Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Kleypas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Kleypas. Pokaż wszystkie posty

15 grudnia 2017

„Pocałunek pod jemiołą” Lisa Kleypas


Wallflowers to jedna z najlepszych serii romansów, jaką miałam okazję poznać. A jak wiecie, romansów czytam dużo ;) Lisa Kleypas nie tylko wykreowała pełnokrwiste, charakterne bohaterki, które od razu pokochałam, ale także stworzyła cztery rozbudzające wyobraźnie historie, w których moje ulubienice spotykają mężczyzn swojego życia. Kiedy się dowiedziałam, że wydany zostanie dodatek do czterotomowej serii, tzw. tom 4.5 – ang. A Wallflower Christmas – bardzo się ucieszyłam. To niezbyt obszerna, bo ledwie 200 stronicowa historia, której akcja rozgrywa się w czasie świąt Bożego Narodzenia, i w której ponownie dane mi było spotkać się z Annabelle, Lillian, Evie i Daisy, a także poznać nowych bohaterów – Rafe’a Bowmana i jego oblubienicę. Zdradzę Wam coś – po raz kolejny jestem powieścią Lisy kompletnie zauroczona!

Lisa Kleypas w swoich romansach historycznych nigdy nie stylizuje języka na modłę XIX-wieczną. Nie przeszkadza to jednak poczuć klimatu tamtych czasów – pisarka przykłada dużą wagę do kreacji realiów, w których żyją jej bohaterowie. Podobnie jest z Pocałunkiem pod jemiołą – autorka przygotowała się do napisania tej książki, pilnując poprawności historycznej związanej z obchodami Bożego Narodzenia w Anglii w czasach wiktoriańskich. Poza tym piękny styl Lisy i jej dbałość o szczegóły pozwoliły mi poczuć magię świąt, które zorganizowały Paprotki. Pierwsze skrzypce gra oczywiście romans pomiędzy Rafe’m, bratem Lillian i Daisy, a Hannah. Rafe trochę przypominał mi tu Sebastiana St. Vincenta, który jest niewątpliwie moim ulubionym bohaterem męskim z tej serii, zatem od razu zapałałam sympatią także do niego. Hannah natomiast to urodzona piąta Paprotka – krnąbrna, odważna, z uporem trzymająca się swojego zdania, gotowa walczyć ze wszystkich sił o to, co kocha. Nie miałam więc szans – poznając ich historię, przepadłam z kretesem!

Polskie wydanie ostatniej części Wallflowers otrzymało przepiękną, zimową okładkę. Jestem naszemu rodzimemu wydawnictwu ogromnie wdzięczna za dbałość o oprawy książek – żadne inne serie romansów nie wyglądają tak pięknie jak te autorstwa Lisy Kleypas (choć nie da się ukryć, że niestety nie nawiazują do epoki wiktoriańskiej). A kiedy dodamy do tego wciągające historie, otrzymujemy lektury idealne na każdą porę roku. Ale Pocałunek pod jemiołą polecam Wam wyjątkowo na teraz – to bardzo nastrojowa, romantyczna historia o magii świąt. Oraz o miłości, która pojawia się znienacka i potrafi wywrócić świat do góry nogami. Książkę tę można poznać niezależnie od znajomości poprzednich tomów Paprotek, niemniej osobiście polecam przeczytać serię w odpowiedniej kolejności. Nie zawiedziecie się! 

Tytuł oryginalny: A Wallflower Christmas
Seria: Wallflowers #4.5
Ilość stron: 200
Data wydania: 28 listopada 2017
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:



Moje recenzje poprzednich części:

#1 Sekrety letniej nocy – historia Annabelle




A tak już całkowicie poza tematem ostatniej części serii – dla tych, którzy obserwują mojego bloga nie będzie to niespodzianką. Otóż rok temu, 5 grudnia 2016, opublikowałam pierwszą recenzję po ośmiomiesięcznej przerwie w blogowaniu. Tą recenzją była właśnie opinia o... Sekretach letniej nocy Lisy Kleypas! Tak, to właśnie Lisa wyciągnęła mnie z czytelniczego kryzysu. Nie ma więc drugiej takiej autorki, której dałabym większy kredyt zaufania. Cieszę się, że w ciągu tego roku miałam okazję poznać wszystkie części serii – jest to dosyć niespotykane, kiedy spojrzymy na niedokończone sagi i trylogie, które wydawcy zwyczajowo porzucają w połowie. Tym bardziej więc cieszę się, że książki Lisy pojawiają się regularnie na naszym rynku. W sumie nie dziwi mnie to – ta kobieta umie pisać! Naprawdę polecam Wam jej twórczość :) 

04 kwietnia 2017

„Wiosna pełna tajemnic” Lisa Kleypas


Po raz kolejny powiem Wam, że jestem absolutnie i obłędnie zakochana w twórczości Lisy Kleypas. Ta autorka tworzy książki specjalnie dla mnie! Dotychczas tylko jeden jej tytuł nie przypadł mi do gustu, żadnemu autorowi nie daję więc takiego kredytu zaufania, jak Lisie! Kiedy w moje ręce trafiła czwarta część Paprotek, wiedziałam, że spędzę przy tej lekturze bardzo przyjemne wieczory. Nie myliłam się!

Daisy Bowman to ostatnia z czwórki przyjaciółek, której trzeba znaleźć męża. Z Daisy jest jednak pewien problem – dziewczyna bardziej preferuje spędzanie czasu z nosem w książce niż udział w wieczorkach towarzyskich w celu znalezienia konkurenta do swojej ręki. Jej marzycielska, spokojna natura wprawia jej ojca we wściekłość, w końcu więc pan Bowman informuje swoją córkę, że jeśli w ciągu najbliższych tygodni nie znajdzie sobie narzeczonego, będzie zmuszona poślubić zaufanego pracownika Bowmana. Problem polega jednak na tym, ze Daisy pamięta ów młodzieńca jako niezbyt przystojnego, chłodnego bufona. Jak więc tak delikatna z natury dziewczyna miałaby poślubić praktycznego, oschłego karierowicza? Do akcji w poszukiwanie męża włączają się wszyscy jej najbliżsi. I wtedy Daisy poznaje czarującego mężczyznę, który wywraca jej świat do góry nogami. Jakież jest więc jej zdziwienie, gdy tożsamość obcego wychodzi na jaw! 

Fabuła Wiosny pełnej tajemnic wydaje się oklepana, ale wciągnęłam się w tę opowieść całkowicie. Nie jest co prawda tak dobra, jak trzeci tom serii (Zimowy ślub to geniusz!), ale nie można jej odmówić magii. Wyjątkowo polubiłam Daisy (to taki typ XIX-wiecznego mola książkowego), a i jej amant miał w sobie coś interesującego. Ich perypetie okazały się miłą odskocznią od codzienności, z zapartym tchem śledziłam ich losy i byłam bardzo ciekawa, jaką tajemnicę skrywa główny bohater. Autorka po raz kolejny z typową dla swojej prozy lekkością przedstawia obraz XIX-wiecznej angielskiej prowincji i choć nie da się ukryć, że dosyć luźno podchodzi do ówczesnych konwenansów i etykiety, wciąż są one powodem, dla których los kobiety zależy od dobrego ożenku i jest ograniczany z powodu towarzyskich wymogów. Co do polskiego wydania, nie mogę ścierpieć obrzydliwej wręcz okładki, która w żaden sposób nie nawiązuje do czasów trwania akcji powieści, a i tłumaczenie oryginalnego tytułu (Scandal in Spring) pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście treść Wiosny pełnej tajemnic całkowicie mnie usatysfakcjonowała i przyznam, że ciężko mi jest rozstać się z paprotkami – ich historie są pełne pasji i romantyzmu, i jestem pewna, że jeszcze nie raz do nich wrócę. Oby więcej takich romansów historycznych! Dlatego też bardzo szczerze polecam Wam wszystkie książki Lisy Kleypas! 

Tytuł oryginalny: Scandal in Spring 
Seria: Wallflowers #4
Ilość stron: 312
Data polskiego wydania: 21.03.2017
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opis wydawcy: KLIK

Każdą książkę z serii można czytać jako osobną opowieść, choć oczywiście poznanie historii bohaterek w powyższej kolejności przyniesie najwięcej satysfakcji i pozwoli zrozumieć wszystkie powiązania pomiędzy bohaterami :)

14 stycznia 2017

„Zimowy ślub” Lisa Kleypas


Czy wspominałam Wam, że kocham twórczość Lisy Kleypas? Niezliczoną ilość razy, wiem. Gdybym jednak miała wybrać tytuł, za który kocham ją najmocniej, chyba byłby to trzeci tom Paprotek. Devil in Winter absolutnie zawładnął moim sercem!

Evangeline Jenner pragnie uciec od swojej rodziny, która liczy na przejęcie majątku po śmierci jej ojca. A jedynym sposobem, by to osiągnąć, jest jak najszybsze wyjście za mąż. Młoda kobieta nie ma najmniejszych złudzeń, że kiedykolwiek spotka swojego księcia z bajki, postanawia więc zaproponować małżeństwo jednemu z najbardziej zdegenerowanych mężczyzn, jakiego zna – osławionemu hulace, wicehrabiemu St. Vincentowi. Oboje są zdesperowani – ona potrzebuje wolności i bezpieczeństwa, on jej pieniędzy. Czy Evie poradzi sobie u boku mężczyzny, któremu za żadne skarby nie powinna zaufać?

Trzecia część Wallflowers okazała się objawieniem! Choć na początku byłam zniesmaczona wyborem głównego bohatera, szybko o tym zapomniałam – historia wciągnęła mnie bez reszty. Historia Evie jest słodka, wzruszająca, zaskakująca i pikantna, a przy tym chwyta za serce i nie pozwala na odłożenie lektury nawet na chwilę. Nie mogłam się skupić na niczym innym w ciągu dnia – wszystko sprowadzało się do tego, aby ponownie sięgnąć po książkę i poznać dalsze losy bohaterów. Dawno nie byłam tak pochłonięta przez powieść! I dawno już żadnej książki nie pokochałam tak, jak Zimowego ślubu. Może więc dlatego tak bardzo irytuje mnie nasze polskie tłumaczenie tytułu – oryginalny Devil in Winter ma w sobie charakter, którego brakuje polskiemu przekładowi. 

Podsumowując – nie znajduję w trzeciej części Paprotek ani jednego minusika, nawet najmniejszego. Wszystko w tej historii mnie zachwyca i wzbudza ogromne emocje – śmiałam się i płakałam razem z bohaterami, przeżywałam ich przygody z zapartym tchem i jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do tej lektury. Lisa Kleypas bezpowrotnie wspięła się na szczyt moich ulubionych pisarek, rozbudzając moją wyobraźnię i dostarczając mi ogromnej satysfakcji z przeczytania jej książki. Polecam po tysiąckroć!


Tytuł oryginalny: Devil in Winter 
Seria: Wallflowers #3
Ilość stron: 336
Data polskiego wydania: 13.10.2016
Tłumaczenie: Teresa Komłosz
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:

12 grudnia 2016

„Jesienne zauroczenie” Lisa Kleypas


Druga część Paprotek Lisy Kleypas to jeden z najgorętszych romansów historycznych, jaki miałam okazję przeczytać (a przeczytałam ich sporą ilość!). Zawdzięczać to możemy niezwykle temperamentnej parze bohaterów – krnąbrnej, niepokornej Lillian oraz oschłemu, stanowczemu lordowi Westcliffowi. Ach, cóż to za wybuchowa kombinacja! 

Kiedy Annabelle w końcu pożegnała stan panieński, w drugiej kolejności do zamążpójścia znalazła się młoda Amerykanka, Lillian Bowman. Jednak jej szokujące zachowania i temperament nieodpowiedni dla eleganckiej, dobrze urodzonej panny, stanowią istotny problem w znalezieniu dla niej arystokratycznego konkurenta. Miłość jednak rządzi się własnymi prawami, a uczucia nigdy nie dadzą się zakuć w okowy konwenansów. 

Po raz kolejny Lisa Kleypas udowadnia, że jest mistrzynią pióra – w drugiej części Paprotek podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej, tworząc nie tylko wspaniałe kreacje bohaterów, ale także snując szaloną, pełną namiętności opowieść o czymś więcej, niż tylko o pożądaniu. Historia ma w sobie wspaniały humor i gorące, wywołujące szybsze bicie serca sceny, a także magię, która nie pozwala odłożyć lektury aż do ostatniej strony. Próżno szukać w tej opowieści minusów – może poza jednym: szkoda, że ta historia tak szybko się kończy!

Podsumowując – jestem zachwycona, rozkochana i absolutnie wierna twórczości Lisy Kleypas. Moim zdaniem nie ma drugiej tak dobrej autorki romansów historycznych, a jej seria Wallflowers pnie się na szczyt moich najukochańszych książek. Jesienne zauroczenie polecam wszystkim Paniom, które uwielbiają rumienić się podczas lektury – przy bohaterach tej opowieści szybsze bicie serca gwarantowane! 


Tytuł oryginalny: It Happened one Autumn 
Seria: Wallflowers #2
Ilość stron: 392
Data polskiego wydania: 21.07.2016
Tłumaczenie: Agnieszka Myśliwy
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:


05 grudnia 2016

„Sekrety letniej nocy” Lisa Kleypas


Lisa Kleypas nigdy mnie nie zawodzi, po jej książki mogę więc sięgać w ciemno. I tym razem autorka udowodniła, że jest mistrzynią pióra – stworzyła cykl romansów historycznych Wallflowers, które nie tylko mnie w sobie rozkochały, ale i wyrwały z trwającego ponad pół roku kryzysu czytelniczego! Sekrety letniej nocy to pierwsza część Paprotek.

Historia rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku w Anglii. Piękna acz uboga Annabelle musi jak najszybciej znaleźć dobrze sytuowanego męża, aby uratować rodzinę przed nędzą. Jej wybranek musi być jednak nie tylko bogaty, ale i winien pochodzić z arystokracji. Dlaczego więc jej serce tak niebezpiecznie reaguje na przystojnego syna rzeźnika, który w nieprzystający dżentelmenowi sposób dorobił się wielkiej fortuny? Simon Hunt bowiem zupełnie nie odpowiada jej wyobrażeniom o wymarzonym ukochanym, lecz cóż począć – serce nie sługa!

Bohaterowie są kapitalni – po raz kolejny autorka pokazuje, z jaką łatwością przychodzi jej kreowanie pełnokrwistych, realistycznych postaci, które łatwo polubić. Akcja powieści rozwija się powoli, by stopniowo nabierać tempa i podgrzewać atmosferę. Dopiero przy ostatnich stu stronach opowieść odrobinę zwalnia, niestety pojawia się kilka nużących momentów, lecz historia nieubłaganie kieruje nas ku finałowi, który pozostawia czytelnika usatysfakcjonowanym. Oczekiwania wobec gorących scen także zostają spełnione – Lisa ma dar do tworzenia pikantnych i smakowitych momentów ociekających erotyzmem i romantycznością. 

Podsumowując – tom otwierający Paprotki oceniam jako bardzo dobry. Poza kilkoma nudniejszymi momentami, książkę czytałam z ogromną przyjemnością, nie mogąc się doczekać finału opowieści. Wykreowane postaci bardzo przypadły mi do gustu, gorące sceny pozostawiły rumieniec na twarzy, a humor dopisujący bohaterom udzielił się także mnie, przez co nieustannie chichotałam podczas lektury. Słowem: POLECAM!


Tytuł oryginalny: Secrets of a Summer Nights 
Seria: Wallflowers #1
Ilość stron: 384
Data polskiego wydania: 24.03.2016
Przełożyła: Agnieszka Myśliwy
Wydawca: Prószyński i S-ka
Opis wydawcy: KLIK

Moja ocena:

24 sierpnia 2014

"Bez pamięci" Lisa Kleypas

„Ona nie pamięta, kim była… On jest jedynym mężczyzną, któremu może zaufać…

Oszałamiająco piękna kobieta budzi się w łożu nieznajomego; cudem uratowana z lodowatych wód Tamizy, niczego nie pamięta. Okazuje się, że po wypadku trafiła pod opiekę enigmatycznego, czarującego Granta Morgana. Jej życie jest teraz w jego rękach, a ona w głębi serca podejrzewa, że z kimś ją pomylono…

Jako jeden z najbardziej pożądanych, a jednocześnie nieosiągalnych kawalerów w Londynie, Grant Morgan wie wszystko o kobietach. Ta, która znalazła się w jego ramionach, wydaje się tak niewinna, tak krucha, że musi ulec jej urokowi. Obdarzywszy tajemniczą piękność uczuciem, postanawia rozwikłać zagadkę jej przeszłości i odkryć prawdę, jakakolwiek by ona nie była…”


Detektyw Grant Morgan zostaje wezwany nad Tamizę, gdzie z lodowatych wód rzeki wyłowiono ciało młodej kobiety. Po przybyciu na miejsce okazuje się, że niewiasta żyje, a Grant rozpoznaje w niej osławioną królową półświatka – Vivien Duvall. Mężczyzna postanawia zabrać ją do swojego domu i wzywa lekarza. Okazuje się, że młoda kobieta doznała amnezji i nie pamięta niczego ze swojej przeszłości. Morgan podejrzewa, że ktoś nastaje na życie kurtyzany i zrobi wszystko, by rozwikłać zagadkę niedoszłego morderstwa. Najbardziej jednak pragnie dowiedzieć się prawdy o damie, która przebywa w jego domu…

źródło
Jak już wspominałam nie raz, po książki Lisy Kleypas mogę sięgać w ciemno. Jej romanse historyczne są jakby napisane specjalnie dla mnie – nawet najsłabsza historia chwyta mnie za serce i nie puszcza, nim nie dobrnę do ostatniej strony powieści. Tak się stało i tym razem. Bez pamięci to pierwsza część serii Bow Street Runners, w której autorka opowiada o osławionych, londyńskich detektywach, a akcja książki rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku. Okładka polskiego wydania mieści się w tej samej konwencji, w której została wydana seria o siostrach Hathaway, a także dwa inne romanse historyczne, które już miałam okazję zrecenzować – W teatrze uczuć i Wołanie miłości. Muszę przyznać jednak, że Bez pamięci jest o wiele lepsze od dwóch wyżej wymienionych tytułów.

Śledztwo jest w tej historii głównym, najważniejszym wątkiem – Grant chce odkryć, kto nastaje na życie kobiety, którą uratowano z wód Tamizy, a jednocześnie pragnie poznać prawdę o niej samej: czy utrata pamięci naprawdę ją zmieniła, czy kobieta – jako znana, przebiegła kurtyzana – tylko z nim pogrywa. Romans pomiędzy tą dwójką to równie ważna część książki, ale nie tak dominująca, jak w przypadku typowych romansów – Lisa Kleypas zawsze dużo uwagi poświęca na opisy otoczenia, zbudowanie odpowiedniej oprawy oraz wykreowanie dobrych bohaterów, którzy będą dopełnieniem historii wielkiej miłości. I tutaj otrzymaliśmy niezwykle realną wizję XIX-wiecznego Londynu, choć oczywiście nie jest ona pozbawiona wad – jedną z nich będzie całkowicie nowoczesny język, jakim posługują się bohaterowie. Mimo to gdy spojrzę na tę książkę jako całość, muszę przyznać, że ten mankament mi nie przeszkadzał.

Bez pamięci to jedna z ciekawszych powieści Lisy Kleypas – dobrze rozbudowany wątek kryminalny i wątek romansowy doskonale się ze sobą splotły, tworząc interesującą mieszankę. Główni bohaterowie wykreowani są wspaniale, uroki Londynu sprzed dwustu lat także dostarczają czytelnikowi wielu przyjemności, a ponad tym wszystkim mamy tajemnicę, którą bardzo chcemy rozwikłać. Nie ukrywam, że przeczuwałam, jaki finał zaserwuje autorka. Nie przeszkodziło mi to jednak w śledzeniu poczynań bohaterów i przeżywania ich przygód z zapartym tchem. Bez pamięci to przyzwoity romans historyczny z elementami powieści kryminalno-detektywistycznej. Dzieła Lisy Kleypas polecam przede wszystkim tym Paniom, które lubią historie o namiętnej, nierzadko zakazanej miłości. Bez pamięci otrzymuje ode mnie ocenę 4+/6, a ja z niecierpliwością oczekuję na Bez skrupułów – kontynuację serii Bow Street Runners!

Original: Someone to Watch Over Me (Bow Street Runners #1)
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 8.04.2014
Ilość stron: 320

Książka bierze udział w akcji Sierpień miesiącem romansów :)

Inne przeczytane przeze mnie powieści Lisy:

Seria Siostry Hathaway:
#1 "Wyjdź za mnie" 4+/6
#2 "Uwiedź mnie" 3+/6
#3 "Pokochaj mnie" 5/6
#4 "Zaufaj mi" 3/6
#5 "Znajdź mnie" 6/6!

Oraz:

27 maja 2014

"W teatrze uczuć" Lisa Kleypas

„Lady Madeline Matthews woli okryć się hańbą niż poświęcić wolność. Aby uniknąć małżeństwa ze starzejącym się rozpustnym lordem, szuka towarzystwa Logana Scotta – burzliwy romans z aktorem, właścicielem teatru i notorycznym kobieciarzem bez wątpienia sprowadzi na nią potępienie w oczach towarzystwa i wybawi od niepożądanego mariażu.


Logan to w rzeczywistości niezwykle skryty mężczyzna dręczony przeszłymi zdradami. Tymczasem bezpośrednia mała kokietka, całkowicie zagubiona w londyńskim wielkim świecie, zakłóca jego spokój radosną energią, urokiem i nieskalanym pięknem. Niewinny pocałunek przeradza się w coś więcej, coś zachwycającego i prawdziwego. Czy Logan i Madeline odnajdą w sobie odwagę, by w imię miłości zrzucić maski, za którymi się ukrywają?”


Po powieści Lisy Kleypas sięgam zawsze wtedy, gdy jestem spragniona niezobowiązującej lektury w postaci dobrego romansu historycznego, który przyniesie ze sobą chwile zapomnienia i odprężenia. W teatrze uczuć to kolejne dzieło mojej ulubionej amerykańskiej pisarki, którego akcja rozgrywa się w latach 30 XIX wieku w Anglii. 

źródło
Jak już wspominałam nie raz, Lisa ma niezwykły dar opowiadania – jej powieści są pełne magii i tajemnicy, a język jest miły, lekki i obrazowy. Autorka z niezwykłą zręcznością potrafi nakreślić realia życia w XIX wieku, wciągając czytelnika w świat pełen konwenansów, ukrytych pragnień i sekretów skrywanych przez wykreowanych bohaterów. Sylwetki postaci to także niezwykle silny atut powieści W teatrze uczuć, gdzie zarówno główna bohaterka, Madeline, jak i Logan, to osobowości wielowymiarowe, plastyczne, targane różnymi emocjami oraz pragnieniami, posiadające indywidualne cechy charakteru. Nie są to jednak bohaterowie idealni – popełniają błędy i właśnie dzięki temu stają się bardziej realni, bardziej ludzcy. 

Nie ukrywam jednak, że mam mieszane uczucia w stosunku do niektórych zachowań bohaterów. Wiem, że nie są idealni i mają prawo popełniać błędy, ale w pewnym momencie ich działania wydawały mi się wymuszone, wręcz śmieszne. Oczywiście rozumiem tutaj zamysł autorki, by utrudnić im życie i skomplikować relacje pomiędzy nimi, ale czy w pewnym momencie zwyczajne nieporozumienia nie zamieniają się w ostentacyjną, zatwardziałą ignorancję? Czy nie dałoby się tej opowieści skierować nieco na inne tory, pogłębić konflikt jakimś wyjątkowym wydarzeniem, zagrać na emocjach czytelnika, by potem zaskoczyć go finałem? Niestety tutaj zakończenie było bardzo przewidywalne, a wyjaśnienie konfliktu – zbyt proste.

Mimo to pragnę zaznaczyć, że W teatrze uczuć to lektura przyjemna i pomimo typowej przewidywalności – ciekawa. Dlatego też szczerze polecam ją fankom romansów historycznych, a zwłaszcza tym osobom, które miały już styczność z twórczością Lisy. Wbrew denerwującemu zachowaniu Madeline i Logana, oceniam tę powieść pozytywnie, gdyż spędziłam przy niej kilka udanych godzin – książka pani Kleypas pozwoliła mi zapomnieć o codziennych obowiązkach i dała możliwość przeniesienia się w czasie do XIX wieku, gdzie byłam świadkiem narodzin wielkiej, budującej miłości. W teatrze uczuć polecam romantycznym duszyczkom i daję ocenę 4-/6.

Original: Because You're Mine (Capital Theatre #2)
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 29.10.2013
Ilość stron: 368

Na koniec dodam tylko, że W teatrze uczuć, według zagranicznych stron, jest drugą częścią serii Capital Theatre. Pierwsza część nie została jednak wydana w Polsce. Na szczęście z opisów na Goodreads wynika, że można wszystkie tytuły trylogii traktować jako powieści jednotomowe :)

Poniżej przedstawiam listę wszystkich przeczytanych przeze mnie książek Lisy Kleypas, z podlinkowaniem do recenzji i oceną obok tytułu:
Seria Siostry Hathaway:
#1 "Wyjdź za mnie" 4+/6
#2 "Uwiedź mnie" 3+/6
#3 "Pokochaj mnie" 5/6
#4 "Zaufaj mi" 3/6
#5 "Znajdź mnie" 6/6
Inne:
-> "W teatrze uczuć" 4-/6 <-
W sumie przeczytałam 8 powieści jej autorstwa ^^

22 kwietnia 2014

"Wołanie miłości" Lisa Kleypas

„Kiedy Lucinda otwiera oczy, po tym jak Heath Raine uratował ją z rwącego nurtu lodowatej rzeki, ze zdumieniem stwierdza, że jest w objęciach przystojnego nieznajomego o bardzo złej reputacji – mężczyzny, z którym nie powinna mieć żadnych kontaktów, gdyż zabraniają jej tego reguły społeczne i jej własne ostrożne serce. Ale przypadkowe spotkanie roznieca w niej nieodparte pragnienie, które może skończyć się tylko kłopotami. Przecież Lucinda jest zaręczona z człowiekiem bogatym i zajmującym wysoką pozycję w elitach stanu Massachusetts, dlatego nawet cień skandalu mógłby ją zrujnować. Pomimo usilnych starań Lucindy, by stłumić uczucia do czarującego awanturnika, Heath stanowi dla niej pokusę, której nie może się oprzeć…”


Lisa Kleypas to niewątpliwie jedna z moich ulubionych pisarek – kiedy kilka lat temu wpadła w moje ręce jej powieść Namiętność, stałam się fanką jej twórczości. Dziś mogę pochwalić się posiadaniem wszystkich powieści Lisy wydanych w Polsce, z których większość została opublikowana przez wydawnictwo Prószyński i S-ka. Wołanie miłości to jedna z pierwszych książek napisanych przez tę niezwykle utalentowaną, amerykańską pisarkę. Powieść została wydana w Stanach w 1988 roku, a u nas pojawiła się w maju zeszłego roku. Przyznam szczerze, że jak na początki twórczości, autorka stworzyła niesamowicie wciągającą opowieść o miłości, uprzedzeniach i dumie, a wszystko to zgrabnie wplotła w realia drugiej połowy XIX wieku w Ameryce, tuż po zakończeniu wojny secesyjnej.

Bohaterowie powieści – Lucy i Heath – to osoby o silnych charakterach, w dodatku pochodzący z całkowicie różnych światów, co nadaje ich związkowi pewnej pikanterii. On pochodzi z Południa, ona z Północy i choć wojna się skończyła, wciąż w ludziach żywe były wspomnienia tamtych wydarzeń. Kiedy więc Heath przeniósł się na wrogą Północ, nie mógł liczyć na uprzejmość i zrozumienie – dla mieszkańców miasteczka, w którym Lucy się wychowała, był brudnym południowcem niewartym najmniejszej uwagi. Wkrótce jednak los splótł drogi dwójki głównych bohaterów – tak właśnie zaczyna się ta zamknięta w jednym tomie opowieść. 

Tym, co mnie szczególnie urzekło, okazał się charakter głównej bohaterki – z niemałym zaskoczeniem odnalazłam w niej odrobinę siebie samej. Być może dlatego perypetie dziewczyny były mi szczególnie bliskie i zatraciłam się w lekturze bez reszty. Nie ukrywam jednak, że przy pierwszych kilku rozdziałach miałam wrażenie, że akcja rozwija się zbyt szybko. Pamiętałam jednak, że Wołanie miłości to jedna z pierwszych książek Lisy, więc starałam się być wyrozumiała. Niepotrzebnie – w pewnym momencie opowieść tak mnie wciągnęła, że przestałam zwracać uwagę na niedociągnięcia. A po skończonej lekturze poczułam, że mogłabym przeczytać jeszcze więcej, żeby tylko poznać dalsze losy Lucy i Heatha – zwłaszcza, że poza historią ich uczucia otrzymałam także sporo informacji o wojnie secesyjnej i o nastrojach społecznych tuż po zakończeniu konfliktu. 

Lisa Kleypas stworzyła wciągającą opowieść o zakazanym uczuciu i o wierze we własne przekonania. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że romanse historyczne nie są literaturą najwyższych lotów i można im zarzucić m.in. przewidywalność, to jednak nie ukrywam swojej sympatii dla książek tego rodzaju i chętnie po nie sięgam. Powieści Lisy wyróżniają się prostym, obrazowym językiem, wyczuciem smaku i dokładnością w oddaniu realiów dawnych czasów, a przede wszystkim świetną kreacją bohaterów. Jedyne zastrzeżenie z mojej strony – poza infantylnym tytułem – dotyczy polskiego wydania, gdzie zaobserwowałam błędy edytorskie w postaci braku rozdzielności pomiędzy scenami (przez co czytelnik podczas lektury nagle odkrywa, że z jednej sceny przeniósł się do drugiej, choć nie było żadnego podziału, odstępu pomiędzy akapitami itp.). Jest to jednak uwaga techniczna, która nie wpływa na moją ocenę powieści Lisy. Komu mogę polecić Wołanie miłości? W zasadzie każdemu, kto lubi dobrze skonstruowane romanse historyczne. Daję ocenę 4+/6.

Original: Love, Come to Me
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 28.05.2013
Ilość stron: 400

08 lutego 2013

"Znajdź mnie" Lisa Kleypas

„Ona ukrywa swoje uczucia, on jest znużonym życiem cynikiem…

Jako prawdziwa miłośniczka zwierząt i natury, Beatrix Hathaway zawsze lepiej czuła się w lesie niż na sali balowej. Zaczęła więc wierzyć, że jej przeznaczeniem jest przejść przez życie bez miłości. Czy właśnie taki los czeka ostatnią i najbardziej niekonwencjonalną z sióstr Hathaway? Kapitan Christopher Phelan jest przystojnym, odważnym żołnierzem, który po powrocie z frontu planuje ożenić się z przyjaciółką Beatrix, uwielbiającą życie towarzyskie i flirt Prudence Mercer. Zakochał się w niej korespondencyjnie, nie wiedząc, że to Beatrix była autorką listów, które podtrzymywały go na duchu na polu bitwy. Christopher wraca do domu, zdecydowany odnaleźć kobietę, którą pokochał, i podbić jej serce...”


W miłości jak na wojnie – zwykło się mówić. Lecz czy aby na pewno? Bea, najmłodsza z sióstr Hathaway, kocha zwierzęta i to dzięki niej Ramsay House zawsze pełne jest niecodziennych gości – od jeży i jaszczurek po kozy. Beatrix jednak, pomimo niecodziennych zainteresowań, jest piękna i inteligentna, lecz właśnie owe przyjaźnie ze zwierzętami nie pozwalają jej na odnalezienie się w wielkim świecie arystokracji. Kiedy więc jej przyjaciółka – śliczna i rozpuszczona panna Mercer – pokazuje dziewczynie list od kapitana Phelana, Bea pamięta jedynie drwinę i niechęć, których doświadczyła z jego strony dawno temu. A mimo to postanawia wyręczyć Prudence w odpisaniu na list mężczyźnie, który wyjechał na wojnę. Wkrótce korespondencja z Chrisem wymyka się dziewczynie spod kontroli – pomiędzy tą dwójką wyraźnie rodzi się zażyłość. Beatrix postanawia zerwać listowną znajomość, Christopher zaś jest zdeterminowany, by wrócić do Anglii i ożenić się z Pru – wszak wierzy, że to ona pisała do niego listy...

Znajdź mnie to ostatni tom serii o rodzinie Hathaway. Ostatni i – przyznaję otwarcie – najlepszy ze wszystkich! Byłam tym niezmiernie zaskoczona, bowiem część czwarta – Zaufaj mi – mocno mnie rozczarowała i nie miałam wielkich nadziei w stosunku do finałowego tomu. Okazuje się jednak, że musi coś być w imieniu Christopher (uwielbiam je! <3), gdyż opowieść o Bei i Chrisie pochłonęła mnie od pierwszych stron i po prostu nie mogłam się od niej oderwać (wynik – nieprzespana noc i nieprzytomny umysł następnego dnia). Ale od początku...

„Wróć, proszę, wróć do domu i znajdź mnie”

Przede wszystkim zaskoczyła mnie niesamowita dojrzałość i pewność w kreacji głównego bohatera – autorka z wprawą oraz znawstwem przedstawia czytelnikom mężczyznę, który musi walczyć z demonami przeszłości i własnymi słabościami. Lisa kreuje całkiem realistyczny obraz wojny – słyszymy jęki umierających, wystrzały armatnie, a także towarzyszący im strach i ból. Wszystko to kumuluje się w Christopherze, który wraca do kraju całkowicie odmieniony. Portret psychologiczny tego mężczyzny naprawdę mnie zachwycił – oto mamy przed sobą doświadczonego przez los, poranionego na ciele i duszy człowieka, który musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przeciwieństwem jest piękna, delikatna Bea, która pomimo posiadania wiedzy na temat wojny jedynie z pism i listów Chrisa, jest pełna współczucia i zrozumienia dla tego szorstkiego mężczyzny, zdaje się naprawdę rozumieć jego ból.

Język i styl powieści po raz kolejny udowadnia, z jaką lekkością przychodzi Lisie pisanie o dawnych czasach. Nie potrzebujemy szczegółowych informacji i przytaczania faktów z historii XIX-wiecznej Anglii, by poczuć ducha tamtej epoki (nawet jeśli język, jakim posługują się bohaterowie, w najmniejszym stopniu nie został wykreowany na stary). Dominuje natomiast humor, bardzo dużo dobrego humoru – momentami chichotałam nad lekturą jak mały podlotek, by w następnej chwili mieć w oczach łzy wzruszenia. Historia Bei i Chrisa jest szalenie romantyczna, osnuta jakimś nierzeczywistym, baśniowym klimatem – a to, przyznam, jest niespotykane w twórczości Lisy. Oczywiście jej powieści zawsze są romantyczne i dobrze napisane, ale... dopiero przy Znajdź mnie naprawdę poczułam tę magię! Choć nie ukrywam, że pod koniec książki miałam niepokojące wrażenie, jakoby napięcie trochę opadło, a dynamika powieści lekko wyhamowała. Nie zmieniło to jednak mojego nastawienia do książki i ostatecznych wrażeń po skończonej lekturze – mogłam jedynie westchnąć i rzec: "WOW!"

Znajdź mnie to opowieść o zaufaniu, wsparciu i miłości, która rodzi się w najmniej spodziewanym momencie. To opowieść o tym, że kochać znaczy zrozumieć. Miłość, według powieści Lisy, buduje, odmienia, wnosi na wyżyny. Osobiście pokochałam dwójkę głównych bohaterów oraz ich perypetie. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do lektury ostatniej części tej serii – to książka z rodzaju tych, które nigdy się nie nudzą: bardzo zmysłowa, bardzo kobieca, ale i niepozbawiona męskiego uroku oraz siły, która równoważy romans z wątkiem obyczajowym i nieśmiałymi, ale porządnie nakreślonymi elementami batalistycznymi. To naprawdę godne zwieńczenie pięciotomowej serii! Polecam więc tę powieść każdej z Was – dajcie się porwać przystojnemu kapitanowi Phelanowi oraz uroczej pannie Hathaway i jej szalonej rodzinie. Ufam, że się nie zawiedziecie! A ja daję tej cudownej opowieści ocenę 6/6!
  
Original: Love in the Afternoon
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 17.05.2012
Stron: 331



Cała seria:


#2 Uwiedź mnie 3+/6
#3 Pokochaj mnie 5/6
#4 Zaufaj mi 3/6
 #5 Znajdź mnie 6/6 

PS Na koniec dodam tylko, że cieszę się, iż wydawnictwo Prószyński właśnie tak zatytułowało wszystkie części, nie tłumacząc angielskich tytułów dosłownie. Każdy z tych polskich odpowiedników jest kwintesencją danej historii, a czytelnik zrozumie ich przesłanie po przeczytaniu danego tomu. Dodam także – już nie pierwszy raz – że każdą z tych części można czytać osobno. Polecam serdecznie :)

02 sierpnia 2012

"Pokochaj mnie" Lisa Kleypas

"Trzecia część cyklu o rodzinie Hathaway.

Poppy Hathaway kocha swą niekonwencjonalną rodzinę, lecz tęskni za normalnością. Los jednak stawia na jej drodze Harry’ego Rutledge’a, enigmatycznego hotelarza i wynalazcę. Harry dysponuje ogromnym majątkiem, przyjaźni się z najwyżej postawionymi osobami w państwie i prowadzi tajemnicze, niebezpieczne interesy. Gdy flirt naraża na szwank jej reputację, Poppy zdumiewa wszystkich, przyjmując jego oświadczyny – i odkrywa, że świeżo poślubiony mąż darzy ją namiętnością, lecz nie miłością. Harry był gotów zaryzykować wiele, by zdobyć rękę Poppy – ale nie miłość. Przez całe życie trzymał świat na dystans… Jednak jego przenikliwa, urzekająca młoda żona pragnie nią być w każdym znaczeniu tego słowa. Pożądanie narasta, a w mroku czai się wróg. Chcąc zatrzymać Poppy u swego boku, Harry będzie musiał zaryzykować prawdziwy związek ciał i dusz..."


Poppy, trzecia z sióstr Hathaway, to niewątpliwie najpiękniejsza dziewczyna w całej rodzinie i jednocześnie prawdopodobnie najbardziej niedoceniona przez społeczeństwo, które nie toleruje kobiet o przenikliwych umysłach i odważnych poglądach. Bohaterka od trzech sezonów próbuje swoich sił w towarzystwie, lecz wciąż spotyka ją rozczarowanie – żaden z kawalerów nie jest dla niej odpowiedni, ba! żaden nawet nie stara się o śliczną Hathaway'ównę. Kiedy więc Poppy poznaje jednego z młodych arystokratów, który wyznaje jej uczucie, jest zachwycona i odwzajemnia miłość młodzieńca. A później spotyka tajemniczego pana Rutledge'a, właściciela hotelu i wszystko w jej życiu ulega gwałtownej zmianie...

Trzeci tom serii Lisy Kleypas okazał się dla mnie niezwykłym zaskoczeniem, bowiem nieco przygaszona po lekturze Uwiedź mnie, nie miałam wielkich nadziei w stosunku do Pokochaj mnie. Okazało się jednak, że Lisa stworzyła powieść, która z nawiązką rekompensuje niedociągnięcia poprzedniej części – niesamowita historia Poppy wciągnęła mnie bez reszty i pobudziła wyobraźnię, by ostatecznie nie pozwolić na opuszczenie świata wykreowanego przez pisarkę jeszcze długo po skończonej lekturze! Jak to możliwe?

Mniemam, iż muszę od razu przejść do sedna, gdyż to ono najlepiej scharakteryzuje powieść, jaką dziś przyszło mi zrecenzować. Mam tu na myśli stosunek bohaterów do siebie nawzajem. Miałam okazję poznać już niejedną sagę rodzinną, widziałam też niezliczoną ilość filmów o rodzinnej miłości i więzach krwi, ale dotychczas jeszcze żaden utwór, czy to literacki czy kinowy, nie przekonał mnie do wyciągnięcia następujących wniosków. Lisie Kleypas się to udało – wykreowała bohaterów, których więzy krwi nie są tylko pustą nazwą, elementem fabuły, lecz namacalną więzią pomiędzy postaciami, którą wręcz wyczuwa się od pierwszej strony lektury. Miłość, jaka połączyła rodzinę Hathaway oraz wżenionych w nią mężczyzn sprawia, że z zazdrością obserwowałam perypetie bohaterów i coraz silniej przeżywałam wszystkie sytuacje i problemy, z jakimi przyszło się zmierzyć nie tylko Poppy, ale i jej rodzeństwu. Autorka pokazuje, że rodzina i oparcie z jej strony jest najcenniejszym darem w życiu, że warto dbać o bliskich i poświęcać się dla nich. Podkreśla, jak istotna jest świadomość posiadania bliskich, na których można liczyć w każdej sytuacji. Dlatego tym smutniejsza będzie później konkluzja, która uświadamia nam, że tak naprawdę niewielu ludzi może pochwalić się tak zżytą i kochająca się rodziną.

Bardzo spodobała mi się kreacja Poppy – to chyba ostatecznie moja ulubiona bohaterka tej serii, choć mogłaby konkurować z Amelią, z którą czuję silniejszą więź ze względu na podobieństwa naszych charakterów. Poppy jednak jest taką kobietą, jaką ja chciałabym być – odważną, inteligentną, świadomą swoich możliwości i przede wszystkim piękną. Także Harry Rutledge nie jest bohaterem, o którym łatwo się zapomina – jego głównym atutem będzie przede wszystkim aura tajemniczości, która go otacza i nie pozwala do końca wysnuć wniosków co do jego charakteru. Myślę, że zakończenie książki także niejedną osobę zaskoczy i tym bardziej przekona, podobnie jak i mnie, że kolejna część serii – Zaufaj mi – będzie niezwykle emocjonująca!

Tak, Pokochaj mnie to godna kontynuacja, która stanowczo podniosła notowania tej serii w moich oczach. Śmiało mogę powiedzieć, iż ten tom jest lepszy nawet od jedynki – choć lubię Amelię i Cama, to Poppy i Harry przypadli mi do gustu o wiele bardziej, budząc we mnie nie tylko silne uczucia, ale także wiarę w to, iż romans historyczny jest niesprawiedliwie oceniany i klasyfikowany jako powieść niskich lotów. Czasem wystarczy dobrze poszukać, by znaleźć dzieła warte przeczytania – dzieła, które pobudzą wyobraźnię i zmuszą do refleksji. Historia Poppy Hathaway bowiem zadaje czytelnikowi jedno proste pytanie – czy jesteś na tyle silna, by walczyć o prawdziwą miłość? Na to pytanie każda z Was musi odpowiedzieć sobie sama... A ja daję książce w pełni zasłużoną ocenę 5/6!

Original: Tempt me at Twilight
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 24.11.2011

Cała seria: 



#3 Pokochaj mnie
#4 Zaufaj mi
#5 Znajdź mnie 

Jest i trailer :)
 

31 lipca 2012

"Uwiedź mnie" Lisa Kleypas

"Porywająca historia zakazanej miłości i walki z namiętnością, która zdarza się tylko raz w życiu...

Kev Merripen pokochał piękną, dobrze urodzoną Winnifred Hathaway, gdy jej rodzina ocaliła go od pewnej śmierci. Ten przystojny Cygan skrywa jednak wiele tajemnic i obawia się, że jego mroczna przeszłość zniszczy delikatną, subtelną Win. Z całych sił zwalcza więc pokusę... a wkrótce okrutne zrządzenie losu odbiera mu ukochaną. Po kilku latach Win wraca do Anglii... Na miejscu dowiaduje się, że Kev stał się zgorzkniałym człowiekiem, który gwałtownie wypiera się ich miłości. A u jej boku pojawia się atrakcyjny, czarujący wielbiciel. Kev musi podjąć decyzję. Czy zmierzy się z niebezpieczną tajemnicą swego pochodzenia, aby nie utracić kobiety, która stała się dla niego sensem życia...?"


Głównego bohatera powieści Lisy Kleypas, Keva Merripena, poznajemy w poprzedniej części cyklu o siostrach Hathaway – Wyjdź za mnie. Kev to Cygan, którego niekonwencjonalna, angielska rodzina przygarnia pod swój dach, gdy chłopak był jeszcze bardzo młody. Nieufny i zamknięty w sobie Kev nigdy nie umiał otworzyć się przed innymi, z wyjątkiem jednej z sióstr Hathaway – Win. To ona sprawiła, iż jego życie nabrało sensu – tylko dla niej został w domu gadziów, godząc się na ich warunki życia. Wiele lat później oboje zaczynają rozumieć, że coś do siebie czują. Kiedy więc Win musi wyjechać do kliniki we Francji, by tam spróbować odzyskać zdrowie, ma nadzieję, że Merripen będzie na nią czekał, że w końcu przyzna się do uczuć i da jej nadzieję na wspólną przyszłość. Niestety Merripen woli zniszczyć siebie, niż przyznać się, że pragnie Winnifredy. Uważa, że wszystko dla niej byłoby lepsze od męża – Cygana.

Uwiedź mnie to sequel serii autorstwa Lisy Kleypas, w którym pisarka przybliża nam historię drugiej (po Amelii) siostry Hathaway. Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolona, iż miałam okazję najpierw przeczytać tom pierwszy (całkowicie przypadkowo, bo nie wiedziałam wcześniej, że Wyjdź za mnie otwiera cały cykl!), gdyż okazuje się, że wszystkie części są ze sobą silnie powiązane i nieznajomość faktów z poprzedniego tomu mogłaby pozbawić czytelnika pełnego zrozumienia sytuacji. Oczywiście książki Lisy są na tyle czytelne, że można traktować je jako oddzielne utwory, lecz dopiero w całości seria nabiera właściwego smaku i odpowiedniego tempa.

Szczególną uwagę pragnę zwrócić na kreację bohaterów – tak różnych od siebie, jak to tylko możliwe. Kev to silny, nieprzystępny i szorstki mężczyzna, do którego osobiście bałabym się podejść, natomiast Win to delikatna, czarująca młoda dama, której nie sposób nie pokochać. Razem stanowią niezwykłą, wręcz egzotyczną mieszankę, a ich przygody potrafią podnieść ciśnienie i wywołać rumieniec na twarzy. Ponadto pojawiają się bohaterowie poboczni, w większości znani z poprzedniej części – Amelia i młodsze siostry, Cam Rohan, o którym mieliśmy okazję przeczytać w Wyjdź za mnie oraz denerwujący i niepoważny lord Ramsay, jedyny mężczyzna z rodu Hathawayów. Do rodziny dołącza także guwernantka, która ma za zadanie zadbać o etykietę młodszych dziewczyn – Poppy i Beatrix, które bliżej poznamy w kolejnych częściach serii.

Niestety jest i minus, który zdecydowanie zaważył na mojej końcowej ocenie – powieść rozpoczyna się okropnym opisem, w którym autorka pragnęła zawrzeć wszystkie najważniejsze informacje o głównych bohaterach. Rozumiem, że dla czytelnika, który sięga pierwszy raz po jej dzieło, będzie to ułatwieniem w odnalezieniu się w historii, niemniej dla mnie – jako osoby, która świetne zna bohaterów i ich charaktery – tego rodzaju powtórzenia są nużące, by nie powiedzieć nawet, że denerwujące i odbierające satysfakcję z lektury. Ponadto momentami miałam wrażenie, że autorka bardzo szybko pragnie przejść przez jakąś scenę, więc pozbawiała ją wszelkich opisów i elementów emocjonalnych, by natychmiast przeskoczyć do następnych wydarzeń. Przyznaję – momentami byłam naprawdę zdziwiona, gdyż zupełnie nie spodziewałam się takich zagrywek ze strony mojej ulubionej pisarki!

Podsumowując muszę jednak przyznać, że pomimo lekkiego rozczarowania, powieść Lisy niesie ze sobą zapowiedź kolejnych, bardzo emocjonujących opowieści. W dodatku nie da się ukryć – prostota niektórych wydarzeń, naturalność bohaterów i ich problemy, które chwytają czytelnika za serce, z pewnością mogą rekompensować wszelkie niedociągnięcia. Nie jest to moja ulubiona część serii, ale nie żałuję, że ją posiadam – stanowi istotny wkład w historię rodziny Hathawayów. Czy polecam? Owszem – pod warunkiem, że zechcecie poznać część pierwszą – Wyjdź za mnie. Oba tomy podejmują interesującą tematykę cygańskich obyczajów i zachowań, a przede wszystkim pozwalają nam zobaczyć tę kulturę od innej strony – tu Cyganie nie są niebezpiecznymi tułaczami, lecz ludźmi uczuciowymi, którzy poszukują własnego miejsca w nieprzyjaznym świecie... A przy tym potrafią być bardzo.. namiętni! Daję ocenę 3+/6.


Original: Seduce me at Sunrise
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 15.09.2011
Cała seria:


#2 Uwiedź mnie
#3 Pokochaj mnie
#4 Zaufaj mi
#5 Znajdź mnie 

Trailer:
 

10 czerwca 2012

"Wyjdź za mnie" Lisa Kleypas


„Miłość jest najbardziej niebezpieczną ze wszystkich gier…

Gdy niespodziewany spadek podnosi rodzinę Amelii Hathaway do rangi arystokracji, młoda dama odkrywa, że opieka nad trzema siostrami i niesfornym bratem to błahostka w porównaniu z trudnościami, jakich nastręcza jej odnalezienie się w zupełnie nowym świecie. W dodatku na jej drodze staje wysoki, tajemniczy i niebezpiecznie pociągający Cam Rohan, a Amelia nie zamierza przecież wychodzić za mąż. Cam, oszałamiająco zamożny zarządca najlepszego domu gry w Londynie, jest już zmęczony ograniczeniami, jakie narzuca mu życie towarzyskie, i coraz bardziej tęskni za swoimi „dzikimi” cygańskimi korzeniami. Gdy urocza Amelia prosi go o pomoc, zamierza oferować jej tylko przyjaźń, nie może jednak oprzeć się obezwładniającemu pożądaniu. Czy mężczyzna, który gardzi tradycją, zgodzi się poświęcić wolność dla małżeństwa? Tej jesieni atmosfera w Londynie będzie naprawdę gorąca...”


Niezależna kobieta, kierująca się rozumem, i tajemniczy, cygański zarządca popularnego domu gry i rozpusty w Londynie roku 1848? Cztery siostry Hathaway oraz ich brat – lord Leo Ramsay i przyjaciel Merripen to nietypowa rodzina, którą Amelia, najstarsza z dziewcząt, musi się opiekować. Gdy ją poznajemy, właśnie jest w drodze do Londynu, gdzie wraz z pomocą Merripena, cygańskiego podrzutka, którym wiele lat temu zaopiekował się jej ojciec, ma zamiar odnaleźć „zaginionego” brata. Leo od kilku dni nie raczył zjawić się w domu i Amelia podejrzewa, że brat znowu pije, a ona nie zamierza mu pobłażać. Kiedy więc kierują się do jednego z najpopularniejszych klubów hazardowych w stolicy, nie mają pojęcia, że od tej chwili ich życie ulegnie zmianie, a to wszystko za sprawą zarządcy klubu – Cama Rohana. Splot zaskakujących wydarzeń zbliży Amelię i Cama, lecz oboje doskonale wiedzą, że Cygan nigdy nie będzie mile widzianym towarzyszem dla dobrze sytuowanej, angielskiej damy...

„ - Panno Hathaway (...) Czy moja obecność panią niepokoi?
- Nie – odparła natychmiast. - Nie, oczywiście, że... Tak. Tak, niepokoi mnie pan.” *

Wyjdź za mnie to druga książka Lisy Kleypas, po którą przyszło mi sięgnąć i fakt ten cieszy mnie niezmiernie, gdyż uwielbiam tę autorkę za jej elegancki język i wyrafinowane ujęcie erotyki. Nierzadko bowiem odkładałam książki innych pisarek, gdy tzw. „sceny łóżkowe” mnie zniesmaczały. Przy lekturach spod pióra Lisy nie ma jednak mowy o podobnych sytuacjach.

Autorka przedstawia nam rzeczywistość w połowie XIX wieku – wiktoriański Londyn wydaje się być idealnym tłem dla płomiennego romansu kobiety odzianej w krynolinę. I w istocie tak właśnie jest, choć muszę przyznać, że w przypadku kreacji ówczesnej rzeczywistości nie wszystko do mnie przemawiało – zauważyłam nie tylko odstępstwa od faktów historycznych, ale także pewną ostrożność narratora, która najpewniej miała zapobiec ewentualnym nieścisłościom. Któż to jednak widział, by niezamężna panna z dobrego domu przechadzała się po lesie z nieznajomym i to w dodatku Cyganem? Plusuje natomiast fakt, iż Lisa odważnie sięgnęła w kierunku cygańskich tradycji, wplatając je zręcznie w realia angielskiej socjety oraz panujące konwenanse i etykietę. Stateczne życie Anglików ściera się z cygańską ideą wolności i życia w zgodzie z naturą, a oba te światy odzwierciadla dwójka głównych bohaterów i ich perypetie.  

Narrator wszechwiedzący przedstawia nam wydarzenia z punktu widzenia kilku postaci, najbardziej skupiając się na Amelii i Camie – dzięki temu zabiegowi czytelnik doskonale zdaje sobie sprawę z emocji, jakie targają bohaterami. Niezwykle plastyczny język maluje przed widzem obraz londyńskiego półświatka, wiejskich rezydencji i eleganckich spotkań towarzyskich. Lisa potrafi zręcznie operować słowem, budując atmosferę tajemniczości owianej nutką pożądania – nim zdążymy się zorientować, z niecierpliwością wyczekujemy kolejnego starcia na linii Amelia – Cam i mamy nadzieję na nowe, emocjonujące doznania.

Pomyślna kreacja bohaterów także dodaje powieści smaku – mamy niezależną i upartą starą pannę, której nie w głowie mężczyźni i szaleństwo. Amelia jest typem kobiety, która dla rodziny poświęci wszystko i przez to nie myśli o własnych przyjemnościach i przyszłości. Kiedy naprzeciwko niej staje Cam, widzimy ogromną różnicę pomiędzy tym dwojgiem – on jest zmęczony życiem w zamknięciu, pragnie posłuchać cygańskiej części swojej duszy i odnaleźć wolność, którą odbiera mu życie wśród obcych. Wierzy w magię i zabobony, podczas gdy Amelia odrzuca wszelkie nieracjonalne zachowania i we wszystkim kieruje się rozumem. Z góry można się domyślić, że będzie to wybuchowy duet. Ponadto pojawia się także cała masa intrygujących postaci, których historie są równie interesujące, a dzięki temu powieść jest bardziej złożona, wielowątkowa, nie tylko skupiona na głównych postaciach.

Wyjdź za mnie to emocjonujący i wciągający romans historyczny z nieśmiałym wątkiem paranormalnym (którego obecność, swoją drogą, niezmiernie mnie zaskoczyła). Interesująca kreacja XIX-wiecznej Anglii (choć chciałabym podkreślić, że suknia na okładce nijak się ma do ówczesnej mody!) i przyciągający uwagę bohaterowie, a także gorące sceny nie pozwolą czytelniczkom na nudę. Niestety jest też minus – niektóre wątki nie zostały wyjaśnione i poczułam niedosyt, gdy dotarłam do ostatniej strony. Mam nadzieję, że w kolejnych częściach serii o siostrach Hathaway autorka rozwinie napoczęte w tym tomie problemy. Nie umniejsza to jednak moich dobrych odczuć po lekturze, bo choć nie jest to literatura wysokich lotów i w zasadzie z góry można założyć, jakie będzie zakończenie takiej powieści, to i tak książkę tę czytało się z niezwykłą przyjemnością. Wyjdź za mnie polecam wszystkim Paniom, które uwielbiają niezobowiązujące, lekkie historie ze sporą dawką erotyki i namiętności. Pomimo drobnych niedociągnięć Lisa po raz kolejny dowiodła, że jest jedną z lepszych pisarek romansów historycznych. Dlatego też Wyjdź za mnie otrzymuje mocne 4+/6!

Original: Mine Till Midnight 
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 19.07.2011
* cytat str. 111.
I trailer :)