16 września 2017

„Listy do Utraconej” Brigid Kemmerer

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA


Nie będę owijała w bawełnę – uwielbiam takie książki. Historie z pozoru lekkie, a jednak posiadające w sobie niesamowite pokłady emocji. Emocji, które wręcz zwalają z nóg. Listy do Utraconej to właśnie taka pełna emocji opowieść o stracie i żałobie. O walce o normalność, o codzienność. O wzajemnym zrozumieniu i o uprzedzeniach. I wreszcie o uczuciu, które rodzi się niespodziewanie oraz o akceptacji, która zmienia tak wiele. Przyznaję, moje pierwsze spotkanie z twórczością Brigid Kemmerer okazało się bardzo udane!

Juliet straciła matkę. Matkę, która rzadko bywała w domu, gdyż pracowała jako fotoreporterka podróżująca po całym świecie. Teraz dziewczynie pogrążonej w żałobie pozostało jedynie pisanie listów, które zostawia na grobie zmarłej. Pewnego dnia jeden z jej listów trafia w ręce nastoletniego chłopaka, który wykonuje prace społeczne na cmentarzu. Młodzieniec imieniem Declan, poruszony treścią wiadomości, odpisuje na nią. To rozwściecza Juliet. Bo jak ktoś mógł być tak bezczelny i przeczytać jej prywatną korespondencję, jej osobisty list adresowany do zmarłej mamy?! Dziewczyna nie zamierza pozostawić tego bez odpowiedzi, rozpoczyna więc korespondencję z nieznajomym.

Wiedziałam, o czym będzie ta książka. Wiedziałam, że bohaterka przeżywa stratę matki i że list do zmarłej będzie początkiem znajomości z Declanem. Nie spodziewałam się jednak takiej treści, tak głębokiego spojrzenia na zachowania bohaterów i wnikliwego przedstawienia żałoby oraz wszystkich towarzyszących temu emocji. Brigid Kemmerer wykreowała postać Juliet do bólu realną, pogrążoną w smutku i żalu do świata z powodu tego, co ją spotkało. Po przeciwnej stronie zestawia młodego, zbuntowanego bohatera, który wywołuje strach nawet wśród dorosłych – Declan jest jak tykająca bomba, pełen tłumionej złości i niepewności związanej z jego przyszłością. Bohaterowie są całkowicie od siebie różni, a jednak tak dobrze ze sobą współgrają. Podobała mi się ta wisząca nad nimi tajemnica, niepewność. Nie znając tożsamości rozmówcy łatwiej jest mówić o najgłębiej skrywanych myślach. Autorce udało się wykreować bardzo realistycznie wątek rodzącego się, nieśmiałego uczucia. Jednocześnie z każdą kolejną stroną potęgowała napięcie pomiędzy bohaterami. Warto zauważyć, że narracja powieści poprowadzona jest pierwszoosobowo z dwóch punktów widzenia – historię poznajemy naprzemiennie oczami Juliet i Declana. Miałam pewne obawy w związku z narracją męską, ale autorka bez problemu poradziła sobie z tym zadaniem.

Swego czasu interesowałam się fotografią wojenną, napisałam nawet na studiach pracę na temat fotoreporterów wojennych z lat 60-tych ubiegłego wieku. Może więc dlatego Listy do Utraconej tak mi się spodobały, bowiem pomiędzy żałobą bohaterki i rodzącym się uczuciem młodych ludzi, dostałam kilka ciekawych informacji na temat współczesnej pracy fotoreporterów. Kemmerer odrobiła pracę domową i przygotowała się do tej książki, wplatając w opowieść kilka ciekawych faktów dotyczących fotografii dokumentalnej oraz wiążących się z tym zajęciem dylematów moralnych. Można powiedzieć, że Listy do Utraconej to jedna z tych lektur, która uczy. Która wzrusza. I która daje nadzieję, że nic w naszym życiu nie jest przesądzone i że jeśli sami nie chcemy sobie pomóc, nikt tego za nas nie zrobi. Bardzo mądra książka. Wzruszająca. Jedna z tych dojrzalszych, a jednak wciąż skierowana do młodego odbiorcy. Jestem nią poruszona i zachwycona. I szczerze ją Wam polecam!


Tytuł oryginalny: Letters to the Lost
Ilość stron: 400
Data wydania: 28.09.2017
Tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
Wydawca: YA!
Opis wydawcy: KLIK

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Bookgeek :)

Recenzja napisana dla portalu Bookgeek i dostępna na ich stronie: TUTAJ

Moja ocena:

11 września 2017

CYKL Niezrecenzowane: „Uciekająca narzeczona” Denise Hunter

Czas na kolejny, tym razem dziesiąty wpis w ramach mojego autorskiego cyklu. „Niezrecenzowane” to przemyślenia na temat książek lub filmów, których nie jestem w stanie zrecenzować w tradycyjny sposób. To luźne notki nie tylko o tych dziełach, na które szkoda strzępić języka (tudzież klawiatury), ale także o dziełach, które zrobiły na mnie tak duże wrażenie, że nie umiem napisać na ich temat sensownej, pełnej recenzji. Mam nadzieję, że taka forma dzielenia się wrażeniami z lektury lub seansu filmowego przypadnie Wam do gustu ;)

Odcinek 10
Uciekająca narzeczona
Denise Hunter

Podobno negatywne opinie czyta się najlepiej. I najlepiej je się też pisze, bo można się „wyżyć”. Nie jestem entuzjastką oceniania książek zbyt surowo. Przyznam otwarcie – nie lubię pisać negatywnych opinii i bardzo rzadko to robię. Bo każda książka ma szansę się podobać – to, co mnie nie przypadło do gustu, dla kogoś innego może być objawieniem. Dlatego też w każdej lekturze staram się odnajdywać plusy. Jakiekolwiek. I tu także je odnajduję! Bo widzicie, Uciekająca narzeczona to powieść lekka. Niewymagająca. Ma w sobie pewną dozę ciepła, przez co czyta się ją szybko. To miła historyjka. Milusia jak puchaty króliczek. I niestety równie jak ów króliczek bezmyślna. Już pomijam fakt, że bohaterowie co chwila się modlą (wszak oryginalnie książka została wydana przez zespół Literatury Chrześcijańskiej w HarperCollins). Przede wszystkim brakuje konsekwencji w kreowaniu wydarzeń. Podczas lektury wielokrotnie miałam ważenie, że autorka zapomniała, o czym pisała pięć minut wcześniej. Czasem się zastanawiałam, czy wciąż jesteśmy przy tej samej scenie! Podam Wam przykład – mamy sytuację, w której bohaterowie przebywają w domu, bohaterka szykuje kolację, on ma w planie zjeść ją u siebie, kieruje się ku schodom, rozmawiają po drodze, on się na coś zgadza, ona chce go uściskać w podzięce i nagle okazuje się, że dzieli ich bar. WTF? Inna sytuacja – jest wieczór, bohaterka przesiedziała dużo czasu w barze (główny bohater jest właścicielem przybytku), po czym po zamknięciu baru idzie... na pocztę. Czy w małych amerykańskich miasteczkach poczty otwarte są późnymi wieczorami? Bo mamy lato, a na zewnątrz się już ściemnia, więc musi być naprawdę późno, czyż nie? Mam wrażenie, że albo ja się gdzieś pogubiłam, albo autorka nie wykreowała tych momentów wystarczająco realistycznie. A może zawiodło tłumaczenie? Jedziemy dalej – kreacja bohaterów. Mogłabym się zabujać w Zacu, serio. Facet jak z bajki. A jednak nic. Zero. Czarna dziura. Bo ten koleś jest jak kłoda. Lucy w sumie też mało wyrazista. Wygląda to ciut tak, jakby autorka chciała stworzyć bohaterów idealnych do polubienia, tylko zapomniała tchnąć w nich życie. Są… bez smaku. Bez polotu. A szkoda, bo liczyłam na wielkie emocje. A czym się emocjonować, skoro czytam książkę o dwóch kłodach? No bez jaj! Ale podkreślam – to lekka lektura, niezobowiązująca, mało wymagająca, trochę naiwna, a przy tym czerpiąca ze znanych motywów z komedii romantycznych, przez co ma prawo się spodobać. Ja akurat nie jestem w gronie fanów, bo ani nie czytuję literatury chrześcijańskiej (sorry!), ani nie przepadam za dorosłymi bohaterami, dla których szczytem frywolności jest całowanie się na kanapie. Ale ciii, żadna namiętność ani pożądanie nie może się pojawić, nawet w najskrytszej myśli głównego bohatera, wszak to LITERATURA CHRZEŚCIJAŃSKA. Tak, gdyby ktoś zapomniał, mamy już XXI wiek! Dlatego mówię otwarcie – moje pierwsze spotkanie z twórczością Denise Hunter okazało się niespecjalnie udane. Powiem więcej – pierwszy raz od naprawdę dawna żałuję pieniędzy wydanych na książkę. Chyba więc inne jej dzieła sobie odpuszczę ;) A Wy – jeśli nadal chcecie zapoznać się z dziełami Denise – robicie to na własną odpowiedzialność :D

05 września 2017

„Chłopak z innej bajki” Kasie West


Kolejna książka Kasie West i kolejny zachwyt z mojej strony. Chłopak z innej bajki co prawda nie jest powieścią lepszą od wcześniej ocenianych przeze mnie dzieł West, ale czytało mi się ją wspaniale! I wciąż wracam do niej myślami, podobnie jak i do innych historii stworzonych przez autorkę. 

Caymen wraz z mamą mieszkają nad sklepem z porcelanowymi lalkami. Dziewczyna dzieli swój czas na szkołę i pracę w sklepie, a jedyną odskocznią w jej monotonnym życiu jest znajomość ze Skye, jej najlepszą przyjaciółką. Pewnego dnia coś się jednak w życiu Caymen zmienia – dziewczyna spotyka chłopaka, który pochodzi z całkowicie innej bajki – tej bajki, której jej mama bardzo nie lubi, i którą ona sama pogardza. Bo chłopak jest bogaty. Naprawdę bogaty. Czy jego sytuacja materialna przekreśla go jako człowieka? 

Kasie West umie pisać, naprawdę. Kocham jej książki. W każdej kolejnej zakochuję się od pierwszych stron. I nawet jeśli pewne wydarzenia wydają się nieprawdopodobne, a niektóre zachowania naciągane, ja wciąż kocham to, co napisała. Bo książki Kasie są niegłupie. W dobie zalewających rynek bezmyślnych czytadeł dla nastolatek, dzieła West mają podwójne dno i niosą ze sobą naukę. Tak jest i tym razem. Owszem, niektóre sytuacje w Chłopaku z innej bajki wydają mi się mało prawdopodobne, niemniej nauka płynąca z historii została zaserwowana w sposób lekki i dający do myślenia. No i bohaterowie – Caymen jest genialna! Naprawdę! Uwielbiam jej poczucie humoru, jej podejście do wielu kwestii, jej cięty język. To chyba moja ulubiona bohaterka ze wszystkich znanych mi dzieł Kasie West! No i jest jeszcze wątek romantyczny, grający oczywiście pierwsze skrzypce. Przyznam, że to chyba najbardziej namiętna opowieść z dorobku autorki. Chemię między bohaterami dosłownie czuć w powietrzu. To jeszcze bardziej napędzało mnie do połykania kolejnych stron historii, z niecierpliwością oczekując finału. Finału, który mnie zaskoczył! I zachwycił. I który sprawił, że te wszystkie lekko nierealne wątki poszły w zapomnienie. 

Gdyby ktoś mnie zapytał, którą książkę Kasie West kocham najbardziej, na pewno namyślałabym się w nieskończoność. Bo nie umiem wybrać. Wszystkie jej powieści mają w sobie to coś, za co je uwielbiam. Chłopak z innej bajki także zdobył moje serce, nawet jeśli nie stanął na piedestale. Bo to jedna z tych książek, która powoduje szybsze bicie serca i sprawia, że nawet najbardziej oklepane motywy (tutaj bogaty bohater i biedna bohaterka oraz dzielące ich różnice) nabierają nowego wyrazu dzięki świetnej kreacji postaci i lekkości pióra autorki. Powiem więcej – ja już od ponad dekady nie jestem nastolatką, a zaczytuję się w książkach West bez pamięci. To chyba powinno Was przekonać, że jej książki są naprawdę niesamowite. Mam nadzieję, że dacie im szansę. Bo warto! 

Tytuł oryginalny: The Distance Between Us
Ilość stron: 352
Data wydania: 10.05.2017
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Wydawca: Feeria Young
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:

31 sierpnia 2017

Nowości nadchodzących tygodni, czyli na co warto zapolować :)

Czy wiecie, że dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Blogera? Z tej okazji przygotowałam coś, co chyba wszyscy książkoholicy lubią - zestawienie nachodzących i bardzo ciekawych premier. Przyznam, że wrzesień będzie obfitował w niesamowite nowości, a część z nich możecie zobaczyć poniżej. Wybrałam te, które wydały mi się najciekawsze :)

13 września 2017
Ósmy cud świata
Magdalena Witkiewicz
FILIA

Czy historia sprzed lat, usłyszana przypadkowo na drugim krańcu świata, może wpłynąć na nasze losy?

Kilka romantycznych chwil, przeżytych w czasie urlopu w Azji, budzi w Annie, trzydziestokilkuletniej singielce, dawno uśpione uczucia.

Kobieta podejmuje decyzję, która na zawsze może zaważyć na życiu kilku osób.

Jednak szczęście, będące pozornie w zasięgu jej ręki, rozsypuje się nagle niczym domek z kart.

Ósmy cud świata to opowieść o tym, że czasami trzeba zbłądzić w ciemnym lesie, by wreszcie znaleźć się na rozświetlonej polanie.

A pierwszy promień słońca można niekiedy znaleźć ukryty w niepozornej, maleńkiej kopercie, zamkniętej w morskiej muszli przywiezionej z wakacji.

13 września 2017
Drogie życie
Meghan Quinn
FILIA

Cztery odważne dusze, które potrzebują wsparcia, stając w obliczu wielkich wyzwań. Program Drogie Życie został stworzony, aby pomóc ludziom takim jak oni wyjść ze strefy komfortu, stawić czoła największym przeszkodom, pokonać demony i... dowieść samym sobie, że są czegoś warci.

Stojąc na rozdrożu pomiędzy ciągłym pragnieniem zdobycia czegoś więcej, a całkowitym zagubieniem, zdecydowali się wziąć udział w tym projekcie. Uczestnictwo w nim zamierzają potraktować jak kolejne postanowienie noworoczne, tym większe jest ich zdziwienie, kiedy dają się porwać szalonej przygodzie, która już na zawsze zmieni ich życie.

Drogie Życie,
prosimy, bądź dla nas dobre.
Z poważaniem,
Hollyn, Jace, Daisy i Carter

13 września 2017
Cisza. Kronika życia pewnego mordercy
Thomas Raab
ALBATROS

Karl Heidemann od dziecka cierpiał na nadwrażliwość słuchową. Już w brzuchu matki czuł się przytłoczony przez kakofonię otaczających go zewsząd dźwięków. Podczas swojej pierwszej wycieczki poza mury dźwiękoszczelnej piwnicy, w której spędzał dzieciństwo, stał się naocznym świadkiem samobójstwa matki. Zamiast szoku chłopiec odczuł emanujący od śmierci spokój oraz bezwzględną, niczym niezmąconą ciszę. To wczesne odkrycie dało początek niezdrowej fascynacji śmiercią i wszystkim, co z nią związane. Swoje badania nad procesem umierania Karl rozpoczął od zabijania chorych zwierząt, by następnie poszukać materiału do badań również wśród ludzi. Jego dwie pierwsze ofiary to ludzie odpowiedzialni za śmierć jego matki.

Portret mordercy z wyboru, który pod koniec życia wreszcie odnalazł spokój w murach klasztoru, by tam czekać na śmierć.

14 września 2017
Ogień wśród nocy
Teresa Messineo
PRÓSZYŃSKI I S-KA

Epicka opowieść o wojnie, miłości i przyjaźni.

Kay i Jo różni bardzo wiele. Nieśmiała i trochę zamknięta w sobie Kay pochodzi z górniczej mieściny w górach Pensylwanii; Jo to nowojorczanka w pierwszym pokoleniu, przebojowa i rozgarnięta, z bujnym irlandzko-włoskim temperamentem. Połączy je wspólna służba w korpusie medycznym amerykańskiej armii. Rzucone przez wir wojny na dwa fronty i dwa różne krańce świata będą musiały każda na własną rękę stawić czoło wyzwaniom, jakim sprostałoby niewielu mężczyzn.

Kay wyjeżdża pierwsza – i trafia do raju. Służba na wyspach Pacyfiku przypomina wakacje: słońce, piękne otoczenie i tłumy przystojnych oficerów. Czego się nie spodziewa, to że wśród flirtów i zabaw znajdzie miłość – głęboką, namiętną i poruszającą ją do głębi.

Jo na Froncie Zachodnim ocaleje jako jedyna pielęgniarka, gdy jej szpital polowy zostanie zbombardowany przez wroga. Na wrogim terenie, gdzie w każdej chwili mogą pojawić się Niemcy, zostaje sama z sześcioma żołnierzami w ciężkim stanie. Życie pod presją częstych ostrzałów, głodu i poczucia zagrożenia przytłacza ją, lecz jeszcze trudniejsze są wspomnienia o przeszłości: jej ukochany brat Gianni zginął na okręcie wojennym, oboje rodzice zmarli po jej wyjeździe z kraju.

27 września 2017
Kosiarze
Neal Shusterman
FILIA

Staliśmy się nieśmiertelni. Czego więc powinniśmy się bać?

Będziesz zabijać.

Świat bez głodu, wojen, chorób i cierpienia. Ludzkość uporała się już z tym wszystkim. Pokonała nawet śmierć. W tej chwili żywot człowieka mogą zakończyć jedynie kosiarze – do nich należy kontrolowanie wielkości populacji.
Citra i Rowan zostają praktykantami w profesji kosiarza – choć żadne z nich nie wykazuje ku temu chęci. Nastolatkowie muszą opanować sztukę odbierania życia, wiedząc że przy tym ryzykują własnym.
Citra i Rowan zrozumieją, że za idealny świat trzeba zapłacić wysoką cenę.

Stałem się najpotworniejszym z potworów, pomyślał, gdy przyglądał się pożodze. Rzeźnikiem lwów. Mordercą orłów.

27 września 2017
Podtrzymując wszechświat
Jennifer Niven
BUKOWY LAS

Przejmująca historia o znajdowaniu osoby, która widzi cię takim, jakim jesteś naprawdę.

Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Libby, dziewczynę kiedyś zwaną „najgrubszą nastolatką w Ameryce”. Nikt jednak nie zadaje sobie trudu, żeby dojrzeć cokolwiek poza jej wagą, poznać ją tak naprawdę. Po śmierci mamy Libby zajadała się w czterech ścianach swojego domu w towarzystwie załamanego ojca i własnego smutku. Teraz dziewczyna wraca do szkoły, jest gotowa na nowych przyjaciół, miłość, na wszystko, co życie ma jej do zaoferowania.

Wszystkim się wydaje, że dobrze znają Jacka. Owszem, to popularny i lubiany uczeń, ale i osoba, która nauczyła się nie rzucać w oczy. Nikt nie zna wielkiego sekretu Jacka: chłopak nie rozpoznaje twarzy, nawet rodzeni bracia wyglądają dla niego jak obcy ludzie. Jack potrafi zaprojektować i zbudować niemal wszystko, ale nie jest w stanie zrozumieć, jak działają trybiki jego własnego mózgu.

Aż w końcu Jack spotyka Libby. Połączeni okrutną licealną zabawą lądują na szkolnej terapii. Oboje są wściekli, ale wściekłość powoli przeradza się w zaskoczenie. Odkrywają, że im więcej czasu spędzają ze sobą, tym mniej samotni się czują.

27 września 2017
Szóstka
Erica Spindler
Edipresse Książki

Trwa odliczanie…

Detektywi Micki Dare i Zach Harris powracają w Szóstce, thrillerze paranormalnym, drugiej wspólnej przygodzie w ramach serii Strażnicy Światła pióra Eriki Spindler.

Minęły trzy miesiące od feralnej nocy, kiedy Micki o mało nie straciła życia. Fizycznie wróciła wprawdzie do zdrowia, ale wciąż nękają ją koszmary i Micki nie może pozbyć się wrażenia, że tamtej nocy wydarzyło się znacznie więcej, niż Zach jest skłonny przyznać. Jedyne zatem, co może Micki zrobić, to próbować żyć i pracować jak gdyby nigdy nic – oraz postarać się rozwiązać najnowszą zagadkę, do której rozwikłania przydzielono ją razem z Zachem.

Nowym Orleanem wstrząsa seria brutalnych naruszeń miru domowego. Rodzin, które padają ofiarą najść, z pozoru nic nie łączy. Dlaczego jednak napastnicy je wybrali? Im głębiej Micki i Zach wnikają w to, co się stało, tym mocniej utwierdzają się w przekonaniu, że wydarzenia mają drugie dno. Wyłania się dobrze znana postać, o której Micki starała się zapomnieć. Kiedy sprawa wchodzi z butami w jej życie, Micki musi zdecydować, czy na pewno chce poznać prawdę o tamtej nocy…

Ta niesamowita i pełna napięcia nowa powieść Eriki Spindler, mistrzyni suspensu, wciąga tak, że nie odłożysz jej, dopóki nie doczytasz do końca.

27 września 2017
Listy do utraconej
Brigid Kemmerer
YA!

Przypadek czy przeznaczenie? Ten list mógł przecież znaleźć każdy…

Declan Murphy to „typ spod ciemnej gwiazdy“. W szkole boją się go nawet nauczyciele. Zbuntowany siedemnastolatek odbywa na cmentarzu obowiązkową pracę na cele społeczne. Pewnego dnia na jednym z grobów znajduje list. Zaintrygowany czyta go i postanawia odpowiedzieć. Gdy Juliet Young odkrywa, że ktoś naruszył jej prywatność i przeczytał list do zmarłej przed niecałym rokiem matki, jest zdruzgotana. Matka Juliet pracowała jako fotoreporterka w różnych miejscach na świecie, dlatego często porozumiewała się z córką poprzez listy. Pokonując złość, odpisuje na wiadomość nieznajomego. Z czasem między Juliet i Declan rodzi się miedzy nimi nić porozumienia.


Wrzesień 2017
Ladies man
Katy Evans
WYD. KOBIECE

Czy zdarzyło ci się kiedyś fantazjować o kimś, kto powinien pozostać wyłącznie przyjacielem? 

Taka sytuacja spotyka Reginę, która nie może przestać myśleć o obłędnym Tahoe. To facet, który rzuca kobietę na łóżko jak zdobycz i spełnia jej pragnienia. Jednak Ginę traktuje wyłącznie jako PRZYJACIÓŁKĘ. W końcu zaczyna jej to przeszkadzać…

Wrzesień 2017
48
Andreas Gruber
PAPIEROWY KSIĘŻYC

„Jeżeli w ciągu czterdziestu ośmiu godzin odgadniesz, dlaczego uprowadziłem tę kobietę, zostanie ona przy życiu. W przeciwnym razie – zginie".

Takim komunikatem rozpoczyna się perwersyjna gra seryjnego mordercy. Głodzenie, wlewanie atramentu do płuc, zamurowywanie żywcem w betonowym słupie...

Monachijska policjantka Sabine Nemez rozpaczliwie szuka motywu, wyjaśnienia. Tym bardziej, że chodzi również o życie jej matki. Dopiero gdy do śledztwa włącza się pewien Holender, schemat działania sprawcy staje się jasny.

„48” to jeden z najlepszych thrillerów, jaki ukazał się na rynku niemieckim w ostatnich latach. Przez wiele tygodni gościł na listach bestsellerów, a z Andreasa Grubera uczynił jedną z największych gwiazd niemieckiego thrillera obok Sebastiana Fitzka.

Wielowątkowa, pełna zagadek i zwrotów akcji opowieść to mistrzowski thriller psychologiczny, który fanów gatunku przyprawi o szybkie bicie serca i będzie trzymał w nieustannym napięciu aż do ostatniej strony.

Kryminalna uczta, której nie możesz przegapić!

* * *

I jak, znaleźliście coś dla siebie? Zaskoczę Was - mam w planie poznać powieść Grubera pt. 48! To będzie moje pierwsze spotkanie z taką literaturą i na pewno podzielę się z Wami wrażeniami :) Poza tym Listy do utraconej już mam na czytniku, intryguje mnie także Ladies man xD

23 sierpnia 2017

„Moja Lady Jane” Cynthia Hand, Brodi Ashton, Jodi Meadows


Historii nie można zmienić. A jednak po takich lekturach jak Moja Lady Jane bardzo żałuję, że jest to niemożliwe. Gdybym tylko miała pod ręką zmieniacz czasu, nie zawahałabym się go użyć. Bo pokochałam Jane Grey, Edwarda Tudora i G. Pokochałam każdą z postaci, którą wykreowały narratorki tej niesamowitej książki. Moja Lady Jane to nie tylko wspaniały przykład połączenia historii z fantastyką, ale także powieść stworzona nie przez jedną, a trzy autorki – Cynthię Hand, Brodi Ashton i Jodi Meadows. Zazwyczaj takie wspólne pisanie wychodzi fatalnie, ale nie tym razem. Panie stanęły na wysokości zadania i wiecie co? Rozkochały mnie w swojej historii na zabój!

Anglię (albo raczej jej alternatywną wersję) trawi konflikt pomiędzy Eðianami, czyli ludźmi, którzy potrafią zmieniać się w zwierzęta, a Nieskalanymi, czyli tymi, którzy takiej mocy nie posiadają i czują się z tego powodu pełnoprawnymi obywatelami świata. Tymczasem młody król Anglii, Edward Tudor, jest umierający i musi szybko wybrać następcę tronu. Wybór pada na młodziutką kuzynkę króla, ledwie szesnastoletnią Jane Grey, która nie tylko ma objąć władzę w kraju, ale także poślubić młodszego syna lorda Dudleya, doradcy królewskiego. Jane nie zamierza jednak łatwo się poddać i odebrać sobie prawa do stanowienia o sobie samej. Nie wie jednak, że oto została wplątana w niebezpieczną intrygę, która może położyć kres nie tylko jej życiu.

Narratorki spisały się na medal. Nie tylko przeniosły znane z historii postaci na karty swojej książki, ale i wykreowały je na świetnych bohaterów, których pokochałam całym sercem już od pierwszego spotkania z nimi. Historia o Jane i jej przyjaciołach snuta jest w narracji trzecioosobowej, choć rozdziały zostały podzielone tak, by naprzemiennie przedstawiać opowieść z perspektywy Jane, Gifforda i Edwarda. Autorki w zasadzie co rusz wtrącają kilka słów od siebie, zwracając się bezpośrednio do czytelnika, jakby rozmawiały z nim przy popołudniowej herbacie. Pokochałam ten sposób opowiadania od razu, gdyż dzięki niemu czułam się bliżej bohaterów i całej tej szalonej historii. Niestety jedna rzecz mnie nie przekonała – kreacja epoki. Miałam problem z wczuciem się w klimat czasów, w których rozgrywa się akcja. Choć autorki wielokrotnie podkreślały różne fakty z historii, ja wciąż miałam wrażenie, jakby ta opowieść mogła się równie dobrze rozgrywać pod koniec XVIII lub w XIX wieku. Brakowało mi czegoś, co przeniosłoby mnie do czasów Tudorów. 

Tak naprawdę pierwsze skrzypce w tej historii odgrywa humor. Niesamowity humor. W zasadzie nie było chwili, bym nie szczerzyła się głupkowato podczas lektury, a w trakcie wielu dyskusji pomiędzy bohaterami lub wtrąceń narratorek śmiałam się w głos. Cytując Tahereh Mafi – „Tudorowie spotykają Monty Pythona”. To w zasadzie najlepiej oddaje charakter tej książki. Jest przezabawna! Inteligentna. Zakręcona. Ciepła. Przemyślana. Romantyczna. Po prostu GENIALNA. I w dodatku otrzymałam zakończenie dokładnie takie, o jakim marzyłam podczas całej lektury. Co więc mogę rzec więcej? Moja Lady Jane spełniła wszelkie pokładane w niej nadzieje i oczekiwana, ba! Było nawet lepiej, niż się spodziewałam. Hand, Ashton i Meadows udało się z ponurych kart historii stworzyć opowieść pełną życia. Wplecenie w nią elementów fantastycznych i stworzenie alternatywnych losów znanej z historii lady Jane Grey wyszło im po prostu wyśmienicie. Oby więcej takich cudownych lektur!

Tytuł oryginalny: My Lady Jane
Ilość stron: 400
Data wydania: 19.07.2017
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Wydawca: SQN
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena: