Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathleen MacMahon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathleen MacMahon. Pokaż wszystkie posty

16 listopada 2012

"Tak to się kończy" Kathleen MacMahon

Bruno jest Amerykaninem, który przybywa do Irlandii w poszukiwaniu rodzinnych korzeni. Kocha muzykę Bruce’a Springsteena i nie znosi polityki George’a W. Busha. Addie mieszka w Dublinie, jest bezrobotną architektką, która próbuje poskładać niedawno złamane serce, opiekując się przy tym chorym ojcem. Zetknięcie tych dwóch światów owocuje związkiem o niespodziewanej mocy. Świeże uczucie Addie i Brunona zostaje jednak poddane próbie, której ciężaru żadne z nich sobie nie wyobrażało.

Pełna nadziei opowieść o uczuciu ludzi dojrzałych i o trudnym do uniesienia bólu straty, ale też o sile miłości i mocy rodziny. Współczesna i ponadczasowa, dobra na czas kryzysu gospodarczego i uczuciowego.


 
Są takie historie, po których nie wiesz, czego się spodziewać zaczynają się bardzo niewinnie, by później znienacka zaskoczyć swoją dynamiką, a przede wszystkim rozwojem wydarzeń. Przychodzi refleksja, rozpoczyna się trudna tematyka... I kiedy docierasz do ostatniej strony, nie możesz uwierzyć, że to już koniec. Ale jak to?! – wciąż zadajesz sobie to pytanie, nie potrafiąc odciąć się od mieszaniny najróżniejszych emocji. Z jednej strony masz ochotę znienawidzić autora za tę opowieść, z drugiej jesteś zaskoczony i niecierpliwie wyczekujesz na kolejną powieść jego autorstwa. Znasz to uczucie? Bo właśnie tak się czuję po przeczytaniu Tak to się kończy.

Zaczyna się od Brunona, Amerykanina o irlandzkich korzeniach, który postanawia wyruszyć do kraju swoich przodków, by poznać historię rodziny, a przy okazji odciąć się od ciężkiej sytuacji w Stanach. Naprzeciw jego osobie wychodzi Addie, bezrobotna pani architekt, która nie może poradzić sobie ze swoim życiem, chorym ojcem i samotnością. Oboje są całkowicie od siebie różni, mają swoje przyzwyczajenia i odmienne poglądy. Ale kiedy się spotykają, zachodzi w nich powolna zmiana. A to dopiero początek niełatwej drogi, którą będą musieli przejść. Czy Addie pogodzi się z przeszłością? Czy Bruno odnajdzie swoje miejsce w Irlandii? 

Zdawało się, że tej jesieni cały świat postanowił się zakochać. *

Tak to się kończy to debiut literacki Kathleen MacMahon, irlandzkiej dziennikarki. Myślę, że po zapoznaniu się z lekturą niejedna osoba stwierdzi, iż to dosyć zaskakująca informacja – powieść bowiem jest świetnie skonstruowana, narracja wyważona, a sylwetki bohaterów ujmujące. Mogę więc z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że w moich oczach to doskonała, dojrzała powieść, która równie dobrze mogłaby wyjść spod pióra doświadczonego pisarza. A to naprawdę dobrze wróży dalszej karierze Kathleen.

Narracja trzecioosobowa pokazuje punkty widzenia różnych bohaterów, nie tylko Brunona i Addie, ale także Hugh – ojca dziewczyny, Delli – jej siostry, męża Delli oraz postronnych uczestników wydarzeń. W języku, jakim posługuje się autorka, nie brakuje prostoty i nowoczesności, czasem nawet pewnej dosadności – Kathleen nazywa rzeczy po imieniu, tym samym oswajając nas ze zwyczajnością, która otacza bohaterów. Nie tworzy sielankowej scenerii, opowieści jak z bajki, nie ma księcia na białym koniu i idealnej królewny, nie ma pięknych i podniosłych sytuacji, a zatem… nie ma ułudy. Jest natomiast rzeczywistość, trudne wybory i przede wszystkim silne emocje. 

Bohaterowie wykreowani przez pisarkę są dojrzałymi, pełnowymiarowymi i realnymi postaciami – mają swoje wady i zalety, a ich codzienne zmagania nadzwyczaj trafnie odzwierciedlają codzienność każdego z nas – życie bowiem nie składa się jedynie z dobrych rzeczy, ale także z szeregu porażek, smutków, niedopowiedzeń czy po prostu poczucia samotności. Istotne jest to, iż autorka nie stara się w żaden sposób złagodzić błędów, które popełniają bohaterowie; maluje przed nami obraz nieidealnej, ale szalenie ciekawej familii, pokazuje rodzinne więzy i buduje ścieżki, którymi podąża każda z postaci. Wnikliwe portrety psychologiczne pozwalają nam poznać zarówno ich dobre, jak i złe strony. Możemy więc obserwować upartego Hugh, zmęczoną i oschłą Dellę, jej szalone dzieciaki, które niejednokrotnie wywołają na twarzy czytelnika uśmiech, a przede wszystkim optymistycznie nastawionego do życia Brunona i doświadczoną przez los, wrażliwą Addie.

Tak to się kończy to powieść, która potrafi do głębi poruszyć czytelnika. To historia ludzi zwyczajnych, a jednak niezwykłych, ludzi takich, jak każdy z nas. Piękna Irlandia i wzruszająca opowieść rodem z Love Story tworzą obraz nie tylko sugestywny, ale i zniewalający, a przy tym zmuszający odbiorcę do refleksji nad własnym życiem i podejmowanymi wyborami. Dodatkowo piękna, nieco radosna w wydźwięku oprawa książki przyciąga spojrzenie i mami odbiorcę obietnicą romantycznej historii. Czy słusznie? Warto samemu to ocenić! Ja mogę tylko dodać, że po skończonej lekturze byłam całkowicie rozbita emocjonalnie – ostatnie pięćdziesiąt stron przepłakałam i później długo nie mogłam dojść do siebie. Powiem więc tylko: WOW! Czy książkę polecam? Oczywiście! To jedna z tych powieści, która poruszy nawet najbardziej obojętnego odbiorcę. Może dlatego, że jest realistyczna i opowiada o ludziach takich, jak my? A może to zasługa zaskakującego finału? Interpretację pozostawiam dowolną, natomiast osobiście z ręką na sercu daję ocenę 6/6, nie znajduję bowiem w tej książce niczego, co mogłabym skrytykować. Polecam przepiękny debiut Kathleen dosłownie każdemu i osobiście czekam na jej kolejne, mam nadzieję, równie niezwykłe dzieła!

Original: This Is How It Ends
Wydawca: Bukowy Las
Data wydania: 17.10.2012 
* cytat str. 228.
Za możliwość poznania Addie i Brunona gorąco dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las!

Na koniec chciałabym tylko dodać, że wrażliwcom polecam zaopatrzyć się w zapas chusteczek :) Mnie się bardzo przydały.