„Historia, od której
nie sposób się oderwać. Początek serii sprzedanej w blisko milionie
egzemplarzy.
Młoda kobieta w zaawansowanej ciąży opuszcza centrum handlowe w upalny dzień. Życie upływa jej na zakupach, dbaniu o rodzinę: ukochanego męża Richa oraz dwie córeczki, i oczekiwaniu narodzin trzeciego dziecka. Nagle zostaje ono brutalnie zakłócone przez zdesperowanego młodego człowieka, który porywa Didi. Jakie są jego motywy?
Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem, z udziałem policji, FBI i zrozpaczonego Richa. W ciągu kolejnych jedenastu godzin Didi dociera do granic ludzkiej wytrzymałości, mierząc się z koszmarnym przeznaczeniem.
W Jedenastu godzinach Simons stworzyła nowy gatunek thrillera, który prowadzi czytelnika do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy.”
Młoda kobieta w zaawansowanej ciąży opuszcza centrum handlowe w upalny dzień. Życie upływa jej na zakupach, dbaniu o rodzinę: ukochanego męża Richa oraz dwie córeczki, i oczekiwaniu narodzin trzeciego dziecka. Nagle zostaje ono brutalnie zakłócone przez zdesperowanego młodego człowieka, który porywa Didi. Jakie są jego motywy?
Rozpoczyna się morderczy wyścig z czasem, z udziałem policji, FBI i zrozpaczonego Richa. W ciągu kolejnych jedenastu godzin Didi dociera do granic ludzkiej wytrzymałości, mierząc się z koszmarnym przeznaczeniem.
W Jedenastu godzinach Simons stworzyła nowy gatunek thrillera, który prowadzi czytelnika do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy.”
Swoją sławę Paullina Simons, amerykańska pisarka rosyjskiego pochodzenia, zawdzięcza trylogii o Tatianie i Aleksandrze (Miedziany Jeździec jest pierwszą częścią tej historii). Nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po tę serię, ale kiedy zdarzyła się okazja, by poznać inne dzieło autorki, nie zawahałam się! Jedenaście godzin miało być wciągającym, trzymającym w napięciu thrillerem, sprzedanym w tysiącach egzemplarzy na całym świecie. Jak więc mogłam się nie skusić po takiej rekomendacji?
Jedenaście godzin to historia ciężarnej Didi, która w dziewiątym miesiącu ciąży, tuż przed porodem, wybiera się do centrum handlowego na zakupy. To tam spotyka tajemniczego, młodego mężczyznę, który – choć wydaje się być miły – wzbudza w kobiecie niepokój. I słusznie, bowiem chwilę później Didi zostaje porwana przez nieznajomego i nie ma pojęcia, jakie są jego motywy. Czy porwał ją dla okupu? Czy ma zamiar ją zamordować? Tymczasem mąż Didi, Rich, czeka na swoją żonę w umówionym miejscu – mieli razem zjeść lunch. Kiedy jednak kobieta nie zjawia się w restauracji, Rich zaczyna się martwić. Wkrótce odkryje, że jego żona jest w niebezpieczeństwie, do akcji wkroczy nawet FBI. Czy uda im się odzyskać ciężarną kobietę całą i zdrową?
Nie ukrywam – miałam wobec powieści Simons naprawdę ogromne oczekiwania. Pomysł na fabułę wydał mi się doskonały dla skonstruowania mocnego, trzymającego w napięciu thrillera. W dodatku motywy porywacza – choć na początku nieznane – zaskakują i sprawiają, że w kulminacyjnym momencie powieści włos się jeży na głowie czytelnika. Tak, ostatnie sceny są rewelacyjne! Byłam naprawdę przerażona tym, co spotkało Didi! A jednak… emocje opadają, gdy spoglądam na tę powieść jako całość, a przede wszystkim, gdy patrzę na bohaterów.
Kreacja bohaterów to zarówno zaleta jak i wada tej książki. Nie da się ukryć, że każda z postaci została skonstruowana bardzo realistycznie i przekonująco. Kreacja porywacza mnie totalnie zaskoczyła i zachwyciła – autorka stworzyła obraz człowieka, którego zdrowie psychiczne pozostawia wiele do życzenia. O głównej bohaterce nie mogę jednak powiedzieć nic więcej ponad to, że jest wyjątkowo irytującą i głupią osobą. W Didi ścierają się dwie osobowości – z jednej strony to kobieta straszliwie bogobojna, która przez cały czas modli się do Boga i prosi go o pomoc (co było naprawdę męczące!), a z drugiej strony to próżna baba, której największą radością jest wydawanie zarobionych przez męża pieniędzy (zauważmy, że na kilka dni przed porodem ciężarna Didi biegnie w skwarze do centrum handlowego, by zrobić gigantyczne zakupy!). Dlatego przyznaję, że ta postać bardziej mnie irytowała, niż wzbudzała współczucie i litość. Dopiero ostatnie sceny powieści troszkę zmieniły moje nastawienie to tej postaci. Ale tylko troszkę.
Plusem natomiast jest podział powieści na dwie narracje i dwie perspektywy – z jednej strony towarzyszymy Didi, która musi zmierzyć się z trudną sytuacją, z drugiej widzimy Richa, który razem z policją i FBI ściga porywacza. Dzięki temu zabiegowi możemy symultanicznie obserwować rozwój wydarzeń. Warto podkreślić, iż wszystko dzieje się w zaledwie jedenaście godzin – jedenaście najgorszych godzin w życiu Didi.
Podsumowując ujmę to tak: o Jedenastu godzinach Paulliny Simons mogę powiedzieć, że to całkiem znośny thriller psychologiczny, który swoją największą siłę zawdzięcza mocnemu zakończeniu i dobrej kreacji postaci porywacza. Myślę, że ta powieść będzie dobrą lekturą dla osób, które lubują się w podobnej literaturze, a jednocześnie nie są wymagający wobec osobowości bohaterów. Jedenaście godzin w sumie oceniam całkiem dobrze – finał historii stanowczo podnosi wartość dzieła, a tym samym ratuje je w moich oczach. Dlatego książkę oceniam na 4/6.
Wydawca: Świat Książki
Data wydania: 6.11.2013
Ilość stron: 302
Wznowienie wydania z 2000 roku (wydanie Prószyński i S-ka)
Za książkę dziękuję Patrykowi i wydawnictwu Świat Książki!



