Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ann Aguirre. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ann Aguirre. Pokaż wszystkie posty

22 marca 2013

"Patrol" Ann Aguirre

KONTYNUACJA ENKLAWY!

„Dziewczyna urodzona w ciemności musiała uciekać z podziemnej enklawy – żeby przeżyć.
Teraz przekona się, że na Powierzchni może stracić coś więcej, niż życie…
Świat Karo się zmienił, odkąd wraz z Cieniem wyszła na Powierzchnię. Tam na dole, w enklawie pośród podziemnych tuneli, była Łowczynią, doświadczoną, niebezpieczną wojowniczką. Dla mieszkańców osady, w której teraz znaleźli schronienie, jest zwykłą nastolatką i musi się uczyć – szyć i gotować jak inne dziewczęta. Ona, która potrafi tylko walczyć...
Ale nie to jest najgorsze. Cień – tajemniczy chłopak, z którym połączyło ją tak wiele podczas niebezpiecznej wędrówki – odsuwa się od niej coraz bardziej.
Samotna i nieszczęśliwa Karo zgłasza się do patrolu, który sprawdza, czy Dzicy – krwiożercze potwory polujące na ludzi – nie zagrażają pracującym na polach za murem enklawy. To było zawsze łatwe, rutynowe zadanie. Ale na górze, tak jak i na dole, wszystko się zmieniło. Dzicy stali się sprytniejsi. Obserwują. Czekają. I planują atak, którego ma nie przeżyć nikt w nowej enklawie Karo…”


Kiedy Karo decyduje się wyjść na Powierzchnię u boku tajemniczego Cienia, nie ma pojęcia, co ją czeka tam, na górze. Od urodzenia wychowywała się w podziemnym świecie, a jej zadaniem – jako Łowczyni – było chronienie swojej enklawy przed Dzikimi – człekopodobnymi mutantami żywiącymi się ludzkim mięsem. Pojawienie się Cienia w życiu Karo zmienia wszystko. Teraz oboje trafiają do Salvation, osady na Powierzchni, w której są jedynie nastolatkami. Karo nie może pogodzić się z tym, że mieszkańcy tego miejsca nie traktują jej poważnie – tu nie może być Łowczynią. Nadchodzi jednak czas, kiedy wiele spraw ulegnie zmianie – w oddali czają się Dzicy i tylko czekają na odpowiedni moment, by zniszczyć całą osadę...

Patrol to druga część Enklawy autorstwa Ann Aguirre, amerykańskiej pisarki, która za pierwszą część serii otrzymała nagrodę Rita Award dla najlepszej powieści młodzieżowej roku 2012. Ta informacja niewątpliwie budzi w potencjalnym odbiorcy niemałe zainteresowanie, a hasło na okładce głoszące: „Znajdziecie tu wszystko, co najlepsze w bestsellerach Metro 2033 i Igrzyska śmierci” sprawia, że jeszcze bardziej pragniemy poznać dzieło Ann. Okazuje się jednak, że nie zawsze należy wierzyć hasłom promocyjnym, bowiem nierzadko finał może być rozczarowujący.

Przy opiniowaniu Enklawy we wnioskach podkreśliłam, że powieść miała potencjał, ale nie został on w pełni wykorzystany. I szczerze przyznam, że przy drugiej części mamy dokładnie taką samą sytuację. Choć akcja w tym tomie staje się dynamiczna, a i charakter wydarzeń jest bardziej przejrzysty, to i tak widzimy w powieści wiele nieścisłości i ogólników. Można za to winić przeciętną, a nawet słabą kreację świata przedstawionego, ale myślę, że największym problemem tej powieści jest tak naprawdę główna bohaterka, od której wszystko się zaczyna i która mimowolnie staje się w oczach czytelnika wizytówką powieści. Historia opowiedziana została (podobnie, jak w części pierwszej) w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Karo, która ani nie grzeszy inteligencją, ani tym bardziej nie jest postacią oryginalną czy intrygującą. Jej (niestety) częste śmieszne zachowania, upór i szczeniackie dylematy mogą działać na nerwy i potęgować w odbiorcy odruch wymiotny. Tak było w moim przypadku. Poza tym warto podkreślić, że opisom dzieła brakuje sensu, szczegółowości – wątki są jedynie lekko nakreślone, a mechanizmy działania świata czy zachowań bohaterów nie mają stanowczego uzasadnienia. Momentami czytelnik może mieć wrażenie, że czyta streszczenie jakiejś większej historii.

Zabawnym wnioskiem po lekturze Patrolu staje się fakt, iż rzeczywiście w dziele Ann odnajdujemy odniesienia do Metro 2033 – w „kreacji” Dzikich. To jeden z tych wątków powieści, któremu brakuje jakiegokolwiek sensu, a gdzie wyraźnie widzimy kalkę z powieści rosyjskiego pisarza, Dmitra Glukhovsky'ego. Idąc dalej – wątek romantyczny to kolejne niedopowiedzenie w tej powieści – owa „miłość” nie ma nic wspólnego z prawdziwym uczuciem, a opisanie go najwyraźniej przerosło autorkę, gdyż spłaszczyła wszelkie relacje między bohaterami. Na marginesie dodam, że nie zabraknie tu także tego „drugiego” – oryginalność w powieściach młodzieżowych to przecież podstawa!

Powiem wprost – dla mnie Patrol to tandetna, śmieszna, pozbawiona głębi opowieść o niczym. Dawno tak się nie umęczyłam, jak podczas czytania książki Ann Aguirre. To stanowczo lektura dla czytelników wyjątkowo młodych, niewymagających, nastawionych na lekką opowiastkę z dreszczykiem emocji. Napisana prostym językiem historia być może spodoba się więc nie tylko fanom autorki, ale także tym osobom, które nie znają Igrzysk śmierci i Metro 2033. Dlaczego? Bo znajomość tych dzieł z góry przekreśli serię Ann w Waszych oczach – porównanie tych powieści do siebie jest jak zestawienie dzieł Tolkiena z twórczością Stephenie Meyer. Tu jednak winę ponosi wydawnictwo, które postanowiło podnieść wartość Enklawy i Patrolu chwytliwym hasełkiem. Szkoda tylko, że nie ma w nim prawdy. Stawiam  ocenę 1+/6 i stwierdzam, że po ostatni tom tej serii mi nieśpieszno. 


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości ParanormalBookS :)
Moja recenzja Enklawy --> TU.
Original: Outpost
Wydawca: Amber
Data wydania: 20.11.2012
Ilość stron: 319

PS I malutka uwaga już poza recenzją – w opisie na okładce Patrolu serię tę nazwano „wysokooktanową powieścią akcji”! Błagam... kto wymyśla te opisy?! -.-

05 lutego 2012

"Enklawa" Ann Aguirre

"Znam tylko podziemne tunele.
Tak jak Skręt i Kamień, moi przyjaciele, którzy mieli tyle szczęścia, żeby dożyć piętnastu lat i dostać imiona.
Tak jak Cień. Podobno był na Powierzchni, ale ja w to nie wierzę.
Przecież tam na Powierzchni nie ma nic…
Czy dziewczyna urodzona w ciemności przeżyje zesłanie w światło dnia?
W świecie Karo, enklawie głęboko pod ziemią, prawo do imienia zyskujesz, jeśli zdołasz przeżyć piętnaście lat. Od tej pory jesteś Łowcą, Robotnikiem lub Reproduktorem.
Karo zawsze chciała być Łowcą. Teraz wyrusza na pierwsze polowanie – z tajemniczym Cieniem, chłopakiem, którego dotyk jest tak delikatny, jak sztylet jest śmiercionośny. Ale nawet razem mogą paść ofi arą czających się w tunelach potworów. Zwłaszcza gdy odkryją, że te bezmyślne krwiożercze bestie zmieniły się w zorganizowanych, inteligentnych myśliwych. 
Lecz starszyzna nie zamierza tego rozgłaszać. Karo i Cień chcą ostrzec mieszkańców enklawy, więc… zostają z niej wygnani. Nie mają dokąd pójść. W tonących w ciemności, spowitych dymem tunelach czeka ich śmierć. Pozostaje tylko droga na Powierzchnię – skąd jeszcze nikt nie wrócił…"

Powieści postapokaliptyczne  przeżywają ostatnio oblężenie, ale nie można ich nazwać nowością na rynku wydawniczym – dzieła traktujące o "nowym" świecie powstawały już w połowie XX wieku – chociażby Kantyczka dla Leibowitza - W. M. Millera, czy Świt 2250 -  A. Norton. Jednak do największych hitów tego gatunku niewątpliwie zalicza się Metro 2033 Glukhovskiego, do którego porównuje się teraz wiele nowości. Co jednak sprawia, że historie opowiadające o świecie po zagładzie są takie interesujące i przyciągają uwagę czytelników? Czy istnieje jakaś recepta na udaną książkę o tematyce postapokaliptycznej?

Karo, główna bohaterka Enklawy, żyje w ciemnościach podziemnych labiryntów. Świat na powierzchni nie istnieje – tak jej powiedziano. Tam, ludzi czeka tylko śmierć. Więc jedyne, co ocaleni mogli zrobić, to ukryć się głęboko pod ziemią i stworzyć nowy świat. Teraz żyją podzieleni na enklawy, w których panuje hierarchia i każdy ma swoje zadanie. Karo chce być Łowczynią – pragnie bronić enklawy i swoich przyjaciół, chce być silna i niezależna. I tak się staje – dziewczyna zostaje przydzielona do tajemniczego Cienia, z którym od tej pory musi współpracować, choć chłopak napawa ją niepokojem. Wkrótce jednak Cień stanie się dla niej jedynym sojusznikiem, gdy ukochana enklawa odwróci się od Łowczyni i wygna ją na pewną śmierć. Na powierzchnię...

O Enklawie usłyszałam jeszcze zanim w Polsce pojawiły się zapowiedzi – przyciągnął mnie wówczas trailer do książki przez przypadek znaleziony w sieci. Trzeba przyznać – sam pomysł był intrygujący i tajemniczy. Dlatego pełna nadziei sięgnęłam po książkę, gdy pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. I niestety bardzo się zawiodłam...

Narracja została przedstawiona z punktu widzenia głównej bohaterki – Karo – która  w zasadzie niewiele wie o sytuacji, o powodach, dla których świat przestał istnieć, o mechanizmach działania tuneli, nawet o tym, gdzie tak naprawdę żyje – poza nazwą enklawy i okolicznych grup. Niewiedza dziewczyny jest więc irytująca, gdyż każdy widz pragnie wyobrazić sobie wszystko jak najpełniej – skąd i w jaki sposób pojawia się woda w rurach, gdzie znajdują się tunele, aż wreszcie – czym są potwory, które żyją w ciemnościach. Niestety pytania trafiają w próżnię.

Język powieści jest prosty tak, jak i narratorka, brakuje opisów, które poszerzyłyby horyzonty i pozwoliły na odnalezienie się w akcji. Fabuła ma własne tempo – momentami mknie, by po chwili się zatrzymać i pozwolić odetchnąć – w zasadzie bardziej postaciom wykreowanym w powieści, niż czytelnikowi. Brak odpowiedniego klimatu i głębi sprawia, że tak naprawdę akcja dzieje się gdzieś obok, a widz nie ma z nią zbyt wiele wspólnego. Obserwowałam zmagania młodych ludzi, którzy próbują przetrwać w niebezpiecznym, pełnym zagrożeń świecie, lecz nie poruszyło to we mnie większych emocji, nie wzdychałam z przejęcia, nie drżałam z przerażenia. Z lekkim znużeniem pozwoliłam, by historia po prostu toczyła się dalej.

Co sprawia, że powieść postapokaliptyczna porusza widza i zmusza do refleksji? Oczywiście poza pełnokrwistymi bohaterami i doskonale opracowanym pomysłem na kreację świata, jest to także atmosfera i poczucie grozy. Tu, w Enklawie, nie ma żadnej z tych rzeczy. Momentami miałam wrażenie, że czytam babską wersję Metra 2033 – a to, niestety, nie podnosi w żaden sposób oceny książki. Powiem więcej – porównywanie Enklawy do Metra czy Igrzysk to jak porównanie słonia do baletnicy – nie ma żadnego punktu zaczepienia poza faktem, że wszystkie te dzieła traktują o postapokaliptycznym świecie, w którym ludzkość musi walczyć o przetrwanie i własną tożsamość. Dlatego podobne odniesienia stanowczo działają na niekorzyść dzieła, mocniej im szkodzą, niż je promują. Cóż nam da fraza: "Znajdziecie tu wszystko, co najlepsze w bestsellerach Metro 2033 i Igrzyska Śmierci", skoro czytelnik, zachwycony tą informacją, po lekturze krzywi się z niesmakiem?

Enklawa miała potencjał i gdyby Ann Aguirre pozwoliła sobie na odrobinę wyobraźni, mogłaby stworzyć całkiem dobrą, młodzieżową historię z morałem. Ale w tym wypadku nie mogę mówić o dziele, które by mnie zachwyciło, wciągnęło, czy tym bardziej wywołało emocje. Tu nawet romans był mdły i nudny. Daję naciągane 2/6. Czy polecam? No cóż, od czegoś trzeba zacząć, a czytanie samych wspaniałych książek byłoby... niemoralne? Dlatego owszem, młodemu czytelnikowi polecam, bo tylko przy takich lekturach możemy – choć nie musimy – wyrobić  sobie gust czytelniczy i jednocześnie w miarę rzetelnie oceniać wartość lektury, nad którą się właśnie pochylamy. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję ParanormalBooks :)

Original: Enclave (Razorland, #1)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 14.10 2011
I trailer :