Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lauren Kate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lauren Kate. Pokaż wszystkie posty

14 maja 2012

"Zakochani" Lauren Kate

Co sprawia, że serce bije wam trochę szybciej?
Oto „Zakochani”, cztery nigdy wcześniej nieopublikowane opowiadania, złożone przez Lauren Kate w jedną opowieść i osadzone w średniowieczu.
„Zakochani” przedstawiają czytelnikom szeroko dyskutowane, ale nigdy dotąd nieopisane szczegółowo historie bohaterów „Upadłych”, przeplatające się z epickim romansem Luce i Daniela. Te opowiadania to „Miłość w najmniej spodziewanej chwili: walentynki Shelby i Milesa”, „Lekcje miłości: walentynki Rolanda”, „Płomienna miłość: walentynki Arriane” oraz „Niekończąca się miłość: walentynki Daniela i Lucindy”.


Walentynki w średniowiecznym  wydaniu

Miłość Daniela i Lucindy jest piękna i inspiruje innych do uwierzenia w potęgę tego uczucia. Tak właśnie stanie się z najbliższym otoczeniem śmiertelniczki i anioła: Shelby, Miles, Arriane, Roland – to oni staną się głównymi bohaterami historii, której akcja rozgrywa się w średniowieczu. Shelby właśnie powraca z Milesem do szkoły w Shoreline, kiedy odkrywają, że zamiast do czasów sobie współczesnych, trafili do wieków średnich. Aby wrócić do domu, muszą odnaleźć innego anioła, który pomoże im uformować odpowiedniego do podróży Głosiciela. Tymczasem Roland zjawia się w tym samym miejscu, co dwójka Nefilim i postanawia im pomóc, jednocześnie walcząc z własnymi wspomnieniami z tej epoki. Kolejne perypetie poprowadzą na drogę upadłego Arriane, która ma za zadanie chronić średniowieczne wcielenie Lucindy – przynajmniej dopóki nie wypełni się przeznaczenie śmiertelniczki. A gdzieś tam przebywa Daniel…

Po Zakochanych sięgnęłam w zasadzie dlatego, że lubię powieści Lauren Kate i jestem szczerze oddana serii Upadli. I choć Zakochani to tylko dodatek do historii miłości Luce i Daniela, swoisty tom 3,5 (choć fabuła rozgrywa się jakby w trakcie trwania akcji z Namiętności), składający się z czterech opowiadań połączonych ze sobą w spójną całość, byłam bardzo ciekawa wydarzeń, jakie zgotowała swoim fanom autorka na kartach tej książki. Muszę jednak przyznać, że po zakupie poczułam się niemiło zaskoczona – to wyjątkowo cieniutka książeczka z niewyobrażalnie dużą czcionką. I w dodatku,€“ po bliższym zapoznaniu się z lekturą, jest też niezwykle… prosta.

Lauren Kate powieścią Namiętność postawiła wysoko poprzeczkę swojemu ostatniemu dziełu z serii Upadli – Uniesieniu, które już wkrótce pojawi się na rynku wydawniczym. Po drodze jednak możemy poznać historię przyjaciół Daniela i Lucindy i ich osobiste historie miłosne. Niestety z przykrością stwierdzam, że o ile Namiętność szalenie mi się spodobała, o tyle Zakochani szalenie mnie rozczarowali. Co więcej – miałam wrażenie, że autorka tak po prostu usiadła do pisania i w jeden wieczór stworzyła cztery króciutkie historyjki walentynkowe, które jej wydawca zaakceptował bez porządnej korekty. Nie odnajduję potencjału w mdłej opowiastce o kilku spojrzeniach i paru pocałunkach, które zamieniają się w wielką miłość. Nie porywają mnie dzieje upadłego anioła Rolanda, stojącego po stronie Lucyfera, który nagle okazuje się być uczuciowym facetem, o jakim marzy prawie każda dziewczyna. Nawet opowieść dwójki głównych bohaterów serii Upadli w tym wydaniu brzmiała jałowo i bez polotu, choć im Lauren poświęciła najwięcej uwagi!  

Narracja trzecioosobowa pokazuje nam średniowieczną rzeczywistość, która przeplata się ze wspomnieniami bohaterów. Język jest prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, i zupełnie nie pasuje do wyszukanego i pełnego wdzięku stylu pani Kate, który autorka zaprezentowała w poprzednich częściach serii. Akcja płynie w bliżej nieokreślonym tempie, a jest to trudne do ocenienia z prostego powodu – opisy wydarzeń są mało konkretne, w zasadzie niedopracowane, krótkie i nie wnoszące nic do fabuły – czytelnik może mieć wrażenie, że czyta fanfika nastoletniej amatorki pisarstwa. Dialogów jest naprawdę dużo i to one stanowią jedyną ruchomą część fabuły, która określa nam kolejne wydarzenia i wprowadza kolor – niestety trochę blady.

Zakochani mnie zawiedli i przyznaję to z ogromnym bólem, ponieważ uwielbiam powieści Lauren Kate i z niecierpliwością oczekuję na ostatni, czwarty tom. Niemniej powyższy krótki utwór literacki wydaje mi się zbędny, nastawiony na zysk (wszak kosztuje 29 zł za trochę ponad 200 stron!) i całkowicie niedopracowany. Z całym szacunkiem dla Lauren i jej warsztatu – ta książka jest po prostu kiepska. Powiedziałabym, że nawet dramatycznie beznadziejna i jedyne, jaką ocenę mogę jej wystawić, to 3- /6, i to tylko ze względu na sentyment do Daniela. Bo tak naprawdę nawet ta ocena jest zbyt wysoka dla wypocin, które zaserwowała nam pani Kate. Jedyny plus to okładka – piękna, idealnie pasująca do wszystkich poprzednich opraw Upadłych. Szkoda tylko, że tym razem okładka nie zgrała się z treścią – jeszcze długo nie będę mogła dojść do siebie po tym okropnym rozczarowaniu!

Original: Fallen in Love
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 21.03.2012
(A chyba logicznie powinno być wydane na Walentynki!)


Na koniec dodaję moje recenzje do poprzednich części:
# 1 Upadli
# 2 Udręka 

07 sierpnia 2011

"Namiętność" Lauren Kate

"Luce była gotowa umrzeć dla Daniela. I to właśnie robiła. Raz za razem. Luce i Daniel stale się odnajdywali, by  wkrótce znowu zaznać bólu rozstania  – Luce umierała, a Daniel pozostawał samotny i nieszczęśliwy. Czy na pewno tak musiało być…?

Luce jest pewna, że coś – lub ktoś – w jednym z jej wcześniejszych wcieleń może jej pomóc w obecnym. Dlatego wyrusza w najważniejszą podróż swojego życia – powraca w przeszłość, by na własne oczy zobaczyć, co ją łączyło z Danielem… i odnaleźć klucz, dzięki któremu ich miłość mogłaby przetrwać.

Cam i legiony aniołów oraz Wygnańców rozpaczliwie pragną pochwycić Luce, nikt jednak nie dąży do tego bardziej gorączkowo niż Daniel. Goni za Luce przez ich wspólne przeszłości, przerażony tym, co by się wydarzyło, gdyby zmieniła historię. Wtedy ich ponadczasowa miłość mogłaby zginąć… na zawsze."


Pasja, uniesienie, namiętność, pożądanie, żar, gorączka... Płonące, gwałtowne, błagające, mamiące, przyzywające się... Dwie dusze. Dwa serca. Dwa istnienia. Przez wieki połączone jedną miłością. Miłością tak silną, że nawet śmierć ich nie rozdzieliła. Bo czymże jest śmierć w obliczu tak wielkiej historii?

Drugi tom Upadłych – Udręka  kończy się przełomowym momentem. Luce, przerażona własną niewiedzą i tajemniczym zachowaniem Daniela, wyrusza w podróż, by poznać swoje wcześniejsze inkarnacje. Wierzy, iż to pomoże jej zrozumieć genezę uczucia, które zespoliło jej duszę z upadłym aniołem i zmusiło jej poprzednie istnienia do umierania i odradzania się wciąż na nowo. Spontanicznie dokonana decyzja wstrząsa nie tylko jej ukochanym, ale także całym światem anielskich zastępów. Zaczyna się pościg przez stulecia, pościg za dziewczyną, która poszukuje prawdy tak uparcie, iż nic nie jest w stanie jej powstrzymać.

Lecz podróż to nie wszystko. Wiąże się z nią bowiem ogromne ryzyko, o którym Luce nie ma pojęcia. Daniel jednak wie, że jeśli dziewczyna zmieni coś w ich przeszłości, może trwale uszkodzić przyszłość… Może zmienić wszystko to, o co walczyli przez wieki. Dlatego też skupia wszystkie swoje siły na wyśledzeniu ukochanej, choć wie, że czasu ma bardzo niewiele, a wieczność trwa niepewna. Czy mu się to uda? Czy Luce zmieni los? Czy odwróci klątwę? A może przepadnie w odmętach przeszłości?

Namiętność to książka, na którą czekałam naprawdę długo. Trzeci i przedostatni tom cyklu Upadli już zdążył niejako wstrząsnąć publicznością i nie mogę się temu dziwić. To całkowicie inna niż poprzednie część. Jest tak odmienna i jednocześnie tak niezwykła, że brakuje mi dostatecznej ilości słów, by wyrazić swoje zdanie. Ale spróbuję, choć słowa nie oddadzą uczuć, jakie przepełniały mnie w trakcie lektury jak i po niej.

Motyw podróży w czasie przejawiał się już w kilku powieściach paranormalnych, lecz do tej pory nie miał tak istotnego wydźwięku. Czasoprzestrzeń, jako droga bytów, bywa pokrętna i niestety niebezpieczna. Każdy ruch podróżującego na stałe może zmienić zapisy na kartach historii. Stąd strach przed tym, co się może stać z naszą bohaterką. Lecz jej wyprawa to także uczta dla oka – jej i naszego. Poznanie dawnych czasów, w tym podróż przez wykwintne salony XIX-wiecznej socjety po chaty kryte strzechą na przełomach er to niesamowite przeżycie wyzwalające nie tylko wyobraźnię, ale i ubogacające przedstawione wydarzenia. Historia nabiera konkretnego kształtu, tworzy nierozerwalny ze sobą ciąg wydarzeń przyczynowo – skutkowych, które oddziałują na teraźniejszość. Im bardziej zagłębiamy się w lekturę, tym lepiej rozumiemy kolejne wydarzenia, tym klarowniej układa się w naszych głowach przeszłość, która do tej pory była istniejącą niewiadomą.

Kolejna istotna rzecz, która decyduje o ocenie dzieła to bohaterowie. Nudna i męcząca Lucinda przeobraża się w silną kobietę, która walczy o swoją miłość. Daniel z mdłego i udręczonego chłopca staje się mężczyzną gotowym na wszystko, by odnaleźć i ocalić ukochaną. Strach wzmaga działania, akcja mknie do przodu w zawrotnym tempie, a czytelnik oddycha coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Czy w końcu nadejdzie odpoczynek? Nie liczcie na to! Do samego końca nie złapiecie tchu. I nie powstrzymacie szybszego bicia serca.

To jest właśnie owa pasja, która wypływa oceanem doznań z powieści Lauren Kate – fenomenalna, obezwładniająca, jedyna w swoim rodzaju. Czuć ją nie tylko w powieści, lecz także w nas samych, czytelnikach. Osobiście niesamowicie silnie przeżywałam wszystko to, co przeżywali Luce i Daniel. Widziałam ich koleje losu i nie mogłam powstrzymać westchnienia,  nie umiałam zamknąć oczu, odwrócić spojrzenia. Zahipnotyzowana, omamiona i zaczarowana chłonęłam ich  historię szeroko otwartymi oczami. A przede wszystkim oszołamiała mnie prawdziwość miłości, jaką obdarzyła się ta dwójka. Łatwo jest bowiem powiedzieć „kocham Cię”, lecz trudniej czuć to całym sobą przez długi, długi czas i być pewnym, że to się nigdy, przenigdy nie zmieni. Przez wieczność – chciałoby się powiedzieć.

„W każdym życiu wybiorę Ciebie. Tak, jak Ty zawsze wybierałeś mnie. Na zawsze.”*

Stworzenie historii pełnej tak wielkich emocji to nie lada wyczyn i w tym miejscu mogę powiedzieć, że Lauren przeszła samą siebie. O ile do tej pory miłość Daniela i Luce wydawała mi się romantyczną opowiastką, o tyle teraz jestem wręcz zakochana w ich historii. I tym samym przepełnia mnie swoista zazdrość, wszak kto to słyszał, by istniało takie uczucie?

W pełni odpowiedzialnie oceniam, iż Namiętność to najlepsza z ksiąg cyklu Upadli. Daję ocenę 10+/10, stwierdzając przy tym, iż skala spaliła się od nadmiaru uczuć, jakie wypełniły mnie po zapoznaniu się z lekturą. Porywający majstersztyk! 

Original: Passion
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 27.07.2011
***

Dołączam trailer (link) książki.

A na koniec prezent ode mnie – różne trailery pojawiały się w związku z ekranizacją Upadłych, która (jak słyszałam), jest w fazie przygotowań. Jak ja wyobrażam sobie Lucindę i Daniela? Następująco! To dzieło Seliny Fenech, jeden z jej najpiękniejszych rysunków: (wersja w kolorze)


* cytat z książki.

A dla zainteresowanych:

25 czerwca 2011

"Udręka" Lauren Kate

"Piekło na ziemi.
Tak właśnie czuje się Luce z dala od swojego chłopaka Daniela, upadłego anioła. Minęła wieczność, nim się odnaleźli, ale teraz znów się rostaną... Daniel musi walczyć z wygnańcami - nieśmiertelnymi, którzy chcą zabić Luce i upadłych aniołów. Dziewczyna ukrywa się w Shoreline, szkole na skalistych wybrzeżach Kalifornii, gdzie przebywają wyjątkowo uzdolnieni uczniowie - Nefilim, potomkowie ludzi i upadłych aniołów. W Shoreline Luce dowiaduje się czym są cienie i jak może je wykorzystać, by zobaczyć swoje wcześniejsze wcielenia. Jednakże, im więcej się dowiaduje, tym bardziej prześladuje ją myśl, że Daniel nie powiedział jej wszystkiego. Coś przed nią ukrywa - coś niebezpiecznego.
A jeśli wersja przeszłości, którą opowiedział jej Daniel, nie jest prawdziwa? A jeśli przeznaczeniem Luce jest życie z kimś innym?"


Miłość, która pokona śmierć, kolejne życia i odnajdzie się w każdej sytuacji, w każdym miejscu i w każdym czasie? Miłość która przetrwa kolejne inkarnacje? Czy to możliwe? Owszem, bowiem zachwycona, ba!, zakochana wręcz w pierwszej części Upadłych, sięgnęłam już dawno po drugi tom przygód Luce i Daniela. I przekonałam się, że miłość potrafi mieć różne oblicza. I potrafi znieść naprawdę wiele.

Z opisu dowiadujemy się najważniejszych rzeczy - Luce musi rozstać się na jakiś czas z Danielem, bo ten postanawia chronić ją przed Wygnańcami (i nie tylko), aby ostatecznie mogli być razem. Przynajmniej takie mają plany. W rzeczywistości jednak Daniel nie potrafi być z dala od Luce i łamie zasadę rozejmu, potajemnie spotykając się z Lucindą. A każde ich kolejne spotkanie kończy się coraz większą kłótnią. Czemu?

Luce znajduje się w nowej szkole, gdzie wydawać by się mogło, że każdy zna lepiej historię miłości jej i Daniela, niż ona sama. Dlatego postanawia sama odkryć, co kryły jej wcześniejsze wcielenia. Już pierwszego dnia poznaje Shelby i Milesa. Wkrótce między nią a Milesem zacznie kwitnąć silna więź porozumienia i przyjaźni, zaś Shelby godzi się pomóc Luce w odkryciu jej poprzednich żywotów. Brzmi niewiarygodnie, a jedna. Nawet ukrywana przez Shelby tajemnica o niej i jej dawnych kontaktach z Danielem nie zmieni przyjaźni, jaka połączyła te dwie dziewczyny. 

Luce coraz bardziej zagłębia się w świat cieni, by odkryć prawdę, by zrozumieć siebie i swoje dziedzictwo, ale tym samym podświadomie oddala się od Daniela. Prześladuje ją myśl, że jej ukochany nie powiedział całej prawdy, że może wcale nie są sobie przeznaczeni! W końcu to właśnie przez słabość Daniela, przez jego miłość do niej, jej kolejne inkarnacje były zmuszone umierać, a jej dusza, zagubiona w świecie, wciąż musiała wracać w kolejnych wcieleniach, by na nowo spłonąć przez uczucie upadłego anioła do śmiertelniczki. Czy to sprawiedliwe?

Bohaterka nie jest pewna tego, co się stanie, jeśli odrzuci Daniela. Nie chce rezygnować z jego miłości ale... Zawsze w jej rozmyślaniach pojawia się "ale". I tego dziewczyna boi się najbardziej. Bo czy w tej sytuacji jego cierpienie, wieczne potępienie miałoby iść na marne? I ta dziwna, tajemniczo brzmiąca Starożytna Wojna? Jakie znaczenie w jej ostatecznej rozgrywce miała Luce? 

I przede wszystkim - dlaczego nagle anioły i demony ze sobą współpracują? Jak to się stało, że Cam i Daniel stoją po jednej stronie barykady? Czego chcą Wygnańcy i jaką decyzję podejmie Luce, kiedy będzie musiała ocalić swoich przyjaciół? Aby otrzymać odpowiedzi na te pytania, polecam przeczytanie powyższej lektury. 

Udręka przez długi czas w ogóle mnie nie wciągała. Czytałam i czytałam, i nie wiedziałam, czemu akcja się tak wlecze. Aż nagle, nie wiem nawet, w jakim momencie, poczułam, że coraz bardziej się wdrażam w historię, że z zainteresowaniem obserwuję poczynania Luce, jej niezłomną postawę i upartą chęć odkrycia prawdy o sobie i o Danielu. Ale przede wszystkim o sobie. Bo nie wiedziała, kim naprawdę jest, dopóki nie poznała wizji cieni.

A kiedy dochodzi do ostatecznej rozgrywki, nie mogłam uwierzyć, że autorka tak to wszystko zaplanowała. Powiedziałabym nawet, że jestem zła na Kate za to, że pozostawiła czytelnika w takiej sytuacji! Niespodziewana decyzje, dziwne zachowanie bohaterów, ciągłe tajemnice i ostateczny wybór... Tylko jedno słowo to określi: Niesamowite!

Bałam się, że ocenię tę książkę niżej. Rzeczywiście pierwsza część może wydawać się lepsza - wiadomo, to oczekiwanie, niepewność, rozwijające się uczucie i tak dalej. Ale tu, w Udręce mamy prawdziwą walkę bohaterki z samą sobą i z miłością do mężczyzny, którego być może tak naprawdę w ogóle nie zna, ale któremu ufa. Albo przynajmniej stara się mu zaufać...

Tak, Udręka w pewnym momencie zaczyna się robić naprawdę ciekawa i aż do samego końca trzyma w napięciu. Czasem bowiem warto się przemóc na początku, by później poczuć emocje, jakie płyną z tej lektury. I nie będę przesadzała mówiąc, że kolejne części są niezbędne i mam nadzieję, że wyjaśnią nam wiele rzeczy. Nie da się jednak ukryć, że ta seria wywołuje różne odczucia, a opinie są podzielone. Muszę przyznać osobiście, że podobnie jak w przypadku Ever będę uparcie broniła tej historii. Ma bowiem w sobie jakąś wewnętrzną magię, niesamowitą i jedyną w swoim rodzaju. Może to właśnie ta niepojęta miłość? A może bohaterowie? A może denerwująca ponad miarę Luce, której czasami mam ochotę przyłożyć? Sami musicie zdecydować, co Was ciągnie do tej powieści. A póki co, oceniam 10/10. Wysoko, ale inaczej nie umiem. Bo jednak mam słabość do Daniela! ;)
***

A teraz dodam od siebie informację, że już za miesiąc premiera trzeciego i bynajmniej nie ostatniego tomu Upadłych! 
Tak więc już w lipcu na półkach księgarni pojawi się Namiętność.



A na koniec dodaję trailer do trzeciego tomu, muzyka jest niezwykła! 

I dodam bardzo fajną piosenkę o Danielu ;) Uwielbiam to imię ^^

10 marca 2011

"Upadli" Lauren Kate

 Co byście czuli, nie mogąc być z osobą, która jest waszym przeznaczeniem?

Para kochanków.

Starożytna wojna.

Skazani na miłość,
która nigdy się nie spełni.

Przeznaczeniem niektórych
Aniołów jest Upadek.


"W Danielu Grigori jest coś boleśnie znajomego.
Luce Price zwraca uwagę na tajemniczego i zdystansowanego Daniela już pierwszego dnia w szkole Sword & Cross w dusznej Georgii. On jest jedynym jasnym punktem w miejscu, gdzie nie wolno korzystać z komórek, inni uczniowie to świry, a każdy ich ruch śledzą kamery.
Choć Daniel nie chce mieć nic wspólnego z Luce - i robi wszystko, żeby dać jej to wyraźnie do zrozumienia - dziewczyna nie potrafi się powstrzymać. Przyciągana niczym ćma do płomienia, musi dowiedzieć się, jaką tajemnicę ukrywa Daniel... nawet gdyby to miało ją zabić."


Upadli to pierwszy tom serii poświęconej Lucindzie i Danielowi.  Bohaterkę poznajemy, kiedy zostaje przyjęta do poprawczaka po tym, jak w tajemniczych okolicznościach ginie chłopak, z którym Luce się spotkała. Do tego dziewczyna widzi cienie. Takie, które ją śledzą, straszną, czasem popychają. Początkowo się ich bała, potem już przyzwyczaiła.

W nowej szkole spotyka dziwnych ludzi - prawdziwa plejada przeróżnych charakterów! Jej pierwsza koleżanka - Arriane - wydaje się być bardzo pokręcona. Gabbe traktuje jak gorszą od siebie. Molly - o zgrozo - nienawidzi z całego serca. Jedynie Penn wydaję się z nich najnormalniejsza. Ale jest też chłopak - Cam, z którym dziewczyna się zaczyna przyjaźnić. Widać, ten ma wobec niej jakieś zamiary...

I wtedy spotyka JEGO - Daniela. Ucieleśnienie wszystkich marzeń, ale... pierwsze spotkanie niestety nie należy do udanych. Luce jednak uparcie chce go poznać, coś ją przyciąga w jego kierunku... Nie wie, co. Tymczasem Cam zabiega o jej względy. Dlaczego nagle wzbudza takie zainteresowanie  u dwóch najfajniejszych chłopaków w całym ośrodku?
 

Niestety wygląda na to, iż to nie przypadek. Daniel skrywa tajemnicę nie tylko o sobie, ale także o Luce. Tajemnicę, która może zmienić wszystko...

Książka silnie nawiązuje do mitu upadłego anioła zakochanego w śmiertelniczce (odsyłam do 29-go tomu Sagi o Ludziach Lodu), jak i również do kilku innych interesujących spraw, których nie mogę jednak poruszyć, by nie popsuć Wam czytania. Akcja powieści rozkręca się powoli, powiedziałabym, że nawet trochę za wolno, ale wszystko ma tu swój czas. Bohaterka jest zagubiona i trochę nieszczęśliwa, ale bynajmniej nie głupia i bojaźliwa. To desakralizuje mit o głupiutkiej 17-letniej dziewczynce z większości powieści paranormal romance. Luce wyłamuje się inteligencją, nietuzinkowym charakterem i dobrym smakiem. Spora część książki poświęcona jest jej osobie i przemyśleniom, ale - Bogu dziękujmy - nie jest to narracja pierwszoosobowa. 

Główny bohater - i jak wiemy z samego opisu - przeznaczony jej kochanek - także nie odgrywa roli mdłego, zagubionego chłoptasia, który ma same dobre cechy. Daniel ma pazur, a przy tym poczucie zagubienia spowodowanego dramatycznymi na przestrzeni stuleci wydarzeniami powoduje, że nabiera pewnej ogłady i rozumu. Działa wyważenie, choć nie sam - co powoduje splot kolejnych, dziwnych wydarzeń w życiu Luce.

Książka tak naprawdę niewiele wyjaśnia, jeśli miałabym zauważyć związek z opisem. Wydarzenia i biorący w nich udział bohaterowie pozostawiają wiele niedopowiedzeń w kwestii motywów działania i genezy historycznej. Zero o "starożytnej wojnie", zero o udziale w tym wszystkim Cama, zero Boga. Myślę, że zakończenie - jakkolwiek tajemnicze i intrygujące - ma nas zmusić do przemyśleń i oczywiście do zakupu drugiego tomu - "Udręka" - który niestety jeszcze nie pojawił się na rynku.

Moje rekomendacje? Książkę szczerze polecam. To ciekawa i romantyczna opowieść o uczuciu skazanym na niepowodzenie. To historia ludzi, który pomimo przekleństwa, muszą być razem. I choć może wydawać się to dziwne, osobiście po lekturze nie mogłam spokojnie spać, gdyż cały czas analizowałam historię, przebijając się przez wszystkie znane mi mity o upadłych aniołach. Dlatego też jestem niewyobrażalnie ciekawa, w jakim kierunku pójdzie dalej autorka! A tymczasem daję oczywiście zasłużone 10/10. POLECAM!