Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Egmont. Pokaż wszystkie posty

29 września 2014

"Dziewczę z sadu" Lucy Maud Montgomery

„Eric Marshall, świeżo upieczony absolwent college'u przyjeżdża na Wyspę Księcia Edwarda, by w zastępstwie chorego przyjaciela poprowadzić szkółkę w Charlottetown. Poznaje tam piękną i tajemniczą Kilmeny - niemą dziewczynę obdarzoną słuchem absolutnym, która komunikuje się ze światem poprzez grę na skrzypcach. Eric się w niej zakochuje. Musi jednak zawalczyć o swoją miłość. Czy uda mu się zdobyć serce Kilmeny? Dziewczę z sadu to opowiedziana z punktu widzenia młodego mężczyzny historia prawdziwej i głębokiej miłości, która okazuje się mieć uzdrawiającą moc.”


Prawdopodobnie nikomu nie muszę przedstawiać Lucy Maud Montgomery – ta niezwykła kanadyjska pisarka zdobyła ogromną sławę za sprawą serii Ania z Zielonego Wzgórza. Niedawno przeczytałam pierwszy tom przygód o Ani Shirley i niewątpliwie już wkrótce sięgnę po dalsze części tej historii. Tymczasem w moje ręce wpadła inna powieść pani Montgomery – Dziewczę z sadu. Dzieło to znane jest polskim czytelnikom również pod tytułem Kilmeny ze starego sadu. Mając w pamięci wiele pozytywnych emocji, które towarzyszyły mi przy lekturze Ani z Zielonego Wzgórza, postanowiłam sięgnąć po Dziewczę z sadu w nadziei, że ta króciutka, bo ledwie 190 stronicowa książeczka, pozwoli mi choć na chwilę przenieść się do świata pełnego dobra i romantycznych uniesień. Czy tak się stało?

Historia opowiedziana przez narratora wszechwiedzącego skupia się przede wszystkim na przemyśleniach głównego bohatera, Erica, choć nie brakuje także (w drugiej połowie książki) momentów skupiających się na rozmyślaniach Kilmeny. Bohaterowie wykreowani zostali realistycznie. Niestety są to postaci do bólu idealne – prawe, inteligentne, a przede wszystkim piękne. Ta idealizacja momentami działała mi na nerwy. Drugim moim zastrzeżeniem jest miłość, która ma łączyć Erica i Kilmeny. Uczucie młodzieńca opiera się przede wszystkim na fakcie, iż Kilmeny jest niewiarygodnie piękna. I choć później bohater poznaje także jej osobowość, to jednak wciąż w narracji powraca kwestia jej urody – doskonałości, która przyćmiewa ewentualne niedostatki. Początkowo uważałam to za urocze i romantyczne, ale z czasem zaczęło mnie to irytować. Ponadto brakowało mi w tej historii humoru – opowieść kręciła się wokół wyjątkowo banalnej miłości bohaterów, brakowało więc lekkości, z której znana jest chociażby Ania z Zielonego Wzgórza. Plusem natomiast będzie lekki, przyjemny język oraz sielska atmosfera, tak charakterystyczna dla książek pani Montgomery.

Dziewczę z sadu to niewątpliwie romantyczna, słodka historia uczucia, które potrafi odmienić całe życie. To opowieść, którą czyta się jednym tchem, w kilka chwil. Przyznaję, że takie lektury odmładzają czytelnika – poznając historię młodych bohaterów z Wyspy Księcia Edwarda, sami czujemy się częścią tej pozytywnej historii. Dziewczę z sadu to idealna powieść dla romantyczek, które w książkach poszukują dobrych emocji i chwili zapomnienia. Myślę  że opowieść o Kilmeny i Ericu najbardziej trafi do młodszych dziewcząt – jest w tym dziele pewna skromność, niewinność i ckliwość, która starsze czytelniczki może odrobinę znudzić. Uważam jednak, że pomimo naiwności, jaką odnalazłam w tej historii, Dziewczę z sadu zasługuje na chwilę uwagi – warto czasem wrócić do dziewczęcej literatury, która niewątpliwie pozwala oderwać się od szarej codzienności. Opowieść o Kilmeny dostaje więc ode mnie ocenę 4/6.

Original: Kilmeny of the Orchard 
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 9.09.2014
Ilość stron: 188

Za książkę dziękuję wydawnictwu Egmont :)

15 sierpnia 2014

"Ukryta brama" Eva Völler


„Sebastiano i Anna w swoich podróżach między przeszłością a teraźniejszością przenoszą się do XIX-wiecznego Londynu. Misja, w której mają wziąć udział, jest najniebezpieczniejszą spośród tych, w które dotychczas byli zaangażowani. Jednemu ze Starców zależy na tym, aby zniszczyć bramy czasu, wyeliminować z gry wszystkich podróżników w czasie i zdobyć niepodzielną władzę nad światem. Czy uda się go powstrzymać?

Ukryta brama to już trzeci tom zapierających dech przygód Anny i Sebastiana. Młodzi podróżnicy w czasie byli już w Wenecji (Magiczna gondola) i Paryżu (Złoty most). Teraz odwiedzą Londyn.”


Anna i Sebastiano po raz kolejny zostają wysłani w podróż w czasie – tym razem muszą uratować znanego XIX-wiecznego malarza angielskiego. Po udanej akcji otrzymują kolejne zadanie, jednak ta misja będzie inna niż wszystkie – okazuje się bowiem, że jeden ze Starców niszczy bramy czasu, uniemożliwiając w ten sposób podróżowanie w przeszłość. Kiedy młodzi Obrońcy Czasu niespodziewanie zostają uwięzieni w XIX-tym wieku, z całą determinacją postanawiają odkryć prawdę o Starcu, który pragnie przejąć władzę nad światem. Tak zaczyna się najbardziej ekscytująca podróż Anny i Sebastiana.

źródło
Ukryta brama to ostatni tom trylogii autorstwa Evy Völler. Po lekturze Magicznej gondoli i Złotego mostu, z niecierpliwością oczekiwałam na ostatnią część perypetii Anny i Sebastiana. Wiedziałam, że to będzie dynamiczna, zapierająca dech przygoda. I nie pomyliłam się!

Od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w klimat XIX-wiecznego Londynu, w którym Anna i jej ukochany mają misję do wykonania. Autorce doskonale udało się przedstawić charakter dawnych czasów, z całym jego przepychem i kontrastami. Książkę czyta się szalenie szybko – wszystko dzięki dynamicznej, trzymającej w napięciu akcji. Świetna narracja pierwszoosobowa w wykonaniu Anny oraz lekki język, jakim dziewczyna się posługuje, pozwalają czytelnikowi na „wejście” w realia wykreowanego świata i jeszcze lepsze wczucie się w sytuację głównych bohaterów. Poza tą dwójką otrzymujemy plejadę najróżniejszych postaci, choć nie da się ukryć, że nie są to kreacje tak dokładne i wnikliwe, jak w przypadku Anny i Sebastiana.

Ogromnym plusem trylogii jest wybór miejsc, w których dzieje się akcja danego tomu. W Magicznej gondoli mieliśmy okazję poznać XV-wieczną Wenecję, w Złotym moście zaś wybraliśmy się do XVII-wiecznego Paryża. W trzeciej części odwiedzamy XIX-wieczny Londyn, moim zdaniem najbardziej klimatyczne miejsce ze wszystkich wspomnianych. Dzięki temu, że akcja danego tomu dzieje się w konkretnym mieście, możemy je lepiej poznać. Autorka z niezwykłą łatwością i lekkością zaprezentowała tutaj obyczaje dawnego Londynu, a także wyjątkowo zgrabnie nakreśliła obraz ówczesnej socjety. Choć język powieści nie jest stylizowany na dawny (w końcu główna bohaterka i jednocześnie narratorka pochodzi z XXI wieku), to jednak nie miałam żadnego problemu z wczuciem się w opowieść – wręcz czułam atmosferę tamtych czasów!

Ukryta brama to wspaniałe zwieńczenie trylogii o Obrońcach Czasu. To książka, którą czyta się z zapartym tchem i niesłabnącą przyjemnością. Mamy tutaj wszystko, co sprawia, że powieść można nazwać dobrą – intrygę, miłość, podróże, niebezpieczeństwo, a także zaskakujący finał. Eva Völler w swoich dziełach skupia się przede wszystkim na intrydze i dążeniu do odkrycia prawdy, a wątek miłosny pomiędzy Anną i Sebastiano jest doskonałym dopełnieniem historii. Uważam, że ostatnia część serii jest najlepsza, dlatego z największą radością daję Ukrytej bramie ocenę 5+/6 i jednocześnie zachęcam do zapoznania się z serią pani Völler. Jeśli lubicie historie o podróżach w czasie, a ponadto imponują Wam charakterne bohaterki i czasem marzycie o przystojnym nieznajomym wprost z kart powieści, to Ukryta brama jest lekturą dla Was idealną! Szczerze polecam!

Original: Zeitenzauber, Das verborgene Tor
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 18.06.2014
Ilość stron: 448

Za powieść dziękuję wydawnictwu Egmont :)

12 marca 2014

"Nowy Przywódca. Świat po wybuchu 2" Julianna Baggott

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/164340/nowy-przywodca 
„Świat po Wybuchu. Bezpieczni są tylko Czyści, żyjący spokojnie pod Kopułą. Na zewnątrz pozostali zmutowani. Partridge, syn Willuksa, dowódcy Czystych, ucieka spod kopuły, by na zewnątrz odnaleźć matkę. Dołącza do grupy Wyrzutków, na których czele stoi El Capitan. Żeby odzyskać syna, Willuks nie cofnie się przed niczym. Żeby ocalić pozostałych, Partridge będzie musiał wrócić pod Kopułę i zmierzyć się z najstraszniejszym wyzwaniem. Pressia zaś, uzbrojona tylko w tajemniczą skrzynkę ze wskazówkami, wyruszy w drogę tam, gdzie nie prowadzą żadne mapy. Jeśli tej dwójce się powiedzie – uratują świat, jeśli nie – ludzkość zapłaci przerażającą cenę…”


Nowy Przywódca to drugi tom trylogii Świat po wybuchu autorstwa Julianny Baggott – postapokaliptycznej, wyjątkowo przerażającej wizji świata, w której ludzie dzielą się na zmutowanych i czystych. Wszystko z powodu wybuchu bomb nuklearnych, które doprowadziły do zniszczenia cywilizacji. Część ludzi tuż przez zrzuceniem bomb schroniła się w specjalnie przygotowanej do tego Kopule, reszta zaś uległa mutacjom, przez które wielu straciło życie. Ci, którzy ocaleli, teraz muszą przeżyć w nieprzyjaznym świecie. Wśród ocalałych znajduje się Pressia Balze i jej przyjaciele – Bradwell, El Capitan oraz Partridge – przyrodni brat Pressi i zarazem Czysty, który uciekł z Kopuły, by odkryć prawdę o swoim ojcu, Willuksie. Każdy z nich na swój sposób będzie się starał obalić Kopułę. Czy im się to uda?

Nie ukrywam, że byłam zachwycona Nową Ziemią, pierwszym tomem serii Baggott. To była absolutnie rewelacyjna lektura – zaskakująca, intrygująca, przerażająca. Sięgnięcie po Nowego Przywódcę, kontynuację historii Pressi, uważałam za kwestię czasu. A jednak długo zwlekałam z lekturą – ostatecznie książka przeleżała u mnie  prawie rok, nim zdecydowałam się ją przeczytać. W końcu dojrzałam do tego, by po nią sięgnąć i nie ukrywam, że ucieszyłam się z ponownego spotkania z moimi ulubionymi bohaterami. 

http://www.goodreads.com/book/show/9752754-fuse
Narracja trzecioosobowa prowadzona jest z punktu widzenia różnych bohaterów – każdy rozdział poświęcony jest innej postaci, dzięki czemu możemy obserwować wydarzenia z różnych perspektyw. Bohaterowie próbują odkryć tajemnice Kopuły głównie w celu jej zniszczenia, a każdy stara się dokonać tego na swój sposób – w pewnym momencie ich drogi się rozdzielają. Warto jednak podkreślić, że wszystkie wątki zazębiają się ze sobą, a niektóre sytuacje naprawdę potrafią podnieść czytelnikowi ciśnienie. Muszę także przyznać, że kreacja bohaterów jest świetna, co z resztą podkreślałam przy recenzji pierwszej części serii. Jeśli jednak miałabym określić, czym wyróżnia się Nowy Przywódca, miałabym spory problem. Czy jest lepszy od pierwszego tomu? Nie jest. Nowa Ziemia miała w sobie jakąś magię, ogromną siłę przekazu. W Nowym Przywódcy otrzymałam dynamiczną fabułę, w tym kilka naprawdę przerażających scen, poznałam odpowiedzi na wiele pytań, a także miałam okazję spędzić kilka godzin u boku dobrze wykreowanych bohaterów, ale patrząc na powieść jako całość, nie widzę w niej niczego wybitnego. To po prostu dobra kontynuacja niebanalnej opowieści o odwadze, walce o przetrwanie i uczuciach, które rodzą się tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewali. Ginie jednak w cieniu pierwszej części, która zachwyciła mnie od pierwszych stron i do tej pory jest w moim odczuciu jedną z najlepszych powieści postapokaliptycznych ostatnich lat.

Podsumowując powiem tak – Nowego Przywódcę polecam fanom powieści Julianny Baggott, wszak warto poznać kontynuację przygód Pressi Balze. Natomiast nowym czytelnikom stanowczo radzę sięgnąć po tom pierwszy – nie tylko ze względu na fakt, iż Nowa Ziemia jest fenomenalna, ale także ze względu na to, że obie części są ze sobą ściśle powiązane – w sumie Nowy Przywódca zaczyna się dokładnie w momencie, w którym pożegnaliśmy się z bohaterami przy pierwszej części. Nieznajomość Nowej Ziemi na pewno nie pozwoli Wam w pełni zrozumieć praw rządzących światem wykreowanym przez autorkę, ani nie da pełnego obrazu sytuacji, z jaką muszą się zmierzyć bohaterowie.  Nowego Przywódcę oceniam jako książkę dobrą i niewątpliwie wciągającą, choć nie wybitną i na pewno słabszą od pierwszej części. Daję ocenę 4/6.
 
Original: Fuse
Wydawca: Egmont
Data wydania: 8.05.2013
Ilość stron: 560

Za książkę dziękuję wydawnictwu Egmont :)

Moja recenzja Nowej Ziemi TUTAJ :)

09 sierpnia 2013

"Złoty most" Eva Völler

"Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec. Pełen przepychu Paryż. Intryga na szczytach władzy. Historia poza czasem. 
Odkąd Anna dołączyła do tajnego grona podróżników w czasie, przygoda goni przygodę. Jednak w samym środku egzaminów maturalnych do dziewczyny docierają straszne wieści – jej ukochany Sebastiano zaginął w Paryżu w czasach kardynała Richelieu. Anna natychmiast udaje się w pełną niebezpieczeństw podróż i rzeczywiście znajduje Sebastiana w Paryżu. Ale to nie koniec problemów, chłopak bowiem jest muszkieterem kardynała i nie ma pojęcia, kim jest Anna. Czy uda się przywrócić mu pamięć?
 Złoty most, kolejny po Magicznej gondoli tom przygód Anny i Sebastiana zabiera czytelników w podróż do siedemnastowiecznego Paryża. Miłość i przygoda, intrygi i romanse przykuwają uwagę i sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem."


Anna jest młoda, zakochana i po prostu szczęśliwa. I nawet to, że jej cudowny chłopak – Sebastiano – mieszka we Włoszech i nie mogą się widywać tak często, jakby chcieli, nie psuje tej idylli. Ani tym bardziej fakt, iż młodzieniec jest podróżnikiem w czasie, który ma chronić historię i w razie potrzeby interweniować, by ją ocalić. Anna wcześniej nie wiedziała, że i ona ma takie zdolności – dopiero podróż do XV-wiecznej Wenecji i przygoda u boku Sebastiano uświadamia jej, że jest jedną z podróżniczek. Teraz jednak na Annę czeka szczególne zadanie – Sebastiano znika w XVII-wiecznej Francji i nikt nie wie, co mu się stało. Anna, zaniepokojona o losy ukochanego, wyrusza do Paryża, by odkryć, że Sebastiano został muszkieterem w służbie kardynała Richelieu... i nie pamięta niczego ze swojego życia w XXI wieku. Czy Anna poradzi sobie z intrygami i knowaniami kardynała, odnajdzie sposób na powrót do domu, a przede wszystkim będzie umiała przywrócić pamięć swojemu chłopakowi?

Złoty most to kontynuacja Magicznej gondoli – serii powieści młodzieżowych autorstwa Evy Völler, gdzie motywem przewodnim są podróże w czasie i walka o bezpieczeństwo historii. Po lekturze Magicznej gondoli byłam oczarowana pomysłem autorki oraz bohaterami, których wykreowała na potrzeby swojego dzieła. Sięgając po Złoty most miałam nadzieję, że i tym razem Eva wciągnie mnie w niesamowitą przygodę u boku Anny i Sebastiano. Poza tym nie ukrywam – stęskniłam się za tajemniczym chłopakiem, który w Magicznej gondoli rozkochał w sobie nie tylko Annę… I wiecie co? Nie zawiodłam się!

„Podświadomość jest wielką siłą” 

Tym, co najbardziej rzuca się w oczy przy lekturze powieści Evy, jest dynamiczna akcja. W Złotym moście nie ma nawet chwili odpoczynku – razem z Anną zostajemy wciągnięci w przeszłość, by znaleźć się w samym centrum intryg i rozgrywek politycznych XVII-wiecznej Francji. Udajemy się w pogoń za Sebastianem, a jednocześnie próbujemy zrozumieć, dlaczego to właśnie tu Anna i jej chłopak musieli się znaleźć i jakie zadanie zostało im przydzielone. Aż wreszcie – dlaczego Sebastiano stracił pamięć i czy Annie uda się go uratować – w każdym znaczeniu tego słowa. Pogonie, potyczki, piękne bale, cudowne stroje, zdrady, niebezpieczeństwo, intrygi, namiętności – wszystko to składa się w tworzącą zapierającą dech w piersi przygodę. W dodatku w podróż wyruszamy u boku nie kogo innego, jak Anny – charakternej, niesamowicie interesującej bohaterki, której nie sposób nie polubić. I chyba właśnie owa sympatia do tej dziewczyny sprawiła, że tak mocno wczułam się w tę historię. 

Bo właśnie na emocjach opiera się ta opowieść. Anna wyrusza do przeszłości, targana niepokojem o Sebastiano. Gdy go spotyka – czuje ulgę, która już za chwilę zamieni się w niedowierzanie i strach – on jej nie pamięta! Każde kolejne działania Anny będą miały jeden kierunek – zbliżyć się do młodzieńca i pomóc mu odzyskać pamięć. Nie ukrywam, że towarzysząc Annie w tych próbach sama niezwykle silnie wczułam się w sytuację. To było niesamowite! Nagle zaczęłam się zastanawiać, jak bym postąpiła, gdyby to moja ukochana osoba nagle zupełnie o mnie zapomniała – jakbym nigdy nie istniała. Czy miałabym w sobie tyle siły i uporu, co Anna? Kreacja tej bohaterki jest naprawdę niezwykła i choć byłam Anną zachwycona już przy lekturze tomu pierwszego, to tutaj mój zachwyt pogłębił się jeszcze bardziej. 

Złoty most ma jeszcze jedną istotną cechę, która wyróżnia to dzieło na tle innych powieści o podróżach w czasie – klimat. Autorce wyśmienicie udało się oddać atmosferę i charakter czasów, w których znajdują się bohaterowie, a dodatkowe odniesienia do powieści Trzej muszkieterowie tylko wzmagają te odczucia (choć nie ukrywam, że pewne elementy rzekomo mające swoje źródło w historii są nieco naciągane). Minusem natomiast może być fakt, iż autorka nie zadbała o odpowiednie zmodyfikowanie dialogów i języka do starodawnej mowy – gdyby udało jej się wpleść jeszcze ten element, cała historia nabrałaby należnego prawdopodobieństwa i realizmu. Mamy natomiast lekki, młodzieżowy styl i dużo potocznego słownictwa. Mimo to nie ukrywam, że naprawdę udało mi się przenieść wyobraźnią do XVII-wiecznego Paryża i przeżyć tam niezwykłą przygodę. 

Złoty most to powieść dla każdego – intrygująca, zabawna, tajemnicza, pełna zagadek i emocji. To książka, przy której czas płynie niezwykle szybko i przyjemnie – dzięki świetnej narracji głównej bohaterki możemy wziąć udział w niesamowitej przygodzie i wyruszyć w oszałamiającą podróż w czasie. Dla mnie Złoty most to jedna z lepszych powieści o podróżnikach w czasie i jednocześnie jedna z tych książek, do których będę wracała z przyjemnością. Daję ocenę 5/6 i polecam tę lekturę nie tylko fankom autorki i tym, którzy mieli okazję przeczytać Magiczną gondolę, ale także każdemu, kto lubi charakterne bohaterki oraz tajemniczych przystojniaków, komu marzy się wielka przygoda i liczy na niesamowite emocje. To wszystko otrzymacie, sięgając po dzieło Evy Völler. Szczerze polecam!


Za możliwość zobaczenia XVII-wiecznego Paryża dziękuję wydawnictwu Egmont :)

Moja recenzja Magicznej gondoli TUTAJ.

Original: Zeitenzauber - Die goldene Brücke
Wydawca: Literancki Egmo
Seria: Poza Czasem
Data wydania: 12.06.2013
Ilość stron: 439

07 lipca 2013

"Scarlet. Saga księżycowa #2" Marissa Meyer

"Drogi Cinder i Scarlet krzyżują się w chwili, w której Ziemia zostaje zaatakowana przez Lunę… Cinder, dziewczyna cyborg zarabiająca na życie jako mechanik, próbuje wydostać się z więzienia, choć wie, że jeśli jej się uda, stanie się najbardziej poszukiwanym zbiegiem we Wspólnocie Wschodniej. Po drugiej stronie kuli ziemskiej ginie babcia Scarlet Benoit. Okazuje się, że Scarlet nie miała świadomości wielu związanych z nią spraw ani śmiertelnego zagrożenia, w którym żyła. Kiedy spotyka Wilka, mającego prawdopodobnie wiadomości o miejscu pobytu babci, czuje powstającą między nimi więź, choć nie potrafi przełamać nieufności. Wspólnie rozwiązują zagadkę, ale wówczas los zderza ich z Cinder przynoszącą nowe pytania bez odpowiedzi."


Michelle Benoit znika bez pożegnania i jej wnuczka, Scarlet, jest przekonana, iż babcia została porwana. Jednakże miejscowa policja uznaje, że starsza kobieta z własnej woli opuściła dom, więc zaniechano dalszych poszukiwań. W tym samym czasie do miasteczka przybywa lubujący się nielegalnych pojedynkach tajemniczy Wilk. Scarlet zaczyna podejrzewać, że Wilk może coś wiedzieć na temat zniknięcia babci, więc zawiera z nieznajomym umowę... Tymczasem we Wspólnocie Wschodniej Cinder, dziewczyna-cyborg obmyśla swój plan ucieczki z więzienia. Wkrótce stanie się najbardziej poszukiwanym uciekinierem na świecie. Drogi Cinder i Scarlet skrzyżują się we Francji, ale nim to nastąpi, obie bohaterki będą musiały zmierzyć się ze swoją przeszłością i sekretami, o których nie miały pojęcia.

Scarlet to sequel Sagi księżycowej Marissy Meyer – serii, której akcja rozgrywa się w świecie przyszłości. To ścisła kontynuacja tomu zatytułowanego Cinder, dlatego też znajomość części pierwszej jest niezbędna, by móc w pełni zrozumieć wszystkie wątki, które autorka rozwinęła w tomie drugim. Sięgając po Scarlet, liczyłam na naprawdę wciągającą, pasjonującą opowieść – historię, która porwie mnie od pierwszej strony i rozbudzi wyobraźnię dokładnie tak, jak jej poprzedniczka.  I przyznam, że się nie zawiodłam!

"Nie wiedziała, że wilk jest przebiegłym i niegodziwym zwierzęciem, i nie obawiała się go"*

Powiem wprost – historia stworzona przez Marissę Meyer jest rewelacyjna. Sposób, w jaki autorka poprowadziła opowieść dowodzi, że wszystkie wydarzenia zostały dokładnie przemyślane, a każdy wątek, rozpoczęty w tomie pierwszym, ma tu swój ciąg dalszy. Narrator wszechwiedzący przedstawia wydarzenia z dwóch punktów widzenia – z jednej strony jesteśmy we Francji, gdzie towarzyszymy tytułowej Scarlet, a z drugiej ponownie znajdujemy się we Wspólnocie Wschodniej, gdzie Cinder zmuszona jest uciekać z więzienia, by odnaleźć prawdę o sobie i przeciwstawić się królowej Levanie. Dwa różne miejsca akcji przeplatają się ze sobą, dzięki czemu możemy przyglądać się poczynaniom obu bohaterek. Fabuła wciąga czytelnika już od pierwszej strony, a kolejne rozdziały, zdynamizowane przez coraz bardziej dramatyczne wydarzenia, nieubłaganie kierują nas ku wspaniałemu finałowi. A kiedy losy Scarlet i Cinder przecinają się ze sobą, możemy się spodziewać prawdziwej eksplozji!

Tak, jak w tomie pierwszym motywem przewodnim była opowieść o Kopciuszku, tak motywem przewodnim drugiej części Sagi księżycowej będzie baśń o Czerwonym Kapturku. Elementy fabuły są ściśle powiązane z pierwowzorem – pojawia się młoda dziewczyna w czerwonym stroju, jest Wilk, babcia i podróż nie tylko przez rozległe lasy, jednak tu owa odsłona starej bajki okazuje się zaskakująco oryginalna – myślę, że w dużej mierze dzięki kreacji bohaterów. Poza starymi znajomymi – Cinder czy Iko, poznajemy także nowe postaci. Główną bohaterką jest Scarlet: młoda, odważna, inteligentna, a jednocześnie niepozbawiona wad dziewczyna – łatwo ją polubić, ponieważ została przedstawiona bardzo realistycznie. Można się pokusić o stwierdzenie, że ma wiele wspólnego z Cinder – obie wyróżnia odwaga i determinacja w dążeniu do celu. Poza Scarlet poznajemy też tajemniczego Wilka – chłopaka, który może pomóc dziewczynie odnaleźć babcię. Wilk to postać, którą trudno rozgryźć – motywy jego działania pozostają dla czytelnika niewiadomą i dzięki temu wzmacniają emocje towarzyszące lekturze.

Scarlet to świetny sequel Sagi księżycowej – opowieść od początku trzyma w napięciu i nie pozwala odbiorcy nawet na chwilę oddechu. Dynamiczna akcja, plejada niesamowitych postaci, przemyślane poprowadzenie opowieści, lekki język i wielowątkowość sprawiają, że to książka, która zachwyca i wciąga, a przede wszystkim nie pozostawia wątpliwości, że Marissa potrafi tworzyć niesamowite historie i robi to wyśmienicie. Autorka w mistrzowski sposób połączyła losy dwóch bohaterek i stworzyła futurystyczny świat, w którym piękno przeplata się z niebezpieczeństwem, a międzygalaktyczny konflikt kładzie się cieniem na przyszłości całej ludzkości. Scarlet to powieść trzymająca w napięciu do ostatniej strony, to książka, którą czyta się z przyjemnością i chętnie się do niej wraca. Gdyby ktoś zapytał, czy Scarlet jest lepsza od Cinder, nie umiałabym się zdecydować, bowiem oba tomy szalenie mi się spodobały. Uważam, że to lektura, która przypadnie do gustu zarówno młodszym, jak i starszym entuzjastkom historii bazujących na starych baśniach – historii, które rozbudzają wyobraźnię i pozostają w pamięci na długi, długi czas. Polecam i daję w pełni zasłużoną ocenę 6/6!

Original: Scarlet
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 8.05.2013
Ilość stron: 496
* cytat str. 7
Za książkę dziękuję wydawnictwu Egmont!

Moja recenzja Cinder TUTAJ

08 maja 2013

"Królestwo łabędzi" Zoë Marriott

„Aleksandra i jej bracia wiodą beztroskie życie na królewskim dworze swojego ojca. Jednak rodzinna sielanka pryska nagle, gdy królowa ginie z łap okrutnej bestii, a król powtórnie się żeni – z kobietą, która nienawidzi pasierbów. Po nieudanej próbie odkrycia mrocznych tajemnic macochy Aleksandra zostaje wywieziona do ponurej krainy Midland, jej bracia zaś wygnani z Królestwa. Aby odmienić zły los i odzyskać braci, Aleksandra musi odnaleźć w sobie niezwykłą moc, którą czerpie z sił przyrody. Pomocny okaże się także tajemniczy książę Gabriel, z którym dziewczynę połączy gorące uczucie.”


Aleksandra ma wszystko – trzech kochających braci, wspaniałych rodziców i w dodatku jest księżniczką z magicznymi zdolnościami, którą czeka cudowna przyszłość. Aż do czasu, gdy jej matka zostaje zaatakowana przez krwiożerczą bestię, a król Farlandu załamuje się po śmierci ukochanej małżonki.  Następnie w życiu rodziny Aleksandry pojawia się tajemnicza kobieta – piękna, młoda i emanująca niezwykłą mocą. Aleksandra wie, że nie należy jej ufać, lecz ojciec dziewczyny jest nieznajomą całkowicie zauroczony i postanawia ją poślubić. Wkrótce w wyniku niefortunnych wydarzeń młoda księżniczka zostaje wysłana do dalekiej rodziny, a jej bracia wygnani z domu – król wyrzeka się swoich synów. Nad Królestwem zbierają się czarne chmury i tylko Aleksandra może ocalić rodzinny dom i poddanych, którzy niegdyś tak bardzo ukochali jej matkę...

Królestwo łabędzi to moja druga przygoda z twórczością Zoë Marriott i jednocześnie druga jej powieść wydana nakładem Literackiego Egmontu. Zakochana w Cieniach na Księżycu tej autorki, z rozkoszą sięgnęłam po nowe dzieło Zoë, zachwycona opisem i oprawą. Byłam przekonana, iż baśniowy, magiczny klimat powieści pozwoli mi znów poczuć się małą dziewczynką, dla której w dzieciństwie baśnie były źródłem wielu radości. Czy Królestwo łabędzi okazało się godne uwagi?

Opowieść poprowadzona została z punktu widzenia Aleksandry w narracji pierwszoosobowej. Język jest prosty, naznaczony pewną delikatnością, która cechuje główną bohaterkę. Stosunkowo niewielka objętość książki zdradza, że będzie to lektura na jeden wieczór. Akcja jest dosyć leniwa – wszystko ma swój rytm, opowieść rozwija się powoli, odrobinę podnosząc napięcie w końcowej części historii. Z drugiej strony warto zauważyć, iż sam punkt kulminacyjny nie jest specjalnie zaskakujący ani tym bardziej przerażający – jakby lekkość i wyważony styl wkradł się nawet tam, gdzie odrobina gwałtowności i ekspresji byłaby po prostu wskazana.  

Sam motyw łabędzi oraz sposób, w jaki autorka konstruuje opowieść, ewidentnie nawiązuje do baśni Dzikie łabędzie Hansa Christiana Andersena. Bo takie w sumie jest Królestwo łabędzi – to współcześnie napisana baśń dla młodych odbiorców, którzy lubią magię i tajemnicę, a jednocześnie nie wymagają zapierającej dech fabuły, pełnej szalonych pogoni i intryg. W zamian pojawia się magia, a nawet bardzo dużo magii – zielonej, czerpanej z przyrody. To ubogaca opowieść i nadaje jej pewnej oryginalności – widzimy, jak wiele znaczy kontakt z naturą i jak bardzo istotne okazują się zdolności Aleksandry w jej drodze do ocalenia rodziny.

Królestwo łabędzi to przyjemna, choć całkowicie niewymagająca lektura w sam raz na jeden wieczór. To książka, którą możemy podarować młodszej siostrze spragnionej romantycznych uniesień. Zoë postawiła na prostotę i jedną istotną myśl – podkreśliła, jak ważna jest miłość w rodzinie i jak wiele można poświęcić dla swoich bliskich. Uważam, iż z samym przearanżowaniem baśni o Dzikich łabędziach poradziła sobie dobrze. To jedna z tych książek, która mimo minusów będzie się wyróżniała na rynku wydawniczym właśnie swoim wydźwiękiem delikatnością i lekkością, które sprawiają, że przez dzieło Zoë się po prostu płynie. I choć muszę przyznać, iż lektura Cieni na Księżycu była w moim odczuciu bardziej emocjonująca (przez to Królestwo wypada słabiej), to jednak czas z Aleksandrą spędziłam przyjemnie, więc polecam tę lekturę wszystkim romantycznym duszyczkom, dając ocenę 4/6

Original: The Swan Kingdom
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 6.03.2013 
Ilość stron: 260
Za lekturę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont :)

02 kwietnia 2013

"Strażnicy historii 2. Circus Maximus" Damian Dibben

"Strażnicy historii ponownie są w niebezpieczeństwie. Zasoby atomium, dzięki któremu mogą podróżować w czasie, jeszcze nigdy nie były tak niskie. Jake ma przenieść się do XVIII-wiecznej Szwecji, aby odebrać nową partię tej cennej substancji. Jednak to dopiero początek… Demoniczna Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym starożytnym światem. Aby pokrzyżować jej plany strażnicy muszą przenieść się do 27 roku naszej ery, do pełnego przepychu Rzymu czasów cesarza Tyberiusza. Jednak Jake ma jeszcze jeden cel – odnaleźć swoją ukochaną Topaz."


Jakże niespodziewanie może się zmienić całe nasze życie... Jake Djones nie mógł wiedzieć, że spotkanie tajemniczego pana Cole'a odmieni wszystko. Chłopiec dowiaduje się, że jest synem podróżników w czasie. Co więcej - że sam ma walor potrzebny do podróży. Tak oto młodzieniec zostaje wciągnięty w intrygę, której ciąg dalszy możemy poznać w kontynuacji Strażników historii - Circus Maximus. Tym razem Jake podejmuje się kolejnego zadania - wraz z dwójką młodych agentów wyrusza do XVIII wieku, by przywieźć ze sobą atomium - magiczną substancję, która pozwala podróżować w czasie, a której zaczyna brakować w zasobach strażników. Niestety młodzi chłopcy zostają zaskoczeni przez wroga i tracą cały zapas drogocennego towaru. Gryzący się wyrzutami sumienia Jake nie spocznie jednak, nim nie pomoże swoim przyjaciołom i nie ocali historii. A ta ponownie jest w niebezpieczeństwie - demoniczna Agata Zeldt postanawia zapanować nad rzymskimi legionami i stworzyć nową historię. Jake przenosi się więc do Starożytnego Rzymu, by pokrzyżować plany swojemu wrogowi, a także by odszukać ukochaną Topaz...

Circus Maximus, długo wyczekiwana kontynuacja Strażników historii, od pierwszej strony porywa czytelnika w wir wydarzeń - szalonych pogoni, zaskakujących zwrotów akcji i tajemnic. Po raz kolejny Damian Dibben udowadnia, że potrafi stworzyć powieść, która wciągnie zarówno starszych jak i młodszych odbiorców - kreuje świat, który zachwyca i w którym chciałoby się przeżyć choć jedną z przygód, jaka stała się udziałem bohaterów powieści. I właściwie to tak naprawdę największy atut dzieła Dibbena.

Posty język narratora wszechwiedzącego przeplata się z wartką akcją, dzięki czemu mamy wrażenie, jakbyśmy przez tę powieść po prostu płynęli. Bohaterowie, których pokochaliśmy już w pierwszej części, znowu wciągają nas w swoje perypetie, angażując we wspólną podróż oraz w poszukiwanie rozwiązania wszystkich zagadek. I choć nie mogę zarzucić niczego ani kreacji bohaterów ani opowieści, którą snuje autor, to jednak nie ukrywam, że przy wykreowanej przez Damiana Starożytności nie do końca się odnalazłam. Niemniej przyznam, że autor włożył w tę część swojej powieści dużo pracy, a to się chwali

Pragnę również zauważyć, że o ile przy pierwszej części - Nadciąga burza - nie miałam tak silnych odczuć, o tyle przy lekturze dwójki już owszem - wyraźnie zaczął mi przeszkadzać wiek bohaterów. Momentami niektóre zachowania (zwłaszcza głównego bohatera) wydawały mi się niedorzeczne i szczeniackie, przez co cała historia traciła kolor. Gdyby autor pokusił się o stworzenie postaci odrobinę starszych, odrobinę bardziej dojrzałych, niewątpliwie powieść zyskałaby nie tylko polotu, ale i wiarygodności. A tu niestety pomysł z dziećmi ratującymi świat był dla mnie minimalnie przekoloryzowany.

Ostatecznie przyznaję, że przygoda u boku strażników okazała się udaną, choć nie ukrywam, że pierwsza część ich perypetii bardziej przypadła mi do gustu. Jednak dla fanów autora oraz osób spragnionych wielkich przygód i niezapomnianych wrażeń będzie to lektura idealna, bowiem w towarzystwie Jake'a i jego kompanii nie ma mowy o nudzie. To książka, przy której każdy - bez względu na wiek - poczuje się znowu młody i zechce przeżyć niezapomniane podróże - nie tylko te w czasie. Dlatego też z uśmiechem daję tej książce ocenę 4/6 i czekam z niecierpliwością na kolejny tom przygód młodych agentów! 

Original: The History Keepers #2: Circus Maximus
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 20.02.2013

Moja recenzja Nadciąga burza TU


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont :)

16 lutego 2013

"Drzazga" Ewa Nowak

W poukładanym świecie szkolnej prymuski Marty wszystko byłoby idealne, gdyby nie… drzazga – nielubiana, antypatyczna i złośliwa siostra Jagna. Jakie są powody zachowania Jagny i czy dziewczynom uda się znaleźć drogę do porozumienia? Seria miętowa to współczesna Polska: aktualne problemy, radości i tematy z życia tu i teraz.  

Drzazga to powieść poruszająca rzadki w polskiej literaturze problem faworyzowania dzieci w rodzinie. Samotna matka-nauczycielka, stojący biernie z boku ojciec, dwie córki i niesprawiedliwie rozdzielona matczyna miłość sprawiają, że dom, który mógłby być dobrym i przyjaznym miejscem, zamienia się w domowe piekło.”


Marta i Jagna to siostry w zasadzie tylko z nazwy, gdyż poza więzami krwi i dzieleniem jednego pokoju, nic je nie łączy. Marta jest kochaną, przykładną córeczką mamusi, prymuską i spełnieniem marzeń każdego rodzica. Jagnę zaś uznaje się za diabła wcielonego, wszak jest niepokorną nastolatką, która nie tylko stwarza problemy w szkole, ale także nie nadaje się do życia rodzinnego. Czy jednak ta charakterystyka oddaje rzeczywisty obraz osobowości obu dziewczynek? Co kryje się pod oschłą, nieprzyjemną postawą Jagny oraz idealnością Martusi? I jaki udział w tym wszystkim mają ich rodzice oraz znajomi?

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z wcześniejszymi powieściami Ewy Nowak, zaliczanymi do Serii miętowej Danymi wrażliwymi i Niewzruszeniem. Niestety tamte spotkania nie były zbyt udane, więc po Drzazgę sięgnęłam z pewną obawą. Niepotrzebnie! Okazało się bowiem, że dosyć oryginalny, jak na polskie realia, temat książki wciągnął mnie w opowieść i sprawił, że do ostatniej strony byłam ciekawa rozwiązania problemów bohaterów.

Z opisu wiemy, że Drzazga podejmuje problem faworyzowania dzieci. Żeby tylko! Tak naprawdę Ewa Nowak podejmuje nie tylko tematykę związaną z faworyzacją ulubionego dziecka, ale także z możliwymi następstwami takich działań – rozpadem rodziny, konfliktami w szkole oraz obrazem rodziny „idealnej” w oczach postronnego obserwatora. Pokazuje, jak z pozoru niewinna sympatia do jednej z córek z czasem zamienia się w wyróżnianie jednego dziecka i napiętnowanie drugiego – często bez konkretnej przyczyny. Ale czy tak naprawdę istnieje coś takiego, jak „przyczyna”? Czy w ogóle można mówić o lepszym lub gorszym dziecku? Czy rodzice nie powinni kochać swoich pociech tak samo, „po równo”? Choć odpowiedź wydaje się prosta, realia już takie nie są. A skala problemu jest naprawdę duża – czyż na co dzień nie spotkaliście się z podobnym zachowaniem? Nawet wśród własnych znajomych mogłabym wymienić przykłady analogicznych sytuacji. I sama ta świadomość jest bardzo przygnębiająca. Z drugiej strony warto jednak zauważyć, że w takich sytuacjach poszkodowane będzie nie tylko to „odtrącone” dziecko, ale i to „ukochane” – widać to wyraźnie na przykładzie głównych bohaterek Drzazgi, gdzie wymagania stawiane Marcie przez matkę w pewnym momencie znacząco zmieniają dziewczynkę i mają oddźwięk na jej osobowości.

Spodobała mi się kreacja obu bohaterek – Jagna była dokładnie taka, jak być powinna – rys psychologiczny tej dziewczynki okazał się bardzo przekonujący, szalenie realistyczny. Marta natomiast, z tą swoją idealnością i doskonałością, doprowadzała mnie do szewskiej pasji i momentami miałam naprawdę ochotę porządnie potrząsnąć tą dziewuchą. Nie wspominając o jej durnej matce! Myślę więc, że autorka osiągnęła dokładnie to, co zamierzała – wywołała we mnie, swoim czytelniku, bardzo silne emocje, które podpowiadały mi, jak powinnam zareagować na podobne zachowania.

Drzazga to dobra lektura dla młodego odbiorcy – porusza ważny, współczesny problem, który dotyka wiele rodzin, a przy tym uczy tego, co z pozoru wydaje się oczywiste, choć w praktyce takie nie jest. I choć język powieści – prosty, współczesny, nastawiony na nastoletniego czytelnika – momentami mnie irytował (podobnie jak niektórzy bohaterowie), to jednak nie żałuję czasu spędzonego z książką pani Nowak – może kiedyś, gdy będę miała własne dzieci, nauka zaczerpnięta z powyższej lektury pomoże mi w tym, by nie popełnić błędów matki Martusi i Jagny? Oby! Komu polecam Drzazgę? Młodzieży oraz tym osobom, które zmagają się w codziennym życiu z wychowaniem nastoletnich dzieci. A także każdemu, kto lubi literaturę polską i historie z wątkiem psychologicznym – historie, które potrafią czegoś nauczyć. Daję ocenę 4+/6!

Original: Drzazga (Miętowa seria)
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 7.11.2012



Za lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont :)

24 listopada 2012

"Magiczna gondola" Eva Völler

Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec. Czerwona gondola. Klimatyczna Wenecja. Historia poza czasem.

Siedemnastoletnia Anna spędza wakacje w Wenecji. Podczas jednego ze spacerów jej uwagę przykuwa czerwona gondola. Dziwne. Czyż w Wenecji wszystkie gondole nie są czarne? Gdy niedługo potem Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi, zostaje wepchnięta do wody – a na pokład czerwonej gondoli wciąga ją niewiarygodnie przystojny młody mężczyzna. Zanim dziewczyna zejdzie z powrotem na pomost, powietrze nagle zacznie drżeć i świat rozpłynie się Annie przed oczami.”


O mój Boże! Zachowałaś wspomnienia!”

Siedemnastoletnia Anna wraz z rodzicami przyjeżdża na wakacje do Wenecji. Zapowiada się nieco nudny pobyt w obcym kraju, umilany rozmowami przez telefon i zwiedzaniem miasta. Podczas jednej z takich wypraw dziewczyna zauważa jednak coś niezwykłego – czerwoną gondolę. To trochę dziwne, wszak wszystkie powinny być czarne! Czy to przypadek? Wkrótce potem Anna ma możliwość obejrzeć regata storica, historyczny rejs po Canal Grande, podczas którego mieszkańcy Wenecji (a w zasadzie bardziej turyści) podziwiają łodzie i gondole odrestaurowane i przyozdobione na starą modłę. To właśnie ten dzień stanie się początkiem niezwykłej przygody głównej bohaterki. Przygody poprzez czas...

„Poza czasem” to cykl powieści młodzieżowych wydawanych przez Literacki Egmont, których akcja obraca się przede wszystkim wokół motywu podróży w czasie. Właśnie do tego cyklu zaliczamy powieść Evy Völler – Magiczna gondola. Nikogo nie powinno zdziwić, że po książkę sięgnęłam w zasadzie ze względu na piękną okładkę. Oczywiście cudowny, nieco enigmatyczny opis był drugim powodem, dla którego właśnie ta powieść trafiła w moje ręce. I słusznie, bo przygoda na pokładzie gondoli okazała się nadzwyczaj udana.

Możliwości nie było zbyt wiele. Na ile mogłam to ocenić - najwyżej cztery. Raz: byłam martwa i znalazłam się w ogniu piekielnym. Dwa: ktoś mnie nafaszerował narkotykami. Trzy: to jakiś film. Cztery: zwariowałam.”

Najsilniejszym atutem powieści jest... główna bohaterka – Anna. Po prostu uwielbiam tę dziewczynę! To dowcipna, inteligentna, odważna, a przede wszystkim szalenie intrygująca i przesiąknięta duchem współczesności nastolatka! Można powiedzieć bohaterka z krwi i kości, której cięty język i poczucie humoru nie raz wprowadzą czytelnika w wyśmienity nastrój. Pierwszoosobowa narracja z punktu widzenia Anny w bardzo obrazowy sposób pokazuje wydarzenia, w których dziewczyna bierze czynny udział, a pragnę podkreślić, że są to wydarzenia zaskakujące, niebezpieczne i przede wszystkim niezwykle pasjonujące. Siedemnastolatka trafia do całkowicie nieznanego świata i zostaje wciągnięta w intrygę, która nie przyśniłaby jej się nawet w najśmielszych snach. A to dopiero początek! Drugim bohaterem, który niewątpliwie przyspieszy bicie serca niejednej czytelniczki, jest tajemniczy, przystojny młodzieniec imieniem Sebastiano. Początkowo podchodziłam do jego osoby bardzo sceptycznie, gdy nagle... Ach! Nadal nie jestem pewna, w którym momencie młody Włoch skradł moje serce! Gdy tylko pojawiał się na scenie , czułam się dokładnie tak, jak Anna:

Podniósł głowę i rzucił publiczności krótkie, ale dumne spojrzenie. Jego wzrok napotkał mój i ponownie wstrzymałam oddech. Oczy miał tak niewiarygodnie błękitne, że gdyby człowiek się nie pilnował, utonąłby w nich na zawsze.”

Zei­ten­zau­ber #2
Akcja powieści jest dosyć dynamiczna, a przy tym podporządkowana kolejnym etapom przygód Anny. Powieść została podzielona na cztery części, natomiast nie znajdziemy w książce podziałów na rozdziały. Osobiście zupełnie mi to nie przeszkadzało, gdyż fabuła wciąga w zasadzie od pierwszej strony i przez tę historię się po prostu płynie – lekko i przyjemnie. Niestety jest też duży minus – bardzo okrojony punkt kulminacyjny, przy którym czytelnik może zorientować się, iż autorce brakuje pazura, by energicznie i z werwą przedstawić najbardziej dynamiczne momenty. Troszkę nad tym ubolewam, bo szczerze spodziewałam się czegoś o wiele bardziej spektakularnego. Brakowało mi także szerszego uzasadnienia wplecenia w historię wątku podróży w czasie Eva jak na razie nie wyjaśnia motywów działania niektórych bohaterów oraz przyświecających im idei. Liczę więc na rozwiniecie tego tematu w następnej części serii. Natomiast muszę zauważyć, że piętnastowieczna Wenecja, będąca główną sceną dla rozgrywających się wydarzeń, została przedstawiona plastycznie i przekonująco, momentami można nawet poczuć „ducha epoki”, choć nie ukrywam, że wiele elementów wymagałoby dopracowania, jak chociażby język, którym posługiwali się ówcześnie żyjący Wenecjanie. 

Magiczna gondola to szalenie oryginalna opowieść, osadzona w nietypowym miejscu i czasie. To historia, która rozbudza serca i wyobraźnię, zapiera dech, bezsprzecznie wciąga i – w ostatecznym rozrachunku – zapada w pamięć. A przede wszystkim to książka, która po prostu ma w sobie to „coś”, co niewątpliwie oczaruje niejednego odbiorcę. Chciałabym zatem podkreślić, iż w towarzystwie Anny i Sebastiano nie ma mowy o nudzie! Magiczną gondolę bezwarunkowo polecam każdemu, kto uwielbia szalone przygody, podróże w czasie, charakterne bohaterki i tajemniczych przystojniaków o hipnotyzującym spojrzeniu. Wsiądź na pokład czarodziejskiej, czerwonej gondoli i daj się porwać w podróż poprzez czas – gwarantuję, że będzie to niezapomniana przygoda! Daję ocenę 5/6 i mam nadzieję, że Eva w Die goldene Brücke uraczy nas równie wciągają opowieścią o perypetiach Anny! 

Original: Zeitenzauber: Die magische Gondel
Wydawca: Literacki Egmont
Data wydania: 19.09.2012
Stron: 464


Dziękuję Wydawnictwu Egmont za niezwykłą podróż na pokładzie czerwonej gondoli! :) 

A dla ciekawskich Eva opowiada troszkę o swojej książce (tak na marginesie niemieckie wydanie jest niesamowite *_*)