Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka filmowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka filmowa. Pokaż wszystkie posty

24 marca 2017

CYKL: Najpiękniejsze ścieżki dźwiękowe według Tirin, odcinek 5 - Najnowsze odkrycia

Gdy ktoś mnie zapyta, jakiej muzyki słucham najchętniej, odpowiadam bez wahania: „Filmowej!”. Od wielu lat się to u mnie nie zmienia – potrafię katować jedną ścieżkę dźwiękową aż do porzygu. I choć czasem zdarza mi się także posłuchać tradycyjnej muzyki popularnej (tu mam na myśli np. Eda Sheerana czy Elvisa Presleya), soundtracki nadal stanowią ponad 80% mojej playlisty. Ostatnio odkryłam kilka nowych ścieżek, które zawładnęły moim muzycznym światem – na niektóre z nich zwróciłam uwagę podczas oglądania filmów, inne wpadły mi w ucho w trakcie słuchania radio w pracy. Oto cztery, które naprawdę warto poznać.

Romeo & Juliet (2013) – Abel Korzeniowski

Absolutny geniusz! Co prawda filmu jeszcze nie widziałam, ale ta muzyka jest tak słodka, tak romantyczna, wręcz idealna dla historii, dla której została stworzona. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Forbidden Love w radio, przysiadłam z wrażenia. Naprawdę! Polecam absolutnie! <3


Batman v Superman Dawn of Justice (2016) 
– Hans Zimmer & Junkie XL

Tak wiele osób psioczy na ten film, a ja – po drugim obejrzeniu – naprawdę polubiłam tę historię. A może to zasługa tego ciacha, które wcieliło się w rolę Supermana? Henry naprawdę potrafi rozpalić wyobraźnię, chociaż na Bena też miło popatrzeć ;) Ale nie o mężczyznach tu mowa, a o genialnej muzyce mojego mistrza Zimmera i jego kolegi po fachu – Junkie XL (znanego m.in. ze ścieżki do najnowszego Mad Max – koleś wymiata!). Mocne, twarde dźwięki połączone z pewną subtelnością – to potrafi tylko Hans! Kocham absolutnie <3


The Legend of Tarzan (2016) – Rupert Gregson-Williams

Film jest średni, ale na muzykę miałam fazę przez kilka tygodni po seansie. Opar katowałam non stop – jak pewnie niektórzy zauważyli, lubię takie klimaty (patrz moja ulubiona muzyka do Tears of the sun czy Mandela), a niektóre utwory są niesamowicie klimatyczne, po prostu przepiękne! 


47 Ronin (2013) – Ilan Eshkeri

Zarówno muzyka jak i film cudowne! Ten klimat! *_* Pierwszy raz utwór z tej ścieżki usłyszałam w radio i od razu zapragnęłam poznać resztę – sięgnęłam więc po film i przepadłam! Ścieżka ma swoje mocniejsze momenty, ale są i te delikatne, nostalgiczne nuty, jak np. Mika and Kai. Słuchając tego fragmentu mam łzy w oczach i nie mam zielonego pojęcia, dlaczego! Ale uwielbiam to, że muzyka wywołuje we mnie tak silne emocje. Po to sięgam właśnie po ścieżki dźwiękowe – często tworzone przez niesamowitych geniuszy, a tak rzadko doceniane przez odbiorców. Ale spoko, drodzy kompozytorzy, ja tu jestem i Was słucham! :D


20 stycznia 2016

CYKL: Najpiękniejsze ścieżki dźwiękowe według Tirin, odcinek 4 – Najnowsze muzyczne odkrycia

To już czwarty odcinek mojego cyklu poświęconego muzyce filmowej, której od lat słucham wręcz nałogowo. Do tej pory opowiedziałam Wam o zeszłorocznych odkryciach muzycznych, o tragicznie zmarłym Hornerze oraz o tym, za co uwielbiam muzykę Hansa Zimmera. Bardzo mi miło, że moje poprzednie odcinki cyklu przypadły Wam do gustu i zechcieliście podzielić się ze mną swoimi przemyśleniami na temat muzyki filmowej, niestety tak często traktowanej jedynie jako dodatek do kinowego dzieła. Ja w muzyce filmowej odnajduję wszystko to, czego nie są w stanie zobaczyć oczy – ogromne pokłady emocji i piękna, ukrytych znaczeń i niewypowiedzianych słów. W moim odczuciu muzyka nierzadko "robi film". Kiedy oglądam jakąś produkcję po raz pierwszy, wsłuchuję się przede wszystkim w muzykę – może to dziwne, ale często właśnie ścieżka dźwiękowa jest dla mnie punktem odniesienia przy ocenianiu filmu. Dziś więc opowiem Wam o moich najnowszych odkryciach muzycznych – o muzyce do naprawdę dobrych i wartych obejrzenia produkcji. A więc:

Only Lovers Left Alive
reż. Jim Jarmusch
kompozytor: Jozef van Wissem

Nie potrafię opisać słowami, co czułam po obejrzeniu tego filmu. Strasznie się go obawiałam, a tu taka niespodzianka... Majstersztyk! Wszystko w tej opowieści ma znaczenie, każdy kadr jest przemyślany, każdy gest, słowo, czy oddech aktorów wcielających się w główne role nie jest przypadkowy, lecz stanowi część historii niezwykłej miłości – historii z ogromnym przesłaniem. Jarmusch to geniusz! A muzyka autorstwa Jozefa van Wissema jest po prostu obłędna – totalna magia! Kto nie wydział filmu, szybko musi nadrobić zaległości – naprawdę warto! <3



Crimson Peak
reż.  Guillermo del Toro
kompozytor: Fernando Velázquez 

Kolejne filmowo-muzyczne odkrycie. Na nowym filmie Guillermo del Toro byłam w kinie i przyznaję, że jestem seansem w pełni usatysfakcjonowana. Crimson Peak nie jest horrorem, jak obiecywano, ale całkiem zgrabnym romansem gotyckim o niezwykłym, baśniowym klimacie. Kreacje bohaterów okazały się bardzo udane, scenografia i kostiumy boskie, a ta muzyka… czysta poezja! Autorem ścieżki dźwiękowej jest Fernando Velázquez – autor m.in. muzyki do filmu Niemożliwe, którą uwielbiam! Ach, cóż za wspaniały talent!



The Theory of Everything
reż. James Marsh
kompozytor: Jóhann Jóhannsson

Moje najnowsze odkrycie, totalna, absolutna miłość, mistrzostwo świata! Autorem muzyki do Teorii jest Jóhann Jóhannsson, który za tę ścieżkę otrzymał Złotego Globa! Serdecznie panu Jóhannssonowi gratuluję i przyznaję, że zasłużył nawet na muzycznego Oscara, bo tych nut nic nie przebije. Muzyka do Teorii wszystkiego rozkochała mnie w sobie obłędnie i trafiła na listę moich ulubieńców! Co za dźwięki, cóż za emocje! Mam łzy w oczach, kiedy słucham „A Game of Croquet”. Bardzo, BARDZO Wam polecam tę muzykę, a przede wszystkim ten niezwykły, wzruszający film! <3



I jak wrażenia? :)

17 września 2015

CYKL: Najpiękniejsze ścieżki dźwiękowe według Tirin, odcinek 3 - Za co uwielbiam Hansa Zimmera?

To już trzeci odcinek mojego cyklu poświęconego muzyce filmowej, której od lat słucham wręcz nałogowo. Do tej pory opowiedziałam Wam o najnowszych odkryciach muzycznych oraz o tragicznie zmarłym Hornerze. Dzisiaj będzie o mojej miłości do twórczości Hansa Zimmera, którego muzyka od lat mnie rozkochuje i zachwyca. Gotowi?

Hans urodził się w 1957 roku w Niemczech. Studiował w Anglii, a po skończonej nauce wraz z kolegami założył zespół The Buggles (pod tym LINKIEM możecie zobaczyć ich teledysk z młodym Hansem grającym na klawiszach). Tworzy muzykę filmową od 1983 roku, lecz jego kariera zaczęła się tak naprawdę dopiero w 1988 roku, kiedy dostał nominację do nagrody Oscara za muzykę do Rain Man. Rok później stworzył ścieżkę do Wożąc panią Daisy. Popularność przyniosła mu skomponowana w 1994 roku muzyka do animacji Król Lew, za którą otrzymał Oscara i Złotego Globa. Następne wielkie dzieła to ścieżka do: Książę Egiptu, Cienka czerwona linia (otrzymał za nią Złotego Satelitę), Mission Impossible 2, Karmazynowy przypływ (otrzymał za tę muzykę nagrodę Grammy), Gladiator (za którego dostał Złotego Globa i Złotego Satelitę), Helikopter w ogniu, Hannibal, Pearl Harbor, Łzy słońca, Ostatni samuraj (kolejny Złoty Satelita na koncie!), Trudne słówka, Madagaskar, Batman Początek, Kod da Vinci, Piraci z Karaibów (druga i kolejne części, przy pierwszej pracował Klaus Badelt), Kung Fu Panda, Mroczny Rycerz (nagroda Grammy zdobyta!), To skomplikowane, Sherlock Holmes, Anioły i Demony, Incepcja (dostał za tę muzykę nagrody: WSA, Saturna i Satelitę), Mroczny Rycerz powstaje, Zniewolony, Człowiek ze stali, Interstellar (nagroda Saturna!) i w końcu ostatnia ścieżka do najnowszej animacji – Małego Księcia

Uff, trochę tego jest, choć i tak wybrałam te bardziej znane. Powiem tak – każda kolejna ścieżka dźwiękowa stworzona przez Hansa dowodzi jego geniuszu. Ale to, co ostatnio słyszałam w Interstellar, totalnie mnie powaliło!  

Hans ma niezwykły dar do łączenia różnych, na pierwszy rzut oka zupełnie nie pasujących do siebie materii. Lekko i zwinie porusza się pomiędzy muzyką nowoczesną, poważną, patetyczną klasyką i komputerowymi kompilacjami. Potrafi z pozornie prostych dźwięków stworzyć arcydzieło. 

A teraz kłów kilka o Interstellar – muzykę do tego filmu poznałam kilka dni temu, a już przemaglowałam ją od góry do dołu i chyba znam ją na pamięć. Najbardziej zachwyca mnie utwór 8 – Mountains. Zaczyna się bardzo spokojnie, zagadkowo, jest w tych dźwiękach tyle tajemnicy. I obietnica, która później rozbrzmiewa z całą mocą, wwiercając się w duszę słuchacza. Zimmer nie tworzy jedynie muzyki. On tworzy klimat każdego filmu. Bez tej ścieżki Interstellar nie oddziaływałby tak na odbiorcę, jak to czyni. Przy muzyce Hansa nie sposób się nie wzruszyć. Facet od lat doprowadza mnie do łez – Ostatni samuraj, Mały Książę, Gladiator, Łzy słońca, Incepcja… Potrafi dotknąć duszy, obudzić ją za pomocą dźwięków. A przy Interstellar udowodnił, że bez jego muzyki obraz byłby tak naprawdę niewiele wart. 

Wiem, że mało osób zwraca uwagę na muzykę filmową. „Coś tam leciało w tle” mówi spora grupa rozmówców. Dla mnie muzyka to PIERWSZA rzecz, na którą zwracam uwagę. Nic tak nie buduje klimatu i nie wciąga w opowieść, jak odpowiednio skomponowana ścieżka dźwiękowa. Polecam więc czasem zwrócić uwagę na to, co „leci w tle”. Może się okazać, że odkryjecie przepiękne dźwięki, które zostanie z Wami już na zawsze. Tak, jak ze mną już na zawsze będzie muzyka Zimmera. 

A teraz przegląd kilku moich ulubionych utworów z dorobku tego wspaniałego kompozytora. Miłego słuchania!


Mountains – jak już wspomniałam, to moja ulubiona część ze ścieżki do Interstellar. Kiedy zamykam oczy, czuję się, jakbym była bliżej wszechświata. Nie jesteśmy tutaj sami. 


Sorrow – smutna i piękna, tak po prostu!


Ścieżka do Tears of the Sun zachwyca mnie od lat – niesamowity film i niesamowita muzyka. To kolejny dowód na to, że Hans potrafi stworzyć wszystko – tu pięknie wplótł afrykański klimat w swoją muzykę. 


A Way of Life – muzyka do Ostatniego samuraja jest ze mną od lat. Często do niej wracam. Dlatego nieprzypadkowo mówię, że dzieła Zimmera będą ze mną już zawsze. Są takie, które skradły kawałek mojego serca i nigdy go nie oddadzą. 


One Day – coś niesamowitego! Jest w tym ogromne uczucie, wielka miłość, ale i smutek oraz tęsknota. Zimmer jest po prostu GENIUSZEM!


Waiting for a Train – kolejny dowód geniuszu Zimmera, ścieżką do Incepcji facet skosił wszystkich innych kompozytorów. Absolutnie obłędna muzyka!


Mermaids – czwarta część Piratów niespecjalnie mnie przekonała, ale fragment z syrenami jest powalający. A to wszystko dzięki muzyce Hansa!


Escape – Małego Księcia w dużej mierze przepłakałam, bo to przepiękna historia, która zostaje z człowiekiem już na zawsze. Muzyka stworzona przez Zimmera miała w tym swój ogromny udział. 

No to jak, macie swoją ulubioną muzykę napisaną przez Zimmera? ;)

23 czerwca 2015

CYKL: Najpiękniejsze ścieżki dźwiękowe, odcinek 2 - W hołdzie Hornerowi

źródło

Moi Drodzy, dziś przygotowałam dla Was drugi odcinek mojego nowego cyklu poświęconego muzyce filmowej. Nie ukrywam – nie miałam w planie na dziś tej notki, ale poranne wiadomości zmusiły mnie do mobilizacji. Wielki kompozytor, James Horner, zginął wczoraj rano w wyniku katastrofy lotniczej. Według informacji z zagranicznych portali, Horner rozbił się swoim dwuosobowym samolotem w pobliżu Santa Barbara w Kalifornii. Maszyna była doszczętnie zniszczona... Nie ukrywam, że ta wiadomość naprawdę mnie zasmuciła. Horner był niezwykłym twórcą. Wiele jego dzieł kocham od lat i wiem, że nigdy mi się nie znudzą. Kompozytor stworzył ścieżki do takich hitów kinowych, jak Titanic, Braveheart, Obcy – decydujące starcie, Avatar, Maska Zorro, Gniew oceanu, Jumanji, Apocalypto i wiele innych. To trochę zaskakujące, bo wczoraj wieczorem, wracając z pracy, nagle zapragnęłam posłuchać muzyki do Wichrów namiętności – słuchałam więc wczoraj takich utworów, jak The Ludlows czy Farewell i po raz setny zachwycałam się każdym dźwiękiem. Muzyka Hornera towarzyszyła mi od lat, w zasadzie od filmu Braveheart. To wtedy zaczęła się moja miłość do muzyki filmowej. 

Bardzo mi przykro, że nie będzie nam już dane usłyszeć nowych dzieł Jamesa, że już nigdy ten utalentowany człowiek nie stworzy muzyki, która zachwycałaby i wyciskała łzy wzruszenia. James, jesteś wielki! Dziękuję Ci za to, co stworzyłeś. 

Specjalnie dla Was krótki przegląd największych i najwspanialszych moim zdaniem dzieł Jamesa Hornera. Miłego słuchania.


Piękny film, który otrzymał jeszcze piękniejszą muzykę. James przeszedł tu samego siebie. Smuci mnie to, że ścieżka do Wichrów namiętności nie jest tak doceniana, jak inne dzieła kompozytora, choć Horner otrzymał za nią nominację do Złotego Globa. 


Przy tym utworze łzy same płyną z moich oczu. Jest w tych dźwiękach coś magicznego i przejmującego. Ścieżka do tego filmu otrzymała nominację do takich nagród, jak: Oscar, Złoty Glob, Nagroda Brytyjskiej Akademii Filmowej oraz Nagroda Saturna.


Kolejna trochę niedoceniona muzyka Jamesa. Ten utwór do Człowieka przyszłości podoba mi się najbardziej.


Muzyki do Titanica nikomu nie muszę przedstawiać. Rose to zawsze był mój numer jeden :) Ścieżka otrzymała Oscara, Złotego Globa, Grammy, Nagrodę Brytyjskiej Akademii Filmowej oraz Złotego Satelitę!


Film może i nie był wielkim hitem na miarę Titanica czy Bravehearta, ale muzykę otrzymał piękną. 


Dla Mela Gibsona wszystko, co najlepsze – ścieżka do Apocalypto ma niesamowity klimat!

James Horner odszedł w wieku 61 lat.

28 maja 2015

CYKL: Najpiękniejsze ścieżki dźwiękowe według Tirin, odcinek 1 - Muzyczne odkrycia

źródło
Oto pierwszy odcinek mojego nowego cyklu poświęconego muzyce filmowej. Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem stworzenia cyklu, w którym co jakiś czas publikowałabym kilka słów o ścieżkach dźwiękowych, które mnie zachwycają. Prawda jest taka, że ja słucham w zasadzie prawie tylko muzyki filmowej (a dokładniej w 80%. 20% zostawiam na Eda Sheerana i kilku innych) ;) Co ciekawe (i sama siebie tym zaskoczyłam), publikacja pierwszego odcinka mojego cyklu zbiega się z trwającym właśnie Festiwalem Muzyki Filmowej w Krakowie – strasznie żałuję, że nie mogę tam być, bo to wielkie wydarzenie i wielkie przeżycie posłuchać np. muzyki do filmu Bogowie na żywo. Ach, rozmarzyłam się... Ale wracając do cyklu – dzisiejszy odcinek będzie poświęcony muzycznym odkryciom, a dokładniej tym ścieżkom dźwiękowym, które niedawno poznałam i mnie zachwyciły, choć jeszcze nie widziałam filmów, do których powstały. Mam nadzieję, że moja notka zainspiruje Was do posłuchania tej muzyki. Kto wie, może nawet się Wam spodoba? ;)

1. Pacific Rim OST (kompozytor: Ramin Djawadi)

Stanowczo mój numer jeden w ostatnich dniach. Słucham tej muzyki na okrągło i wiem, że nie ucieknę od konieczności obejrzenia filmu, choć tematyka nie do końca w moim guście. Ciekawostka: autorem tej muzyki jest pan, który stworzył niezapomnianą ścieżkę do Gry o tron ;)


2. Mandela – Long Walk To Freedom OST (kompozytor: Alex Heffes)

Uwielbiam takie klimaty – jedną z moich ukochanych ścieżek dźwiękowych jest soundtrack do Tears of the Sun (którą polecam tak swoją drogą). Zatem miłość do muzyki z filmu o Mandeli była chyba tylko kwestią czasu… ;)


3. Black Hawk Down OST (kompozytor: Hans Zimmer)

I jeszcze jeden soundtrack w podobnym klimacie, tym razem do filmu Helikopter w ogniu. Widziałam tylko fragment tego filmu, więc mogę uznać, że go nie znam. Natomiast natrafiłam na ścieżkę i mi się spodobała. Cóż, twórcą jest Zimmer, więc chyba nie mogło być inaczej (mam słabość do tego twórcy).


Myślę, że na dziś wystarczy. O kolejnych pięknych ścieżkach dźwiękowych napiszę coś w niedalekiej przyszłości ;) A póki co zachęcam do słuchania powyższych  soundtracków – naprawdę warto!;)