15 listopada 2011

"Objęcia nocy" Sherrilyn Kenyon

„Talon był celtyckim wojownikiem, którego przeklęli starożytni bogowie. Po tym, jak zamordowano jego siostrę, Talon, umierając, zawarł pakt z boginią Artemidą. W zamian za możliwość dokonania zemsty na klanie, który go zdradził, oddał duszę i rozpoczął wieczną służbę jako Mroczny Łowca. Przysiągł walczyć z Daimonami i ratować pochwycone przez nie ludzkie dusze. Nigdy nie miał powodu, żeby żałować dokonanego wyboru – dopóki nie spotkał Sunshine Runningwolf. Niekonwencjonalna Sunshine powinna być dla niego idealną kobietą. Była piękna, seksowna i nie szukała stałego związku. Jednakże, im więcej czasu Talon spędzał w jej towarzystwie, tym bardziej tęsknił za marzeniami o miłości i rodzinie – marzeniami, które pochował wieki temu. A miłość do Sunshine okaże się niebezpieczna dla nich obojga – Talon ma nigdy nie zaznać spokoju i szczęścia, ponieważ jego wrogowie nieustannie szukają sposobu, żeby zniszczyć jego i wszystkich mu bliskich…”


Miłość i nienawiść oddziela naprawdę cienka granica – na pewno nie raz się o tym przekonaliście. To tak samo obezwładniające, przerażające uczucia, które pochłaniają ludzką duszę bez reszty. Lecz czy można kogoś kochać bądź nienawidzić nie posiadając duszy…?

Talon był celtyckim wojownikiem. Był, dopóki nie umarł i nie odrodził się jako Mroczny Łowca. Teraz ma za zadanie zabijać wampiry polujące na ludzkie dusze i nigdy nie okazywać emocji. W zasadzie więc jest nieznającym litości mordercą, który ukrywa się przed słońcem i mieszka w samotności głęboko na bagnach. Aż pewnego dnia poznaje tajemniczą i niezwykłą pannę.

Sunshine, jak wskazywałoby jej imię, jest pogodną młodą kobietą dobiegającą trzydziestki, zajmującą się malowaniem. Ciągle zapominalska, ciągle zamyślona i ciągle niespełniona w miłości. Kiedy spotyka Talona, sama nie może uwierzyć, że tak przystojny mężczyzna mógł zwrócić na nią uwagę. Talon też jest zaskoczony tym, jak wielkie emocje wywołuje w nim ta niepozorna panna. Ale jego życie należy do Artemidy, przysięgał jej bowiem wieczne posłuszeństwo. Czy więc zapomni o emocjach, pragnieniach i ciepłych oczach Sunshine? Czy będzie w stanie walczyć z nieznanym wrogiem, który chce nie tylko zniszczyć Mrocznych Łowców, ale także obrócić świat w perzynę…?

Drugi tom serii o Mrocznych Łowcach przyciągnął mnie nie tylko ze względu na okładkę (która wbrew pozorom podoba mi się bardzo i w końcu oddaje rzeczywisty obraz wykreowanych przez autorkę postaci), lecz także dlatego, iż tom pierwszy urzekł mnie swoim pięknem, niesamowitą namiętnością rodzącą się miedzy bohaterami i subtelnym językiem. Czy Objęcia Nocy sprostały więc moim wymaganiom? Niestety muszę ze smutkiem przyznać, że nie.

Kwestia najważniejsza - w tej opowieści nie odnalazłam żadnego bohatera, który by mnie zachwycił, choć nie mogę nie przyznać, że każda z nich to osoby pełne pasji i namiętności. Niestety Talon wydawał mi się przy tym monotematyczny i nudny, jak flaki z olejem, a Sunshine nie do końca wiarygodna. Ich historia wyglądała w miarę interesująco, przynajmniej dopóki nie wyszła na jaw tajemnica osobowości głównej bohaterki. Autorka starała się podsycać emocje między wykreowanymi postaciami, lecz co tu podsycać, kiedy wszystko, co wciągające, wydarzyło się na łamach pierwszych stu stron?

Inne postaci wydawały mi się zupełnie niedopracowane – oczywiście poza Mrocznymi Łowcami, takimi jak powracający w historii Kyrian, czy Acheron. „Złe” charaktery nie wydawały mi się złe, ba! momentami bawiły mnie dialogi pomiędzy niektórymi z nich – niby niebezpieczni, niby okrutni, a jednak zachowujący się infantylnie -  zupełnie jak dzieci.

Akcja obfitowała w przeróżne, dynamiczne wydarzenia, lecz i tu muszę przyznać, że autorka kulawo radziła sobie z kreacją tej części fabuły – w momentach szczególnego napięcia skupiała się na pojedynczych postaciach, bądź grupach osób, przez co w scenach walk miałam wrażenie, jakby reszta obecnych bohaterów po prostu stała jak kołki, podczas gdy „oko narratora” skupione jest na rozgrywce między konkretnymi osobami. Kenyon umie tworzyć sceny erotyczne, ale sceny walk tudzież batalistyczne – koszmar!

Osobiście uważam, że wszystko jest dobre jeśli ma smak. Powyższa książka została utrzymana w konwencji tomu pierwszego, lecz zbyt mocno przekoloryzowana narracja (zwłaszcza ukazująca punkt widzenia bohaterów w momencie napięcia erotycznego) sprawiła, że momentami miałam dosyć ich ciągłych „oh i ah”. Poza tym niesamowicie przewidywalna fabuła, brak zaskoczenia i całkowicie schematyczne zakończenie ostatecznie nie przekonało mnie do polubienia historii celtyckiego wojownika i młodej malarki.

Jak ocenić tę książkę? Jest to dla mnie problem, bo wciąż mam przed oczami obrazy z Rozkoszy Nocy, które po prostu uwielbiam. Przykro mi więc stwierdzić, że opowieść o Talonie zasłużyła na jedynie 3,5/6. Mam bowiem wrażenie, że pani Kenyon po prostu musiała napisać coś gorszego, by podsycić nasze oczekiwania w związku z trzecim, wydanym już w Polsce, tomem – Tańcem z diabłem. Osobiście na pewno po opowieść o Zareku sięgnę lecz… obawiam się narracji. Jak już wspominałam, kreacja „złych chłopców” wychodzi tej autorce niewystarczająco wiarygodnie…

Original: Night Embrace
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 9.02.2011

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Shadow! A dla zainteresowanych - 
RECENZJA Rozkoszy Nocy :)

8 komentarzy:

  1. Jeśli wpadnie mi w ręce to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hymmm muszę najpierw rozejrzeć się za "Rozkoszami nocy", bo mam spore braki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie kręcą mnie książki o złych chłopcach. Raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czeka, cierpliwie czeka na swoją kolej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja osobiście uważam, że mimo iż jestem fanką tej serii, to jak dla mnie Taniec z diabłem bije poprzednie tomu na głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już do pierwszej części nie czułam specjalnego pociągu, a skoro i tom drugi nie zachwyca... Odpuszczę sobie

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka ładna okładka, dobry pomysł i tylko 3 i pół :( szkoda no chyba nie dla mnie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że taka niska ocena, ale czasami tak bywa. Za to okładka całkiem niezła:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)