14 maja 2013

"Anna i pocałunek w Paryżu" Stephanie Perkins

„Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża. Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie – ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka… no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu. Paryż wcale jej się nie podoba – dopóki w nowej szkole nie pozna Etienne’a. Etienne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko – niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić. Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem?”

Anna Oliphant jest zwyczajną, amerykańską uczennicą, która lubi swoją szkołę, ma oddaną, najlepszą przyjaciółkę i fajnego chłopaka na oku. Aż pewnego dnia jej ojciec – wzięty pisarz dramatów obyczajowych – postanawia sprezentować swojej córce rok nauki w najbardziej romantycznym mieście Europy – w Paryżu. Anna jest przeciwna tej decyzji, ale wie, że z ojcem nie wygra – zrezygnowana wyjeżdża więc do Francji. A tam poznaje nowych ludzi i nowe, niezwykłe miejsca. Lecz dopiero spotkanie z superprzystojnym Etiennem St. Clairem odmieni jej uczucia nie tylko względem Paryża…

Niejedna dziewczyna marzy o wyjeździe do Paryża – stolicy sztuki i miasta zakochanych. Jako nastolatka miałam przyjemność zobaczyć to miasto na własne oczy i zwiedzić wiele urokliwych zakątków, o których mówi się z nostalgią i rozmarzeniem. Bo Paryż ma w sobie coś naprawdę magicznego. Kiedy więc sięgnęłam po Annę i pocałunek w Paryżu, miałam nadzieję, że powieść pozwoli mi przenieść się do miejsc, które kiedyś widziałam – że poczuję klimat Dzielnicy Łacińskiej i zapach świeżo parzonej kawy. Niestety nie wszystko okazało się tak piękne, jak obiecywał opis książki.

Historia przedstawiona została z punktu widzenia głównej bohaterki, co wiąże się też ze stylem i prostotą języka. Akcja powieści rozwija się powoli – początek obfituje tak naprawdę przede wszystkim w przemyślenia i zażalenia Anny, która nie potrafi pogodzić się z koniecznością wyjazdu do Francji. Później zostajemy wciągnięci w codzienność z życia internatu paryskiej szkoły i możemy – nierzadko z politowaniem – obserwować perypetie naszej amerykańskiej nastolatki, która nie umie odnaleźć się w nowym miejscu i która na każdym kroku podkreśla swoje niezadowolenie. Z jednej strony było to bardzo irytujące – Anna to typ bohaterki, której chyba nie jestem w stanie polubić. Z drugiej strony jej zachowanie dodawało realizmu – to jedna z tych dziewczyn, która dotychczas miała swój własny świat, a jej życie płynęło w konkretnym kierunku i rytmie. Można powiedzieć, że to typ trochę rozpieszczonej panienki, którą nagle rodzice wrzucają na głęboką wodę – wbrew pozorom Anna musi poradzić sobie w nowym miejscu, nie znając ani języka francuskiego, ani Francuzów. Czasami więc można przymknąć oko na humory bohaterki, bo w niektórych momentach są one zrozumiałe.


Cała recenzja na:


Original: Anna and the French Kiss
Wydawca: Amber
Data wydania: 5.03.2013
Ilość stron: 368

Za książkę dziękuję ParanormalBookS :)

20 komentarzy:

  1. Dla mnie tytuł tej książki też pozostawia wiele do życzenia. Osobiście patrzyłam na lekturę bardziej z perspektywy wymiany (co prawda nie na cały rok) do Francji ;) Może dlatego bardziej mi się ta powieść spodobała i trafiła się też w taki czas, gdy potrzebowałam właśnie lekkiej lektury ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdzieś czytałam, że to totalne dno, więc sobie odpuszczę. Szkoda mi czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie jakoś wcale nie przekonuje. Okładka dość ciekawa, ale tylko to...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że wcześniej czytałam pozytywną recenzję Cassin, ale to nie jest ani typ mojej książki, ani typ mojej bohaterki. Może kiedyś, kiedy będę potrzebowała takiego typu czytadła. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czuję jakiegoś przymusu wewnętrznego do poznania tej historii, ale oporu również nie, więc jeśli kiedyś wpadnie mi ręce to pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po jednej takiej "wpadce" o niezadowolonych nastolatkach ("Mrówki w śniegu") daruję sobie jej lekturę. Dziękuje za recenzję, bo mamy zbliżone gusta i na pewno jest dla mnie pomocna ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, nie porywa mnie acz z czystej ciekawości sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  8. żebyś słyszała moje wielkie "PFFFFFFFFFFF" bo opisie zdaniu na górze okładki dotyczącym historii miłosnej wszechczasów xd
    obawiam się, że jestem tym wymagającym czytelnikiem, bo takie schematyczne (nawet jeśli przyjemne) historie zuupełnie mnie nie pociągają...

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie romantyczne historie i chociaż już do młodzieży nie należę, to jednak lubię czytać powieści o nastolatkach. Ponadto marzę o tym, żeby odwiedzić kiedyś Francję, dlatego z braku laku, wyruszę chociaż na moment w wirtualną podróż do Paryża.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejny "Bestseller" i "Najlepsza powieść o miłości wszech czasów"? Chyba wyrosłam z takich banalnych historyjek o niepowtarzalnym uczuciu, chociaż czasami dobrze jest przeczytać takiego "odmóżdżacza" :D
    Recenzja świetna :D Czytało się ją bardzo lekko i przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże ktoś funduje jej wyjazd do Francji a ta narzeka.... durna czy co? xD Nieeeee nie znoszę takich bohaterek i w ogóle jakoś mnie fabularnie do siebie ta książka nie przekonuje xD

    Chociaż sama z chęcią wybrałabym się do Paryża <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  12. czasami mam ochotę przeczytać coś takiego, zwłaszcza w letnie, ciepłe wieczory, także niedługo może się za ten tytuł zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mówią żeby nie oceniać książki po okładce. Cóż... ja tak robię, a ta odrzuca przy pierwszym spojrzeniu. Jest pusta, dziecinna i nie pokazuje nic nadzwyczajnego. Teraz widzę, że treść pozostawia wiele do życzenia. Może na wakacjach gdy nie będę miała nic ciekawego do czytania to skuszę się na tę książkę, ale nie w tej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytając twoją recenzję a potem komentarze doszłam do wniosku, że ta książka jest chyba nie dla mnie. Chociaż początkowo skusił mnie opis, miejsce akcji, to nie, trochę szkoda, ale raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przypomina mi ona za bardzo scenariusz amerykańskiego filmu, raczej nie dla mnie. :>

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja koleżanka ma tą książkę może od niej pożyczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba jednak nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tę książkę w planach. Bardzo ciekawa recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie nie dla mnie takie młodzieżówki

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)