05 lutego 2012

"Enklawa" Ann Aguirre

"Znam tylko podziemne tunele.
Tak jak Skręt i Kamień, moi przyjaciele, którzy mieli tyle szczęścia, żeby dożyć piętnastu lat i dostać imiona.
Tak jak Cień. Podobno był na Powierzchni, ale ja w to nie wierzę.
Przecież tam na Powierzchni nie ma nic…
Czy dziewczyna urodzona w ciemności przeżyje zesłanie w światło dnia?
W świecie Karo, enklawie głęboko pod ziemią, prawo do imienia zyskujesz, jeśli zdołasz przeżyć piętnaście lat. Od tej pory jesteś Łowcą, Robotnikiem lub Reproduktorem.
Karo zawsze chciała być Łowcą. Teraz wyrusza na pierwsze polowanie – z tajemniczym Cieniem, chłopakiem, którego dotyk jest tak delikatny, jak sztylet jest śmiercionośny. Ale nawet razem mogą paść ofi arą czających się w tunelach potworów. Zwłaszcza gdy odkryją, że te bezmyślne krwiożercze bestie zmieniły się w zorganizowanych, inteligentnych myśliwych. 
Lecz starszyzna nie zamierza tego rozgłaszać. Karo i Cień chcą ostrzec mieszkańców enklawy, więc… zostają z niej wygnani. Nie mają dokąd pójść. W tonących w ciemności, spowitych dymem tunelach czeka ich śmierć. Pozostaje tylko droga na Powierzchnię – skąd jeszcze nikt nie wrócił…"

Powieści postapokaliptyczne  przeżywają ostatnio oblężenie, ale nie można ich nazwać nowością na rynku wydawniczym – dzieła traktujące o "nowym" świecie powstawały już w połowie XX wieku – chociażby Kantyczka dla Leibowitza - W. M. Millera, czy Świt 2250 -  A. Norton. Jednak do największych hitów tego gatunku niewątpliwie zalicza się Metro 2033 Glukhovskiego, do którego porównuje się teraz wiele nowości. Co jednak sprawia, że historie opowiadające o świecie po zagładzie są takie interesujące i przyciągają uwagę czytelników? Czy istnieje jakaś recepta na udaną książkę o tematyce postapokaliptycznej?

Karo, główna bohaterka Enklawy, żyje w ciemnościach podziemnych labiryntów. Świat na powierzchni nie istnieje – tak jej powiedziano. Tam, ludzi czeka tylko śmierć. Więc jedyne, co ocaleni mogli zrobić, to ukryć się głęboko pod ziemią i stworzyć nowy świat. Teraz żyją podzieleni na enklawy, w których panuje hierarchia i każdy ma swoje zadanie. Karo chce być Łowczynią – pragnie bronić enklawy i swoich przyjaciół, chce być silna i niezależna. I tak się staje – dziewczyna zostaje przydzielona do tajemniczego Cienia, z którym od tej pory musi współpracować, choć chłopak napawa ją niepokojem. Wkrótce jednak Cień stanie się dla niej jedynym sojusznikiem, gdy ukochana enklawa odwróci się od Łowczyni i wygna ją na pewną śmierć. Na powierzchnię...

O Enklawie usłyszałam jeszcze zanim w Polsce pojawiły się zapowiedzi – przyciągnął mnie wówczas trailer do książki przez przypadek znaleziony w sieci. Trzeba przyznać – sam pomysł był intrygujący i tajemniczy. Dlatego pełna nadziei sięgnęłam po książkę, gdy pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. I niestety bardzo się zawiodłam...

Narracja została przedstawiona z punktu widzenia głównej bohaterki – Karo – która  w zasadzie niewiele wie o sytuacji, o powodach, dla których świat przestał istnieć, o mechanizmach działania tuneli, nawet o tym, gdzie tak naprawdę żyje – poza nazwą enklawy i okolicznych grup. Niewiedza dziewczyny jest więc irytująca, gdyż każdy widz pragnie wyobrazić sobie wszystko jak najpełniej – skąd i w jaki sposób pojawia się woda w rurach, gdzie znajdują się tunele, aż wreszcie – czym są potwory, które żyją w ciemnościach. Niestety pytania trafiają w próżnię.

Język powieści jest prosty tak, jak i narratorka, brakuje opisów, które poszerzyłyby horyzonty i pozwoliły na odnalezienie się w akcji. Fabuła ma własne tempo – momentami mknie, by po chwili się zatrzymać i pozwolić odetchnąć – w zasadzie bardziej postaciom wykreowanym w powieści, niż czytelnikowi. Brak odpowiedniego klimatu i głębi sprawia, że tak naprawdę akcja dzieje się gdzieś obok, a widz nie ma z nią zbyt wiele wspólnego. Obserwowałam zmagania młodych ludzi, którzy próbują przetrwać w niebezpiecznym, pełnym zagrożeń świecie, lecz nie poruszyło to we mnie większych emocji, nie wzdychałam z przejęcia, nie drżałam z przerażenia. Z lekkim znużeniem pozwoliłam, by historia po prostu toczyła się dalej.

Co sprawia, że powieść postapokaliptyczna porusza widza i zmusza do refleksji? Oczywiście poza pełnokrwistymi bohaterami i doskonale opracowanym pomysłem na kreację świata, jest to także atmosfera i poczucie grozy. Tu, w Enklawie, nie ma żadnej z tych rzeczy. Momentami miałam wrażenie, że czytam babską wersję Metra 2033 – a to, niestety, nie podnosi w żaden sposób oceny książki. Powiem więcej – porównywanie Enklawy do Metra czy Igrzysk to jak porównanie słonia do baletnicy – nie ma żadnego punktu zaczepienia poza faktem, że wszystkie te dzieła traktują o postapokaliptycznym świecie, w którym ludzkość musi walczyć o przetrwanie i własną tożsamość. Dlatego podobne odniesienia stanowczo działają na niekorzyść dzieła, mocniej im szkodzą, niż je promują. Cóż nam da fraza: "Znajdziecie tu wszystko, co najlepsze w bestsellerach Metro 2033 i Igrzyska Śmierci", skoro czytelnik, zachwycony tą informacją, po lekturze krzywi się z niesmakiem?

Enklawa miała potencjał i gdyby Ann Aguirre pozwoliła sobie na odrobinę wyobraźni, mogłaby stworzyć całkiem dobrą, młodzieżową historię z morałem. Ale w tym wypadku nie mogę mówić o dziele, które by mnie zachwyciło, wciągnęło, czy tym bardziej wywołało emocje. Tu nawet romans był mdły i nudny. Daję naciągane 2/6. Czy polecam? No cóż, od czegoś trzeba zacząć, a czytanie samych wspaniałych książek byłoby... niemoralne? Dlatego owszem, młodemu czytelnikowi polecam, bo tylko przy takich lekturach możemy – choć nie musimy – wyrobić  sobie gust czytelniczy i jednocześnie w miarę rzetelnie oceniać wartość lektury, nad którą się właśnie pochylamy. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję ParanormalBooks :)

Original: Enclave (Razorland, #1)
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 14.10 2011
I trailer :

22 komentarze:

  1. Spotkałem się już z niepochlebnymi opiniami o tej książce, ale cieszę się, że je potwierdziłaś, bo byłem jeszcze gotów dać jej szansę. Teraz na pewno już tego nie zrobię.

    Szkoda, jak zauważyłaś, zmarnowanego potencjału, ale z tego co widzę temat sam w sobie był owym potencjałem, a wkładu autorki było tam bardzo niewiele. Poza tym nie jestem pewny, czy tak łatwo byłoby upchnąć w setting skażony skojarzeniami z Metrem 2033 młodzieżową historię. Ktokolwiek czytał Metro po wzięciu do rąk Enklawy miałby określone oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, ze to jest właśnie ten problem - znając "źródło porównań" czytelnik nastawia się na coś super. I potem wychodzi kiszka. Może jakby nikt nie wspomniał, że książka ma w sobie coś z Metra czy Igrzysk, byłabym łaskawsza... ciężko stwierdzić. Ale na tle tych dzieł Enklawa wypada marnie, żeby nie powiedzieć tragicznie. I nie tylko ze względu na pomysł ale przede wszystkim wykonanie i język - tak się książek nie powinno pisać. Płytko to wyszło pani Aguirre ;)

      Usuń
    2. Dlatego po prostu nie mogę scierpić, kiedy ktoś mi mówi, że muszę przeczytać tę książkę, bo jest tak dobra jak ta (wywraca oczami), no ale to temat rzeka.
      Co do Enklawy nie przeczytam, ponieważ nie podoba mi się objętość tej książki - to raz, a dwa - te wszystkie niepochlebne recenzje mnie nie nastrajają :/

      Usuń
  2. Do tej książki przyciągnęła mnie właśnie wzmianka o "Igrzyskach...", ale chyba jednak sobie daruję, skoro twierdzisz, że nie warto. Chyba jednak wolę sięgnąć po "Metro", które mam w planach już od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna nieprzychylna recenzja, te same argumenty przeciw, więc daruję sobie z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze wiedzieć, że książka przeznaczona jest dla młodego czytelnika i że jemu może się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tetii, myślę, że niejeden młody czytelnik także zauważy, że ta książka jest... prosta. Raczej miałam na myśli to, że osoba "młoda stażem czytania" może znaleźć w tej książce coś interesującego, bo po prostu dopiero wyrabia sobie gust ;) Ale mogę się mylić oczywiście ^^

      Usuń
    2. Widziałem całkiem dobre oceny Enklawy wystawiane właśnie przez osoby z małym książkowym "stażem", więc możesz mieć rację.

      Usuń
    3. Wilku - wiadomo, każdy od czegoś zaczynał ;) Niemniej uważam, że poza walorami merytorycznymi książki - pomysłem, oryginalnością itp, warto też zwracać uwagę na walory estetyczne i językowe - a tutaj chyba każdy bez względu na wiek zauważy - albo powinien - że autorka zbytnio utalentowaną pisarką nie jest :)

      Usuń
  5. Ojj, a ja się nastawiłam na tę książkę. Szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten bum na powieści postapokaliptyczna zaczął się chyba po Igrzyskach śmierci z tego co pamiętam. Ale nie obserwowałam tego uważnie :) Dla mnie to zaczęło się właśnie od nich.
    A co do samej Enklawy - niby chciałam przeczytać, a jednak coś mnie odrzucało od niej. Może jakiś szósty zmysł?

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam "Enklawy", ale się z Tobą zgodzę! Nie cierpię jak książki są porównywane do "Igrzysk", jeżeli tak jest spodziewam się wybitnego działa i jak dostaję coś innego czuję się oszukana.
    "Enklawa" dostępna jest u mnie w bibliotece, więc kiedyś może się za nią wezmę i sama ocenie. Na dzień dzisiejszy jednak, nie tylko po twojej recenzji, ale też wielu innych jestem na nie.

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie wierzę!Haha:) Drugi raz w ciągu miesiąca wywracasz mi wszystko do góry nogami. Myślałam, że warto, a tu taka niespodzianka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, wybacz :P Ale mam nadzieję, że jednak dzięki mojej opinii trafisz na inną, ciekawszą książkę, zamiast tracić czas na Enklawę ;)

      Usuń
  9. Także się na niej zawiodłam. Nie zamierzam czytać następnych części. Czasu nie uważam za stracony, ale nie będę wracać w przyszłości do "Enklawy"

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm skoro książka okazała się raczej słaba, to na pewno po nią nie sięgnę, mam wiele ciekawszych pozycji w kolejce, takie "Metro" chociażby ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze, jakoś do mnie nawet opis nie przemawiał,kiedy się na nią natknęłam na jakimś portalu. Po przeczytaniu recenzji upewniłam się, że jednak nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. tak więc nie będę sobie zaprzątała głowy tą ksiażką

    OdpowiedzUsuń
  13. Może i dobrze, że o książce wcześniej nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet o niej wcześniej nie myślałam, a teraz po prostu wiem, że dobrze robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zawiodłam się, myślałam, że książka będzie dużo lepsza. Wobec Twojej niziutkiej oceny... na razie z niej rezygnuję :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę powiedzieć, że ostudziłaś mój zapał do przeczytania tej książki :/ Chyba na razie dam sobie z nią spokój, chociaż już stoi na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń

Za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję! :)