03 grudnia 2011

TOP 10: Wymarzone prezenty książkowe!

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.

 W tym tygodniu zrobi się odrobinę świątecznie, bo.. czas na wymarzone prezenty książkowe :D A ponieważ ja uwielbiam książki - jak wiecie - to naprawdę musiałam pogłówkować trochę, by wybrać z worka bez dna 10 najbardziej pożądanych przeze mnie publikacji. Zatem zaczynamy!


1. Piter
– Szymun Wroczek



To książka, którą przede wszystkim chciałabym mieć na półce ze względu na tematykę – dotyczy bowiem dzieła Dmitra – Metro 2033. Ostatnio pisarz ten był w Polsce podpisywać swoje najnowsze dzieło – Czas Zmierzchu – i promować Serię Uniwersum Metro 2033. Niestety nie miałam okazji pojawić się na spotkaniu.



2. Iron Fey
– Julie Kagawa



Chciałabym mieć tę serię w oryginale przede wszystkim dlatego, że została już wydana w całości, podczas gdy u nas na razie nędznie jedynie tom pierwszy ukazał się na rynku. Ogromna szkoda, że z polskimi tłumaczeniami jest tyle problemów i trzeba czekać i czekać i czekać… do usranej śmierci.


3. Vampire Empire # 2
– Clay & Susan Griffith



Co prawda moja wiedza z angielskiego jest wciąż maleńka, ale i tak chciałabym móc przeczytać drugi tom przygód Greyfriara, nawet jeśli czytałabym pół roku ze słownikiem w ręku! Niestety cena za granicą jest powalająca - ponad 12 funtów!



4. Powrót do Wiecznej Nocy
– Claudia Gray 



Nie mogę się doczekać, aż dostanę tę powieść w swoje ręce – tak bardzo stęskniłam się za Lucasem Rossem! Poza tym mam nadzieję, że autorka naprawdę mnie zaskoczy ostatnim tomem tej niezwykłej opowieści.




5. Seria Jutro
– John Marsden



Przeczytałam już trzy pierwsze części i ostrzę ząbki na czwartą – niestety nie mam ich na własność i marzy mi się cała kolekcja na półce. Takich książek po prostu nie wypada nie mieć w swojej kolekcji xD




6. Oryginał Laury
– Vladimir Nabokov



To takie nietypowe życzenie, ale ze względu na cenę  ( jakieś 70 zł?!) tej książki na pewno nie kupię. Niemniej wydanie jest piękne i z wielką chęcią zatopiłabym się w tą nietuzinkową historię stworzoną w zasadzie z wycinków tekstu autora.




7. Sekretny język kwiatów
- Vanessa Diffenbaugh


Podobno to piękna i nietypowa opowieść z udziałem… roślinności! Brzmi banalnie, a jednak to kwiaty mają tu rzekomo najwięcej do powiedzenia. Bardzo zaciekawiła mnie niegdyś recenzja tej książki i postanowiłam, że jeśli będzie okazja, przeczytam ją. Ale jakoś dotychczas nie było okazji…




8. Kolekcja dzieł Tolkiena


O tak, w zasadzie każdy fan fantastyki powinien mieć dzieła Tolkiena na swojej półce. Niestety mnie dotychczas nie było to dane. Władca Pierścieni, Hobbit, Niedokończone opowieści, Dzieci Hurina… to wszystko chciałabym mieć w pięknym wydaniu, z ładnymi ilustracjami. A niestety mam tylko Silmarillion.




9. Jessica Rules the Dark Side
– Beth Fantaskey


Czyli drugi tom Przyrzeczonych marzy mi się… Szkoda tylko, że jak na razie coś nie słychać o kontynuacji na polskim rynku wydawniczym. Wielka szkoda, bo książka po angielsku już za chwilę będzie dostępna na Amazonie…A Lucjusz to jednak Lucjusz, chcę go jak najwięcej!





10. Seria Otchłań
– Alexander Gordon Smith


Mam tom pierwszy, ale co dalej? Premiera była już tak dawno, że nawet jej nie pamiętam, a po kolejnych częściach jak na razie słuch zaginął… No przepraszam bardzo, w oryginale są dostępne już chyba cztery i to jeszcze nie koniec opowieści! Zatem szybciutko, szybciutko, bo bardzo chcę poznać dalsze przygody Alexa!






***
A teraz, ponieważ zrobiło się tak miło i jakoś radośnie - to chyba przez te zbliżające się Święta  - jedna z moich ulubionych piosenek :) Zawsze przed Gwiazdką włącza się u mnie opcja "dziecko" i zaczynam słucham w kółko piosenek z bajek mojego dzieciństwa - czyli Disneyowskie hity ^^


01 grudnia 2011

"Strąceni" Gwen Hayes

"W jej snach jest jak ze snów: uwodzicielski, czuły, piękny.
To dlaczego odtrąca ją na jawie?
Życie siedemnastoletniej Thei zawsze pełne było zakazów i nakazów. Ojciec nie pozwalał jej spotykać się z koleżankami
, ani umawiać z chłopcami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w jej małym miasteczku.
A potem zaczęły ją nawiedzać sny. Straszne i piękne. Gdzie błądziła w labiryncie cierni i przemierzała rzekę łez. I gdzie był On.
I nagle chłopak ze snów pojawia się w jej szkole.

Jest cudowny. Pociągający jak magnez. Ale inny niż w snach.
Dlaczego za dnia ją odpycha?
Jaką skrywa tajemnicę?
Miłość Thei jest silniejsza niż strach, nawet gdy odkryje jego straszliwy sekret.
I gdy przyjdzie jej wybierać między miłością a sobą samą..."


Poświęcenie to szlachetny uczynek płynący prosto z serca. Czysty, pełen emocji i ukrytego przesłania, który nie powinien oczekiwać czegoś w zamian, który oddaje istotę głębokiej miłości. I szalony, jeśli poświęcamy coś naprawdę cennego dla człowieka, który być może na to nie zasłużył. Lecz jak wyglądałaby miłość, gdyby nie potrzebowała naszej ofiarności? Czy w ogóle byłaby "miłością"?

Theia zawsze była grzeczną i przykładną córką z dobrego domu. Jej despotyczny ojciec dokładał bowiem wszelkich starań, by zrobić ze swojego dziecka chodzący ideał. Jednak czego można oczekiwać od młodego dziewczęcia, które ma dopiero siedemnaście lat i w dodatku szalonych przyjaciół u boku? Pewnego wieczoru życie Thei ulega jednak nagłej zmianie - wszystko za sprawą chłopaka, który... spada z nieba. I do tego płonie! Dziewczyna jest tym wstrząśnięta – staje się świadkiem umierania w okropnych męczarniach. Jak Ty byś zareagowała w takiej sytuacji? Theia mogła tylko patrzeć – bezradna i zagubiona.

A potem zaczynają się sny. Sny o pięknym nieznajomym, który uwodzi i czaruje. Czy więc to nie dziwne, że nagle ten sam chłopak pojawia się w szkole i – na domiar złego – zachowuje się zupełnie inaczej, niż jego wersja z sennych marzeń? Theia jednak nie zamierza odpuścić – chce dowiedzieć się prawdy o tym, co łączy postać z jej snów z obiektem westchnień wielu dziewcząt ze szkoły. Lecz ta wiedza może zmienić jej życie raz na zawsze...

Po Strąconych sięgnęłam w zasadzie tylko dlatego, że namówiła mnie do lektury Przyjaciółka. I chwała jej za to, bo to był strzał w dziesiątkę. Nie spodziewałam się bowiem, że opowieść z grubsza wyglądająca dość schematycznie (patrząc po niezbyt zachwycającym opisie) może być tak niesamowicie niekonwencjonalna i zaskakująca!

Autorka tworzy historię za pomocą prostego i sugestywnego języka, a narracja przedstawiona z punktu widzenia bohaterki – pierwszoosobowa – ukazuje nam rzeczywistość i sposób  myślenia nastolatki. Ale jest tez niespodzianka - spory fragment książki został przedstawiony także z męskiego punktu widzenia, co ubogaca fabułę i wprowadza niemałe zamieszanie w emocje czytelnika. Historia Thei jest żywa i pełna niezwykłych wydarzeń, a sposób opisywania scen – wyrazisty i obrazowy. Dzięki temu z perfekcyjną dokładnością otrzymujemy wizję przeżyć bohaterów, zatapiając się w ich niezwykłą rzeczywistość.

Kreacja postaci także mile zaskakuje, o ile nie powinnam rzec – szokuje! Theia jest po prostu niezwykła i z marszu ją polubiłam – dzięki naturalności i wrodzonemu, nieprzeciętnemu intelektowi, z którym nieczęsto mamy do czynienia w paranormalach przedstawianych z punktu widzenia nastolatek. Nie dostrzeżemy tu infantylnego podejścia  do życia czy typowych dla tego wieku naiwnych przekonań i szczeniackiego zachowania. Sylwetki przyjaciół dziewczyny także zostały dopracowane wyjątkowo szczegółowo, dzięki czemu w zasadzie od razu mogłam ocenić, z jakimi sympatycznymi ludźmi mam do czynienia. Jednak na największą uwagę, tak naprawdę, zasługuje postać męska – tajemniczy nieznajomy został stworzony po to, by uwieść nie tylko niewieście serca w szkole Thei, lecz także czytelniczki. A ja jestem właśnie jedną z nich.

Świat przedstawiony przez Gwen trochę przypominał mi klimatem Pożeracza Snów, natomiast pojedyncze sceny i dialogi – w pierwszej części książki – miały w sobie co nieco ze znanych już „klasycznych” powieści młodzieżowych. Czy to minus? Być może ktoś się uprze i uzna to za brak oryginalności, lecz dla mnie nie była to żadna większa zbrodnia, gdyż tak naprawdę powieść pani Hayes wychodzi poza ramy klasyczności, wprowadzając istny zamęt w umysły czytelników. Autorka kreuje świat baśni i snu z elementami groteski i horroru, a jej zręczne operowanie słowem sprawiło, że książka jest jak film, dokładna w każdym szczególe. Poza tym przewijający się w powieści motyw dance macabre nadaje dziełu upiorności i oryginalności. A przy tym uwodzi i olśniewa.

Strąceni to jedna z tych historii, którą mogłabym czytać wciąż i wciąż od nowa, a towarzyszące lekturze emocje ponownie rozdzierałyby moją duszę na kawałeczki, wywołując uczucia zarówno bolesne, jak i ekstatyczne jednocześnie. Tak, taka właśnie jest powieść Gwen Hayes – obłędnie nieprzeciętna. Zatem poza stwierdzeniem GORĄCO POLECAM, mogę jeszcze dla formalności tylko dodać, że dzieło to oceniam na 6/6!

Original: Falling Under
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 12.07.2011
Znaleziony w sieci trailer 
(przeciętnie zwyczajny, ale zawsze coś) :


A na koniec tylko dodam, że podczas lektury all time słuchałam utworu Rush Rush, który niezwykle pasuje mi do tej książki. Enjoy!

27 listopada 2011

Listopadowy stosik książkowy!

Prawie bym zapomniała o stosiku książkowym! A miał to być stały punkt programu... no patrzcie, co to z ludźmi robi lenistwo :P Ok, może nie ma w tym miesiącu szaleństwa, ale i tak się pochwalę, a co!

Od góry:

1. Bestia - Alex Flinn - od ParanormalBooks - filmu z Pettyferem nie widziałam i chyba nawet dobrze, bo skupię się na książce. Jestem naprawdę ciekawa, czy do mnie przemówi - wyniki już wkrótce ^^

2. Trzy życzenia - Isabelle Merlin - zakupiona w super promocji podczas pobytu w Poznaniu - czasem przyda mi się taka odskocznia, dlatego lubię poczytać coś typowo dla nastolatek, choć - niestety - sama już nastolatką nie jestem :(

3.  Amy G. i kłopoty z chłopakami - Sarah Webb - także pamiątka z Poznania :)

4. Jądro ciemności - Joseph Conrad - wstyd, ale JESZCZE nie przeczytałam tej książki...

5. Nana - Emile Zola - słyszałam tyle dobrego o tej książce, a nigdy nie miałam okazji jej przeczytać. Teraz - choć to wydanie lektury z opracowaniem - będę mogła wtopić się w XIX wieczny świat tego nieprzeciętnego pisarza.

6. Lodowy Ogień - Kai Meyer - zaintrygowała mnie okładka. I choć czytałam mało pochlebne recenzje, mam wielkie nadzieje co do tej książki. 

7. Światła pochylenie - Laura Whitcomb - z wymiany, podobno świetna powieść o duchach - mam zamiar się o tym przekonać na własnej skórze ^^

8. Gone, faza pierwsza - Michael Grant - dostałam od kumpeli, za co bardzo dziękuję :) 

9. Wygnana Królowa - Cinda Williams Chima - pierwszą część, Króla Demona, mam za sobą. Może lektura nie jest jakaś wybitnie super, ale drugi tom chętnie przeczytam - od ParanormalBooks :)
***

A teraz dwie interesujące grudniowe premiery, których NIE MOGĘ się doczekać *_*

  6 grudnia 2011

Wieczna Noc tom 4: Powrót do Wiecznej Nocy - Claudia Gray

Jak sobie przypomnę wydarzenia z trzeciego tomu, to łojejku - nie mogę się doczekać ostatecznego rozwiązania sytuacji, jaką zgotowała bohaterom ta niezwykle utalentowana pisarka. Stęskniłam się za Lucasem i Bianką. To będzie niesamowita przygoda <3

Wydawnictwo: AMBER
Original: Afterlife
Stron: 320

9 grudnia 2011

Śmiercionośne fale - Carrie Ryan

Czekam na tę książkę, choć nie jestem do końca pewna, czy mi się spodoba - ten tom ma opowiadać już o innych bohaterach, zatem... Trochę szkoda. Ale jestem ciekawa, czy autorka cokolwiek wyjaśni w zawiązku z poprzednimi wydarzeniami rozgrywającymi się w Lesie Zębów i Rąk...? Poczekamy, zobaczymy...

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Original: The Dead-Tossed Waves
Stron: 450 

24 listopada 2011

"Jutro 3. W objęciach chłodu" John Marsden

"Mam na imię Ellie. Nie jestem już tą samą dziewczyną, która mieszkała z rodzicami w Wirrawee. Nikt z nas nie jest już taki sam.

Boimy się, ale jesteśmy silni i nie tak łatwo nas złamać. Nie chcemy być martwymi bohaterami. Wydaje mi się, że w obliczu niebezpieczeństwa będziemy musieli robić rzeczy naprawdę straszne. Ale nie wiem, jak daleko możemy się posunąć, żeby ocalić najbliższych. I czy będę w stanie kochać kogoś, kto nie zawahał się zabić?
Choć nadciąga chłód, jutro może być naprawdę gorąco. "


„Nie chciałam okazywać strachu. Chciałam go zachować dla siebie: w sercu burza, ale na twarzy pustynia.” *

Strach, będący wynikiem działania instynktu samozachowawczego, to jedna z cech typowych dla każdej istoty żyjącej i czującej. Strach potrafi obezwładnić w momencie zagrożenia, spowolnić lub przyspieszyć naszą reakcję. Potrafi też sparaliżować do takiego stopnia, iż nie myślimy racjonalnie. Jak więc wyglądałoby nasze życie, gdyby poczucie niebezpieczeństwa czyhającego ze wszystkich stron było naszym chlebem powszednim?

Ellie i jej przyjaciele wciąż ukrywają się w Piekle, lecz bezczynność jest gorsza od narażania życia. Niedługo więc później postanawiają na nowo wejść do gry, w której stawką jest niepodległość ich ukochanego kraju, a przede wszystkim wolność dla ich bliskich, wciąż zamkniętych na terenie wystawowym. Nim jednak podejmą jakąś konkretną decyzję, muszą rozeznać się w sytuacji – dlatego też wyruszają na zwiady.

Wkrótce okazuje się, że spora część Wirrawee jest już zasiedlona, a część wciąż poddawana porządkom i renowacjom przez grupy robotników pilnowanych pod czujnym okiem uzbrojonych żołnierzy. I wtedy coś się zmienia – piątka przyjaciół dokonuje niezwykłego odkrycia, które może zmienić ich sytuację. Niebezpieczne decyzje, brawurowa akcja i uczucie, które niespodziewanie słabnie, zakopywane przez coraz dramatyczniejsze wydarzenia. Jaki więc będzie finał tej nietuzinkowej historii?


John Marsden trzecią częścią serii Jutro oszołomił mnie całkowicie. Do tej pory bowiem miałam wrażenie, iż pisarz nie rozwinął jeszcze do końca swoich możliwości, że wciąż zwodzi czytelnika, zostawiając sobie „najlepsze na koniec”. Nie wiem, czy to, co pokazał w Jutro 3 jest jego szczytem możliwości, lecz przyznam szczerze – jestem oczarowana! Niesamowita historia, zwroty akcji, które zapierały dech w piersi i przede wszystkim ciągła niepewność, co bohaterowie spotkają tuż za zakrętem – fenomenalna fabuła!


Ellie i Homer stali się moimi faworytami numer jeden, spychając Lee na dalszy plan. Wspaniale wykreowane sylwetki tych mistrzowsko realistycznych postaci sprawiają, że powieść nabiera niezwykłego rozmachu i smaku. Przyznam nawet - podziwiam ich całym sercem - za odwagę i za siłę. Utożsamianie się z postaciami – nieuniknione! Wczuwanie się w ich sytuację – w stu procentach gwarantowane! Przeżywanie ich porażek – przesądzone!


W zasadzie recenzując trzecią z kolei książkę Marsdena nie chciałabym się powtarzać, ale jedno mogę powiedzieć z całkowitą odpowiedzialnością – serii Jutro nie można przegapić. Jest tak niezwykle zaskakująca, że nie wierzę, by ktoś mógł się nudzić w trakcie lektury. Poza tym w końcu (w trzeciej części) Marsden łamie nieco konwencję, która dotychczas była dosyć widoczna – zamiast jednego punktu kulminacyjnego tworzy kilka scen trzymających w napięciu do granic możliwości, przez co buduje wyjątkowo dynamiczną akcję.
  A zakończenie powinno wycisnąć z każdego zarówno łezkę wzruszenia, jak i rozpaczy.

Na półkach księgarń jest już dostępna czwarta część serii, po którą, mam nadzieję, wkrótce sięgnę. A póki co polecam Wam, drodzy Czytelnicy, trzeci tom przygód Ellie i jej przyjaciół, o ile oczywiście znacie poprzednie części. Jeśli nie, nadróbcie zaległości – dzieła Johna Marsdena nie można pominąć czy zignorować! Bo nigdy nie wiadomo, co jutro może się zdarzyć…

Daję 6/6.
Original: Third Day, The Frost
Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 21.09.2011
* cytat, str 214.

21 listopada 2011

TOP 10: Największe wyciskacze łez!

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.


Dziś czas na te książki, które doprowadziły mnie do największej rozpaczy. Przyznam - trochę tego było. Ale starałam się wybrać te naprawdę najlepsze ^^ W zasadzie muszę podkreślić, że kolejność jest chyba bardziej przypadkowa, niż celowa - wynikała z pierwszych skojarzeń. Niemniej każda z tych powieści/opowiadań wywarła na mnie ogromne wrażenie, a - jak to powiedział Emil Cioran - Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia. Oto moje typy - zaczynamy!



1. Kosogłos
- Suzanne Collins


Jedna z najbardziej wzruszających książek, która doprowadziła mnie do niesłychanej rozpaczy i na długo po lekturze nie mogłam otrząsnąć się z zaskoczenia po wydarzeniach, jakie autorka nam zaserwowała. Pełna dramatyzmu, ciężkich wyborów i piękna ukrytego w najprostszych rzeczach. Stanowczo doskonała!

2. Książę Półkrwi
- J.K. Rowling

Seria o Potterze ma to do siebie, że płakałam przy różnych częściach, ale chyba nic nie może się równać z moją rozpaczą po śmierci jednego z największych czarodziejów wszech czasów. Jego całkowicie zaskakująca i wstrząsająca śmierć wycisnęła ze mnie ogromną ilość łez i nerwów. Podobnie z resztą było w przypadku ekranizacji. Jeśli jednak miałabym uwzględnić też inne części, na pewno Zakon Feniksa i Insygnia Śmierci także zasługują na uwagę, bo obfitują w wydarzenia smutne i posępne.


3. Oskar i Pani Róża
-
Éric-Emmanuel Schmitt


Są takie książki, które nie tylko łamią nasze serca, ale także ubogacają nas wewnętrznie. Opowieść o 10-letnim chłopcu, który umiera i nikt nie może mu pomóc, jest jak przypalanie skóry rozżarzonym kawałkiem metalu. Jednak, gdy wczytamy się głębiej, poznamy niesamowite rzeczy, które autor pragnie nam przekazać. Niemniej przy takiej lekturze chusteczki to podstawa!

4. Zakochana Tessa
- Kate Le Vann

 Kiedy sięgnęłam po powieść Kate, zupełnie nie spodziewałam się takiego dramatu. I chyba to najbardziej mnie zaskoczyło i podłamało. Powieść, a w zasadzie niezbyt obszerne opowiadanie, jest jedną z najsmutniejszych książek o miłości. Inna równie ciekawa tej autorki, która mnie powaliła na łopatki to Wszystko co wiem o miłościnie mogłabym jej nie podać w moim rankingu, bo przez nią przepłakałam cały poranek. Zaskakujące i rozpaczliwe - w zasadzie  ciężko określić słowami, jakie wrażenie na mnie wywarły oba te dzieła. 



5. Mały Książę
-
Antoine de Saint-Exupéry


No cóż, kto nie czytał Małego Księcia? Chyba taka osoba nie istnieje - to w zasadzie klasyk. I to nie byle jaki - to historia z niezwykle silnym przekazem emocjonalnym i morałem, która z każdego wyciśnie łezkę wzruszenia. To książka, która powinna być najważniejszą lekturą każdego człowieka.



6. Intruz
- Stephenie Meyer


Obezwładniająca. Nieziemska. Doskonała. Rzadko się zdarza, żeby jakaś książka mnie tak doszczętnie rozczłonkowała - Intruzowi się to udało. To nietuzinkowa historia o tym, co czyni z nas ludzi, o poszukiwaniu własnego ja, o poświęceniu i miłości, która przetrwa wszystko. Pani Meyer przeszła tu samą siebie!



7. 7 razy dziś
- Lauren Oliver


Kto by się spodziewał, że opowieść o nastolatkach może doprowadzić człowieka do takiego szoku i takiego rozbicia emocjonalnego. A jednak! Powieść Lauren, okrzyknięta międzynarodowym bestsellerem, nie przypadkowo nim jest. Niesamowicie wzruszająca i wciągająca historia o poszukiwaniu siebie samego w świecie, którego nie do końca umiemy pojąć. Majstersztyk!

8. Ucieczka
- Claudia Gray


Możliwe, że kogoś zdziwi mój wybór, ale ci, co znają trzeci tom przygód Bianki i Lucasa zrozumieją - to najbardziej dramatyczna część serii, która kończy się w momencie największej tragedii, jaka  mogła przydarzyć się tej dwójce. Doskonała narracja, świetne sceny i te uczucia... Nie umiem tego nawet opisać.

9. Lucian
- Isabel Abedi


W zasadzie ta książka dopiero pod koniec robi się niezwykle zasmucająca, lecz to nie zmienia faktu, że wycisnęła ze mnie sporo łez. Podziwiam autorkę za ten niezwykły talent, dzięki któremu umiała zbudować historię wzruszającą i przerażającą jednocześnie. Która stopniowała dramat bohaterów tak doskonale, że ich smutek czułam gdzieś w głębi siebie. 


10. O psie, który jeździł koleją
-
Roman Pisarski

No tak, któż nie zna książki o piesku, który jeździł koleją - w zasadzie klasyk opowiadający o czworonogu i jego niesamowitym poświęceniu. O śmierci i rozpaczy. A że książki, w których umierają zwierzęta, są szczególnie zasmucające, trudno nie wpisać tego opowiadania na listę największych wyciskaczy łez - nie znam bowiem osoby, której nie zrobiłoby się przykro z powodu małego Lampo...



***

I to już w zasadzie cały ranking. Prawdopodobnie, gdyby się dłużej zastanowić, znalazłabym jeszcze kilka powieści, które doprowadziły mnie do łez, lecz liczą się pierwsze skojarzenia :)  Może dołożyłabym Wyzwoloną, może drugą część DA (bo zakończenie było okropne)...  Ale jak wiemy - nie ma na to tyle miejsca.
Zapraszam i Was do wspólnej zabawy - jestem ciekawa Waszych typów.

A na koniec chciałabym tylko dodać - choć pewnie wszyscy wiecie, że jest już drugi oficjalny trailer do ekranizacji Igrzysk Śmierci - moim zdaniem obłędnie doskonały. Polecam!: