„Rozdarta pomiędzy dwoma chłopakami, zbuntowana przeciwko swemu przeznaczeniu dziewczyna nocą zmienia się w piękną i groźną Strażniczkę swojej rasy.
Uwięziona przez swoich zaciekłych wrogów Calla jest przekonana, że to koniec. Ale dostaje wybór – i szansę, by zniszczyć swoich dawnych mistrzów, potężnych czarowników, panów życia i śmierci młodych Strażników. By uratować swój klan i uwolnić Rena. Czy Ren jest jednak wart ryzyka? Czy Shay stanie u jej boku, nawet jeśli zwątpi w jej uczucie?
Calla sama musi zdecydować, która bitwa jest godna walki i ile prób zniesie prawdziwa miłość.”
Uwięziona przez swoich zaciekłych wrogów Calla jest przekonana, że to koniec. Ale dostaje wybór – i szansę, by zniszczyć swoich dawnych mistrzów, potężnych czarowników, panów życia i śmierci młodych Strażników. By uratować swój klan i uwolnić Rena. Czy Ren jest jednak wart ryzyka? Czy Shay stanie u jej boku, nawet jeśli zwątpi w jej uczucie?
Calla sama musi zdecydować, która bitwa jest godna walki i ile prób zniesie prawdziwa miłość.”
W miłości jak na wojnie – wszystkie chwyty dozwolone. Jeśli więc wiesz, kogo kochasz, kogo pragniesz – sprawa jest całkowicie prosta. Ale jeśli masz wybrać pomiędzy tym, który jest Ci przeznaczony, a tym, za którym woła Twoje serce, co byś zrobiła? Tym bardziej, kiedy każdy coś dla Ciebie znaczy... Czy odeszłabyś z czystym sumieniem wiedząc, że ten drugi będzie cierpiał? Bo kocha Cię bardziej, niż na to zasłużyłaś...?
Tak właśnie czuje się Calla, która ma świadomość, że Ren z własnej woli pozwolił jej odejść, bo chciała uratować Shaya, a tym samym skazał się na gnie swoich panów. Teraz, zamknięta w siedzibie swoich wrogów – Poszukiwaczy – musi walczyć nie tylko ze swoją wilczą naturą, ale także ze strachem o klan, który pozostawiła w Vail, w rękach Opiekunów. I wtedy przychodzi zaskakująca propozycja od jednego z Poszukiwaczy – daje jej możliwość ocalenia wilków spod jarzma czarowników.
Główna bohaterka była wychowywana w poczuciu obowiązku. Jako samica alfa stada wiedziała, że jej miejsce jest u boku Rena, że to z nim założy nowy klan. Teraz jednak, poznając smak miłości, jaką obdarzył ją Shay, czuła się rozdarta pomiędzy pragnieniem a naturą, która nie daje jej spokoju. Jaką więc drogę wybierze nastoletnia wilczyca, na barkach której spoczął los nie tylko tej trójki, lecz także wielu wilków z klanu Cienia Nocy? Czy Calla uratuje swoich najbliższych i ocali świat od Opiekunów i ich okrucieństwa? Wydaje się, że wybór może być tylko jeden – lecz kto powiedział, że to będzie łatwa droga?
Pierwsza część serii – Cień Nocy – była dla mnie niesamowitym zaskoczeniem i na stałe trafiła do moich ulubieńców. Na Blask Nocy czekałam z wielką niecierpliwością, lecz teraz, po lekturze, muszę przyznać, że mam dosyć mieszane uczucia. Autorka utrzymuje styl oraz napięcie, lecz mimo to coś się zmienia... Fabuła w przeciwieństwie do pierwszego tomu, nie jest rozwleczona w czasie. Akcja dzieje się w okresie ledwie kilku dni, co nadaje powieści niesamowitej dynamiki, a tym samym mknąca w zastraszającym tempie historia nie pozwala czytelnikowi nawet na chwilę odpocząć. Miałam przez to wrażenie, jakbym przeczytała książkę w parę chwil.
Inna istotna rzecz – kreacja bohaterów. Przy pierwszej części byłam naprawdę miło zaskoczona, jak świetnie autorka poradziła sobie ze stworzeniem pełnowymiarowych postaci. Tutaj zaczynają się schody – wydarzenia trwale zmieniają bohaterów. Momentami nie byłam w stanie ich poznać. Andrea nie patyczkuje się z nimi – stawia ich w trudnych sytuacjach, zmusza do ciężkich decyzji, które mogą odbić się na życiu wielu osób. Ale im trudniejsza sytuacja, tym dziwniejsze było moje odczucie w stosunku do bohaterów – irytacja, niepewność, wściekłość. Gdybym mogła, wkroczyłabym w ten świat i potrząsnęła Callą raz a dobrze. „Otrząśnij się, dziewczyno!' - miałam ochotę krzyknąć. Inni bohaterowie zaś – Poszukiwacze – wydawali mi się nieco nierealni. Potyczki słowne, żarciki, krycie się za maską obojętności – działało mi momentami na nerwy.
Narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia wilczycy szczegółowo pokazuje nam jej emocje i wydarzenia, w których przyszło dziewczynie zmierzyć się nie tylko z wrogiem, ale także z samą sobą. Dodatkowo książka została podzielona na trzy części, które adekwatnie omawiają sytuacje w nich zawarte – tym samym stopniując napięcie, zaskakując i przerażając jednocześnie.
Niestety muszę przyznać, że mogłoby być lepiej, gdyby w tekście nie pojawiały się błędy i przeoczenia – wspomnienia Calli, które bezpośrednio są skopiowane z części pierwszej, nie zostały w żaden sposób zaznaczone w tekście. Zero kursywy, zero spacji – po prostu lecimy ciurkiem. To niesamowicie denerwujące, kiedy trzeba oddzielać wspomnienie od teraźniejszości. Ponadto zdarzały się sytuacje, gdzie nie zaznaczono dialogu. No i okładka – ze skrajności w skrajność. Jak pierwsza była przeładowana fioletem, tak druga zielenią.
Mimo wszystko nie mogę nie przyznać – powieść pani Andrei mnie pochłonęła i nie mogłam się doczekać rozwiązania wszystkich problemów, jakie spiętrzyły się przed bohaterami. Zaskakujące zakończenie pozostawiło we mnie niedosyt i z niecierpliwością oczekuję na ostatnią część. Gdybym jednak miała wybrać – stanowczo tom pierwszy wydaje mi się lepszy. Mam nadzieję, że trzeci będzie więc całkowicie obłędny. A póki co daję ocenę 4,5/6. I szczerze polecam fanom paranormal romance!
Original: Wolfsbane
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 15.09.2011
RECENZJA tomu pierwszego - Cień Nocy.
I zapomniałabym - jestem stanowczo Team Shay ^^
A na koniec piosenka: Dawn - POTF
I zapomniałabym - jestem stanowczo Team Shay ^^
A na koniec piosenka: Dawn - POTF





