08 lutego 2013

"Znajdź mnie" Lisa Kleypas

„Ona ukrywa swoje uczucia, on jest znużonym życiem cynikiem…

Jako prawdziwa miłośniczka zwierząt i natury, Beatrix Hathaway zawsze lepiej czuła się w lesie niż na sali balowej. Zaczęła więc wierzyć, że jej przeznaczeniem jest przejść przez życie bez miłości. Czy właśnie taki los czeka ostatnią i najbardziej niekonwencjonalną z sióstr Hathaway? Kapitan Christopher Phelan jest przystojnym, odważnym żołnierzem, który po powrocie z frontu planuje ożenić się z przyjaciółką Beatrix, uwielbiającą życie towarzyskie i flirt Prudence Mercer. Zakochał się w niej korespondencyjnie, nie wiedząc, że to Beatrix była autorką listów, które podtrzymywały go na duchu na polu bitwy. Christopher wraca do domu, zdecydowany odnaleźć kobietę, którą pokochał, i podbić jej serce...”


W miłości jak na wojnie – zwykło się mówić. Lecz czy aby na pewno? Bea, najmłodsza z sióstr Hathaway, kocha zwierzęta i to dzięki niej Ramsay House zawsze pełne jest niecodziennych gości – od jeży i jaszczurek po kozy. Beatrix jednak, pomimo niecodziennych zainteresowań, jest piękna i inteligentna, lecz właśnie owe przyjaźnie ze zwierzętami nie pozwalają jej na odnalezienie się w wielkim świecie arystokracji. Kiedy więc jej przyjaciółka – śliczna i rozpuszczona panna Mercer – pokazuje dziewczynie list od kapitana Phelana, Bea pamięta jedynie drwinę i niechęć, których doświadczyła z jego strony dawno temu. A mimo to postanawia wyręczyć Prudence w odpisaniu na list mężczyźnie, który wyjechał na wojnę. Wkrótce korespondencja z Chrisem wymyka się dziewczynie spod kontroli – pomiędzy tą dwójką wyraźnie rodzi się zażyłość. Beatrix postanawia zerwać listowną znajomość, Christopher zaś jest zdeterminowany, by wrócić do Anglii i ożenić się z Pru – wszak wierzy, że to ona pisała do niego listy...

Znajdź mnie to ostatni tom serii o rodzinie Hathaway. Ostatni i – przyznaję otwarcie – najlepszy ze wszystkich! Byłam tym niezmiernie zaskoczona, bowiem część czwarta – Zaufaj mi – mocno mnie rozczarowała i nie miałam wielkich nadziei w stosunku do finałowego tomu. Okazuje się jednak, że musi coś być w imieniu Christopher (uwielbiam je! <3), gdyż opowieść o Bei i Chrisie pochłonęła mnie od pierwszych stron i po prostu nie mogłam się od niej oderwać (wynik – nieprzespana noc i nieprzytomny umysł następnego dnia). Ale od początku...

„Wróć, proszę, wróć do domu i znajdź mnie”

Przede wszystkim zaskoczyła mnie niesamowita dojrzałość i pewność w kreacji głównego bohatera – autorka z wprawą oraz znawstwem przedstawia czytelnikom mężczyznę, który musi walczyć z demonami przeszłości i własnymi słabościami. Lisa kreuje całkiem realistyczny obraz wojny – słyszymy jęki umierających, wystrzały armatnie, a także towarzyszący im strach i ból. Wszystko to kumuluje się w Christopherze, który wraca do kraju całkowicie odmieniony. Portret psychologiczny tego mężczyzny naprawdę mnie zachwycił – oto mamy przed sobą doświadczonego przez los, poranionego na ciele i duszy człowieka, który musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przeciwieństwem jest piękna, delikatna Bea, która pomimo posiadania wiedzy na temat wojny jedynie z pism i listów Chrisa, jest pełna współczucia i zrozumienia dla tego szorstkiego mężczyzny, zdaje się naprawdę rozumieć jego ból.

Język i styl powieści po raz kolejny udowadnia, z jaką lekkością przychodzi Lisie pisanie o dawnych czasach. Nie potrzebujemy szczegółowych informacji i przytaczania faktów z historii XIX-wiecznej Anglii, by poczuć ducha tamtej epoki (nawet jeśli język, jakim posługują się bohaterowie, w najmniejszym stopniu nie został wykreowany na stary). Dominuje natomiast humor, bardzo dużo dobrego humoru – momentami chichotałam nad lekturą jak mały podlotek, by w następnej chwili mieć w oczach łzy wzruszenia. Historia Bei i Chrisa jest szalenie romantyczna, osnuta jakimś nierzeczywistym, baśniowym klimatem – a to, przyznam, jest niespotykane w twórczości Lisy. Oczywiście jej powieści zawsze są romantyczne i dobrze napisane, ale... dopiero przy Znajdź mnie naprawdę poczułam tę magię! Choć nie ukrywam, że pod koniec książki miałam niepokojące wrażenie, jakoby napięcie trochę opadło, a dynamika powieści lekko wyhamowała. Nie zmieniło to jednak mojego nastawienia do książki i ostatecznych wrażeń po skończonej lekturze – mogłam jedynie westchnąć i rzec: "WOW!"

Znajdź mnie to opowieść o zaufaniu, wsparciu i miłości, która rodzi się w najmniej spodziewanym momencie. To opowieść o tym, że kochać znaczy zrozumieć. Miłość, według powieści Lisy, buduje, odmienia, wnosi na wyżyny. Osobiście pokochałam dwójkę głównych bohaterów oraz ich perypetie. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do lektury ostatniej części tej serii – to książka z rodzaju tych, które nigdy się nie nudzą: bardzo zmysłowa, bardzo kobieca, ale i niepozbawiona męskiego uroku oraz siły, która równoważy romans z wątkiem obyczajowym i nieśmiałymi, ale porządnie nakreślonymi elementami batalistycznymi. To naprawdę godne zwieńczenie pięciotomowej serii! Polecam więc tę powieść każdej z Was – dajcie się porwać przystojnemu kapitanowi Phelanowi oraz uroczej pannie Hathaway i jej szalonej rodzinie. Ufam, że się nie zawiedziecie! A ja daję tej cudownej opowieści ocenę 6/6!
  
Original: Love in the Afternoon
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 17.05.2012
Stron: 331



Cała seria:


#2 Uwiedź mnie 3+/6
#3 Pokochaj mnie 5/6
#4 Zaufaj mi 3/6
 #5 Znajdź mnie 6/6 

PS Na koniec dodam tylko, że cieszę się, iż wydawnictwo Prószyński właśnie tak zatytułowało wszystkie części, nie tłumacząc angielskich tytułów dosłownie. Każdy z tych polskich odpowiedników jest kwintesencją danej historii, a czytelnik zrozumie ich przesłanie po przeczytaniu danego tomu. Dodam także – już nie pierwszy raz – że każdą z tych części można czytać osobno. Polecam serdecznie :)

07 lutego 2013

Wyniki konkursu z Bukowym Lasem!

W końcu nadszedł ten dzień, kiedy trzeba ogłosić zwycięzcę konkursu zorganizowanego wspólnie z wydawnictwem Bukowy Las ;) Przyznam, że wybór naprawdę nie był łatwy! A nawet był bardzo trudny – musiałam więc poprosić kilka osób o radę, by ostatecznie wspólnymi siłami wybrać laureata. Albo raczej laureatkę ;)

A więc – nie przedłużając – świeżutki egzemplarz Gwiazd naszych wina od Johna Greena wędruje do…

Dzosefinn

za tekst:

„Gwiazd naszych wina” – tytuł ten na pewno chwytliwy i taki… magiczny mi się wydaje. Wiadome jest (przynajmniej kiedyś), że nasze życie, przeszłość, przyszłość i teraźniejszość zapisana jest w gwiazdach. Naszych, nie naszych, don’t matter… Ale czemu każą nam wypowiadać życzenie, kiedy zauważymy spadającą gwiazdę? Czemu w nocy, gdy o kimś myślimy, bądź tęsknimy patrzymy w gwiazdy i wysyłamy błagalne prośby? A jak coś nam nie wychodzi, to czemu krzyczymy i płaczemy wśród gwiazd?
Gwiazdy kojarzą nam się z magią, czymś nierzeczywistym, pięknym i za razem nieosiągalnym. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że są furtką i bramą między światami. Bo może rzeczywiście są? Może naprawdę wszystko, co się dzieje, to ich sprawka? Może one układają dla każdego z nas wzór, który my sami, na Ziemi musimy odkryć? Ale zauważ, zwracając się do nich czujemy, że nie jesteśmy sami. Mamy przeczucie, że ktoś nas słucha i nie jest obojętny nasz los.
Gwiazd naszych wina… Gwiazdy mogą się pomylić przy osądzie? Nie. One nigdy się nie mylą. To Nam się wydaje, że popełniły zbrodnie. Ale odkrywamy tą prawdę dopiero po pewnym czasie…


Gratuluję i właśnie wysyłam maila z informacją o wygranej – czekam na adres korespondencyjny ;)

Jednocześnie dziękuję wszystkim za udział w konkursie. Niestety miałam tylko jedną nagrodę do przekazania. Ale! W marcu mój blog będzie obchodził dwa latka i zaplanowałam na tę okazję WIELKI konkurs z kilkoma książkami do złowienia – mam nadzieję, że weźmiecie w nim udział.

A póki co życzę Wam słodkiego czwartku! ;)

04 lutego 2013

"Krzykacz z Rwandy" Warren FitzGerald

„Ta historia biegnie przez tysiąc wzgórz wybijając bosy, przejmujący rytm...
Wsłuchajmy się uważnie w okrutnie prawdziwą baśń o miłości i przyjaźni.
O strachu, który nie paraliżuje odwagi.
O ścięciu człowieczeństwa w myśl przykazań z radia.
O Sebwgugu.

Wstrząsająco pięknie opowiada dziesięcioletnia Clementine Habimana z Rwandy, dziewczynka w wisienkowej sukience.

Chodźmy na lekcję śpiewu do Asha Bolta.
Mieszka za czterdzieści funciaków w centrum Londynu.
Walczy z demonami, które przywlekły się za nim z rodzinnego domu.
Kiedy w głowie Asha narasta chaos, tylko rytuał bólu odpędza lęk.
Ale jak długo można liczyć na nóż w kwestii przeżycia?

Ktoś puka do drzwi.”

Dziesięcioletnia Clementine Habimana mieszka w Rwandzie ze swoimi rodzicami i starszym bratem, a jej życie pełne jest miłości i dobroci. Jednak wszystko się zmienia, gdy w radio coraz częściej słyszy się niepokojące audycje, zaś spiker coraz brutalniej atakuje w swoich wypowiedziach ludność plemienia Tutsi. Clementine wie, że jej tata jest Hutu, a mama jest Tutsi. Czy to źle? Czy kochająca się rodzina nie może łączyć w sobie krwi obu tych plemion? Co złego jest w Tutsi, że Hutu ich tak nienawidzą? Tymczasem w centrum Londynu mieszka Ashley Bolt, nauczyciel muzyki. Ash cieszy się ze swojego mieszkania za czterdzieści funciaków, dorabiając lekcjami śpiewu i sprzedawaniem podejrzanych towarów. Ale jego największym problemem jest uzależnienie od okaleczania się – w chwilach strachu, niepewności i przeładowania emocjonalnego jego najlepszym przyjacielem staje się kuchenny nóż.  Wkrótce drogi tej dwójki przetną się niespodziewanie...
 
O Krzykaczu z Rwandy usłyszałam całkowicie przypadkowo, przy okazji przekazania nagród w plebiscycie za Najlepszą książkę na zimę roku 2012, wręczanych przez portal Granice.pl. Nazwisko autora – Warrena FitzGeralda – nie było mi znane, więc do jego twórczości podeszłam z pewną rezerwą. Na co dzień Warren udziela się wokalnie oraz wspiera różne projekty jako wolontariusz, m.in. budował centrum zdrowia w Kibungo w Rwandzie. To tam rozgrywa się akcja jego powieści, o której dziś Wam opowiem.

Przede wszystkim warto zauważyć, że historia opisana w Krzykaczu jest nawiązaniem do autentycznych wydarzeń, które rozegrały się w Rwandzie w 1994 roku. W tym czasie doszło do konfliktu pomiędzy ludnością plemienia Hutu i Tutsi, gdzie ci pierwsi dokonali mordu na Tutsi, uznając ich za swoich „największych wrogów”. W wyniku owego ludobójstwa zginęło – jak donoszą media – nawet około miliona osób. O sytuacji w Rwandzie mówiło się dużo i głośno, powstało kilka filmów opisujących te zdarzenia – najbardziej znane to Hotel Ruanda oraz Strzelając do psów. Wiedząc więc, że opisywane przez Warrena obrazy mordu oparte są na faktach, książka nabiera w oczach odbiorcy większego znaczenia. A dodatkowo świadomość, że o masakrze opowiada najniewinniejsze ze świadków ludobójstwa – mała dziewczynka – wzbudza szereg emocji, w wyniku których nie da się przejść obok Krzykacza obojętnie.

Narracja biegnie dwutorowo – pierwszoosobowo z punktu widzenia londyńskiego nauczyciela muzyki, Asha Bolta oraz z punktu widzenia małej Clementine. Sposoby ich opowieści są całkowicie różne, a przez to nadają obojgu bohaterom ich własnych, indywidualnych cech. Ashley to mężczyzna przed czterdziestką, uzależniony od muzyki i okaleczania się, zaś jego opowieść, często snuta potocznym językiem, ma w sobie sporo brutalnej prawdy odzierającej z wszelkiej ułudy szarą codzienność życia w wielkim mieście. Opowieść Clementine jest całkowicie inna – piękna narracja w wykonaniu dziesięcioletniej dziewczynki, obleczona w afrykański klimat sprawia, że czytelnik czuje, jakby był w Rwandzie razem z tym dzieckiem i jego kochającą rodziną. Clementine w swojej naiwności oraz prostoduszności przedstawia nam swoich rodziców i braciszka, którzy są dla niej całym światem. Kiedy więc dochodzi do masakry, świat dziewczynki rozpada się, a czytelnik nawet nie zauważa, gdy łzy zaczynają płynąć mu po policzkach. 

Podoba mi się polskie wydanie Krzykacza – przede wszystkim niosący w sobie tajemnicę oraz magię tytuł powieści, odnoszący się m.in. do audycji radiowych, które stały się w 1994 roku zaczątkiem konfliktu pomiędzy plemionami Hutu i Tutsi. Podoba mi się też szata graficzna oraz zróżnicowana czcionka, która rozróżnia narrację Asha od narracji Clem. Jego – prosta, ciężka, jej – delikatna i lekka. Niby nieznaczące szczegóły, które w szerszym kontekście znaczą jednak tak wiele. Podobnie, jak przesłanie płynące z powieści. 

Krzykacz z Rwandy to piękna i poruszająca historia o poszukiwaniu swojego miejsca na świecie, miłości rodzinnej, walce z demonami przeszłości oraz przyjaźni, która nie tylko przewartościowuje priorytety, ale może też uratować życie. To opowieść dwóch różnych światów, które w pewnym momencie splatają się ze sobą w nieoczekiwanym momencie i z nieoczekiwanym rezultatem. To historia o utracie człowieczeństwa. A także – pomimo okrucieństwa i przerażającej wizji ludobójstwa – baśń o nadziei. Myślę, że zarekomendowanie Wam Krzykacza z Rwandy jest tylko formalnością – polecam sięgnąć po niezwykłą powieść Warrena, który z rozbrajającą szczerością maluje cudowną, wciągającą i jednocześnie smutną opowieść o pięknie, które w tak łatwy sposób (tu za pomocą maczet i słów pełnych nienawiści) może zostać bezpowrotnie utracone. Autor zdaje się pytać o to, czy istnieje coś, co czyni nas doskonalszymi od innych? Czy jesteśmy lepsi tylko dlatego, że inaczej wyglądamy, mamy inny kolor skóry, węższe albo szersze nosy, nasza rodzina ma więcej pieniędzy? Tak łatwo niektórzy zapominają o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi... Absolutnie polecam i daję ocenę 5+/6!

Original: The Go-Away Bird
Wydawca: Mała Kurka
Data wydania: 1.11.2012
Stron: 308

02 lutego 2013

Nieprofesjonalny, lutowy stosik książkowy & zapowiedzi!

Głośno się coś wczoraj zrobiło o stosikach, amatorszczyźnie w blogosferze i zbijaniu fortuny na książkach od wydawców. Zgroza, powiem Wam. I chyba nawet nie chcę tego komentować, wystarczająco pięknie napisali słów kilka Kreatywa i Dada. Ja nadal jestę amatorę i trzasnę stosika (albo stosikiem), a co!

Styczeń jest zawsze ciutkę depresyjny, dlatego też nie mogłam sobie odmówić przyjemności zakupienia kilku ciekawych tytułów - ot tak, dla poprawy humoru (jakby nie było, recenzenckie egzemplarze są trzy - ależ się bezwstydnie wzbogaciłam!). Może nie do końca się udało, bo widząc stan mojego konta, mam ochotę się powiesić, ale powstrzymuje mnie świadomość, że fajne lektury mam jeszcze do przeczytania ;) A więc... TADAM!

Żeby nie było, ta porcelanowa lalka nie jest moja, należy do mojej młodszej siostry. Nie wiem, jak Wy, ale ja się troszkę boję takich lalek. Mam wrażenie, że na mnie patrzą - tak naprawdę PATRZĄ! Ech, chyba ze mną coraz gorzej... :)

1. Gwiazd naszych wina John Green - egzemplarz recenzencki (oficjalna wersja leci do mnie pocztą) od wydawnictwa Bukowy Las - cudowna lektura, TU moja recenzja, a TU mój konkurs, w którym można wygrać nowy egzemplarz tej powieści :)

2. Mistrz Katarzyna Michalak - od wydawnictwa Filia za recenzję wewnętrzną, czytałam wtedy we fragmentach i choć znam zakończenie, nie mogę się doczekać, aż będę miała czas na przeczytanie całości!

3. Znajdź mnie Lisa Kleypas - piąty i ostatni tom serii o rodzinie Hathaway, stanowczo najcudowniejszy ze wszystkich - jestem świeżo po lekturze i niedługo napiszę recenzję. Historia Bei i Chrisa totalnie mnie w sobie rozkochała - cudo! <3 Kupione w Matrasie w promocji -25%

4. Zaufaj mi Lisa Kleypas - czwarta część tej samej serii, o Leo i pannie Marks, niestety słabsza i to sporo słabsza od innych tomów, niemniej miło się czytało. Także z Matrasa.

5. Odblask czerwieni Jeri Smith-Ready - kiedyś przeczytałam Odcień fioletu i mi się spodobał, więc w końcu kupiłam kontynuację - w Matrasie w promocji of kors.

6. Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie Jess Rothenberg - absolutnie doskonała lektura, moja recenzja TU. Musiałam ją mieć na własność. Dziękuję Sihh za to, że namówiła mnie do przeczytania tej książki! <3

7. Czas miłości Colleen McCullough - wypatrzone na allegro, mam Ptaki ciernistych krzewów tej autorki, więc z chęcią przeczytam także i tę jej powieść :)

8. Każdy twój oddech Judith McNaught - teraz będą trzy moje perełeczki, czyli powieści mojej ukochanej pisarki, Judith. Uwielbiam tę historię, moja recenzja TU.

9. Na zawsze Judith McNaught - absolutnie jedna z najcenniejszych książek w moich zbiorach, po prostu KOCHAM historię Jasona i Victorii - moja oda pochwalna o tej książce TU. Książka nie była tania (kupiona na allegro za ponad dwukrotną jej wartość), ale musiałam ją mieć! Naprawdę polecam! <3

10. Coś wspaniałego Judith McNaught - choć stan tej książki pozostawia wiele do życzenia (tak się kończą zakupy przez internet, ech), to jednak cieszę się bardzo, że mam ją w swoich zbiorach - niedługo przeczytam (jak tylko znajdę czas) :)

11. Rozdarte dusze Elaine Coffman - spodobała mi się okładka (koleś wygląda jak młody Brad Pitt <3), więc kupiłam ;) W weldbildowej promo.

12. Weź moja duszę Yrsa Sigurdardottir - nie czytuję takich książek, przyznaję. Ale ten tytuł... bosze, mam ciarki, jak go czytam. Zrobiłam wyjątek i kupiłam sobie wersję kieszonkową. Przeczytam! I podzielę się z Wami moją opinią ;)

13. Marina Carlos Ruiz Zafon - nareszcie mam, sasasa! *_*

14. Mroczna toń Tricia Rayburn - od Dolnośląskiego, właśnie czytam, recenzja niedługo :)

15. Nevermore. Cienie Kelly Creagh - od ParanormalBookS, moja recenzja TU.

16. Obsesja Erica Spindler - wypatrzona w Weldbildzie w mega promo -75%.

17. Matka Pearl Maureen Lee - podobno dobra lektura, no to zaryzykowałam, też w Weldbildzie.

18. Cosmopolis Don DeLillo - możecie się śmiać, ale okładka filmowa jest super, Rob wyszedł wspaniale! Z resztą mnie się zawsze Pattinson podobał, czy był Cedrikiem czy Edwardem, przystojny jest i już.

No i słów kilka o tym, co wyszło i co niedługo zostanie wydane :)

WYSZŁO:

1 luty 2013
Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu
Juliet Grey
BUKOWY LAS

Obdarzona bardzo licznym rodzeństwem i dorastająca pod bacznym okiem dominującej cesarzowej Austrii dziesięcioletnia Maria Antonina wie, że pewnego dnia jej idylliczne dzieciństwo dobiegnie końca, a ona sama zostanie złożona na ołtarzu politycznych ambicji matki.
Nie przypuszcza tylko jednego — że ten dzień nastąpi tak szybko. Zanim jednak z rodzinnego Wiednia, gdzie czas upływa jej na radosnych zabawach z siostrami, wyruszy do lśniącego przepychem, rozplotkowanego Wersalu, musi przejść całkowitą przemianę, by Francuzi uznali ją godną objęcia roli delfiny i poślubienia dziwnego, nieśmiałego, zaledwie o dwa lata od niej starszego chłopca, którego przeznaczeniem jest zasiąść na tronie jako Ludwik XVI. Czy znajdzie w sobie dość siły, przebiegłości  i determinacji, by stać się prawdziwą władczynią?

ZAPOWIEDZI:

13 lutego 2013
Czarny Anioł
Mika Waltari
KSIĄŻNICA


Miłość bez przyszłości w mieście skazanym na zagładę.
Znakomita powieść osnuta na tle dramatycznych wydarzeń związanych z oblężeniem i upadkiem Konstantynopola.
W grudniu roku 1452, na sześć miesięcy przed zdobyciem przez Turków chrześcijańskiej twierdzy, do grona jej obrońców dołącza przybyły z Awinionu rycerz Johannes Angelos. W Konstantynopolu poznaje Annę, Greczynkę wysokiego rodu. Tragiczne losy tych dwojga splotą się nierozerwalnie w przełomowym momencie historii, gdy stary porządek zostanie zburzony, a na jego gruzach zacznie powstawać nowy świat..

19 lutego 2013
Pocałunek w Paryżu
Stephanie Perkins
AMBER

Każda siedemnastolatka byłaby wniebowzięta, gdyby ojciec postanowił wysłać ją na rok do Paryża. Ale Anna jest szczęśliwa w Atlancie – ma fajne liceum, najlepszą przyjaciółkę i chłopaka… no prawie. Więc nie skacze do góry z zachwytu.
Paryż wcale jej się nie podoba – dopóki w nowej szkole nie pozna Etienne’a. Etienne jest superparyski, megaprzystojny i ma wszystko – niestety, z dziewczyną włącznie. Ale przecież w Paryżu każde marzenie może się spełnić.
Czy najbardziej romantyczny rok w najbardziej romantycznym mieście świata zakończy się tak wyczekiwanym przez Annę najbardziej romantycznym pocałunkiem ?
“Najlepsza powieść o miłości, jaką kiedykolwiek czytałam. To nie idealny, baśniowy romans. To historia wyłamująca się ze schematów, pełna wzlotów i upadków, i dlatego tak prawdziwa.” – Amazon

20 lutego 2013
Lewa strona życia
Lisa Genova
PAPIEROWY KSIĘŻYC

Po raz kolejny autorka łączy niezwykły przypadek medyczny z powieścią obyczajową, kreśląc fascynujący portret kobiety walczącej o odnalezienie swojego miejsca w życiu po urazie doznanym w wypadku samochodowym.
Sarah Nickerson jest jedną z wielu pracujących, ambitnych mam z Welmont, bogatego przedmieścia Bostonu. Mieszka tam z mężem Bobem, wierną nianią i trójką dzieci – Lucy, Charliem i dziewięciomiesięcznym Linusem.
Wciąż w biegu, ta ambitna i zapracowana kobieta praktycznie nie ma czasu na głębszy oddech. Jakimś cudem jednak, niczym kontroler lotów, Sarah trzyma w ryzach każdą minutę swojego życia. Ale ten nadmuchany do granic możliwości balon musi kiedyś wybuchnąć. Pewnego pechowego dnia, Sarah jadąc do pracy rozmawia przez telefon i o sekundę za długo nie patrzy na drogę.
Spowodowany wypadkiem uraz mózgu całkowicie wymazuje lewą stronę jej świata, i po raz pierwszy, Sarah pozwala na to, żeby kontrolę przejęli jej bliscy, w tym od dawna nieobecna w jej życiu matka. Nie mogąc nawet porządnie umyć zębów, musi przemyśleć swoją przeszłość i zastanowić się nad niepewną przyszłością...

26 lutego 2013
Dama w bieli
Dorthe Binkert
PRÓSZYŃSKI I S-KA

W lipcu 1904 roku na statek płynący z Antwerpii do Nowego Jorku wsiada samotna kobieta bez biletu, bagażu i pieniędzy, ubrana w białą wieczorową suknię z koronki. Piękna, elegancka i skryta, pasażerka na gapę przykuwa uwagę podróżnych i staje się obiektem niezliczonych plotek.
Na statku Valentina spotyka szereg intrygujących postaci, z których każda ma coś do ukrycia: rzeźbiarza rozpamiętującego tragicznie zakończony związek z młodziutką modelką, kobietę całkowicie uzależnioną od swojego towarzysza, przykutą do wózka dziewczynkę, tajemniczą rodzinę Vanstraatenów oraz brata i siostrę połączonych specyficzną więzią. Wszyscy wierzą, że w Nowym Jorku czeka na nich nowe, lepsze życie. Czyje nadzieje się spełnią? I jaką tajemnicę skrywa urzekająca dama w bieli?

20 marca 2013
Karmazynowa korona
Cinda Williams Chima
GALERIA KSIĄŻKI

Tysiąc lat temu dwoje młodych kochanków zostało zdradzonych –dla Algera Waterlowa oznaczało to śmierć, dla Hanalei, królowej Fells, życie bez miłości. Teraz ponownie królestwo Fells zdaje się drżeć w posadach. Młoda królowa Raisa ana’Marianna ma poważne problemy z utrzymaniem pokoju nawet w murach własnego zamku. Napięcia między czarownikami a klanami sięgnęły zenitu. W sytuacji, gdy sąsiednie królestwa próbują wykorzystać wewnętrzne waśnie w Fells do własnych celów, Raisa liczy na zjednoczenie swojego ludu przeciwko wspólnemu wrogowi. Jednakże równie groźnym przeciwnikiem może być ten, którego królowa darzy uczuciem.
Poruszanie się wśród meandrów polityki nigdy jeszcze nie było tak niebezpieczne, a dawny herszt ulicznego gangu Han Alister wydaje się wzbudzać wrogość zarówno klanów, jak i czarowników. Jego jedynym sojusznikiem jest Raisa. Han nie potrafi oprzeć się uczuciom wobec niej, choć wie, że to igranie z ogniem. Niebawem Han odkrywa tajemnicę, uważaną za dawno zapomnianą – informację o takiej mocy, że może zjednoczyć ludność Fells. Czy zabierze ten sekret do grobu, nie zdążywszy go wykorzystać? Wstrząsająca prawda przysłonięta powtarzanymi przez tysiąc lat kłamstwami w końcu wychodzi na jaw w tym błyskotliwym zakończeniu serii o Siedmiu Królestwach.

Zdradzę Wam tylko, że wszystkie te książki muszę, dosłownie MUSZĘ zdobyć :) Tak wiem, nieprofesjonalna jestem, taki zbieracz ze mnie. Trudno. Mea culpa. 
A czy Wy widzicie w zapowiedziach coś godnego zdobycia? ;)

Na koniec przecudowna animacja prosto z wytwórni Disneya (podobno nawet nominowana do Oscara, ha!) - nie mogę się od niej oderwać <3

01 lutego 2013

Konkurs z Bukowym Lasem!

Tadam! Jest i obiecany konkurs ;) Taki szybki i łatwy (jak sądzę). Do wygrania powieść Johna Greena ufundowana przez wydawnictwo Bukowy Las :) Gwiazd naszych wina będzie miało premierę 6 lutego 2013, więc macie okazję powalczyć o cieplutki egzemplarz prosto z drukarni :)


REGULAMIN:

1. Organizatorem jestem ja, właścicielka bloga Tirindeth's Books oraz wydawnictwo Bukowy Las,  będące fundatorem nagrody w postaci książki;
2. Aby wziąć udział w zabawie, należy w komentarzu podać swoją odpowiedź na zadanie konkursowe, w formie dowolnej;
3. Należy także podać swój adres mailowy (bez tego odpowiedź nie będzie brana pod uwagę); 
4. Konkurs trwa od 1 lutego do 6 lutego 2013 (do północy), wyniki ogłoszę 7 lutego 2013, a o zwycięstwie powiadomię drogą mailową oraz w stosownej notce na blogu (wszelkie późniejsze zgłoszenia nie będą brane pod uwagę);
5. Zwycięzca zostanie wybrany na podstawie najciekawszej moim zdaniem odpowiedzi;
6. Nagroda - powieść Johna Greena Gwiazd naszych wina - zostanie wysłana listem poleconym po tym, jak otrzymam adres korespondencyjny od laureata;
8. Udział może wziąć każdy, ale osoby nie posiadające bloga proszone są poza mailem o podanie też swojego imienia. Liczę na uczciwość zgłaszających się, zatem jeśli odkryję, że ktoś zgłosił swoją kandydaturę więcej niż JEDEN RAZ, zostanie zdyskwalifikowany!  

ZADANIE KONKURSOWE:

Jak zinterpretowałbyś tytuł powieści Johna Greena Gwiazd naszych wina 
(ang. The Fault in Our Stars)?

Napiszcie, jak Waszym zdaniem można zinterpretować tytuł tej książki. Może macie pomysł na inne tłumaczenie z oryginału? A może polska wersja kojarzy się Wam z czymś szczególnym? Zaskoczcie mnie! Najciekawsza odpowiedź wygrywa! Powodzenia! :)
A dla tych, którzy o książce nie słyszeli, bądź nie są do niej przekonani, polecam moją recenzję przedpremierową ---> TU :)