, gdzie spotyka tajemniczego, niezwykle przystojnego Edwarda Cullena. Chłopak ma nadludzkie zdolności - nie można mu się oprzeć, ale i nie można go przejrzeć. Bella usiłuje poznać jego mroczne sekrety, nie zdaje sobie jednak sprawy, że naraża tym siebie i swoich najbliższych na niebezpieczeństwo. Już niedługo może nie być odwrotu..."


Izabella Swan, nieśmiała i zagubiona dziewczyna, musi opuścić rodzinny dom w słonecznym Phoenix i przenieść się do ponurej mieścinki, w której żyje jej ojciec, komendant policji, Charlie Swan. Izabella (która woli, gdy inni zwracają się do niej Bella) nie jest zachwycona nowym miejscem, bowiem ukochała ciepło i słońce, a w Forks tego stanowczo brakuje. Boi się także nowych kolegów i koleżanek z liceum, do którego zapisał ją ojciec. Okazuje się jednak, że już pierwszego dnia nastolatka poznaje kilka osób i nawiązuje nowe znajomości, lecz wszystko to przyćmiewa obecność tajemniczego chłopaka z tej samej ławki – Edwarda. Bowiem Edward Cullen wyraźnie daje dziewczynie do zrozumienia, że coś mu się nie podoba i Bella czuje się przez to nieco skołowana. Dlaczego jeden z najprzystojniejszych chłopaków w szkole wydaje się jej nienawidzić? Dziewczyna postanawia odkryć motywy kierujące chłopakiem, ale wynik może okazać się nie tylko zaskakujący, lecz także śmiertelnie groźny…

O fabule Zmierzchu w zasadzie nie trzeba opowiadać, bowiem większość zna tę historię, jeśli nie z własnego doświadczenia popartego lekturą i obejrzanym filmem, to ze słyszenia, parodii oraz kąśliwych uwag osób trzecich. Miłość nieśmiertelnego wampira i śmiertelnej nastolatki stała się w zasadzie historią numer jeden w 2009 roku, czyli natychmiast po polskiej premierze ekranizacji. Czy zatem powieść Stephenie Meyer, otwierająca czterotomową Sagę Zmierzch, jest w ogóle godna polecenia? Cóż takiego zawiera w sobie historia o przeciętnej nastolatce i przystojnym młodzieńcze obdarzonym niezwykłą mocą?

„- Nie przejmuj się - szepnął mi do ucha - Gdybym mógł śnić, śniłbym tylko o tobie. I nie wstydziłbym się tego.”

Historia przede wszystkim została ukazana z punktu widzenia głównej bohaterki, dzięki czemu otrzymujemy nie tylko pełen obraz jej odczuć i przemyśleń, lecz także zgrabną, stylizowaną na młodzieńczy wiek analizę wydarzeń i język – prosty, lecz obrazowy, doskonale pasujący do narracji młodej, troszkę głupiutkiej dziewczyny. Akcja powieści płynie wolno, może chwilami nieco leniwie, by zaraz momentalnie przyspieszyć. Lekkość języka sprawia, że powieść czyta się niezwykle szybko, wciągając się w historię stworzoną przez panią Meyer, a wydźwięk dzieła – pełen romantyzmu i emocji – sprawia, że jest to twór doskonały przede wszystkim dla płci pięknej. Bowiem każda z nas marzy o swoim własnym księciu z bajki, czyż nie?

Kreacja bohaterów została wykonana naprawdę świetnie – nie można tego odmówić autorce. Bez problemu stworzyła postać zakompleksionej, zupełnie zwyczajnej dziewczyny, która nie wierzy w swoje możliwości i w zasadzie żyje we własnym świecie. Bella jest tak zwyczajna, jak to tylko możliwe. Natomiast Edward tak niesamowity i doskonały, że w połączeniu z bohaterką stanowią niezwykłą, bardzo kontrastową parę. Poza tą dwójką pojawia się też cała gama bohaterów drugoplanowych, m.in. rodzina chłopaka, której członkowie wyjątkowo się między sobą różnią, oraz koledzy ze szkoły, ojciec Belli i czarne charaktery, których oczywiście nie mogło zabraknąć. Od razu widać, iż każdy bohater został ubrany w swoje własne, indywidualne cechy charakteru, dzięki czemu staje się realistyczny, a czytelnik może „wybrać” sobie ulubioną postać.

„Prawda jest taka, że ludzie mają pewną wspaniałą cechę. Zmieniają się.”

Ze Zmierzchem to obecnie jest tak – publiczność dzieli się na fanów serii, przeciwników serii i osoby, które uwielbiały powieść, ale poznanie kolejnych dzieł z gatunku paranormal  lub negatywne opinie innych wywarły na nich taki wpływ, że zmienili zdanie.  Niemniej początkowo był to wielki hit i nie można nie zgodzić się z faktem, iż otworzył na rynku wydawniczym drzwi przed kolejnymi powieściami tego rodzaju. Dzieło Meyer to bowiem stuprocentowy romans paranormalny, ze wszystkimi jego niedociągnięciami, mankamentami i jak na jego czasy oryginalnością. Przyznaję, że moja przygoda zaczęła się dopiero po obejrzeniu ekranizacji pierwszego tomu, a zarówno film, jak i książka wywołały we mnie równie silne emocje, rozbudziły wyobraźnię i rozkochały w głównym bohaterze. I z zasady odcinam się od negatywnych opinii i naśmiewania się z autorki, gdyż nie mogę zaprzeczyć powieść pokochałam z całego serca (choć podkreślam, iż warto jest oddzielić twór literacki od filmowego, gdyż nigdy ekranizacja nie odda w pełni idei dzieła, jakiekolwiek by ono nie było)… Dlatego otwarcie się przyznaję – jestem fanką Zmierzchu, o!

Reasumując moje przemyślenia – powieść Meyer to dzieło ponadczasowe, prekursorskie i w pewien sposób oryginalne, na którym później wzorowało się wiele pisarek współczesnej literatury paranormalnej. Bella i Edward na stałe trafili do grupy bohaterów, których przygody potrafią trzymać w napięciu, a historia wzbudzić emocje w czytelniczkach i (na długo po lekturze) powracać we wspomnieniach. Pierwsza cześć sagi otworzyła nam drogę do pasjonującej serii, którą pokochały miliony kobiet, nie tylko w wieku nastoletnim (ja do nastolatek już na pewno się nie zaliczam)! Dlatego, jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z twórczością Stephenie, gorąco polecam jej dzieło. Warto jednak odciąć się od ”hejterskich” komentarzy, gdyż literaturę ocenia się po czymś więcej, niż tylko złośliwościach wynikających z odmiennych gustów. A ponieważ o gustach się nie dyskutuje… daję 6/6!

Original: Twilight
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 7.03.2007
(wszystkie cytaty pochodzą ze Zmierzchu

Saga Zmierzch  dzieli się na 4 części: 
Zmierzch, Księżyc w nowiu, Zaćmienie i Przed świtem.
Oraz warto wspomnieć, że istnieje też niedokończona na razie, osobna część opowiadana z punktu widzenia Edwarda - Midnight Sun.

A na koniec trailer do filmu - jeśli ktoś jeszcze nie oglądał ;)

A teraz na marginesie - chyba wszyscy wiedzą, że Meyer, poza sagą o Belli i Edwardzie, napisała też powieść Intruz?? Otóż... już dziś jest dostępny pierwszy zwiastun do tej ekranizacji!!! LINK - voila ^^ A dla zainteresowanych - moja recenzja Intruza TU ;)

40 komentarzy:

  1. Czytałam i bardzo mile wspominam całą sagę. Wolę ją zdecydowanie bardziej od wersji filmowej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem fanką 'Zmierzchu' i się tego nie wstydzę, choć mam znajome, które wyszydzają mnie z tego powodu, pomimo tego, że same nigdy książek Meyer nie czytały. Jest w tej książce sporo niedociągnięć, ale wiele z nich zrzucam na karb marnego tłumaczenia - w oryginalne Bella wcale nie jest taka głupia - jest megazabawna i ironiczna. A Edward - czego w naszej wersji nie widać - jest szarmancki i naprawdę staroświecki, posługuje się piękną mową.

    Meyer zrobiła wiele dla światowej literatury. Tak jak piszesz - jest prekursorką, jej śladami poszli twórcy, którzy teraz zarabiają miliony. To prawdziwy fenomen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? No to teraz wiele się wyjaśnia, nie miałam dotychczas możliwości przeczytania Zmierzchu w oryginale, ale skoro mówisz, że nasze tłumaczenie jest do dupy - bo jest, nie czarujmy się - Ed w ogóle nie mówi jak facet urodzony na początku XX wieku! Jeśli dam radę (z moim angielskim jest jedna wielka kiszka) to przeczytam w oryginale! :D I ja się opiniami osób trzecich nie przejmuję, niech sobie gadają co chcą, ja Zmierzch lubię i koniec (a najbardziej Zaćmienie w zasadzie);]

      Usuń
  3. Taki ten zwiastun Intruza kiepściutki... gdyby nie książka, którą przeczytałam ten zwiastun nie zachęcił by mnie do obejrzenia filmu.

    Co do Zmierzchu - to ja też jestem ogromną fanką. Pierwszą część lubię najbardziej, pamiętam ten dzień gdy ją kupiłam - czytałam do 4.00 w nocy z kilkoma przerwami :) Magia ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również nie będę ukrywać, że mam za sobą wszystkie części książki a także jak dotąd trzy części filmów. Po przeczytaniu książek Meyer zwróciłam dopiero uwagę na inne tego typu pozycje, przez co na mojej półce gości dziś cała seria: Pamiętniki wampirów, Wampiry z Morganville, Dom Nocy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo, a ja jestem zdecydowanie w przeciwnym obozie :-) Tzn., może nie napisze, że ZDECYDOWANIE mi się nie podobało, bo wtedy bym nie przeczytała :-) ale po 3 książkach z tej serii - dałam sobie spokój... Troszkę mnie drażnił styl pani Meyer, choć brałam poprawkę, że książka głównie była przeznaczona dla młodzieży... Jakkolwiek raczej się już nie skusze na kolejne tomy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam całą Sagę i pamiętam, że swego czasu miałam niezłego bzika na jej punkcie. Zmierzch tu, Zmierzch tam - do dzisiaj został mi ogromny plakat z Bellą i Edwardem, którego nie mam serca wyrzucić ;D Myślę, że gdybym dzisiaj ponownie przeczytała całą Sagę Meyer to widziałabym więcej niedociągnięć niż kiedyś, ale co z tego, skoro mimo tego ją lubię? No i uważam, że Saga wiele traci na kiepskim tłumaczeniu - miałam okazję czytać Zmierzch w oryginale i było o niebo lepiej ;)) A ekranizacje nadal oglądam i swoją manią udało mi się zarazić nawet mamę! ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cała seria wypadła w moim odczuciu b. dobrze. Mega wciągająca, poruszająca i wzbudzająca podekscytowanie. Cieszę się, że nie poszłaś za panującą "modą". Bo większość osób, która z początku bardzo lubiła tę serię pod wpływem opinii innych zmieniła się w zażartych wrogów Meyer. Mi się bardzo podoba i w wakacje zamierzam znów rozpocząć swoją przygodę z Edwardem i Bellą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio, przyznam, że miałam dylemat z oceną i kiedy publikowałam tego posta, oceniałam książkę na 5+/6. Ale potem wróciłam myślami do tego, jak się czułam, czytając Zmierzch pierwszy raz i jednak nie mogłabym dać niższej oceny niż maksimum. Pamiętam ten szał, jakby to było wczoraj - byłam wówczas jeszcze na studiach i zamiast się uczyć do sesji, czytałam wszystkie trzy tomy. Niestety czwórka mi się nie podobała - wydała mi się naciągana, pod publikę, ale za to Zaćmienie - arcydzieło! I nie ma opcji, bym poszła za modą hejterów, bo choć wiem, że książka nie jest tworem na miarę Bronte czy Austen (wybór przypadkowy - chodzi mi tu o klasyków :P), to jednak niesie ze sobą niesamowite emocje i bardzo mnie poruszyła :)

      Usuń
  8. Sagę czytałam już jakiś czas temu, ale pamiętam, że pożerałam wprost kolejne tomy i później do nich wracałam. Kończąc jeden tom, biegłam do księgarni po następny ;) I to oczekiwanie na finał - nie mogłam się doczekać! ;) Mimo wad i niedociągnięć, muszę powiedzieć, że tomy 1-3 podobały mi się. Wtedy byłam wręcz zachwycona. Czwarty tom nieszczególnie mi się podobał, może przez to, że był taki ,,oderwany" od reszty sagi. Mimo wszystko, mam do tej serii sentyment, książek nie zamierzam wymieniać czy sprzedawać. Choć z perspektywy czasu widzę, że bywała przesłodzona i tak dalej...
    Ekranizacja mnie nie zachwyciła, szczerze mówiąc.

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kupna sagi Zmierzch zaczęła się moja blogowa przygoda. Co dziwne, saga stoi na półce nie przeczytana, gdyż po jej zakupie bawiłam się w projektowanie strony blogowej. Potem napłynęły książki z wydawnictw i tak do dziś "biedna" saga czeka na swoją kolejkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. serie zmierz przeczytałam, a nawet mam ją w swoich zbiorach. fanką ekranizacji nie jestem, ale książki jak na swój gatunek dają rade, choć nie można zbyt wiele się po nich spodziewać. ot przyjemna lektura dla relaksu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja dawno czytałam tą książkę, chyba trzy lub cztery lata temu. Po Twojej recenzji aż zachciało mi się przeczytać serię jeszcze raz :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z całego cyklu najbardziej podobała mi się część pierwsza. Potem było już nieco gorzej, tzn. chodzi mi o zmierzanie w kierunku wampirzo wilkołaczej sielanki. Intruza również czytałam i bardzo mi się podobał, choć to książka z zupełnie innej beczki niż Zmierzch; zadaje pytanie o tożsamość, granice człowieczeństwa i możliwość decydowania o własnym losie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie, niestety, "Zmierzch" nie spodobał aż tak bardzo, jak Tobie, ale wspominam całkiem miło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem... Jakoś z dystansem podchodze do ksiązki jak i flimu:) tym bardziej jak sie to takie sławne zrobiło. Długo sie broniłam przed tym ale w końcu samego filma obejrzałam i bez rewelacji niestety. Może i bym ksiązke przeczytała bo wiadomo, że całkiem inna i pewnie lepsza niż film ale tylko Pattinsona miałabym przed oczyma:D a nie wiem czy bym zniosła ten widok:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tak... pamiętam to jakby to było wczoraj kiedy przyjaciółka poleciła mi tę sagę i tak na marginesie dzięki niej pokochała czytać książki. To było jeszcze wiele miesięcy przed premierą filmu i przed tym wielkim szałem. Ja bardzo lubię tę sagę i zdania nie zmienię, bo znowu niej pokochałam czytać romasne paranormalne. Zawsze ją będę miło wspominać i już nie mogę się doczekać premiery ostatniej części ekranizacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetna, świetna recenzja!

    Ja Zmierzchu nie czytałam, ale przymierzam się do tego, bo można nazwać go właściwie już pozycją obowiązkową - podobnie jak Harrego Pottera. I nie oszukujmy się - gdyby nie dzieło pani Mayer wiele dziewcząt nigdy nie przeczytałoby żadnej książki - ile osób dzięki niej pokochało czytanie! Przecież Zmierzch to ponad czterysta stron napisanych drobnym maczkiem, następne części liczą sobie jeszcze więcej! Dlatego też patrzę z pogardą na ludzi, którzy oceniają tych co lubią Zmierzch negatywnie, a sami nie czytają nic - może rzeczywiście jest to przesłodzona historia miłosna, ale to książka - lepiej przeczytać to niż nic ;)

    Oj rozpisałam się - mam nadzieję, że nie usnęliście ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety ja jestem ogromną przeciwniczką serii. Jak dla mnie Belka jest nijaka i bardzo nieciekawa, a Eduardo to tyran, wampiry mają przechlapane w Meyerlandzie, chociaż w pierwszej części nie było to jeszcze tak zauważalne, więc względnie można powiedzieć, że 1 książka nie jest aż tak zła, ale kolejne? Zgroza!

    Co do Intruza, to nie mogę przeżyć wyboru tego okropnego dzieciątka z Nostalgii Anioła. >.< Co za ściema.

    OdpowiedzUsuń
  18. Książkę przeczytałam, ale nie podoba mi się tak, jak Tobie. Nie uważam, że "Zmierzch" to dno, ale w moim odczuciu nie jest to coś specjalnego. Ot, zwykła lektura dla zabicia czasu. Może to wina tłumaczenia? Nie wiem, ale film również nie przypadł mi do gustu. Wolę "Intruza", bo według mnie jest ciekawszy i lepszy, więc czekam na ekranizację. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W zasadzie Intruz w ogóle jest chyba przeznaczony dla starszego odbiorcy i widać, że to naprawdę przemyślana, skrupulatnie skonstruowana fabuła - wielki szacun dla Meyer, naprawdę kocham Intruza. Zmierzch w założenia miał być lekką opowieścią i taką jest ;) I niezwykłe jest to, że wywołuje tak przeróżne emocje, prawda? Jest tyle odmiennych zdań, coś niesamowitego! I jak widzę te wszystkie komentarze, to naprawdę się cieszę, że zebrałam się na odwagę, by opublikować moją recenzję - gdzieś w głębi ducha obawiałam się linczu :P Dziękuję Wam wszystkim!!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mówią, że kiepskie, ale jak dla mnie to taka klasyka. Kiedyś nienawidziałam fantastyki ani niczego takiego. Po przeczytaniu Zmierzchu nie czytam nic oprócz takich właśnie opowieści

    OdpowiedzUsuń
  21. J już daaawno przeczytałam całą sagę zmierzch i powiem Ci, że do póty do póki nie powstał film wiele mi znanych osób twierdziło, że wspaniała saga! itp. A jak zobaczyło ekranizację to się śmiali. Mi tam ekranizacja jakoś specjalnie książki nie obrzydziła, ale i tak w 100% wolę wersję papierową ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja przeczytałam dość niedawno (niecały rok temu) wszystkie tomy poza trzecim chyba - bo mi dwie siostry odradzały, nawet młodsza, super-fanka mówiła, że się wynudziła ;) Nie zachwyciły mnie te książki, ale też nie mówię, że totalne badziewie - lekkie i wciągające lektury też są potrzebne. A "Intruz" podobał mi się bardziej od sagi.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie czytałam Zmierzchu, więc nie mi oceniać, czy jest dobry czy słaby. Znam go tylko z opowieści sostry, której wielce się spodobał. Jednak nasze gusta różnią się dość drastycznie, dlatego nigdy nie miałam zamiaru sięgać po tę powieść i dalej nie chcę jej czytać /raz, bo to nie moja działka, dwa, że nie bardzo mam czas

    OdpowiedzUsuń
  24. Zmierzch całkiem wchodził mi w gimnazjum :) I nie uważam, żeby był to aż taki szmatławiec jak się o tym mówi, nie mniej jednak nie zaliczam tego do dobrej literatury... Mimo wszystko, to jedno z setek czytadeł i robi karierę głównie na lekkostrawności (no i dzięki filmowi..). A zbyt często łatwość czytania myli się z jakością tekstu :) Tak czy inaczej - na początek przygody z czytaniem "fantastyki" to może być dobra pozycja.

    OdpowiedzUsuń
  25. Och, Zmierzch! Moja pierwsza książka o wampirach, haha :D Pamiętam, że dostałam całą sagę od rodziców na święta i pochłonęłam ją w niecały tydzień. Byłam nią wręcz oczarowana. Wtedy na pewno oceniłabym ją najwyżej jak się da. Gdyby jednak patrzeć na to z perspektywy dnia dzisiejszego, musiałabym przerobić jeszcze raz wszystkie tomy, żeby wystawić obiektywną ocenę :D Co do Intruza, książka jeszcze czeka na półce na swoją kolej, więc film na razie odpada.

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam Zmierzch, czytałam nie raz, seria chyba najbardziej znana i przez wszystkich komentowana, a po raz pierwszy spotykam się z recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zmierzch!! Przyznam szczerze, że nie przypadł mi do gustu... Bratowa jest fanką, więc pożyczyłam od niej, ale po pierwszej części miałam dosyć. Kolejne czytałam już tylko i wyłącznie ze względu na chłopaków z rezerwatu, bo nie dość, że mam słabość do Indian, to jeszcze oni byli strasznie sympatyczni :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Szczerze mówiąc po filmie nigdy bym po książkę nie sięgnęła. Ale zrobiłam to w dobrej kolejności, jeszcze przed Zmierzchowym bumem i mnie się podobała i się tego nie wstydzę. Normalnie, publicznie przyznaję. I niech mnie piętnują, ja mam dobrą lekturę ;) Ostatnio zakupiłam sobie cały komplet na allegro - wcześniej części pożyczałam od koleżanki. A musze mieć własne egzemplarze, Zmierzch dla mnie to nie jest lektura wysokich lotów, ale z niewiadomych przyczyn lubię do niej wracac :)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Zmierzch" czytałam w liceum i pamiętam, że wtedy mi się podobało. Nie wiem jak dzisiaj bym tę powieść odebrała, ale sądzę, że znacznie mniej entuzjastycznie. Zgodzę się z Tobą, że w pewien sposób autorka okazała się prekursorką.

    OdpowiedzUsuń
  30. Całą sagę przeczytałam w cztery dni (a raczej noce). Pamiętam ślęczałam przed komputerem nie raz do samego rana, a potem przyszła paczka z książkami i znów całonocne maratony. Po jakimś czasie trochę zastopowałam, ale nadal często wracam do książek. Nawet teraz mam ochotę po nie sięgnąć ale niestety pożyczyłam bratowej. Uwielbiam całą serię mimo iż "Zmierzch" jest najlepszy. Moja przyjaciółka też kiedyś była wielka fanką, lecz teraz uległa presji i bardzo potępia moje zamiłowanie :D.

    Czy mi się zdaje czy ty już przypadkiem pisałaś recenzje całej sagi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, niegdyś napisałam recenzję zbiorową, ale była do bani :P Dlatego postanowiłam na spokojnie napisać opinie każdej z części, bo mimo wszystko się diametralnie od siebie różnią ;)

      Usuń
  31. Moja przygoda pod nazwą "Zmierzch" rozpoczęła się dosyć późno, bo po trzeciej ekranizacji powieści. I tak za jednym zamachem przeczytałam całą sagę i podobała mi się ona w mniejszym i większym stopniu -w zależności od części i wątków. Teraz z chęcią poznałabym INTRUZA.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo nie lubię ;P Cała fabuła dla mnie opiera się na "Kocham cię, ale jestem niebezpieczny, więc odejdę, ty polecisz do innego, więc ja wrócę, tamten będzie się rzucał, z seksem czekamy do ślubu, zamienię cię w wampira, mamy dziecko, tamten zakochał się w naszej córce i dał ci spokój, koniec" :D
    Zresztą ta wersja wampirów, które błyszczą w słońcu.. Eh :(

    OdpowiedzUsuń
  33. Dawno już nie czytałam recenzji "Zmierzchu", który swoją drogą oczarował i mnie. Chociaż przeczytałam wiele niepochlebnych opinii o tej serii to pamiętam, że ja czytałam ją jak jeszcze nie było tego szału i tej fali, przez co zdecydowanie lepiej odbieram powieść. Mimo to sama czasami dawałam kąśliwe uwagi. ze względu na film i filmowego Edwarda. Książkowy Edward tak samo mnie w sobie nie rozkochał (Team Jacob) to i tak go polubiłam, jak niemalże wszystkich bohaterów. I zdecydowanie "Zmierzch" był pierwszą taką lekturą w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj tak. Seria swojego czasu robiła furorę! Tego tym książką odmówić nie można. Pierwszy tom spodobał mi się do tego stopnia, że zakupiłam wszystkie pozostałe. Z perspektywy czasu widzę jednak że książki te idealne nie są, można w nich znaleźć widoczne mankamenty, jednak jak napisałaś powyżej: jak na tamte czasy powieść jest napisana bardzo dobrze. Jedyne co mi się nie podobało to późniejsze ciągłe wzorowanie się autorów na Zmierzchu i fala książek Zmierzchopodobnych przez które książki Meyer straciły część swojego czaru.

    @Kadzia- team Jacob forever :D

    Co do "Intruza" to książkę oczywiście czytałam i z wielką niecierpliwością oczekiwałam (ba, nadal oczekuję) na ekranizację. Niemniej jednak bohaterów wyobrażałam sobie nieco inaczej, no ale cóż... nie ma nigdy tak żeby było idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Sama uległam kiedyś magii "Zmierzchu", ale wszystko to mi się już przejadło. Tak jak kiedyś podchodziłam do niego z wielkim entuzjazmem i fascynacją, tak teraz mam ochotę rzucić tą książką o ściane.

    OdpowiedzUsuń
  36. Zgadzam się - Zmierzch jest wbrew pozorom dziełem ponadczasowym. To jest swoistego rodzaju klasyka już!
    Moja przygoda z twórczością Meyer rozpoczęła się na trzy miesiące przed wejściem ekranizacji do kin - byłam wielką fanką, z wypiekami na twarzy czytałam kolejne części, a 'Przed świtem' się nie mogłam doczekać i czytałam na komputerze nieoficjalne tłumaczenie. Teraz, po paru latach, nabrałam do tej serii dystansu, aczkolwiek dalej gdzieś ta, głęboko w sercu, jest miejsce Cullenów. Bo Belli nie cierpię.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  37. Choć już przeminęło moda na Zmierzch, nadal umażam, że ta ksiązka jest godna przeczytania.
    Już nie moge się doczekać Intruza, poprostu kocham tę książkę.

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)