13 października 2012

"Cinder. Saga księżycowa" Marissa Meyer

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Saga przyszłości ma swój początek dawno, dawno temu...

Cinder mieszka w hałaśliwym Nowym Pekinie, zdziesiątkowanym przez zarazę. Jako dziewczyna cyborg o tajemniczej przeszłości jest obywatelem drugiej kategorii. Lecz kiedy na jej drodze staje przystojny książę Kai, Cinder nagle znajduje się w epicentrum międzygalaktycznej walki z bezlitosną królową Luny.
Rozdarta pomiędzy obowiązkiem a wolnością, wiernością a zdradą, musi wyjawić sekrety swojej przeszłości, bo ochronić swoją przyszłość...


Odległa przyszłość. W Nowym Pekinie, stolicy Wspólnoty Wschodniej, żyje dziewczyna – cyborg, a na imię jej Cinder. Jest najlepszym w mieście mechanikiem, ma dwie siostry i macochę, która nie ukrywa niechęci do nastoletniej podopiecznej. Życie Cinder ma stały rytm, podporządkowany żądaniom opiekunki i pracy na stoisku w centrum miasta. Aż pewnego dnia do szarej, obskurnej budki mechanika przybywa niezwykły gość, a jego wizyta całkowicie zmienia poukładaną, monotonną codzienność bohaterki. Od teraz już nic nie będzie takie samo, zwłaszcza, gdy wydarzenia niespodziewanie nabiorą dramatycznego obrotu…

Zabrały jej piękne suknie, ubrały ją w stary zszarzały fartuch, 
a na nogi włożyły drewniaki. *

Cinder to debiutanckie dzieło amerykańskiej autorki, Marissy Meyer i pierwszy tom Sagi księżycowej, pasjonującej historii osadzonej w futurystycznej przyszłości. Choć istotnym tematem powieści jest sytuacja świata targanego zarazą oraz wieloletnim konfliktem międzygalaktycznym, to jednak nie o kosmicznej wojnie usłyszałam, gdy pierwszy raz pojawiła się zapowiedź powieści Marissy, lecz o… odwołaniu do bajki o Kopciuszku!

Opowieść poprowadzona została przez narratora wszechwiedzącego, co pozwala na obserwowanie wydarzeń zarówno z różnych punktów widzenia, jak i różnych miejsc. Na pierwszy plan wyłaniają się historie dwóch istnień – Cinder Linh i księcia Wspólnoty Wschodniej, z którym przecinają się drogi naszej cybernetycznej bohaterki. Język jest nieskomplikowany, dostosowany dla czytelnika w każdym wieku. Odbiorca otrzymuje dużą dawkę informacji pozwalających wyobrazić sobie świat rządzony technologią, gdzie androidy i cyborgi nie są niczym zaskakującym – towarzyszymy więc Cinder m.in. w chwilach, gdy naprawia zepsute maszyny, albo odbiera wiadomości wymagające użycia najnowocześniejszych narzędzi. Akcja powieści rozwija się powoli, w zasadzie od pierwszych stron nakierowując widza do wysnucia skojarzeń z baśnią o Kopciuszku – a pozwalają na to przede wszystkim cytaty rozpoczynające każdą z czterech części tomu, odpowiadające kolejnym „etapom” historii Kopciuszka, jak i podobieństwo imion obu bohaterek Cinder i Cinderella.

 Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania? **

Kreacja bohaterów udała się autorce wyśmienicie, choć przyznaję, że nie miałam problemu z ustaleniem, kto jest czarnym charakterem, a kto zasługuje na sympatię. Ale chyba właśnie na tym polega tworzenie baśni – na wyraźnym oddzieleniu bieli od czerni. Uwagę odbiorcy skupia przede wszystkim Cinder – dziewczyna niesprawiedliwie traktowana przez los i swoją „rodzinę”, która za wszelką cenę stara się ukryć własną „ułomność”, jaką jest posiadanie mechanicznych części ciała. To postać godna zainteresowania oraz warta naszej sympatii i współczucia – emocji, które niewątpliwie zagoszczą w sercu czytelnika, gdy tylko zetknie się on z historią cybernetycznej nastolatki. Cinder nie jest jednak dziewczyną, którą można ślepo porównać do Kopciuszka – panna Linh bowiem to silna osobowość, która nie boi się podejmować własnych decyzji i walczyć o niezależność, a przede wszystkim jest inteligentna i odważna.

Świat wykreowany przez autorkę jest intrygujący i oryginalny, choć niezwykle odległy. Marissa pokazuje nam alternatywną przyszłość Ziemi – widzimy rzeczywistość przepełnioną najnowocześniejszą technologią, podziały na ludzi i maszyny, zagrożenia płynące z szerzenia się epidemii nieuleczalnej choroby i związane z nią próby odnalezienia antidotum. Powoli na pierwszy plan wyłania się groźba konfliktu pomiędzy ludzkością a istotami spoza naszej planety – z Księżyca. Choć muszę zauważyć, iż sami Lunarzy nie zostali przedstawieni nadzwyczaj skrupulatnie (nie otrzymujemy dokładnych informacji o tym, kiedy i jak doszło do pierwszego kontaktu z nimi albo szczegółowych opisów cech odróżniających ich od Ziemian, ani tym bardziej, jak naprawdę wygląda świat Lunarów), to jednak fabuła została tak poprowadzona, byśmy nie mieli złudzeń, że istoty te mają nad ludźmi znaczną przewagę i to nie tylko technologiczną. Ów motyw wyraźnie wprowadza element grozy i skłania czytelnika do pilnego śledzenia wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści.

Cinder to baśń przyszłości, opowieść podejmująca w niezwykle świeży sposób temat zaczerpnięty z historii o Kopciuszku. Nie jest to jednak powieść zamknięta w schematach, ślepo naśladująca sylwetki bohaterów i sytuacje ze starej bajki. Cinder jest nowoczesną opowieścią o nowoczesnej dziewczynie, która nie boi się walczyć o swoją przyszłość. To także historia o barierach, jakie człowiek sam sobie narzuca – o manii ujarzmienia technologii, o odkryciach naukowych, eksperymentach medycznych i biocybernetycznych oraz międzygalaktycznych sporach, które mogą zadecydować o istnieniu ludzkości. Przyznaję, że powieść trzyma w napięciu do ostatniej strony, a zakończenie daje zapowiedź pasjonującej przygody w tomie drugim. Ponadto wiele napoczętych w Cinder wątków wymaga odpowiedniego rozbudowania, na co bardzo liczę. Szczerze mówiąc chciałabym móc przedstawić jakiś mankament Sagi księżycowej, cokolwiek, do czego mogłabym się przyczepić, ale niczego takiego nie znajduję! Chociaż oczywiście nie mam złudzeń, iż nawiązanie do Kopciuszka dla wielu z Was będzie motywem dyskryminującym powieść choćby ze względu na kierunek, w którym zmierza cała akcja. Dla mnie nie był to minus, wręcz przeciwnie stara bajka, którą znam z dzieciństwa, została odświeżona i ubrana w nowe, oryginalne szaty. Cinder z całą odpowiedzialnością uznaję za wspaniały debiut obfitujący w niezwykłą, zapierającą dech akcję i historię obezwładniającą emocjami. To alternatywna wersja baśni, która od dziesiątek lat rozbudzała wyobraźnię małych dziewczynek – wraz z przybyciem cybernetycznej Cinderelli nadszedł czas na pobudzenie wyobraźni dziewcząt w każdym wieku! Gorąco polecam nie tylko entuzjastkom romantycznych opowieści, lecz także każdej osobie otwartej na eksperymentowanie ze znanymi, klasycznymi dziełami.  

Cinder. Saga księżycowa dostaje ode mnie ocenę 6/6!

Original: The Lunar Chronicles #1. Cinder

Wydawca: Literacki Egmont
Premiera: 17 października 2012!
Stron: 440
* cytat str. 7
** cytat str. 76
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont :)



Na zakończenie dodam tylko, że Saga księżycowa to nie trylogia – zapowiedziane są już cztery tomy serii (plus tzw. "połówki", czyli części 0,5, 1,5...) – info TU. A poniżej okładka do tomu drugiego – Scarlet (premiera zagraniczna w lutym 2013) :) Z opisu dwójki wynika, że... autorka tym razem weźmie pod lupę bajkę o Czerwonym Kapturku! A to jeszcze nie koniec wystarczy przeczytać opisy do kolejnych tomów. Najwyraźniej Marissa postanowiła przearanżować kilka znanych baśni ;)

10 października 2012

"Książę Cierni" Mark Lawrence

 „Zanim został Księciem Cierni, czarującym, zepsutym do cna przywódcą bandy bezwzględnych rzezimieszków, zajmujących się plądrowaniem i mordem, Jorg Ancrath był królewskim synem, wychowywanym przez kochającą matkę, cieszącym się najwyższymi przywilejami. 
 
Dziś światem rządzi chaos: szerzy się przemoc, ożywają koszmary. Doświadczenia z przeszłość sprawiły, że Jorg nie lęka się żadnego człowieka, żywego ni martwego. Istnieje jednak coś, co mrozi mu krew w żyłach...
Wracając do zamku swojego ojca Jorg musi zmierzyć się z koszmarami z dzieciństwa i zbudować swą przyszłość na przekór otaczającym go wrogom.”


Nad ciałami zabitych zleciały się kruki. Banda rzezimieszków splądrowała właśnie małą wioskę, mordując mężczyzn i zniewalając kobiety, których krzyki niosły się z wiatrem wiele mil. Wśród niebezpiecznych, rosłych bandytów znalazł się chłopiecz wyglądu niepozorny nastolatek z przypasanym u boku niezwykłym, rodowym mieczem. To Jorg, herszt bandy oprychów. Chłopak przyłączył się do nich cztery lata temu, gdy był dziesięciolatkiem, a lata rozbojów i mordów stworzyło z niego doświadczonego zabójcę i wojownika. Nieliczni jednak znają jego prawdziwą tożsamość. I nieliczni wiedzą, czego Jorg pragnie najbardziej w świecie...

Wojna, kochani, to piękna sprawa. Ci, którzy twierdzą inaczej, przegrywają.” *

Książę Cierni to pierwszy tom serii Rozbite Imperium i jednocześnie debiut brytyjskiego pisarza, Marka Lawrence'a. Przyznaję szczerze, że gdy tylko zobaczyłam okładkę do książki, zapragnęłam mieć ją na własność. I miałam dobre przeczucie! Błogosławieni niech będą graficy, którzy za pomocą obrazu potrafią bezbłędnie oddać ogrom treści i emocji znajdujących się w powieści! Oprawa do Księcia Cierni okazała się bowiem przedsmakiem prawdziwie emocjonującej przygody.

Narratorem powieści jest główny bohater Jorg. Jego inteligentny, niepozbawiony sarkazmu styl opowiadania od pierwszej strony wciąga czytelnika w historię, a język obrazowo pokazuje świat pełen okrucieństwa, bólu i śmierci. Fabuła została podzielona na wydarzenia rozgrywające się „teraz” i „cztery lata wstecz”, kiedy to Jorg powraca myślami do swojej przeszłości i powoli odkrywa przed czytelnikiem sytuacje, które znacząco wpłynęły na jego osobowość. Dynamiczna akcja i kolejne etapy drogi, którą przemierza młody bohater, wciągają odbiorcę w wir wydarzeń, zaskakując go niespodziewanymi zwrotami akcji i mnogością wątków wplecionych w historię. Opisy żołnierskiego życia i krwawych potyczek są pełne realizmu i surowości, co nadaje powieści mocnego, złowieszczego charakteru.

To, czego nie jesteś gotów poświęcić, obezwładnia cię, trzyma w szachu. Sprawia, że jesteś przewidywalny, osłabia cię.” **

Muszę przyznać, iż kreacja postaci jest największym atutem książki. Mark tworzy osobowości mroczne, tajemnicze i pełne sprzeczności. W gruncie rzeczy w Księciu Cierni nie znajdziemy ani jednego w stu procentach pozytywnego bohaterakażda postać bowiem ma w sobie zarówno dobre, jak i złe cechy (stanowczo z przewagą tych negatywnych). Niemniej to główny bohater (a może raczej antybohater) jest prawdziwym wulkanem emocji, nierzadko tych niebezpiecznych i pogrążających człowieka w mroku. Jorg, młody chłopiec, lat czternaście, swoim okrucieństwem i żądzą zemsty definitywnie przewyższa wielu starszych i bardziej doświadczonych w sztuce mordu rzezimieszków i zabójców. Po latach rozbojów i grabieży młodzieniec wyrobił sobie statut niebezpiecznego, bezwzględnego szubrawcy i herszta bandy wyjętej spod prawa. Szczerze przyznaję, że początkowo całkowicie nie mogłam przekonać się do myśli, że tak młode dziecko może być takim szumowiną! Czy charakter chłopaka sprawia, że czytelnik jest nieprzychylnie nastawiony do młodego księcia? Nic z tych rzeczy! Wbrew pozorom pobudki, jakimi kierował się Jorg w swoich działaniach, a także jego lotny umysł i nieprzeciętna osobowość sprawiają, że odbiorca z zapartym tchem śledzi losy młodego, niezrozumianego przez świat chłopca.

Uniwersum nie jest jednak tak dopracowane (tudzież jednoznacznie określone), jak w przypadku sylwetek bohaterów. Odczuwamy to zwłaszcza przy próbie umiejscowienia historii w konkretnym czasie i przestrzeni. Początkowo byłam bliska stwierdzenia, że autor wykreował całkowicie nierzeczywisty świat (co poniekąd obrazuje nam mapka umieszczona na początku książki), lecz później uznałam, że mam do czynienia z alternatywną rzeczywistością czasów średniowiecza, w które autor wcielił elementy fantastyczne. Potem jednak pojawiają się odniesienie do Nietzschego oraz do technologii i wynalazków współczesności, a to sprawiło, że wszelkie moje przypuszczenia „poszły z dymem” i nawet na długo po skończonej lekturze nie jestem w stanie jednoznacznie określić, GDZIE i  KIEDY tak naprawdę rozgrywa się akcja. Najbliższą jednak mojemu sercu wersją byłby świat stricte fantastyczny, idealnie pasujący do klimatu dzieła. 

Książę Cierni to mroczna, przesycona wonią krwi powieść fantasy, w której nie ma podziałów na zło i dobro. To historia zepsutego, pchanego chęcią zemsty dzieciaka, który walczy nie tylko z demonami przeszłości, ale także z wrogami, którzy niechybnie staną na jego drodze do odebrania należnego mu dziedzictwa. To opowieść o poszukiwaniu drogi, o potrzebie zrozumienia i uwolnienia się z bolesnych wspomnień, a także o strachu przed przyznaniem się do własnych słabości. Aż w końcu to książka o przyjaźniach, które rodzą się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamyo więzi, która może połączyć nawet największe szumowiny. Książę Cierni będzie lekturą idealną dla fanów fantastyki w najmroczniejszym jej wydaniu dla tych, którzy uwielbiają klimatyczne, przesycone niebezpieczeństwem historie, w których zapach krwi i jęki umierających są równie niezbędne, jak powietrze, którym oddychamy. Szczerze mówiąc jestem zachwycona tą powieścią, tak po prostu! Daję ocenę 5/6 i z niecierpliwością oczekuję na drugą część przygód niepoprawnego, buntowniczego Jorga!

Original: The Prince of Thorns
Wydawca: Papierowy Księżyc 
Data wydania: 19.09.2012
* cytat str. 14
** cytat str. 126

 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc :)

A TU fragment powieści.

08 października 2012

Październikowy stosik książkowy!


Dziś czas na nowy stosik książkowy :) Ostatnio poszalałam, przyznaję, czego efekty widać na załączonym obrazku :) Poza tym pojawiło się kilka egzemplarzy do recenzji, które również powiększyły moje zbiory. Zatem... pochwalę się troszkę, okej? :D

1. Północ i Południe Elizabeth Gaskell - moja perełeczka w końcu przybyła - jeszcze ciepła, bo dzisiaj odebrałam z księgarni :) Po obejrzeniu serialu (recenzja TUTAJ) zdobycie książki było tylko kwestią czasu!

2. Miłość to najlepsze lekarstwo Nick Trout - ten pies z okładki mnie przekonał do zakupu.

3. Córka kata Oliver Pötzsch - ha! Nareszcie mam :D Tyle pozytywów się naczytałam, że w końcu musiałam kupić :)

4. Cinder. Saga księżycowa Marissa Meyer - od Egmontu do recenzji, dzisiaj przybyło (kochany Pan kurier podrzucił mi paczkę do pracy, to się chwali! :)), od razu biorę się za czytanie :)

5. Książę cierni Mark Lawrence - od Papierowego Księżyca, przeczytana, recenzja się tworzy. Było mrocznie, niebezpiecznie i zachwycająco :D

6. Century. Ognisty Pierścień Pierdomenico Baccalario - od Olesiejuka, także niedługo recenzja :)

7. Krótka historia słowa Wojciech Karwacki - miałam przyjemność poznać Wojtka i pamiętam nawet, że kiedyś wysłał mi ów pracę, ale ze względu na moją niechęć do czytania na komputerze, postanowiłam książkę zakupić. Mam nadzieję, że to będzie udana podróż przez historię w poszukiwaniu słowa.

8. Bollywoodzkie noce Shobhaa De - okładka mi się spodobała :P No to kupiłam, hehe ;D

9. Miłość w stylu retro Sophie Kinsella - bo Sihh kupiła sobie kiedyś i znalazłam w blogosferze kilka pozytywów, więc też się skusiłam :) W promocji w Weltbildzie za 9,90.

10. Lato miłości William Trevor - także z Weldbildu.

11. Rozkosze Emmy Claudia Schreiber - ta świnka z okładki jest boska. Także promocja w Weldbildzie.

12. Ryzykowne rozkosze Julie Anne Long - ach te rozkosze :D No więc kolejny romans historyczny trafia do mojej kolekcji, tym razem to będzie debiut autorki, bo nigdy wcześniej nie czytałam żadnej jej powieści. Chyba :P

13. Dobry pies Susan Wilson - podobno piękna, wzruszająca historia dla zwierzolubów. Jestem zwierzolubem, więc książkę kupiłam :)

14. Pani Nikt Dan Begley - także z Weldbildu.

15. Lolita Vladimir Nabokov - książkę najpierw wypożyczyłam z biblioteki i w trakcie czytania uznałam, że muszę ją mieć na własność. Bogu dzięki, że w Łodzi mamy dobrze zaopatrzone antykwariaty xD Książka genialna, może kiedyś dam radę napisać do niej recenzję ;]


Drugie zdjęcie prezentuje moją perełeczkę - wygrzebaną w antykwariacie powieść Aleksandra Dumasa - D'Artagnan :) Nie mam pojęcia, jakie wydawnictwo wydało tę książkę, jest strasznie stara i zniszczona, ale ta okładka mnie uwiodła :D Obok natomiast egzemplarz próbny powieści Podzieleni Neala Shustermana - od Papierowego Księżyca - recenzja TUTAJ :)

No cóż, czas leci, więc powoli przygotowuję się do krakowskich Targów Książki. Będziecie? Jak uda mi się znaleźć odpowiedni dojazd (nie wierzę, że z Łodzi do Krk jest tak mało bezpośrednich połączeń, zarówno PKP jak i PKS!!! o.O), to się zjawię na czas w sobotni poranek. A jak nie... oj, nie ma takiej opcji :P

Na koniec piosenka, tym razem wspaniały cover (Don't fear) The Reaper w wykonaniu zespołu HIM - po przeczytaniu Podzielonych miałam fazę na ten kawałek ^^

06 października 2012

"Myszka" Cathy Maxwell

"Zaślubiny w atmosferze skandalu... 
 
Samanta Northrup, osierocona córka pastora, śni o uczuciu, przyprawiającym o zawrót głowy, lecz doskonale zdaje sobie sprawę, że to tylko mrzonki, które nigdy się nie zrealizują, a jej życie pozostanie szare i nudne. A jednak pewnej burzliwej nocy do jej drzwi zapuka tajemniczy nieznajomy i świat Samanty stanie na głowie. Przyłapani w kompromitującej sytuacji, muszą się pobrać. On wie o swojej oblubienicy tylko tyle, że jest czarująca, a jej świeżo rozbudzony temperament wydaje się nieposkromiony. Ona wie o nim tyle co nic. A szkoda, bo Yale Cerderock to mężczyzna z przeszłością i to nie byle jaką!"


Anglia roku 1806. W środku nocy do drzwi domu pastora załomotał nieznajomy. Samanta, córka zmarłego duchownego, chcąc poznać przyczynę tej niecodziennej wizyty, usłyszała zaskakujące żądanie – obcy chciał zobaczyć grobowiec rodziny Ayleborough, którym dziewczyna się opiekuje. Pomimo jej stanowczej odmowy, podróżnikowi udaje się uzyskać klucz i wtargnąć na uświęconą ziemię, gdzie został pochowany... on sam. Szok wywołany tą informacją, jak i zbieg okoliczności doprowadzają do tego, że nieznajomy trafia pod dach Samanty – jako jej pacjent. Od tej chwili życie obojga niespodziewanie ulega zmianie, ale dopiero skandal, jaki wywołuje obecność mężczyzny w domu niezamężnej, młodej kobiety całkowicie zmienia ich sytuację. Samanta nie wie jednak, kim jest ów nieznajomy, którego wkrótce będzie musiała poślubić...

"Proszę, niech pani nie będzie niemądrą gąską. Stłuczone filiżanki nie są warte łez" *

Myszka Cathy Maxwell jest pierwszą, choć nie jedyną powieścią tej autorki, jaką poznałam i która bardzo optymistycznie nastawiła mnie do twórczości amerykańskiej pisarki romansów historycznych. Lekkość i wdzięk, z jakimi Cathy kreuje bohaterów i otaczającą ich rzeczywistość sprawiają, że od jej lektur nie można się oderwać – nawet, jeśli są to powieści proste, z wyraźnym ukierunkowaniem akcji i całkowicie przewidywalnym zakończeniem.

Narracja obserwatora wszechwiedzącego przedstawia wydarzenia z różnych punktów widzenia, najczęściej jednak obserwujemy sytuację oczami głównej bohaterki i mężczyzny, z którym niespodziewanie złączył ją los. Język powieści jest płynny i lekki, a zarazem prosty, dzięki czemu powieść czyta się niezwykle szybko i z ogromną przyjemnością. Akcja zmierzająca w konkretnym, oczywistym kierunku sprawia, że czytelnik z niecierpliwością oczekuje na finał – choć doskonale wie, jaki on będzie. Postaci wykreowane przez Cathy są w zasadzie łatwe do rozszyfrowania – podświadomie wiemy, komu można zaufać, a kto może przyczynić się na niekorzyść dwójki pierwszoplanowych bohaterów. Samanta jest młodą i niegłupią dziewczyną, którą cechuje delikatność i odwaga. Natomiast Yale, z natury człowiek tajemniczy i zamknięty w sobie, w pewnym momencie pozwala sobie na otwarcie się przed czytelnikiem – pokazuje swoje dobre i złe strony, a jego temperament nakierowuje akcję na odpowiednie tory.

Myszka jest powieścią do cna przewidywalną i prostą, a jednak niezwykle wciągającą i pobudzającą wyobraźnię. Nastrojowy klimat historii osadzonej na początku XIX wieku w Anglii pozwala odbiorcy z łatwością wczuć się w fabułę i przekonać go do śledzenia wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści, zaś humor, zręcznie wpleciony w dialogi sprawia, że na twarzy czytelnika podczas lektury bezustannie gości uśmiech. Sympatyczni bohaterowie, których nie sposób nie polubić, zapewniają miłe wspomnienia po skończonej lekturze, choć z drugiej strony przyznaję, iż nie jest to opowieść zapadająca głęboko w pamięć. Mimo wszystko nie da się odmówić autorce posiadania niezwykłego daru, jakim jest umiejętność wciągania odbiorcy w opowieść pomimo oczywistych, czasem nieco sztampowych rozwiązań zastosowanych w rozwoju i kreacji fabuły. Ponadto hasło z okładki „Nie chowaj tej książki przed żoną! I tak kupi sobie nową!” idealnie oddaje charakter książki – w istocie bowiem nie spoczniemy, nim nie poznamy finału powieści. Dlatego też Myszkę (której oryginalny tytuł brzmi Because of you, ale polski odpowiednik wcale nie jest przypadkowy) polecam wszystkim entuzjastkom niezobowiązujących, lekkich romansów historycznych, a zwłaszcza tym Paniom, które w lekturze szukają rozluźnienia i dobrej zabawy. Miłe wspomnienia gwarantowane! 

Daję ocenę 4/6
Original: Because of you
Wydawca: Da Capo
Data wydania: 1999 
* cytat str. 62

I na koniec piosenka, która w zasadzie od razu skojarzyła mi się z tytułem książki 
- nikogo nie powinno to w sumie zdziwić ;)

02 października 2012

"Podzieleni" Neal Shusterman

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Druga Wojna Domowa toczyła się o prawa reprodukcyjne. Po latach krwawych walk między Obrońcami Życia a Zwolennikami Wolnego Wyboru uchwalono mrożący krew w żyłach kompromis: Życie ludzkie jest nienaruszalne od momentu poczęcia, aż do wieku lat trzynastu. Jednakże pomiędzy trzynastym a osiemnastym rokiem życia, rodzice mogą zdecydować się na „podzielenie” swojego dziecka, wskutek czego wszystkie jego organy zostają przeszczepione różnym biorcom. Można się zatem takiego dziecka pozbyć, jednak formalnie rzecz biorąc jego życie nie dobiega końca, bowiem wszystkie jego części żyją w ciałach innych osób.

Connor sprawia swoim rodzicom zbyt wiele kłopotów. Risa, wychowanka domu dziecka, nie jest wystarczająco utalentowana, aby opłacało się ją utrzymać przy życiu. Levi natomiast jest dziesięciorodnym – dzieckiem poczętym i wychowanym przez religijną rodzinę w celu złożenia w ofierze w procesie podzielenia.

Connor, Risa i Levi – trójka nastolatków oddanych do podzielenia – uciekają z transportu i próbują uniknąć okrutnego losu. Udają się w desperacką podróż napędzaną przez nieustanną walką o życie. Jeśli uda im się przetrwać do osiemnastych urodzin – będą bezpieczni. Jednak w świecie, w którym system pragnie dopaść każdy kawałek ich ciała, pełnoletność wydaje się być bardzo odległa…”


Po Wojnie Moralnej zostało ustanowione nowe prawo. Zgodnie z nim dzieci pomiędzy 13 a 18 rokiem życia mogą zostać oddane (przez rodziców bądź prawnych opiekunów) do ośrodka, w którym ich ciała będą podzielone na organy potrzebne do przeszczepów. Z punktu widzenia rządu Podzielony nie umiera, lecz „żyje” w ciałach swoich biorców uchwalona Karta życia pozwala decydować o tym, które dziecko jest warte ocalenia, a które zasługuje na „aborcję”. Connor nigdy nie był grzecznym chłopcem, często wdawał się w bójki, a jego oceny pozostawiały wiele do życzenia. Risa, wychowanka domu dziecka, marzyła o karierze pianistki, lecz potrzebowała czasu i pieniędzy na naukę oraz doskonalenie umiejętności. Levi, dziesiąte dziecko bogobojnej rodziny, urodził się po to, by zostać złożonym w ofierze dziesięciny. Każde z tej trójki, całkowicie od siebie różne, miało swoje życie, plany i marzenia. Wszystko się zmienia w chwili, gdy zostaje wydany na nich wyrok podzielenia...

„(...) statystycznie rzecz ujmując, istnieje o wiele większa szansa na to, że gdzieś na świecie jakaś część mnie przyczyni się do wielkości. Wolę być po części wielkim niż całkowicie bezużytecznym.”

Podzieleni to pierwsza część serii autorstwa Neala Shustermana, zaliczanej do grupy najlepszych powieści antyutopijnych dla młodzieży. Wydana na rok przed Igrzyskami śmierci, stanowi przykład lektury podejmującej uniwersalne zagadnienia dotyczące życia, posiadania duszy, człowieczeństwa i śmierci. Neal decyduje się na otwarty dialog z czytelnikiem, wprost zadając mu pytanie o jego stanowisko w stosunku do aborcji czy religii i bezpardonowo pokazuje świat, w którym przekroczono granicę moralności. Czy opinie krytyków są słuszne? Czy Podzieleni rzeczywiście szokują i zmuszają do refleksji?


Narracja obserwatora wszechwiedzącego została przedstawiona w taki sposób, że każdy rozdział powieści opisuje wydarzenia z perspektywy innego bohatera – nie tylko głównej trójki Podzielonych, ale także postaci pobocznych. Forma czasu teraźniejszego wyraźnie dynamizuje fabułę, w wyniku czego czytelnik ma wrażenie, jakby czynnie towarzyszył bohaterom w walce o przetrwanie. Historia została podzielona na siedem części, a każda odpowiada kolejnym etapom „drogi”. Każdy etap jest także poprzedzony odpowiednimi informacjami przybliżającymi charakter danej części. Można się tylko domyślać, czy podział utworu na siedem sekcji ma być symboliczny. Akcja powieści gna przed siebie, nie pozwalając czytelnikowi na odpoczynek ani tym bardziej na porzucenie lektury przed jej ukończeniem.

Kreacja głównych bohaterów jest silnym atutem powieści – sylwetki dzieciaków skazanych na „aborcję”, które nagle muszą dorosnąć i znaleźć sposób na przetrwanie, w niezwykły sposób stają się bliskie odbiorcy. Dylematy moralne, z którymi walczą Connor, Risa i Levi, a także spotkane na ich drodze osoby, stają się naszymi dylematami. Strach przed podzieleniem i walka o przetrwanie mimowolnie staje się także naszym problemem i, nim się obejrzymy, przeżywamy wydarzenia przedstawione na kartach powieści tak dokumentnie, jakby były naszymi własnymi przeżyciami. Wielowątkowość fabuły oraz wnikliwe studium psychologiczne młodych uciekinierów są elementami, które jednoznacznie sytuują Podzielonych wśród powieści dojrzałych i podejmujących problemy, na które nie odnajdziemy oczywistych rozwiązań. Nie da się ukryć, że dzieło Shustermana nie jest łatwe w odbiorze i pomimo braku krwawych scen, wstrząsa równie mocno, jak niejeden thriller skierowany do dorosłego odbiorcy – zwłaszcza, że możemy w Podzielonych odnaleźć także nawiązania do obozów koncentracyjnych, nazistowskich eksperymentów genetycznych i terrorystów-fanatyków.

Proszę, bądź człowiekiem.
 
Podzieleni to powieść niezwykła nie dlatego, że została świetnie skonstruowana i dobrze napisana, ani też nie dlatego, że rzesze krytyków pochlebnie oceniło talent Neala Shustermana, autora m.in.  Skinjacker Trilogy. Podzieleni przede wszystkim poruszają odbiorcę, dogłębnie i niezaprzeczalnie zmuszając do konfrontacji z zagadnieniem wolności, istoty życia i człowieczeństwa. Autor stworzył przerażającą wizję świata, w którym życie nastoletniego dziecka jest mniej warte od życia płodu. W inteligentny i dający do myślenia sposób odwrócił o 180 stopni obecny problem sporów etycznych i moralnych dotyczących aborcji, prezentując rzeczywistość, w której rodzice mają prawo pozbyć się dziecka jak niechcianej rzeczy. Ponadto autor decyduje się na podjęcie trudnego i niedającego się jednoznacznie rozwiązać problemu, w którym nadrzędnym pytaniem będzie „czy człowiek ma duszę?” oraz tego, jak religia i społeczeństwo wpływają na naszą ocenę rzeczywistości. Czytelnik, poznając historię trójki dzieciaków skazanych na podzielenie, momentami ma ochotę wyć z rozpaczy, ponieważ nikt nigdy nie chciałby się znaleźć w tak absurdalnej sytuacji. Sama jestem wstrząśnięta wydźwiękiem historii i tym, jakie emocje we mnie wywołała od przerażenia po zachwyt! Były takie momenty, w których mogłam tylko bezgłośnie krzyczeć, a w innych zapłakać nad losem bohaterów wszystkie te uczucia wiązały się z siłą oddziaływania powieści, która nie daje spokoju na długo po skończonej lekturze. Czy polecam powieść Neala Shustermana? Byłoby grzechem postąpić inaczej! Dlatego też  daję ocenę 6/6 i uważam, że oto otrzymaliśmy historię „z krwi i kości” taką, która poruszy zarówno młodszego jak i starszego czytelnika!

Original: Unwind
Wydawca: Papierowy Księżyc
Premiera: 17 października 2012


Cała seria Unwind:
 
#1 Unwind (2007)
#1,5  UnStrung (2012)
#2  UnWholly (2012)
#3  UnSouled (2013)

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc :)

A tu trailer z tłumaczeniem by ParanormalBookS :) Robi wrażenie!


A teraz tak bardziej na marginesie mała dygresja. Czytając powieść Neala, w pewnym momencie nasunęło mi się porównanie do mało znanego, niemieckiego filmu Anatomy z 2000 roku. Widzieliście? Choć tematyka filmu jest w gruncie rzeczy trochę inna od problemów podejmowanych w Podzielonych, to znajduję wspólny mianownik obu historii – film prezentuje pewną postawę człowieka, który w jakimś momencie zatraca pokorę i pragnie zabawić się w Boga, decydując o tym, kto ma prawo do życia, a kto nie i jak to życie można wykorzystać. Myślę, że warto obejrzeć ten film, nawet jeśli nie jest to kino pierwszej ligi :)