Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stacia Kane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stacia Kane. Pokaż wszystkie posty

10 marca 2011

"Opętany Demon" Stacia Kane

"Trzeci romans paranormalny o uczuciu pani psycholog z San Francisco do seksownego demona.
Demony namawiają ludzi do złego, to prawda.
Ale to chyba nie fair oszukać demona – zwłaszcza (bardzo) osobistego?
Odkąd psychoterapeutka Megan Chase poznała Greysona, jej życie piekielnie się zmieniło. Teraz, rok później, wciąż przeżywa upojny romans z demonem i wciąż nie jest pewna, czy sama chce stać się demonem. Nagle wszystko komplikuje się jeszcze bardziej: FBI chce, by Megan zdradziła Greysona, ktoś nastaje na jej życie, a wokół krąży tajemniczy egzorcysta…
Czy Megan zdoła się wyplątać z tej diabelskiej sieci? I przełknąć gorzką pigułkę, gdy odkryje nieprzyjemną prawdę o swoim demonicznym kochanku… "


„Opętany Demon” to trzecia i zarazem ostatnia część trylogii o Megan Chase i jej demonicznym kochanku Greysonie Dante. Wydana w roku 2010, premierę w Polsce miała 10 lutego 2011.

Znając wcześniejsze perypetie Megan wiemy, że objęła opiekę nad grupą osobistych demonów, tym samym stając się Gretneg swojego Yezer (czyli jakby odpowiednikiem prezesa, a nawet bardziej właściciela). Greyson, przejmując władzę nad klanem demonów ognia, stał się jednym z najpotężniejszych przedstawicieli swojej rasy, a tym samym zdawał się być kimś niezwykle wpływowym. Kiedy więc do doktor Chase zgłasza się agentka FBI, która w dosyć znaczący sposób daje do zrozumienia, że chciałaby współpracować z Megan w odkryciu, czym zajmuje się Dante, Megan zaczyna być niespokojna. Domyśla się, że nie wszystkie poczynania jej kochanka są legalne i ma świadomość, po jak cienkim lodzie stąpa – ona, osoba publiczna...

Cała recenzja na:

Moja ocena dla książki to 8/10. Zdecydowanie najlepsza część z całej trylogii!

"Demon w sercu" Stacia Kane

Jak pogodzić pracę terapeuty z życiem osobistym... z osobistym bardzo seksownym demonem?

"Minęły trzy miesiące, odkąd doktor Megan Chase dowiedziała się, że świat zamieszkują demony. Teraz ma własne osobiste demony, które nagle zaczynają ginąć w podejrzanych okolicznościach. Co więcej Dante, jej demoniczny kochanek, zachowuje się dziwnie i tajemniczo. Jeśli do tego dodać prawdę o przeszłości Megan, prawdę, której nie zna nawet ona sama...Czy wsparcie trzech demonicznych ochroniarzy i aroganckiej czarownicy wystarczą, by Megan uporała się z przeszłością, przeżyła teraźniejszość i miała szanse na przyszłość w ramionach Dantego?"


Oto druga część perypetii Megan Chase i jej demonicznego kochanka Greysona Dante. W zasadzie sama jestem w szoku, że kupiłam tę książkę. Ale miałam takie dziwne odczucie, że lektura mnie nie zawiedzie, no i chętkę na coś mocniejszego, niż trzymanie się za ręce i patrzenie maślanym wzrokiem w idealne oczy ukochanego super przystojnego bohatera z paranormali dla nastolatek. Nie, żebym nie lubiła takich książek, wręcz przeciwnie, ale teraz potrzebowałam czegoś bardziej... namiętnego, jakkolwiek dziwnie to brzmi.

Megan, jak już wiemy, jest terapeutką, ale jej życie się zmienia, kiedy musi przejąć opiekę nad osobistym Meegra. Choć wydaje jej się, że sobie poradzi, zaczynają się dziać dziwne rzeczy - w tajemniczych okolicznościach giną jej demony i nie wiadomo, co się z nimi tak naprawdę dzieje, czemu umierają. Megan próbuje rozwikłać zagadkę sama, nie wciągając w to Dantego, choć mężczyzna szybko sam orientuje się w sytuacji. A kiedy dodatkowo razem wpadają w tarapaty, ścigani przez tajemniczych morderców, Megan nabiera podejrzeń, że ktoś chce zniszczyć jej demony i nią samą. Bowiem jej byt zależy od tych istot, została z nimi nierozerwalnie połączona.
Greyson ma swoje własne sprawy na głowie i choć spędza czas z Megan (nie ukrywajmy, w łóżku), kobieta nie chce zwierzać mu się ze wszystkiego. Niewiele w zasadzie wie o swoim kochanku, a jeszcze mniej o zasadach panujących w jego świecie. Dlatego wraz z przyjaciółką – czarownicą Terą i dziennikarzem Brianem, stara się rozwikłać zagadki zniknięć demonów, a przez to wpada w jeszcze większe tarapaty, ale dopiero gdy Megan otrzymuje informację o śmierci swojego ojca, zaczyna poznawać prawdziwe tajemnice jej rodziny i swoją przeszłość, która niestety nie jest radosna.

Zakończenie jest ciekawe, sporo się dzieje, choć koniec wydaje się nieco przewidywalny. Język powieści utrzymany na tym samym poziomie, niestety czasem trochę chaotyczny. Nie ma wyraźnych rozgraniczeń w czasie trwania akcji, więc w kilku momentach czytając przenosimy się z miejsca na miejsce, trochę gubiąc wątek. Podobnie jest z dialogami, niedopowiedzenia ciążą na czytelniku, niektórych rzeczy należałoby się nawet domyślać, bo czystej, jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymujemy. Praca pani Kane wyróżnia się ciekawą oprawą, w zasadzie widzimy duże zaangażowanie w historię, możemy nawet poznać kilka słów w języku demonów (skąd ona to wytrzasnęła?!). Mnie osobiście podoba się pieszczotliwe „bryaela” – czuć w tym jakąś namiętną moc.

Niestety Amber się nie postarał. Okładka podobna do pierwszej części, z tym, że kwiatek występuje tu w kolorze żółtym, a nie czerwonym. To żenujące, doprawdy. Tym bardziej, że nie jest to żaden motyw, nic, co by wiązało się z lekturą. Chyba więc mamy tu do czynienia jedynie z koniecznością oszczędzania na grafikach.

Książkę, nie okładkę, oceniam na 7/10, czyli tak samo, jak pierwszą część. Obie są na podobnym poziomie, choć tu nieco bardziej przemawia do mnie postać Greysona – w końcu pokazał się z bardziej interesującej strony. Namiętny kochanek, świetny strateg, przypomina trochę ojca chrzestnego jakiejś sporej mafii. Z resztą mogłoby być ciekawie, gdyby się rzeczywiście nim okazał.

10 lutego premiera kolejnej części – „Opętany Demon”. Myślę, że i po tę cześć sięgnę i na pewno podzielę się z Wami opinią. A „Demona w sercu” polecam już teraz!

"Osobiste demony" Stacia Kane

"Zabawny, seksowny i niebezpieczny romans pani psycholog z San Francisco z demonem


Zabiję twoje demony – obiecuje doktor Megan Chase w swojej audycji radiowej. Pacjenci jej wierzą. Demony też… i traktują to bardzo serio, chociaż pani psycholog nie ma pojęcia o ich istnieniu. Zabójczo przystojny Dante bardzo szybko otwiera jej oczy na obecność innego świata… do którego sam należy. Dlaczego? Bo jego zadaniem jest chronić Megan - jedyną śmiertelniczkę, która może pomóc demonom w walce z potężnymi przeciwnikami. Ale czy zdoła ją ocalić - przed mitycznym potworem i swoim demonicznym urokiem?"

Zaintrygowała mnie tematyka tej książki, dlatego skusiłam się na jej zakup. Demon i śmiertelniczka? Bardzo mi to przypomniało Sagę o Ludziach Lodu, a dokładniej historię z tomu 33-go.

Megan, główna bohaterka, jest kobietą niezależną, o pewnej pozycji społecznej, na którą ciężko pracowała. Niestety skrywa też okropną tajemnicę z lat młodości, której nie potrafi nikomu wyjawić i zamyka swój umysł na wspomnienia.

Poznajemy ją, kiedy rozpoczyna audycję radiową, jak co tydzień, wysłuchując problemów pacjentów "na telefon". Uważa, że jest w stanie im pomóc, otwiera na nich swój umysł i przechwytuje (dzięki paranormalnym zdolnościom) ich emocje i przeżycia. Ale tym razem jest inaczej. Odzywa się do niej kobieta, przez którą Megan zauważa coś przedziwnego - w wizjach pokazuje się dziwna siła bądź istota, która wywołuje w terapeutce przerażenie. I wie, że nie może pomóc kobiecie, która do niej zadzwoniła, jeśli ta tej pomocy nie będzie chciała.

Po powrocie do domu Megan spotyka dziwnego mężczyznę. Przedstawia się on jako Greyson Dante i pragnie złożyć jej ofertę współpracy, lecz ona nie jest pewna, czy chce ją przyjąć. Grając na zwłokę, postanawia przemyśleć sprawę, a Dante prosi ja o jedną rzecz - by nie przyjmowała żadnych innych ofert. Jakże więc zastanawiające staje się to, kiedy już następnego dnia zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a wkrótce o współprace z nią zawalczy inny znany terapeuta - Arthur Bellingham (Art), a także dziennikarz Brian Stone, który ma za zadanie przeprowadzić z nią wywiad. (Wkrótce potem okazuje się, że Stone ma podobne jak Megan zdolności paranormalne.) Tymczasem do domu głównej bohaterki włamują się demony i zombie, które chcą ją przechwycić, a Greyson (zauważmy, że też jest demonem) postanawia wynająć ochroniarzy w postaci trzech demonicznych braci - Malleusa, Maleficarum i Spuda, którzy nie odstępują Megan na krok, oraz przedstawia ją czarownicy, która ma pomóc dziewczynie panować nad swoimi mocami. Dlaczego? Bo nagle świat demonów z nieznanego bohaterce powodu zaczyna się nią interesować, gdyż przedstawiała się jako "pogromca demonów". Czy zwykła śmiertelniczka mogła zagrażać takim silnym istotom? Wtedy też zaczyna się wyścig z czasem o wolność. Megan coraz bardziej o dziwne zdarzenia podejrzewa Arta, który nagle bardzo zaczął się nią interesować, a tym samym zbliża się do Dantego. Wzajemne przyciąganie sprawia, że w końcu ulega temu demonicznemu urokowi, wpadając w jego silne ramiona (a jakże, przecież musiał być super przystojnym kolesiem, inaczej nie byłoby romansu stulecia).

Dlaczego Dante interesował się Megan? Kim był pracodawca Greysona? Co w tym wszystkim robił Brian Stone i dlaczego nagle Artowi tak zależało na współpracy z główna bohaterką? No i jaką tajemnicę kryje umysł Megan, tajemnicę, z którą ona sama nie może sobie poradzić? To już pozostawiam do odkrycia przez czytelnika.

Jak oceniam tę lekturę? Miło się ją czyta, szybko i z zainteresowaniem. Pojawiają się sceny erotyczne i trzeba przyznać, że są całkiem estetycznie przedstawione. Przecież to chyba oczywiste, że pani terapeutka musiała w końcu wpaść w ramiona superprzystojnego demona, czyż nie? No a sam Greyson jest ucieleśnieniem mrocznego, idealnego kochanka - niedostępny, przystojny i namiętny. O tak, czego chcieć więcej.

Lekturę oceniam pozytywnie, ale bez szaleństwa. Niektóre pomysły były ciekawe, np. sama historia demonów, ich hierarchie, opisy ich życia i zachowań, oraz to, że każdy z nas ma własnego, osobistego demona, który każde nam robić różne złe rzeczy. Ale wszystkie te wątki wydawało się powierzchowne, jak mdła otoczka tak naprawdę jedynej istotnej rzeczy w książce - romansu głównych bohaterów. Bo namiętności i pasji w książce nie brakuje, to przyznać muszę. I być może to nadaje dziełu pani Kane ostrzejszego smaczku.

Z ciekawości sięgnę po kolejną część tej historii. Ale nie jest to priorytet, a książka sama w sobie znośna. Do przeczytania na jeden raz, w zimowy wieczór, by później pomarzyć sobie o własnym demonie... ;)
Ocena 7/10.

PS Polecam jako podkład muzyczny "Monster" Lady Gagi. Jak dla mnie, świetnie oddaje ducha tej książki: