Czasami mam wrażenie, że na całym świecie tylko ja nie mam czasu na czytanie książek. To strasznie dołująca myśl – tak wiele wspaniałych tytułów ostatnio otrzymałam, tak wiele planów snułam, a tu klops – absorbująca praca zarobkowa + pisanie magisterki mnie wykończą! I choć wiem, że w ciągu weekendu majowego będę się przekopywała przez stosy materiałów dotyczących jednego z muzeów, o którym piszę magisterkę, to jednak gdzieś tam tli się we mnie malutka nadzieja, że może znajdę chwilkę na przeczytanie jakiejś fajnej książki. Tak więc na dziś przygotowałam Wam krótki przegląd pięciu książek, na które moim zdaniem warto spojrzeć w majówkę ;)
Jeśli jeszcze nie znacie tej historii, to szczerze ją polecam i to nie tylko fankom Colina. To bardzo pozytywna, lekka i przyjemna lektura, idealna do zabrania na przykład w podróż.
Jojo Moyes jest mistrzynią w tworzeniu przejmujących opowieści. Właśnie jestem w trakcie lektury jej nowej książki – Ostatni list od kochanka (może w majówkę uda mi się ją wreszcie dokończyć?) i uważam, że autorka ma niezwykły talent do rozkochiwania czytelników w swoich dziełach. Zanim się pojawiłeś to bardzo piękna i bardzo smutna opowieść, warto więc zaopatrzyć się w paczkę chusteczek i przeczytać tę książkę w spokoju i samotności.
Stosunkowo niewielka objętościowo książeczka sprawiła, że na długo po skończonej lekturze wciąż przebywałam myślami u boku bohaterów i przeżywałam ich niezwykłą miłosną historię. Dla fanek romantycznych opowieści będzie to tytuł idealny :)
Paniom, które gustują w romansach i raczej tylko takie dzieła pragną czytać w dniach wolnych od codziennych trosk, polecam najlepszą moim zdaniem książkę Jude Deveraux. Niezwykła historia dwójki ludzi, których połączyła miłość pomimo dzielącego ich czasu (tak, pojawia się tu motyw podróży w czasie) i różnic. Bardzo poruszająca lektura!
A Wy jakie książki polecacie na majówkowy odpoczynek? :)
Czerwiec to według siedemnastoletniej Ellie O’Neill najgorszy miesiąc w roku. W
tym czasie jej rodzinne miasteczko przeżywa najazd turystów, a na dodatek w tym
roku do inwazji przyłączyła się ekipa filmowa. Nawet przyjazd idola z
Hollywoodu nie może poprawić dziewczynie humoru.
Ale jest jednak COŚ, co uszczęśliwia Ellie. Od kiedy przed kilkoma miesiącami
trafił do niej przez przypadek pewien e-mail, koresponduje z tajemniczym
nieznajomym. Dzielą się ze sobą szczegółami z życia, żartują, ale też piszą o
nadziejach i lękach. Jednak nie mówią sobie wszystkiego. On nic nie wie o
tajemnicy ukrytej w jej drzewie genealogicznym, ona zaś nie ma pojęcia, kim tak
naprawdę jest jej korespondencyjny przyjaciel. Kiedy wreszcie ich znajomość
przeniesie się do rzeczywistości, sprawy skomplikują się jeszcze bardziej. Czy
dwoje tak bardzo różnych ludzi, którzy spotkali się przez przypadek, ma szansę
pokonać przeciwności?
Nowa powieść Jennifer E. Smith, która rozgrywa się w ciągu jednego pamiętnego
lata, dowodzi, że życie jest pełne nieoczekiwanych spotkań i szczęśliwych
pomyłek.”
„Jak wygląda szczęście?” to pytanie, na które starają się odpowiedzieć Ellie O’Neill i jej korespondencyjny przyjaciel, którego dziewczyna poznała zupełnie przypadkowo. Pewnego dnia bowiem nieznajomy chłopak wysłał e-maila do swojego kolegi, jednak pomyłka w adresie skierowała list do siedemnastoletniej Ellie. Dziewczyna odpisała na tę wiadomość. Od tamtej pory Ellie dzieli swoje życie pomiędzy pracę w kawiarni i sklepiku matki, a pisanie do nowego przyjaciela. Nie spodziewa się jednak, że już wkrótce ich wirtualna znajomość przeniesie się do rzeczywistości... a wtedy skrywane tajemnice będą domagały się ujawnienia. Czy Ellie poradzi sobie z przeszłością i własnymi uczuciami?
Po nową powieść Jennifer E. Smith sięgnęłam bez zastanowienia, bowiem inna książka tej autorki – Serce w chmurach – wywarła na mnie ogromne wrażenie. Pamiętając o emocjach, jakie towarzyszyły mi przy lekturze tamtej powieści, liczyłam na powtórkę u boku bohaterów Tak wygląda szczęście. Czy nowa powieść amerykańskiej pisarki spełniła moje oczekiwania?
Historię rozpoczyna seria e-maili, które wymieniają pomiędzy sobą bohaterzy powieści – dwie obce sobie osoby, które rozmawiają o wszystkim z wyjątkiem własnej tożsamości. Te wiadomości pozwalają nam zobaczyć, od czego zaczęła się ich wspólna przygoda (fragmenty ich elektronicznej korespondencji pojawiają się także pomiędzy rozdziałami książki). Opowieść poprowadzona została w narracji trzecioosobowej i biegnie dwutorowo – z punktu widzenia Ellie i jej nowego przyjaciela. Kiedy ich drogi krzyżują się ze sobą, dzięki tej naprzemiennej narracji możemy poznać ich uczucia i myśli. Lekkość, z jaką autorka prowadzi opowieść, pozwala czytelnikom przenieść się do Maine, gdzie stajemy się świadkami rozwoju niezwykłej znajomości pomiędzy dwójką głównych bohaterów.
Plusem dzieła Smith jest malownicze pokazanie małego miasteczka w stanie Maine, ze wszystkimi jego urokami i turystycznymi atrakcjami, co niewątpliwie nadaje opowieści realizmu. Bardzo podobało mi się też realistycznie pokazane życie aktorów, którzy na co dzień muszą zmagać się z przejawami całkowitego braku szacunku dla ich prywatności. Paparazzi stają się w tej opowieści bohaterami drugoplanowymi, którzy – podobnie jak my – będą bacznie obserwować rozwój wydarzeń. Nie ukrywam jednak, że niektóre problemy bohaterów wydawały mi się odrobinę wyolbrzymiane, przez co w pewnym momencie zaczęłam podchodzić do tej historii z przymrużeniem oka.
"- Skąd wiesz, że dają Ci szczęście, skoro nigdy ich nie doświadczyłaś?
- Są różne rodzaje szczęścia. Niektóre nie potrzebują żadnych dowodów."*
Tak wygląda szczęście to lekka, sympatyczna lektura, przy której można spędzić kilka przyjemnych godzin. Co prawda nie jest dziełem najwyższych lotów, ale niewątpliwie wciąga i pozostawia odbiorcę z miłymi wspomnieniami. Nie ukrywam jednak, że Serce w chmurach tej autorki nadal pozostaje moim numerem jeden – miało w sobie jakąś niezwykłą magię, której nie udało się powtórzyć w Tak wygląda szczęście. Niemniej najnowszą na polskim rynku powieść Jennifer E. Smith szczerze polecam tym osobom, której znają i lubią twórczość amerykańskiej pisarki oraz wszystkim, którzy szukają miłej, niezobowiązującej lektury. Książka otrzymuje ode mnie ocenę 4+/6.
„Ten dzień wyglądał na najgorszy w całym życiu siedemnastoletniej Hadley Sullivan. Utknęła na lotnisku w Nowym Jorku, spóźniona o cztery minuty na lot do Londynu i najprawdopodobniej również na drugi ślub ojca żeniącego się z kobietą, której nawet nie poznała, a więc
i nie polubiła. Wtedy, w zatłoczonej poczekalni, spotkała chłopaka idealnego. Był Anglikiem, miał na imię Oliver i rezerwację na najbliższy nocny lot do Londynu. Tuż obok miejsca Hadley...
Zbiegi okoliczności i dziwne przypadki odgrywają wielką rolę w tej dowcipnej powieści o związkach rodzinnych, drugich szansach, jakie daje nam życie, a zwłaszcza o młodzieńczej pierwszej miłości. Rozgrywająca się w ciągu zaledwie 24 godzin historia Hadley i Olivera przekonuje, że prawdziwa miłość może nas spotkać w najmniej spodziewanym momencie i miejscu, że strzały Amora znajdują drogę do ludzkich serc nawet w nowoczesnym świecie, w którym tak łatwo spóźnić się na samolot i tak trudno zauważyć to, co najważniejsze. Serce w chmurach zauroczy nie tylko rówieśników powieściowych bohaterów, ale spodoba się czytelnikom w każdym wieku, wzruszając, rozśmieszając i przypominając, czym są motyle w brzuchu oraz gromy z jasnego nieba. Okazuje się bowiem, że statystyczne prawdopodobieństwo miłości od pierwszego wejrzenia nie jest wcale takie małe!”
Wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? W uczucie, które spada na człowieka niczym grom z jasnego nieba i odbiera zdolność racjonalnego myślenia? Które w kilka chwil totalnie potrafi odmienić cały świat? Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak...
Hadley biegnie na samolot, ale jest spóźniona całe cztery minuty i już wie, że będzie musiała poczekać na kolejny. I wie, że przez to spóźni się do Londynu na wielki dzień jej ojca – ślub z kobietą, która poniekąd przyczyniła się do rozpadu rodziny bohaterki. Siedemnastolatka w ogóle nie ma ochoty na podróż ze Stanów do Londynu, mimo to jednak decyduje się na wyjazd choćby po to, by wygarnąć ojcu parę rzeczy. Lecz teraz jej największym zmartwieniem jest fakt, że być może nie zdąży w ogóle dojechać na czas, bo kolejny lot za trzy godziny... I wtedy na drodze Hadley staje młody Anglik – Oliver. Co więcej, chłopak także leci do Wielkiej Brytanii i ma nawet miejsce w samolocie koło Hadley... Tak zaczyna się ich wspólna przygoda, której będziemy świadkami.
Zdarza Wam się mieć takie przeczucie, że książka po prostu musi być dobra? Że od chwili, gdy tylko się o niej dowiadujecie, musicie ją przeczytać? Serce w chmurach to pierwsze dzieło autorstwa Jennifer E. Smith, po jakie sięgnęłam, a które od pierwszej chwili zapragnęłam mieć. I nie zawiodłam się! Historia została przedstawiona poprzez narrację obserwatora wszechwiedzącego, który ma wgląd w uczucia głównej bohaterki, a przy tym czyni to w niezwykły sposób, używając malowniczego języka. Poznajemy emocje Hadley, jej obawy, a przede wszystkim przewijającą się we wspomnieniach historię życia dziewczyny. Akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni dwudziestu czterech godzin, tempo jest idealnie wyważone: momentami dynamiczne, a momentami zwalniające do leniwie toczącej się opowieści. Niekiedy autorka wykorzystuje retardację, podnosząc napięcie i opóźniając dalszą akcję poprzez wtrącenie jakiejś retrospekcji. Stosując ten zabieg, daje czytelnikowi możliwość poznania Hadley nie tylko „tu” i „teraz”, ale także „tam” i „kiedyś”.
Wzrok widza przede wszystkim skupia się na dwójce głównych bohaterów – Hadley i Oliverze, którzy spotykają się zupełnie przypadkowo i przez to zmieniają bieg swojego życia. Widzimy sylwetki dwojga młodych ludzi z bagażem emocji i doświadczeń, walczących o szczęście i zrozumienie, a jednocześnie toczących wewnętrzne boje. Widzimy postaci tak mistrzowsko wykreowane, jakby były żywe, prawdziwe, poznane chwilę wcześniej na przykład w kawiarni, a może w kolejce u lekarza. Nie sposób ich nie polubić – Hadley jest niezwykle sympatyczną, młodą dziewczyną, a Oliver... cóż, niejedna czytelniczka po lekturze będzie marzyła o takim chłopaku!
Muszę wspomnieć także o miłej dla oka oprawie dzieła – dziękuję wydawnictwu, że polscy czytelnicy mają możliwość podziwiać oryginalną okładkę, oraz poznać ciekawą interpretację tytułu – w zagranicznym wydaniu jest o wiele dłuższy i niestety mało chwytliwy: The statistical probability of love at first sight. Przyznacie więc, że nasza polska wersja jest o wiele bardziej interesująca – romantyczna i przykuwająca uwagę.
Serce w chmurach to przepiękna opowieść o zawiłościach losu, problemach rodzinnych i magii miłości. Opowieść o tym, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, niekoniecznie jest przypadkowe. To historia o dwojgu ludzi, którzy odnajdują się w najmniej oczekiwanym momencie, a ich historia jedynie utwierdza nas w przekonaniu, że miłość od pierwszego wejrzenia jest możliwa. Zakochałam się w tej powieści już od pierwszej strony, wzdychając z przejęciem podczas wspólnej podróży z Hadley, a po przeczytaniu lektury nie mogłam uwierzyć, że to koniec – książka jest stanowczo zbyt krótka! Z całą odpowiedzialnością dzieło Jennifer E. Smith polecam każdemu, kto wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia, a także i tym osobom, które w nią nie wierzą – może jednak zmienicie zdanie? Daję w pełni zasłużoną ocenę 6/6!
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las!
Original: The statistical probability of love at first sight