08 lutego 2013

"Znajdź mnie" Lisa Kleypas

Ona ukrywa swoje uczucia, on jest znużonym życiem cynikiem…

Jako prawdziwa miłośniczka zwierząt i natury, Beatrix Hathaway zawsze lepiej czuła się w lesie niż na sali balowej. Zaczęła więc wierzyć, że jej przeznaczeniem jest przejść przez życie bez miłości. Czy właśnie taki los czeka ostatnią i najbardziej niekonwencjonalną z sióstr Hathaway? Kapitan Christopher Phelan jest przystojnym, odważnym żołnierzem, który po powrocie z frontu planuje ożenić się z przyjaciółką Beatrix, uwielbiającą życie towarzyskie i flirt Prudence Mercer. Zakochał się w niej korespondencyjnie, nie wiedząc, że to Beatrix była autorką listów, które podtrzymywały go na duchu na polu bitwy. Christopher wraca do domu, zdecydowany odnaleźć kobietę, którą pokochał, i podbić jej serce...”


W miłości jak na wojnie – zwykło się mówić. Lecz czy aby na pewno? Bea, najmłodsza z sióstr Hathaway, kocha zwierzęta i to dzięki niej Ramsay House zawsze pełne jest niecodziennych gości – od jeży i jaszczurek po kozy. Beatrix jednak, pomimo niecodziennych zainteresowań, jest piękna i inteligentna, lecz właśnie owe przyjaźnie ze zwierzętami nie pozwalają jej na odnalezienie się w wielkim świecie arystokracji. Kiedy więc jej przyjaciółka – śliczna i rozpuszczona panna Mercer – pokazuje dziewczynie list od kapitana Phelana, Bea pamięta jedynie drwinę i niechęć, których doświadczyła z jego strony dawno temu. A mimo to postanawia wyręczyć Prudence w odpisaniu na list mężczyźnie, który wyjechał na wojnę. Wkrótce korespondencja z Chrisem wymyka się dziewczynie spod kontroli – pomiędzy tą dwójką wyraźnie rodzi się zażyłość. Beatrix postanawia zerwać listowną znajomość, Christopher zaś jest zdeterminowany, by wrócić do Anglii i ożenić się z Pru – wszak wierzy, że to ona pisała do niego listy...

Znajdź mnie to ostatni tom serii o rodzinie Hathaway. Ostatni i – przyznaję otwarcie – najlepszy ze wszystkich! Byłam tym niezmiernie zaskoczona, bowiem część czwarta – Zaufaj mi – mocno mnie rozczarowała i nie miałam wielkich nadziei w stosunku do finałowego tomu. Okazuje się jednak, że musi coś być w imieniu Christopher (uwielbiam je! <3), gdyż opowieść o Bei i Chrisie pochłonęła mnie od pierwszych stron i po prostu nie mogłam się od niej oderwać (wynik – nieprzespana noc i nieprzytomny umysł następnego dnia). Ale od początku...

„Wróć, proszę, wróć do domu i znajdź mnie”

Przede wszystkim zaskoczyła mnie niesamowita dojrzałość i pewność w kreacji głównego bohatera – autorka z wprawą oraz znawstwem przedstawia czytelnikom mężczyznę, który musi walczyć z demonami przeszłości i własnymi słabościami. Lisa kreuje całkiem realistyczny obraz wojny – słyszymy jęki umierających, wystrzały armatnie, a także towarzyszący im strach i ból. Wszystko to kumuluje się w Christopherze, który wraca do kraju całkowicie odmieniony. Portret psychologiczny tego mężczyzny naprawdę mnie zachwycił – oto mamy przed sobą doświadczonego przez los, poranionego na ciele i duszy człowieka, który musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Przeciwieństwem jest piękna, delikatna Bea, która pomimo posiadania wiedzy na temat wojny jedynie z pism i listów Chrisa, jest pełna współczucia i zrozumienia dla tego szorstkiego mężczyzny, zdaje się naprawdę rozumieć jego ból.

Język i styl powieści po raz kolejny udowadnia, z jaką lekkością przychodzi Lisie pisanie o dawnych czasach. Nie potrzebujemy szczegółowych informacji i przytaczania faktów z historii XIX-wiecznej Anglii, by poczuć ducha tamtej epoki (nawet jeśli język, jakim posługują się bohaterowie, w najmniejszym stopniu nie został wykreowany na stary). Dominuje natomiast humor, bardzo dużo dobrego humoru – momentami chichotałam nad lekturą jak mały podlotek, by w następnej chwili mieć w oczach łzy wzruszenia. Historia Bei i Chrisa jest szalenie romantyczna, osnuta jakimś nierzeczywistym, baśniowym klimatem – a to, przyznam, jest niespotykane w twórczości Lisy. Oczywiście jej powieści zawsze są romantyczne i dobrze napisane, ale... dopiero przy Znajdź mnie naprawdę poczułam tę magię! Choć nie ukrywam, że pod koniec książki miałam niepokojące wrażenie, jakoby napięcie trochę opadło, a dynamika powieści lekko wyhamowała. Nie zmieniło to jednak mojego nastawienia do książki i ostatecznych wrażeń po skończonej lekturze mogłam jedynie westchnąć i rzec: "WOW!"

Znajdź mnie to opowieść o zaufaniu, wsparciu i miłości, która rodzi się w najmniej spodziewanym momencie. To opowieść o tym, że kochać znaczy zrozumieć. Miłość, według powieści Lisy, buduje, odmienia, wnosi na wyżyny. Osobiście pokochałam dwójkę głównych bohaterów oraz ich perypetie. Myślę, że jeszcze nie raz wrócę do lektury ostatniej części tej serii – to książka z rodzaju tych, które nigdy się nie nudzą: bardzo zmysłowa, bardzo kobieca, ale i niepozbawiona męskiego uroku oraz siły, która równoważy romans z wątkiem obyczajowym i nieśmiałymi, ale porządnie nakreślonymi elementami batalistycznymi. To naprawdę godne zwieńczenie pięciotomowej serii! Polecam więc tę powieść każdej z Was – dajcie się porwać przystojnemu kapitanowi Phelanowi oraz uroczej pannie Hathaway i jej szalonej rodzinie. Ufam, że się nie zawiedziecie! A ja daję tej cudownej opowieści ocenę 6/6!
  
Original: Love in the Afternoon
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 17.05.2012
Stron: 331



Cała seria:


#2 Uwiedź mnie 3+/6
#3 Pokochaj mnie 5/6
#4 Zaufaj mi 3/6
 #5 Znajdź mnie 6/6 

PS Na koniec dodam tylko, że cieszę się, iż wydawnictwo Prószyński właśnie tak zatytułowało wszystkie części, nie tłumacząc angielskich tytułów dosłownie. Każdy z tych polskich odpowiedników jest kwintesencją danej historii, a czytelnik zrozumie ich przesłanie po przeczytaniu danego tomu. Dodam także już nie pierwszy raz że każdą z tych części można czytać osobno. Polecam serdecznie :)

36 komentarzy:

  1. Cała seria zapowiada się wyjątkowo ciekawie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że seria ta zasługuje na uwagę! Od czasu do czasu lubię sobie przeczytać jakieś romansidło, a więc bardzo chętnie się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja! Mnie przekonałaś! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz, że nie czytałam żadnej książki z tej serii?! :) Aż normalnie sama się sobie dziwie, bo uwielbiam romanse historyczne. :D

    Ja już po prostu nie wytrzymuję i w następnym tygodniu biorę się za czytanie jakiejś książki, bo mam tyle zaległości. Mam też ochotę odświeżyć sobie "Królestwo marzeń" Judith albo "Whitney" - nawet widzę, że ty się w niej teraz zaczytujesz. :> Kocham tą książkę, jest po prostu boska. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, KONIECZNIE musisz poznać tę serię :) Lisa napisała też jednotomową historię - Namiętność - także bardzo dobra :)

      Co do Whitney - Clayton mnie WKURZA na maksa. Za to uwielbiam Nicolasa (czy jak mu tam) - jeszcze nie jestem nawet w połowie książki, więc czekam na dalszy rozwój wydarzeń ^^ Podzielę się potem wrażeniami :)

      Usuń
    2. To jakby co od którego tomu radzisz zacząć? Od pierwszego? :)

      No koniecznie się podziel! :D To szczerze mówiąc jeden z moich pierwszych romansów historycznych, czytałam go już chyba trzy czy cztery razy i za każdym razem wszystko strasznie przeżywam. :P A "Królestwo marzeń" jest o przodku Westmorelandów- Czarnym Wilku żyjącym za czasów Tudorów. To mój najukochańszy romans, który także musisz przeczytać. :D Planuje o tym westmoerlandowskim cyklu napisać jakąś notkę na blogu, tylko nie wiem kiedy to nastąpi. :)

      Usuń
    3. O bosze, nie masz litości :P Dobra, niech będzie! Czytam Królestwo marzeń (chociaż XVI wiek to nie jest do końca moja epoka)! Ale najpierw skończę Whitney - wczoraj do 1 w nocy czytałam i ledwo teraz na oczy patrzę :P Mam ochotę udusić tego kolesia, wiesz którego!!! Co za arogant!

      Serię Lisy możesz zacząć od każdego tomu - według mnie najlepsze to trójka i piątka. Jeśli jednak chcesz poznać w pełni całą historię, to polecałabym zacząć od jedynki - Wyjdź za mnie - ponieważ wbrew pozorom wątki przeplatają się ze sobą w różnych częściach i np. w każdej jest zapowiedź wydarzeń w tomie następnym - no i bohaterowie wciąż ci sami, bo wszystko związane jest z rodziną Hathaway :)

      Usuń
    4. Jak chcesz z "Królestwem" możesz poczekać, bo tak się nakręciłam, że niedługo z pewnością pojawi się o tej książce coś u mnie na blogu. Jak spodoba Ci się mój opis to będziesz wiedziała co robić. :> Ogólnie ja lubię czasy wcześniejsze niż te z powieści Jane Austen, dlatego może mi się tak spodobała. Jestem maniakiem historycznym- i to wszystko tłumaczy. :P

      O, to jakbym miała zaczynać to od początku. Chociaż czytałam nie po kolei jeszcze jeden przecudowny cykl (o którym też muszę, ale to muszę napisać *_*) i wcale nie było tak źle. :D

      Usuń
  5. przez Ciebie kolejny tytuł wędruje na listę....

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się że zakończenie serii okazało się takie udane!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. O, to może nie będę musiała zaczynać od pierwszego tomu? ;-) Chętnie sięgnęłabym po tę serię, skoro tak Cię zauroczyła...

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa recenzja :) Czytałam inne książki autorki

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej serii, ale odkąd zaczęłam darzyć większym zaufaniem powieści historyczne, to może powinnam się też przekonać do romansów historycznych, tym bardziej, że ten trzyma poziom.

    Musze przyznać, że seria ma przepiękne okładki, są czarujące, no i dobrze, że wydawnictwo trafiło z tytułami, to się chwali :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo kusisz, ależ jestem zacofana, nawet nie sięgnęłam po pierwszą część...

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesująca seria. W tej części podoba mi się okładka, jest zjawiskowa!

    OdpowiedzUsuń
  12. Recenzja przekonująca, ale kiedy pomyślę, że miałbym przeczytać pięć tomów to jakoś mi się do tej książki nie śpieszy :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Brzmi bardzo zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio bardzo ciągnie mnie do takich książek, do tego jeszcze ta okładka tak kusi! Trzeba by zabrać się za pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zainteresowałaś mnie tą serią:)) Lubie takie romanse historyczne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pora chyba bliżej zapoznać się z tą serią :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Będę musiała się zabrać za tę hmm serię? Jestem jej ciekawa ;) Pewnie nie uczynię tego w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Postaram się za nią rozejrzeć, jednak podejrzewam, że zajmie mi to trochę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiem ci, że zachęciłaś mnie. Szkoda tylko, że autorka postarała się tylko na tym ostatnim tomie. Chyba się jeszcze zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowna recenzja. Szerze się przyznam, że nigdy nie słyszałam o tej serii, i chciałabym przygodę z nią zacząć właśnie od ostatniego tomu. Może później sięgnę także po inne tomy?...

    OdpowiedzUsuń
  21. O mamutku, ja też chcę <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja się do historii miłosnych jakoś nie potrafię przekonać

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam Cię Tirin tym razem znowu w blogosferze. :D
    Muszę przyznać, że te Twoje recenzje romansów historycznych BARDZO zachęcają. Na dodatek Mulka na forum też się nimi zachwyca. A ja jakoś nie lubię. :( Może po prostu trafiłam na złe tytuły? Jak będzie jakaś większa promocja, to zainwestuję w pierwszy tom, a co tam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Zainteresowałaś mnie tą pozycją - może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem jej ciekawa tylko jak na razie nie mam ochoty na kolejną kilkutomową serię:) Jednakże mam ją na oku:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapewne nie zwróciłabym większej uwagi na tę serię, ale skoro tak wysoko oceniasz to chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Na sam początek muszę napisać, gdy oglądałam Twój blog zobaczyłam filmik, który umieściłaś dwa posty poniżej. Film animowany Disneya wywarł na mnie takie emocje... ah... popłakałam się przy nim. Jest cudowny :D !!!

    Chyba kiedyś słyszałam, bądź widziałam w księgarni książki z tejże serii, ale jeszcze nie miałam okazji ich czytać. Piszesz tak pięknie recenzję, że momentalnie mam ochotę od razu wziąć się za czytanie pierwszego tomu :]

    Być może mnie nie kojarzysz, ale ostatnio, za co dziękuję serdecznie, odpowiedziałaś na moje zaproszenie do znajomych na lubimyczytac.pl od Agnes M http://lubimyczytac.pl/profil/73760/agnes Będzie mi miło, gdy wpadniesz do mnie na http://pusderco.blogspot.com/ to dopiero co powstały blog. Dzięki :]

    Pozdrawiam, Agnes :]

    OdpowiedzUsuń
  28. Sama nie wiem, niby jakiś zalążek chęci przeczytania jest, ale to nie do końca moja bajka... Zdecydowanie bardziej wolę np. filmy kostiumowe z wątkiem miłosnym, niż romanse w wersji papierowej. Może kiedyś to się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  29. Miło, ze ci sie podobało, ale mi nie przypada do gustu.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie 
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak ja lubię takie książki! Koniecznie muszę zdobyć ;)

    OdpowiedzUsuń

Ten blog tworzę dla Was i każdy Wasz komentarz to dla mnie motywacja do dalszego pisania. Dziękuję, że jesteście tu ze mną! :)