06 marca 2012

"Pierścień i Róża" William Makepeace Thackeray

Piękna królewna Angelika od lat jest zaręczona z księciem Lulejko. O jej rękę stara się jednak także Bulbo, następca tronu sąsiedniego państwa. Posiada on zaczarowaną różę, która czyni właściciela pięknym i lubianym przez wszystkich; podobne właściwości ma pierścień, noszony przez Angelikę. Co się stanie, gdy oboje stracą te cudowne przedmioty? Jaką rolę w historii bohaterów odgrywa Czarna Wróżka? Kim naprawdę jest mała służąca Rózia? O tym wszystkim przeczytacie w bajce Williama Thackeray'a "Pierścień i Róża".


Baśnie to taki typ literatury, do którego zawsze się chętnie powraca. Od najmłodszych lat jesteśmy karmieni opowieściami o smokach, rycerzach, księżniczkach, złych wiedźmach, krasnoludkach i wielu innych stworzeniach żyjących w magicznym świecie wyobraźni. Kiedy więc usłyszałam o Pierścieniu i Róży, byłam zaskoczona – według pewnej recenzji na tej bajce wychowały się nasze babcie. Ja jednak, po głębszym zastanowieniu, stwierdziłam, że w życiu o niej nie słyszałam i moja babcia nigdy mi o niej nie opowiedziała! Tak więc postanowiłam nadrobić swoje zaległości...

Jak to w baśniach bywa, musimy mieć bohatera o arystokratycznym pochodzeniu – i mamy: jest nim beztrosko żyjący młodzieniec, książę Lulejko – prawowity następca tronu, na którym teraz zasiada jego wuj – uzurpator. Lulejko jest zachwycony Angeliką – córką wuja i uwielbia ją przede wszystkim za to, że jest piękna, bo inteligencji natura jej poskąpiła. O rękę księżniczki ubiegać się także zamierza Bulbo, przyszły władca sąsiedniego królestwa. Jednak prawda jest zaskakująca, bowiem Angelika wcale nie jest ładna! Może się taka wydawać za sprawą magicznej obrączki, którą dostała i która czyni ją w oczach płci przeciwnej obiektem westchnień. My jednak wiemy, że to tylko czary! Więc, gdy księżniczka pozbywa się błyskotki, Lulejko nagle odkrywa, że jego ukochana wcale nie jest taka doskonała, jak myślał.

Sytuacja się komplikuje, gdy pierścień niefortunnie wpada w ręce złej kobiety, co zmienia bieg wydarzeń. Tymczasem w zamku przebywa mała Rózia, przybłęda, którą Angelika wzięła pod opiekę jako swoją służkę. Ale Rózia nie jest zwyczajną dziewczyną, o czym już wkrótce wszyscy się przekonają. A wiedza ta odmieni losy naszych bohaterów...

Baśń Williama Thackeray'a, wydana po raz pierwszy w 1855 roku, to przede wszystkim niesamowita kreacja postaci, z którymi widz spotyka się na łamach tej niespecjalnie obszernej opowieści. Bohaterowie, których perypetie obserwujemy, mają jasne, wytyczone cele i od samego początku możemy określić, na ile są to postaci godne uwagi. Takie osobowości, jak chociażby Bulbo, pretendent do ręki księżniczki Angeliki, nie jest typem, którego można polubić – od pierwszej chwili, gdy tylko się pojawił, wywoływał we mnie mdłości. Są natomiast i takie postaci, których nie sposób nie pokochać za ich łatwowierność, delikatność i miłe usposobienie.

Polskie wydanie, z którym miałam do czynienia, zostało opatrzone ilustracjami wykonanymi podobno przez samego autora. Ten dodatek świetnie współgra z treścią zawartą w dziele i jednocześnie dodaje lekturze niepowtarzalnego uroku, bo obrazki są zabawne i ciekawe, a przede wszystkim oddają ducha książki – humor, prostotę i przesłanie zawarte w historii.

Bajkę przeczytałam w zasadzie od niechcenia, z ciekawości. Nie mogę jednak powiedzieć, że mi się nie podobała, bowiem poza lekkością w odbiorze, ma w sobie morał, a nawet kilka, jak się dobrze wczytamy. To wspaniała właściwość XIX-wiecznych baśni, które tak naprawdę dzięki swojemu uniwersalizmowi nadają się do czytania nie tylko przez osoby w każdym wieku, lecz także zachowują swoją aktualność bez względu na mijający czas. Pochwała pracowitości i dobroci, oraz pouczenie, aby nie oceniać ludzi po pozorach to elementy niezbędne dla historii, które chcemy przekazywać dzieciom. Dlatego przyznam, że choć czasem na bajki czuję się już troszkę za stara, to tej opowieści daję z czystym sumieniem ocenę 4,5/6. I dodam, że nie każda baśń jest przeznaczona tylko dla najmłodszych – także starsi czytelnicy mogą z nich wyciągnąć coś pożytecznego. Polecam!

Original: The Rose and the Ring
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 1997

Dla zainteresowanych baśń w wersji elektronicznej - LINK ;)
***

A teraz słów kilka, bo jakiś kryzys mnie dopadł. I chyba nie jestem jedyną osobą, która ma taki problem - po prostu nie mogę sobie poradzić z dziwnym odrętwieniem, które mnie ogarnia za każdym razem, jak sięgam po kolejną książkę. Mam wrażenie, że lektura Zbuntowanego księcia i Jeśli zostanę tak mnie roczłonkowała emocjonalnie, że na razie nie mam co liczyć na zachwyty przy kolejnej lekturze.... Nic jednak straconego, bowiem już sobota niedaleko, a w sobotę... urodziny bloga!! Roczek minie i z tej okazji obiecany jakiś czas temu konkurs :) A póki co dodaję piosenkę, której dzisiaj namiętnie słucham - ach te chłopaki *_* P.O.D.

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam baśnie, więc chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Baśń? A to i ja z chęcią przeczytam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i gorąco polecam również :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Baśń rzeczywiście piękna, ale nic nie poradzę na to, że Rózia już zawsze będzie mi się kojarzyła z Katarzyną Figurą:/
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam, ale słyszałam dość pozytywne opinie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. baśni dawno, dawno juz nie czytałam... chyba czas coś nadrobic:D
    To mowisz, że w sobote będziesz świętować?:)
    pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Baśnie uwielbiam, a te swego czasu oglądałam, co prawda pasowałoby poszeleścić kartkami, ale w końcu nic straconego :).

    Nie łam się odrętwieniem, minie w swoim czasie, takie dziwne nastroje ma każdy, trzymaj się i nie dawaj złej aurze ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubiem baśnie ! Najbardziej lubię o Śpiącej królewnie ;) Mam taką staaarą książkę (tak starą jak i ja sama) ale trzyma się dzielnie i jest moją ulubioną książką, która zawiera tyle tajemnic i wspaniałych baśni ;) Ach co to były za czasy, kiedy było się naiwną i nieświadomą dziewczynką marzącą o księciu z bajki... Rozmarzyłam się z deczka ;D Niestety ich nie ma, są tylko czarownice ;P Dzięki tej recenzji, na chwilę wróciłam do dzieciństwa <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jej, jak ja dawno czytałam tę baśń. W domu gdzieś leży jakieś stare wydanie, jak odnajdę to z chęcią przeczytam jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Baśnie, mity i legendy to część mojego dzieciństwa, mam do nich ogromny sentyment, nawet większy niż do bajek Disneya, a "Pierścień i Różę" wyjątkowo sobie kiedyś upodobałam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyż to ja czytałam tą książkę?! Całe wieki temu. Niemniej jednak fabuła zapadła mi w pamięć i miło książkę wspominam. Swoją drogą nie pogardziłabym takim "upiększającym" pierścieniem ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki ni czytała, ale oglądałam zarówno film jak i serial. Ale to było dawno, dawno. Sama historia mi się podobała, a jakoś nigdy nie zastanawiałam się nad tym czy to jest na podstawie czegoś. Teraz dopisuje kolejną książkę do mojej listy :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam, ale może kiedyś. Ogólnie nigdy nie przepadałam za baśniami. ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam tę książkę jako dziecko, ale niestety prawie nic z niej nie pamiętam. Może czas na odświeżenie historii :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Postacie niy mi znane, ale o tej baśni nigdy nie słyszałam. Może dla oderwania się od innych książek przeczytam ją ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią przeczytam skoro Ci się spodobała. :)

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję! :)