RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!
"Pełnokrwiste, mroczne fantasy o świecie skażonym przez demony.
Bezimiennych, sługi bogini Elishty, przed laty zapędzono do podziemi. Niestety, ich pomiot, zrodzony przez śmiertelne kobiety, wciąż plugawi te ziemie. To półdemony, przeklęta krew. Wszystko, czego dotkną, zostaje skażone. Chroniący się w miastach ludzie wysłali ich tropem Wędrowców Błogosławionej Erin – biegających z wilkami członków watahy. Nie spoczną, dopóki nie wytropią ostatniego z dzieci demonów. Co jednak, jeżeli potomkowie Bezimiennych mają dusze?"
Człowiek już taki jest – dzieli świat na dobro i zło, pragnąc w ten sposób zrozumieć rzeczywistość, która go otacza, wprowadzając pozorny ład. Jednak skąd możemy mieć pewność, że zło naprawdę jest czymś niepożądanym, z czym należy walczyć? Skąd ta niezłomna wiara w dobro? Wszak życie nie jest czarno białe – podobno mieni się wieloma odcieniami szarości. Czy zatem nie powinniśmy spojrzeć na zło jako na coś złożonego, co może mieć więcej twarzy, niż pragniemy sądzić? Czy zło może być... dobre?
Polowanie. Od tego się zaczyna cała historia. Od pościgu i poszukiwań demonicznych potomków żyjących w ludzkich ciałach. Dwójka Wędrowców w wilczych skórach rusza śladem niejakiego Jony, który został zrodzony z demona i śmiertelnej kobiety, a tym samym był zagrożeniem dla ludzkości. Wędrowcy mają jedno zadanie – wytropić i zniszczyć czarci pomiot, oczyszczając świat z ich skazy. Lecz aby to zrobić, muszą wejść w głąb historii ich narodzin, odnaleźć wszystkie ścieżki, którymi podążali, zrozumieć ich sposób myślenia – poznać pragnienia i obawy. Tylko wtedy będą mogli wykonać zadanie najlepiej jak potrafią. Ale czasem poznanie wroga nie ułatwia zadania – czasem rodzi niepewność, nakłania do przemyśleń, otwiera nowe możliwości... bowiem czy ktoś mógł się pomylić twierdząc, że demoniczni potomkowie są źli i bezduszni?
Dzieci demonów to pierwszy tom trylogii o Psiej Ziemi autorstwa J.M. McDermotta, amerykańskiego pisarza uzależnionego od literatury, warzyw i kofeiny. Jego dzieło, ubrane w przepiękną oprawę – zarówno zagraniczną jak i polską, wywołało zagranicą burzę dyskusji i zdobyło wiele pochlebnych recenzji. Czy słusznie?
Pierwsza rzecz, o której muszę wspomnieć, to polski opis dzieła – jest zagadkowy i skrywa wiele tajemnic, które odkrywamy dopiero przy zgłębieniu lektury, lecz niestety niesamowicie się rożni od oryginalnego – amerykańska wersja na wstępie przedstawia dwójkę głównych bohaterów i wprowadza widza w wydarzenia, których będzie za chwilę świadkiem. Tymi bohaterami jest Jona i Rachel, którzy ze względu na swoje pochodzenie muszą ukrywać własną tożsamość i walczyć o przetrwanie w świecie, gdzie liczy się pozycja, pieniądz albo tężyzna fizyczna - a inność jest tępiona.
Można rzec, że przewodnia narracja została przedstawiona z punktu widzenia kobiety Wędrowca, która razem z mężem tropi demoniczne dzieci, lecz jej widzenie przeplata się z opisami wydarzeń, które rozgrywały się przy udziale Jony i Rachel – mamy zatem trzy różne punkty widzenia splecione w jedno. Nie da się ukryć, że powieść należy czytać bardzo uważnie, gdyż owo przeskakiwanie w narracjach może skołować, lecz nie jest przeszkodą, a stanowczo zaletą - umożliwia pełne poznanie i zrozumienie historii. Ponadto wykreowana rzeczywistość średniowiecznego królestwa silnie działa na wyobraźnię, a pan McDermott ma niebywałą zdolność do nakreślania pełnowymiarowych obrazów za pomocą niedużej ilości słów.
Bohaterowie wykreowani są znakomicie – mają indywidualne cechy charakterów i nietuzinkowe osobowości, nie można więc przejść obok nich obojętnie. Bardzo polubiłam Rachel, której życie nie rozpieszczało. Dziewczyna żyła w ciągłym strachu, a jednak nie poddawała się, parła na przód, walczyła o prawo do życia pomimo tego, kim była. Jony natomiast nie można zaszufladkować, stanowczo jest postacią nie do rozgryzienia – jego wewnętrzna walka z samym sobą sprawiała, że do końca nie wiedziałam, jak go ocenić.
Minusem powieści jest jej objętość. Stanowczo zbyt krótka, zbyt okrojona, za mało opisów, które wciągnęłyby mnie głębiej w ten magiczny świat. Nie brakuje natomiast emocji, jest ich niezwykle dużo, a wśród nich dominuje strach. Do tego walka, krew i śmierć – całość jest kapitalna i jedyna w swoim rodzaju. Książka pochłonęła mnie bez reszty i zmusiła do zastanowienia się nad Bezimiennymi i nad misją Wędrowców. Wiele jednak przed nami – tom pierwszy jest enigmatyczny i intrygujący, a tym samym piętrzy przed czytelnikiem sekrety, które wręcz trzeba odkryć.
Przyznam szczerze, że na początku ciężko mi było się wczuć w opowieść, a zmieniające się punkty widzenia w narracji powodowały niemały mętlik w głowie. Kiedy jednak dotarłam do końca powieści, wszystko nabrało sensu, układanka zaczęła w końcu tworzyć pełen obraz, a ja mogłam jedynie stwierdzić: „Wow, chcę więcej!”. Choć dzieło mogłoby być obszerniejsze, to i tak spełniło swoje zadanie w stu procentach – wywołało emocje, wprowadziło zamęt i przekonało mnie, że koniecznie muszę sięgnąć po kontynuację. Daję 5+/6 i polecam Dzieci demonów nie tylko fanom fantastyki, ale każdemu, kto uwielbia mroczne, przesycone emocjami opowieści oprawione w doskonałą atmosferę. Wyruszcie w podróż przez Psie Ziemie w poszukiwaniu prawdy... w poszukiwaniu demonicznych dzieci!
Original: Never Knew Another, Dogsland Trylogy #1
Wydawnictwo: Prószyński i S-kaOriginal: Never Knew Another, Dogsland Trylogy #1
Data wydania: 17 stycznia 2012
Za książkę serdecznie dziękuję Panu Marcinowi i Wydawnictwu Prószyński i S-ka!

