Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficyna Foka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oficyna Foka. Pokaż wszystkie posty

22 sierpnia 2012

"Pocałunek Kier" Lynn Raven

Ekscytująca, dzika, pełna namiętności – najnowsza powieść fantasy autorki bestselleru „Pocałunek demona”!

Przy pomocy podstępu, Mordan, pierwszy dowódca armii wojowniczych Kierów, dostaje w swe ręce młodą Lijanas z ludu Nivardów. Na polecenie swojego władcy Haffrena ma dostarczyć uzdrowicielkę na dwór królewski.
Lijanas myśli jednak tylko o jednym – o ucieczce. Lecz gdy poznaje bliżej Mordana – słynnego „Krwawego Wilka” – ten zaczyna ją coraz bardziej pociągać. A on odczuwa to samo w stosunku do niej. Obydwoje czeka jednak śmiertelna niespodzianka…”


Lijanas, piękna, młoda kobieta i jednocześnie uzdrowicielka z nivardzkiego miasta, pewnego dnia niespodziewanie zostaje wezwana do chorego, który – według słów innego uzdrowiciela – zapadł na nieznaną chorobę. Kobieta, w związku z powołaniem i poczuciem obowiązku, postanawia pomóc nieznajomemu. Jednak splot zaskakujących wydarzeń wkrótce otwiera przed nią wiedzę, której się nie spodziewała i na którą nie jest gotowa. Lijanas zostaje uprowadzona przez mrocznego Mordana, pierwszego dowódcę wojsk wrogiej armii, by następnie ruszyć w długą i mozolną podróż do królestwa Kierów – bestii, których boją się Nivardowie. Dziewczyna jest zdeterminowana – za wszelką cenę pragnie uciec porywaczom, lecz to dopiero początek niebezpiecznej gry, w której stawką będzie nie tylko życie uzdrowicielki...

Są takie książki, po przeczytaniu których jeszcze długo żyjemy przygodami ulubionych bohaterów. Książki, które wyciskają z nas nie tylko ogromne pokłady emocji, ale także łzy – jednocześnie szczęścia i żalu, gdy dopada nas świadomość, że to już koniec wielkiej podróży u boku fikcyjnych postaci. A później przychodzi jeszcze myśl, iż to tylko fikcja literacka i w naszym wnętrzu coś pęka, zalewa nas fala smutku i zrezygnowania, gdy dociera do nas, iż tak piękny świat, tak niezwykli bohaterowie nie istnieją naprawdę. Przyznaję z ręką na sercu – wszystkie te odczucia towarzyszą mi od chwili, gdy zatopiłam się w świecie wojowniczych Kierów i pokochałam ich całym swoim sercem!

- Kontynuujcie! - powiedział i został nagrodzony promiennym uśmiechem.
- Jesteś stronniczy, staruszku!
- Jeśli muszę rozsądzić między tobą a piękną kobietą, zawsze będę stronniczy, chłopie!”*

Lynn Raven stworzyła powieść wielowątkową i dojrzałą, przede wszystkim pokazując odbiorcy swoją bogatą wyobraźnię i świetny kunszt pisarski. Z właściwą sobie skrupulatnością wykreowała fantastyczny świat, w którym magia i szczęk stali oraz odgłosy bitewne grają pierwsze skrzypce. Pisarka nie boi się ukazać czytelnikowi trudów podróży, walki na śmierć i życie, przy okazji otwarcie pokazując trupy poległych, rozpacz umierających i tych, którzy wiernie trwają u ich boku, aż wreszcie przedstawia nam Kierów – fantastyczne istoty odznaczające się niezwykłą siłą fizyczną i hartem ducha – prawdziwych wojowników na bojowych, niebezpiecznych rumakach. Wśród nich jednak najważniejszy będzie pierwszy dowódca wojsk – Mordan. To on poprowadzi nas w głąb świata, który mami i przeraża jednocześnie.

Lijanas, główna bohaterka powieści, to kobieta silna i krnąbrna, która nie boi się wyrazić własnego zdania i tam, gdzie inni już dawno kuliliby się ze strachu, ona z odwagą unosi brodę, walcząc do ostatniego tchu. Jest jednak tylko niewiastą – istotą, która w świecie wykreowanym przez Lynn, ma tyle samo praw, co kobiety w średniowieczu. Przyznaję szczerze, niesamowicie ją polubiłam. To bohaterka idealna, a jednak zwyczajnie ludzka, mająca swoje lepsze i gorsze dni, zalety i wady, i która momentami działa dosyć nierozważne. A kiedy drogi jej i Mordana się przecinają, nie da się nie wstrzymać oddechu – oboje toczą między sobą otwarte wojny, a ich potyczki są jak bojowy taniec dzikich zwierząt – żadne z nich nie ustąpi, każde jest niebywale dumne i na swój sposób niebezpieczne.

Narracja trzecioosobowa to idealne rozwiązanie, gdyż pozwala czytelnikowi obserwować wydarzenia z różnych punktów widzenia – autorka ukazuje jednak świat nie tylko oczami Lijanas i Mordana, lecz także bohaterów pobocznych i tych, których imion jeszcze nie poznaliśmy. Co jakiś czas wtrąca zagadkową scenę rozgrywającą się setki mil od głównych bohaterów, piętrząc przy tym tajemnice i pytania, które mimowolnie zmuszają widza do wytężenia umysłu i powolnego składania historii w jedną całość. Wartka akcja nie pozwala na odpoczynek, a kolejne wydarzenia nieubłaganie podnoszą temperaturę, podczas gdy nieco stylizowany na historyczny i jednocześnie dojrzały język nadaje dziełu wymiaru prawdopodobieństwa. Przyznaję, że powieść nie jest łatwa – wielowątkowość fabuły zmusza nas do tropienia wrogów, do mozolnego układania w spójność wszystkich porozrzucanych strzępków informacji, by w końcu odkryć i zrozumieć prawdę o bohaterach oraz zadrżeć o ich losy. Największym jednak atutem dzieła Lynn będzie to, iż autorka nie skupiła się jedynie na dwójce głównych bohaterów, lecz wplotła ich losy w wielką intrygę, jednocześnie nie oszczędzając ich przed cierpieniem i mrożącym krew w żyłach niebezpieczeństwem.

Pocałunek Kier to jedna z tych powieści, które pozostają w sercu czytelnika na zawsze. To obszerna opowieść o walce i woli przetrwania, tajemnicach, które mogą wstrząsnąć całym królestwem, wojownikach niebojących się śmierci oraz o miłości, która nie ma prawa istnieć. Ale przede wszystkim to porządna, wielopłaszczyznowa powieść fantasy, zaskakująca swą dojrzałością i dopracowaniem. Kiedy bowiem spoglądam na nieco lekką w wydźwięku historię z Pocałunku demona, mimowolnie czuję się zaskoczona, że ta sama autorka potrafi stworzyć tak mroczną, wręcz ciężką powieść fantasy, w której nie brakuje krwi, zapierających dech w piersi pogoni i intryg, oraz namiętności, która zwala z nóg. Pocałunek Kier onieśmielił mnie, zachwycił, rozkochał w sobie, a także doprowadził do łez w kilku strategicznych momentach – już dawno moje serce nie biło tak mocno przy lekturze! Tak, jestem całkowicie, niepodważalnie i szalenie zakochana w tej historii. Dając w pełni zasłużoną ocenę 6/6 pragnę podkreślić, iż książka ta trafiła do moich ulubieńców i bez wahania polecam ją każdemu bez względu na płeć i wiek!

Original: Der Kuss des Kjer
Wydawnictwo: Oficyna Foka
Data wydania: 08/2012
Stron: 503
* cytat str. 85
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Pani Ewelinie i Oficynie Wydawniczej Foka! :)

A pod TYM LINKIEM dla zainteresowanych fragment książki opublikowany na ParanormalBooks.

A teraz przedstawiam Wam przepiękną pracę niemieckiej graficzki, która, podobnie jak ja, pokochała powieść Lynn i stworzyła doskonały portret głównych bohaterów. Keja była tak miła, że zgodziła się, bym podlinkowała jej pracę na moim blogu. Prawda, że to dzieło zapiera dech w piersi? Polecam zajrzeć na jej stronę na http://kk-graphics.deviantart.com :)


Jednocześnie nie ukrywam, że dla mnie właśnie w takim klimacie powinny wyglądać okładki do tej książki. Niestety jak spoglądam na te niemieckie, to mam wrażenie, jakby grafik nie do końca wiedział, o czym jest powieść - lekka w wydźwięku oprawa odbiera charakteru tej książce!  :(
I jeszcze jedna drobna uwaga - to powieść jednotomowa, więc osoby, które nie lubią tasiemców, nie muszą się obawiać. Wszystko jest w tej jednej, 503-stronicowej książce. Choć nie ukrywam, że nie pogardziłabym kontynuacją ;] Dystrybutorem jest wydawca i  Matras ;)

10 stycznia 2012

"Emplarium" Hannibal Smoke

Słynny autor romansów ginie w wypadku samochodowym. Po latach rysy na jego nieskazitelnym wizerunku odkrywa Hannibal Smoke. Dziennikarz - wizjoner nabiera podejrzeń, że śmierć pisarza poprzedziły niejasne kontakty ze światem przestępczym i utrzymywany w głębokiej tajemnicy nieformalny związek. Ślad prowadzi do rezydencji ekscentrycznego miliardera i jego pięknej żony. W młodości jej narzeczony został zamordowany w zagadkowych okolicznościach...
Znany z sensacyjnego TUSCULUM Hannibal Smoke tym razem podejmuje wędrówkę po mrocznych zakamarkach rodzinnych sekretów i własnych nieodpartych fascynacji. EMPLARIUM to labirynt fałszywych tropów i pułapek zmierzających do zaskakującej puenty. Także intrygujący pamiętnik zakazanej potajemnej miłości.”


Kryminał to prawdopodobnie jeden z najbardziej rozchwytywanych gatunków literackich, przyciągający zarówno młodych jak i starszych czytelników, spragnionych historii z tajemniczymi wydarzeniami, zbrodni nie do wyjaśnienia, sekretów owianych mrokiem i niebezpieczeństwem. Najbardziej popularny jest kryminał detektywistyczny, gdzie czytelnik wraz z bohaterami stara się rozwiązać zagadkę, a poszlaki często potrafią wyprowadzić na manowce. Czy jednak istnieje coś takiego, jak recepta na naprawdę dobry kryminał?

Hannibal Smoke, dziennikarz, który poza talentem do pisania, ma też talent do odkrywania tajemnic kryminalnych, właśnie się rozwiódł. Teraz, będąc wolnym i jednocześnie nieco zmęczonym życiem, postanawia odpocząć, może podjąć jakąś pracę, może poznać kogoś, może gdzieś wyjechać – co by było możliwe, gdyby nie lenistwo... Zamiast tego powraca wspomnieniami do twórczości swojego zmarłego ojca, pisarza romansów. I wtedy, niespodziewanie stwierdza, że coś jest nie tak – zbieg kilku dziwnych wydarzeń wzbudza w nim podejrzliwość i mężczyzna powoli zaczyna przypuszczać, że jego zmarły rodzic był wplątany w jakieś mroczne sprawy, a może nawet prowadził podwójne życie. Postanawia więc odkryć prawdę o ojcu, który nagle okazał się obcym człowiekiem...

Emplarium trafiło do mnie przez przypadek i przyznam szczerze, że tytuł przykuł moją uwagę równie mocno jak oprawa książki. Chociaż nie jestem entuzjastką powieści kryminalnych i po prostu nie czytuję tego rodzaju literatury, postanowiłam dać Hannibalowi szansę. Jaki jest tego wynik?

Pierwsza i najważniejsza rzecz – autor jest jednocześnie narratorem, który opowiada historię dziennikarza wizjonera. Postać Hannibala Smoke została wykreowana przez polskiego pisarza Andrzeja Rąkowskiego, który przyjął pseudonim po stworzonym przez siebie bohaterze. Postać Hannibala jest jednak dość nietypowa – to cyniczny, nieco zdystansowany do ludzi mężczyzna, który w bardzo obrazowy sposób opisuje otaczający go świat. Widzi w ludziach rzeczy nie zawsze pozytywne, ba! – często uświadamia czytelnikowi paradoksy rządzące społeczeństwem, ukazuje małostkowość i niekonsekwencje działań współczesnego człowieka. Narracja pierwszoosobowa dodatkowo potęguje wrażenie, jakby Hannibal pisał pamiętnik, w którym zniesmaczony opowiada o teraźniejszości.

Język i styl, którym posługuje się pisarz, jest dojrzały i oryginalny, a jednocześnie ma w sobie jakąś drapieżność, która zmusza czytelnika do pełnej koncentracji podczas zaznajamiania się z lekturą. Nie otrzymujemy oczywistych odpowiedzi na pytania. Dialogi często mają ukryte znaczenie, które odwzorowują osobowość głównego bohatera – jego nietypowe działania i determinację w dążeniu do wytyczonego celu. Powieść nie jest specjalnie obszerna – raptem trochę ponad trzysta stron, lecz zawiera w sobie masę informacji, przemyśleń i tajemnic, które czytelnik musi rozwiązać razem z pisarzem.

Niestety nie mogę powiedzieć, żebym polubiła bohatera wykreowanego przez polskiego pisarza. Hannibal jest nie tylko cyniczny – jest typowym gburem, z którym ciężko byłoby wybrać się na kawę i porozmawiać o przyziemnych sprawach. Wydaje się być człowiekiem, który pragnie pokazać innym ich durnowatość, który z lubością uświadamia każdemu, że jest lepszy, mądrzejszy, nietykalny i wyjątkowy. I już samo to sprawia, że powieść czyta się z pewną trudnością, bowiem w momencie, kiedy nie polubimy głównego bohatera – w dodatku narratora – ciężko jest wczuć się w fabułę.

Watek kryminalny – bo on tu decyduje o atrakcyjności powieści – jest interesujący, ale przyznam z odrobiną niedowierzania, że jak na osobę, która nie czytuje kryminałów, nie miałam problemów z odgadnięciem: kto, gdzie i kiedy był wplątany w intrygę. Oczywiście wielu na pewno zaskoczy ostateczne rozwiązanie historii, lecz nie poczułam tu żadnych większych emocji – prawdopodobnie wynika to z faktu, iż nie przepadam za głównym bohaterem i jego działania nie wywołały we mnie żadnych głębszych uczuć.

Ciężko jest ocenić książkę, której tematyka niespecjalnie łączy się z zainteresowaniami. Dlatego powiem tak – powieść może spodobać się fanom kryminałów i polskiego, cenionego pisarza. Nie polecam natomiast osobom niezdecydowanym, bądź takim, jak ja – które swoje zamiłowania czytelnicze ulokowali w zupełnie innych gatunkach literackich. Emplarium oceniam jako dostatecznie dobre, by móc się nad nim pochylić, lecz nie na tyle dobre, by mogło mnie zachwycić. Daję 3+/6.

Original: Emplarium
Wydawnictwo: FOKA
Data wydania: 12/2011

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Oficynie Foka!

16 grudnia 2011

"Bulgur" Magda Fres

 „Izka po raz kolejny zaczyna życie całkiem od nowa. Tym razem postanawia zmienić się na obraz i podobieństwo postaci Belli ze słynnej sagi o wampirach. Do czego może doprowadzić fascynacja powieścią? Czy zmiana fryzury, by przypominać bohaterkę "Zmierzchu" to tylko małe wariactwo licealistki, czy wstęp do poznania samej siebie? Izka dość szybko odkrywa, że trudno mieć kontrolę nad własnym losem. "Bulgur" to opowieść o życiu, pasji, przyjaźni i miłości. A także o zagubieniu, kłopotach z rodzicami, seksie, alkoholu, klasowym mobbingu i wszystkim, co w życiu spotyka wrażliwą, młodą kobietę.”


„Jesteś jak bulgur (…)” *

Potrzeby akceptacji w zasadzie nie trzeba tłumaczyć czy definiować – każdy człowiek ją odczuwa, gdyż żyjemy w grupach społecznych i nie ma możliwości, by się od tego całkowicie odciąć. Przyjmowanie człowieka do środowiska to jednak nie do końca taka naturalna sprawa – o tym, kim jesteśmy, decyduje wiele czynników, m. in. wychowanie, wygląd, znajomości, poglądy, religia, sposób ubierania się i wysławiania, a czasem nawet to, czym się odżywiamy. Czy istnieje zatem złoty środek na akceptację, na podniesienie  poczucia własnej wartości i przede wszystkim – na odnalezienie się w rzeczywistości?

Izka jest młodą i ładną dziewczyną ze zwykłego, polskiego liceum. I jak każda zwyczajna nastolatka, przechodzi swój okres buntu, niepewności i przede wszystkim potrzeby odnalezienia własnego 'ja'. A, że z tym bywa różnie, szuka inspiracji. Było już ich wiele i wszystkie kończyły się podobnie – fiaskiem. Kiedy więc bohaterka niechętnie sięga po popularną książkę, ma cichą nadzieję, że właśnie owa powieść pomoże jej odnaleźć siebie i rozpocząć życie całkowicie od nowa.

I tak oto Bella ze „Zmierzchu” staje się wzorem do naśladowania. Nowa fryzura, nowa aranżacja pokoju, nowe poglądy… Izka robi wszystko, by czuć się spełniona i w pewien sposób jej się to udaje. Ale to wciąż tylko pozory. Bowiem przed bohaterką jeszcze daleka droga, by odnaleźć swoje miejsce, a także by zaakceptować siebie taką, jaka jest. A przecież nikt nie powiedział, że to będzie droga prosta i bezbolesna, prawda?

Bulgur przyciągnął mnie od chwili, gdy pierwszy raz całkiem przypadkowo zetknęłam się z opisem powieści. W zasadzie jest to niedużych rozmiarów książka, która zawiera w sobie  niesamowitą i bogatą treść niosącą ważne przesłanie. Podejmuje uniwersalny problem, z którym zmaga się lub zmagał każdy z nas – problem własnej tożsamości, odnalezieniem swojego prawdziwego 'ja' i potrzebą akceptacji w świecie, gdzie oryginalność i nietuzinkowość nie zawsze jest przyjmowana z przychylnością.

Język opowieści jest prosty, a w dodatku niezwykle współczesny, co nadaje dziełu wiarygodności. Książka w wydźwięku ma być notatnikiem bohaterki, gdyż narracja jest pierwszoosobowa, z jej punktu widzenia. Izabella zapisuje swoje przeżycia, lecz autorka oszczędziła nam takich głupot, jak data wpisu czy oklepane frazesy w rodzaju „drogi pamiętniczku”. Treść jest czytelna, składająca się z dużej ilości niezbyt długich rozdziałów. To sprawia, że całość czyta się niezwykle szybko.

Kreacja postaci niezwykle mnie zaskoczyła. Główna bohaterka jest taka, jak być powinna – pełna emocji. Co więcej, ma w sobie wiele cech, które odnajduję także w sobie, a zatem miałam spory punkt zaczepienia, kiedy poznawałam jej kolejne perypetie – analizowałam je prawie tak, jakbym sama była wplątana w wydarzenia. Bohaterowie poboczni są równie wyraźnie zarysowani, żywi, posiadający swoje indywidualne cechy charakteru. To sprawia, że czytelnik mimowolnie będzie się z nimi utożsamiał, poszukiwał cech wspólnych i – co najważniejsze! – przeżywał ich dramaty jak swoje własne.

W zasadzie mogłabym o tej książce pisać i pisać, lecz szybko byście się znudzili i pewnie nie doczytali do końca. Powiem więc tak: Bulgur to powieść uniwersalna, idealnie skonstruowana i jedyna w swoim rodzaju. Ta w zasadzie ledwie ponad 190-stronicowa historia wciągnęła mnie tak bardzo, że po lekturze nie byłam w stanie myśleć o niczym innym! Stanowczo powieść pani Magdy Fres mogę polecić nie tylko zagubionym nastolatkom, którym na pewno przyda się powieść z morałem, ale także każdej wrażliwej kobiecie, która wciąż poszukuje swojego 'ja'. Oceniam Bulgura najwyższą notą: 6/6 i bardzo mocno polecam! Enjoy!


A za książkę serdecznie dziękuję Oficynie Foka!

Original: Bulgur
Wydawnictwo: Oficyna Foka
Data wydania: około 11/2011

* cytat z: Magda Fres, Bulgur,str.121.

03 listopada 2011

"Powietrze na śniadanie" Jana Frey

"Serafina waży 64 kilogramy, a mimo to czuje się nieszczęśliwie grubą. Chciałaby mieć sylwetkę piękna i smukłą jak jej przyjaciółka Ernestine lub jej siostra Maria. Postanawia więc spełnić swe pragnienie i pewnego dnia zaczyna się odchudzać. Jej myśli koncentrują się tylko wokół kalorii. Nic nie je. Głodówka ma zapewnić jej spełnienie marzeń.
Los Serafiny nie jest przypadkiem odosobnionym, Tak w Europie, jak i w Polsce anoreksja zbiera coraz większe żniwo. Przejmująca powieść Jany Frey ukazuje, jak marzenia o pięknej sylwetce w łatwy sposób zamieniają się w błędne koło super-diet, z którego trudno się wyrwać i które często prowadzi do śmierci"


Walka o piękną sylwetkę? Dla większości kobiet to stwierdzenie nie brzmi jakoś obco. Która z nas bowiem nie marzyła o "pięknej sylwetce"? O spodniach w mniejszym rozmiarze? O zazdrosnych spojrzeniach koleżanek i powszechnej akceptacji? Tak, dla niektórych dziewcząt walka o idealną figurę to chleb powszedni. Współczesne media i trendy mody narzucają kanon szczupłego ciała jako ideału, do którego każdy powinien dążyć. Teoretycznie. Bo za jaką cenę?

Serafina była nastolatką o nieco pulchnej budowie, choć ja grubasem bym jej nie nazwała. Po prostu taka uroda. Lecz dla Serafiny zawsze ładniejsza była jej młodsza siostra o eterycznej budowie ciała. Dlatego jej zazdrościła. Aż pewnego dnia po prostu zazdrość nie wystarczyła – dziewczyna pod wpływem emocji i różnych czynników postanowiła schudnąć. Raz a dobrze. I podjęła walkę z otyłością dość drastycznie – wymagając natychmiastowych efektów, przestała jeść. Czy zatem marzenie o osiągnięciu wymarzonej sylwetki się spełniło?

No właśnie... Znam wiele dziewcząt, które wciąż się odchudzają lub odchudzały. Sama jestem jedną z nich. I dlatego w historii Serafiny odnalazłam coś więcej, niż słowa – gdzieś tam byłam i ja. W historii dziewczyny, która zechciała być po prostu ładniejsza, mogłam dostrzec zarówno moje, jak i moich koleżanek pragnienie o dobrym samopoczuciu, akceptacji, a także ciuchach w mniejszym rozmiarze. Problemy Serafiny przypominały mi mój sposób myślenia, a jej determinacja wcale nie wydawała mi się przez to urojona czy nieprawdziwa. Była odzwierciedleniem pragnień wielu dziewcząt.

Narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia głównej bohaterki to w zasadzie największy atut opowieści. Autorka przedstawia nam dzięki temu cały mechanizm działania umysłu Serafiny – od A do Z poznajemy jej obawy i pragnienia, możemy przez to na bieżąco śledzić wydarzenia i być w ich centrum, niczym w skórze tej nastoletniej dziewczyny. Pozwala nam to także ocenić jej zachowanie i wyrobić sobie zdanie na temat sytuacji, których jesteśmy świadkami. 

Prawdę mówiąc problemy żywieniowe to temat na tyle trudny i powszechny, że ciężko jednoznacznie określić jego genezę i jednocześnie znaleźć lekarstwo. Dlatego też dzieło Jany Frey, pomimo niewielkiej objętości, jest opowieścią jak najbardziej uniwersalną – mówi o pragnieniach młodej dziewczyny, która zrobi wszystko, by osiągnąć cel. Przedstawia sposób myślenia nieszczęśliwej „grubaski” i wprowadza czytelnika w świat nakazów i zakazów, które zamiast się zmniejszać wraz ze zrzuconymi kilogramami, nawarstwiają się jeszcze bardziej. Błędne koło nie ma końca.

Komu polecam książkę? Przede wszystkim młodym dziewczętom, które wciąż marzą o pięknej sylwetce. Sama byłam zaskoczona tą historią, co więcej - było mi naprawdę żal bohaterki. Dzięki tej lekturze można więc wyraźniej dostrzec przepaść pomiędzy racjonalnym stosowaniem diet, a ślepym zapatrzeniem się w czasopisma i trendy, które wręcz krzyczą do nas ze swoich kolorowych okładek „bądź taka, jak modelka” i tym samym uruchamiają w głowach kobiet spiralę niekończących się wymagań względem siebie samej. Choć pewnie i tak wiele z Was zignoruje opowieść Serafiny, przynajmniej warto poznać jej historię i zastanowić się nad tym, jak daleko można posunąć się w stosowaniu super-diet i przede wszystkim – dokąd nas to zaprowadzi?

Original: Luft zum Fruhstuck
Wydawnictwo: Foka
Data wydania: 20.10.2011

Za książkę dziękuję Oficynie Wydawniczej Foka!

01 maja 2011

"Istota Cienia" Susanne Rauchhaus


„Młoda artystka Kira, stoi przed dużym wyzwaniem. Otrzymała propozycję odrestaurowania fresku, który znajduje się w pewnej starej posiadłości. Tam poznaje zagadkowych gospodarzy. Cyriel jest jednym z nich, ale dlaczego młody i atrakcyjny mężczyzna zachowuje się tak odpychająco? Skąd pochodzą cienie, które widzi Kira? Skąd odgłosy, które słyszy podczas swojej pracy? W Kirze wzbudza to pewne podejrzenia. Z czasem jednak zaczyna rozumieć, że została wciągnięta w pułapkę domu pełnego cieni.”


Pamiętacie tę scenę z Piotrusia Pana, kiedy cień bohatera odrywa się od niego, a chłopiec próbuje go na siłę do siebie przywiązać? Zabawna scena? Być może, ale jak zareagujecie, jeśli rzeczywiście cień może być czymś odrębnym? Jeśli w mroku, w idealnej czerni kryje się coś więcej niż tylko zimna, bezwzględna nicość? Co w swojej powieści chciała nam przekazać Susanne Rauchhaus?

Kira jest młodą maturzystką, której życie się zmienia w momencie tragicznej śmierci jej ojca. Samobójczej śmierci. Dziewczyna musi radzić sobie w nowej sytuacji, a więc postanawia wysprzedać rodzinne bibeloty, by móc opłacić nowe mieszkanie i zacząć życie na własną rękę. I wtedy pojawia się tajemniczy mężczyzna – Ruben Nachtmann, który twierdzi, że jest znajomym jej ojca i że może zaproponować dziewczynie bardzo wysokie honorarium, jeśli ta zechce odrestaurować fresk w jego domu. Wielkie pieniądze przyciągają dziewczynę, choć Kira wie, że nie jest dyplomowanym konserwatorem, ale zauważa w tym swoją szansę na godne życie, na podjęcie studiów. I postanawia zgodzić się na propozycję.


Cała recenzja na:




Za książkę dziękuję ParanormalBooks i Oficynie Wydawniczej Foka!

Ocena blogowa 7/10.

16 kwietnia 2011

"Pocałunek Demona" Lynn Raven

"Dawn po tragicznej śmierci rodziców wychowuje się u bogatego wujka. Ma wszystko oprócz miłości. Ta zaś zaczyna kiełkować w jej sercu od pierwszego spojrzenia, jakim obdarzył ją Julien. Młoda dziewczyna nigdy w życiu nie sądziłaby, że jej uczucie mogłoby być odwzajemnione. On jest nowym uczniem w liceum, niesamowicie pięknym ale i niestety nieosiągalnym. W Julienie tkwi mroczna tajemnica, która prowadzi Dawn do świata wampirów, a jej upragniony sen o miłości staje się..." 


Jak zawsze w takich sytuacjach dochodzi do niekontrolowanego porównywania powieści, które już zostały wydane z tymi, które dopiero się pojawiają. I tym razem, kiedy sięgnęłam po „Pocałunek Demona”, słyszałam przeróżne opinie. Podobny do Zmierzchu? Nieoryginalny? Irracjonalnie przewidywalny?

Dziś mam zamiar zabrać Was w podróż. Podróż do świata Dawn i Juliena…

Dawn Warden jest sierotą. Jej zmarli tragicznie rodzice pozostawiają ją samą, kiedy była jeszcze niemowlęciem, a zatem opiekę przejmuje wuj, brat przyrodni matki. Dawn wychowuje się w bogactwie i przepychu, ma dla siebie wszystko, czego tylko dusza zapragnie, z wyjątkiem rodzicielskiego uczucia. Te nie są najwyraźniej znane jej wujowi Samuelowi, choć mężczyzna zdaje się przejmować losem Dawn tłumacząc, że nie chciałby stracić jej, tak jak swej zmarłej siostry. Dziewczynie jednak brakuje czegoś do szczęścia, ale nie potrafi określić, czego.

Od kilku tygodni w szkole, do której uczęszcza nasza bohaterka, przebywa tajemniczy chłopak, który wydaje się być nie tylko wrednym dupkiem i zadufanym arogantem, ale także typem, który za główne zajęcie obiera sobie łamanie kobiecych serc. Jego „dziewczyny” są z nim w związku nie dłużej, niż kilka dni, a później, porzucane, muszą ratować swoje zszargane nerwy i złamane serca. Dawn przygląda się temu jakby nieco z boku i ani jej w głowie, żeby spojrzeć na tajemniczego chłopaka o nieciekawej reputacji.

Cała recenzja na:


Dla mnie ocena dla książki to 8/10.


Książkę otrzymałam od ParanormalBooks oraz Oficyny Wydawniczej Foka, za co serdecznie dziękuję!