Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja. Pokaż wszystkie posty

25 listopada 2015

V Salon Ciekawej Książki w Łodzi - krótka relacja

Jak wiecie, pochodzę z „miasta meneli”. I jestem z tego dumna. Mieszkanie od urodzenia w Łodzi to prawdziwa szkoła życia. Nie zamieniłabym tego doświadczenia na żadne inne. Dlatego teraz, kiedy mam już prawie trzydziestkę na karku, w planie wielkie zmiany i nie wiem, czy na stare lata zostanę w rodzinnym mieście, doceniam jego uroki. I jestem dumna, gdy dzieje się tu coś fajnego. 


Od pięciu lat odbywa się w Łodzi Salon Ciekawej Książki. To takie nasze „targi książki”, ale nie na taką skalę, jak warszawskie czy krakowskie. No cóż. W sumie mogłoby być na taką skalę, gdyby nasi organizatorzy zabrali się za to z pomysłem. Niestety organizowanie takiej imprezy w zabytkowej fabryce pełniącej funkcje wystawiennicze nie jest dobrym rozwiązaniem chociażby z powodu strasznej duchoty panującej w pomieszczeniach – okien muzeum nie da się ot tak otworzyć. Mamy piękną halę na osiedlu łódzkiej Politechniki, ale z jakiegoś powodu tylko jedna edycja targów (tj. II Salon Ciekawej Książki) się tam odbyła. A szkoda, bo moim zdaniem była najbardziej udana, o czym napisałam tutaj. 

Tegoroczny, V Salon Ciekawej Książki odwiedziłam w towarzystwie Wioli z Subiektywnie o Książkach (którą chyba wszyscy na tych targach znali!). To w sumie były ekspresowe odwiedziny, bo w niecałe dwie godzinki obskoczyłyśmy trzy spotkania autorskie, zrobiłyśmy książkowe zakupy, strzeliłyśmy sobie kilka selfie, a na koniec odprowadziłam moją towarzyszkę kawałek do tramwaju, po czym wróciłam na spotkanie z pewnym przystojniakiem ;) 

Na targach książki można spotkać ulubionych pisarzy. Łódzka impreza zbyt wielu gości nie miała, ale kilku udało nam się złapać i chwilkę z nimi porozmawiać :) Dzięki Wioli kupiłam książkę Carte Blanche i poznałam autora tej historii, p. Jacka Lusińskiego. Kolejny autograf do kolekcji ;)


Poznałam też Hannę Cygler i Krzysztofa Beśkę, choć autografów od nich nie wzięłam, bo nie przeczytałam na razie żadnej ich książki (wstyd, wiem.) Ale za to Wiola strzeliła mi fotkę ze świstakiem, który promował wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego :D 


Z targów przywiozłam kilka smakowitych kąsków, w tym Podaruj mi miłość. Ale to nie koniec – Wiola postanowiła zrobić mi niespodziankę i podarowała mi książkę Katherine Webb oraz czekoladki. Strasznie mnie tym wzruszyła, dziękuję! <3




Na koniec wycieczki strzeliłyśmy sobie kilka pamiątkowych zdjęć (dzióbki też były). Jedno z nich: 


Tegoroczna edycja Salonu Ciekawej Książki była skromna pod względem ilości wystawców i atrakcji. Wydaje mi się, że najwięcej radochy miały dzieciaki na warsztatach. W pewnym momencie razem z Wiolą doszłyśmy do wniosku, że impreza zaczyna się przeradzać w targi książki dla dzieci – coraz więcej wystawców oferowało atrakcje dla młodszych gości imprezy, a w niedzielę (wtedy tam byłyśmy) wśród zwiedzających przeważały rodziny z dziećmi. Może to nawet dobrze, miasto meneli ociepla wizerunek ;)

10 października 2015

Krótka relacja ze spotkania z Magdaleną Witkiewicz

W minioną środę wraz z Dzosefinn, Awiolą i Damą Karo miałam przyjemność wziąć udział w niesamowitym spotkaniu autorskim. Gościem łódzkiego Empiku w Manufakturze była Magdalena Witkiewicz. Autorka m.in. Opowieści niewiernej i Zamku z piasku promowała swoją najnowszą powieść, Po prostu bądź, która tego dnia (7 października) miała swoją premierę. Moje wrażenia? Było CUDOWNIE!


Magdalena to bardzo pozytywna osoba. Jeszcze nim zaczęło się spotkanie, rozdawała autografy i rozmawiała z fanami, a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Na spotkanie przyszły tłumy – podobno było nas nawet więcej, niż w Warszawie. Wiadomo, Łódź rządzi! :D Autorka opowiedziała nieco o swojej nowej książce (kupiłam w dniu premiery!), o swoich planowanych następnych powieściach, a także o perypetiach z wydaniem Milaczka i Opowieści niewiernej. Później autorka zdradziła nam swoje plany dotyczące książki, którą tworzy od 4 lat – akcja miała się rozgrywać w dawnym Gdańsku, ale wspólnie przekonałyśmy (chyba) Madzię, by akcję powieści osadziła w XIX-wiecznej Łodzi. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy ;) W każdym razie zadeklarowałam, że służę pomocą, wszak piszę magisterkę o Łodzi przemysłowej i rezydencjach fabrykanckich. Ogólnie powiem tak – było wesoło, a ja ciągle się uśmiechałam – to chyba najlepszy dowód na to, że spotkanie było absolutnie wspaniałe.


Po części oficjalnej nadszedł moment na rozdawanie autografów i wspólne zdjęcia. Ustawiła się gigantyczna kolejka, my trafiłyśmy gdzieś w środek tego tłumu. Kiedy dotarłam z moimi książkami do autorki, Magda zdradziła mi pewną SZOKUJĄCĄ informację. Mianowicie jakiś czas temu współpracowałam z Filią jako wewnętrzny recenzent, tzn. wydawca wysyłał mi książki, które miał w planie wydać lub które właśnie się pisały, z zapytaniem, co o nich myślę. Tak trafił do mnie fragment Szkoły żon Magdy Witkiewicz. I wiecie co? Magdalena przyznała, że strasznie bała się mojej opinii, bo Filia zarekomendowała mnie jako „eksperta od erotyków” :D Aż sama zaczęłam się siebie bać ^^

Na koniec oczywiście cyknęłyśmy sobie z autorką pamiątkowe selfie – była także wersja z dzióbkiem :) Całą relację foto można obejrzeć na fanpejdżu Magdaleny Witkiewicz – o TU. Poniżej wybrane zdjęcia: 

Najnowsze dzieło Magdy (źródło)

Są i dzióbki! (źródło)

Wciąż powtarzam, że moja mimika mnie rozwala :D (źródło)

Jak wspominałam - zjawiły się tłumy! (źródło)

Powiem tak – chcę więcej takich spotkań! Magdalena, zapraszamy do Łodzi! 
Oprowadzanie po rezydencjach fabrykanckich gratis! :D

A to mój najnowszy nabytek z dedykacją od autorki. Dziękuję! <3

04 października 2015

Krótka relacja z 26. Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier

Gry i komiksy to nie do końca moja bajka. Serio. Co prawda w kilka gier w życiu zagrałam, a kiedy byłam dzieckiem, bardzo lubiłam komiksy. I jaram się wydawnictwami z uniwersum Metro 2033. Nie zmienia to jednak faktu, że na 26. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier trafiłam troszkę przypadkowo – dostałam po prostu zaproszenie i grzechem było z niego nie skorzystać. Na swoje usprawiedliwienie zdradzę Wam, że mimo mojego braku zainteresowania komiksami i grami, jestem na bieżąco w tej tematyce! „Winić” za to mogę moją współpracę z Kawerną, dla której nie raz przygotowywałam newsy o najnowszych wydawnictwach z tej tematyki.  


Na 26. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier wybrałam się z moją kumpelą i jej ośmioletnim synkiem. W sobotni poranek wspólnie wyruszyliśmy na podbój Atlas Areny, w której odbywała się tegoroczna edycja festiwalu. 

Fakt nr 1 – o 10:30 już była spora kolejka do wejścia!

Fakt nr 2 – nawet rozkopane ulice Łodzi nie dały rady powstrzymać fanów gier i komiksów przed szturmowaniem Atlas Areny ;)

Fakt nr 3 – bawiłam się wyśmienicie! ^^

Spotkaliśmy szturmowców z Gwiezdnych Wojen oraz kilku stalkerów z Metro 2033. W drugiej połowie dnia Atlas Arenę na bank wypełniła cała masa najróżniejszych bohaterów ze znanych gier i filmów. Dla dzieciaków to super sprawa – widziałam na twarzy synka mojej kumpeli totalny zachwyt! A szturmowcy co chwilę byli proszeni do pozowania do zdjęć z małymi i dużymi gośćmi festiwalu ;) Ponadto w trakcie imprezy odbywały się spotkania z pisarzami (dziś np. miało być spotkanie z Andrzejem Sapkowskim). Nie da się nie zauważyć, że twórcy wydarzenia włożyli dużo pracy w zapełnienie harmonogramu imprezy i zorganizowanie dla gości wielu atrakcji.

Poza stoiskami wystawienniczymi i giełdą kolekcjonerską, na której można było nabyć najróżniejsze gadżety, nie zabrakło także wydawnictw książkowych. Wszystkie te stoiska usytuowane zostały w koronie Areny. Ja oczywiście trafiłam do Naszej Księgarni, gdzie kupiłam mojemu 2,5 letniemu siostrzeńcowi bajkę o żabach ;) 

Na płycie głównej hali rozstawione zostały stoiska do gier komputerowych i planszowych, scena oraz kilka stoisk sprzedających różne gadżety. Znalazła się także wydzielona przestrzeń, na której można było stoczyć pojedynek na miecze świetlne. Chętnych nie brakowało :) My skusiliśmy się na partyjkę gry planszowej i zagraliśmy z przezabawną grę Kot Stefan – bardzo przyjemna, rodzinna gra od wyd. Egmont (fotka powyżej). Radości nie było końca i nawet taka stara baba, jak ja, bawiła się wyśmienicie! 

Cieszę się, że w Łodzi odbywają się takie imprezy, jak Festiwal Komiksu i Gier. Cieszę się, że przyjeżdżają na niego ludzie z całej Polski i – mam nadzieję – wracają ze wspaniałymi wspomnieniami. Moje miasto daje radę! <3

A Wy byliście na łódzkim festiwalu? A może odwiedziliście inne tego typu imprezy w Polsce? :)

20 listopada 2014

Premierowy pokaz "The Hunger Games. Mockingjay Part 1"!

źródło















Osiemnastego listopada tego roku w warszawskim Cinema City odbyła się oficjalna premiera pierwszej części Kosogłosa. Wówczas 1200 osób mogło jako pierwsi obejrzeć długo wyczekiwaną kontynuację Igrzysk Śmieci. Ja i mój chłopak (który dostał zaproszenie na ową premierę) byliśmy wśród tych osób :) Dlatego też dziś podzielę się z Wami moimi wrażeniami po seansie.

Jak zapewne wiecie, bardzo emocjonalnie podchodzę do wszystkich ekranizacji książek Suzanne Collins. Można było się o tym przekonać przy okazji moich recenzji Igrzysk Śmierci oraz W pierścieniu ognia. Chciałabym więc, by i tym razem, oceniając Kosogłosa, moja recenzja była pełna emocji i zachwytów. Obawiam się jednak, że dziś będzie troszkę na chłodno i zwięźle.
Bo w zasadzie Kosogłos. Część 1 to dwugodzinny trailer faktycznego Kosogłosa, którego zobaczymy dopiero za rok. Historia pokazana na ekranie jest niesamowicie spójna z poprzednimi ekranizacjami, za co możemy szczerze podziękować ekipie filmowej oraz reżyserowi, którym jest Francis Lawrence (ten sam od W pierścieniu ognia). Gra aktorska także usatysfakcjonuje odbiorcę, zwłaszcza w przypadku Jennifer, która z każdą kolejną częścią filmową udowadnia, że lepszej Katniss nigdzie byśmy nie znaleźli. Jej zagubienie, strach i determinacja, by ratować Peetę oraz wszystko to, co znamy z kart powieści, aktorka pokazała w iście mistrzowski sposób. Poza znanymi nam twarzami, pojawia się także kilku nowych bohaterów związanych z Dystryktem 13. Każda z tych postaci wnosi coś istotnego do filmu i pozwala tej nieco smutnej opowieści płynąć w zawrotnym tempie. Bo choć nie mamy tu jeszcze właściwej akcji, a historia przepełniona jest strachem i powolnym dojrzewaniem Katniss do roli kosogłosa, to jednak dwugodzinny film przelatuje widzowi przed oczami niesamowicie szybko. Ani razu nie ziewnęłam podczas seansu, co uważam za ogromny sukces. Ale ani razu się także nie wzruszyłam, nie zachwyciłam. No dobra, jest jeden taki moment, kiedy Katniss wyrusza do swojego domu w Dystrykcie 12 (ale więcej nie zdradzę, sami musicie to zobaczyć). I to wszystko.

źródło

Nie da się ukryć, że podzielenie fabularnie spójnej książki na dwie części filmu to trudne zadanie. Ale i tu ekipa filmowa poradziła sobie świetnie. Finał części pierwszej Kosogłosa jest po prostu szokujący i pozostawia widza z rozdziawioną buzią. A jednak spodziewałam się takiego zakończenia, skąd więc moje zaskoczenie? Po raz kolejny odpowiedź jest prosta – wspaniali aktorzy. 

Chciałabym móc Wam napisać "Biegnijcie koniecznie do kina na ten film". Oj, no w sumie to napisałam ;) Ale nie mogę Wam napisać, że jest to najlepsza część z dotychczasowo nakręconych ekranizacji. Bo nie jest i raczej nie ma szans, by to się zmieniło. Kosogłos to ZAPOWIEDŹ tego, co czeka nas w drugiej części. To przedsmak wspaniałej uczty kinomana, wprowadzenie do poruszającej i pełnej dramatyzmu historii walki o wyzwolenie Panem. Dlatego uważam, że pełną recenzję Kosogłosa będzie można stworzyć dopiero za rok. Kiedy połączymy obie części jednego tytułu, wówczas niewątpliwie wyłoni się nam niesamowite dzieło kinowe, które zadowoli każdego fana powieści Collins oraz każdego konesera dobrego kina. Ale póki co Kosogłos. Część 1 to taka "cisza przed burzą".


Original: The Hunger Games: Mockingjay Part 1
Premiera w Polsce: 21 listopada 2014 / na świecie: 10 listopada 2014
Reżyseria: Francis Lawrence
Scenariusz: Danny Strong, Peter Craig
Na podstawie powieści Suzanne Collins


01 grudnia 2013

Krótka relacja z III Salonu Ciekawej Książki w Łodzi

Szczerze mówiąc nie planowałam relacji z tegorocznego III Salonu Ciekawej Książki – miałam opublikować recenzję książki Spotkajmy się w kawiarni. Jednak zmieniłam zdanie, ha! Opinia o powieści Jenny Colgan będzie za chwilę, a dziś słów kilka o tym, jak oceniam tegoroczne targi.

W zasadzie nie oceniam ich wcale, bo nie ma co oceniać! Wydarzenie odbyło się w Centralnym Muzeum Włókiennictwa, co niesie ze sobą plusy i minusy – plusem niewątpliwie była możliwość zwiedzenia muzealnych ekspozycji na podstawie posiadanej wejściówki z targów, minusy natomiast to małe przestrzenie na piętrach, mała liczba wystawców (nie było ani Olesiejuka, ani Egmontu, ani Prószyńskiego! Zgroza!) i straszna, niewyobrażalna duchota (nikt nie wpadł na to, żeby otworzyć okna)...

Na targach pojawiłam się dwa razy – najpierw w piątek, gdzie spędziłam na nich całe 20 minut (z zegarkiem w ręku), po czym wyszłam zdegustowana słysząc o takich oto promocjach:

- Media Rodzina udzielała rabatu [UWAGA] 10% na cały asortyment! Serio? Na dzień dobry w Matrasie mamy -25%
- na jednym ze stoisk antykwarycznych chciałam zakupić książkę, której cena okładkowa wynosi 15 zł, a sprzedawca wystawił ją za 25 zł. Hmm...

Moje drugie podejście do targów miało miejsce w sobotę i było związane ze spotkaniem z blogerami. I chwała Bogu za to spotkanie, bo w przeciwnym razie znowu wyszłabym stamtąd po 20 minutach :P Ale tym razem towarzyszyła mi Dzosefinn, a później dołączyła Awiola, Emil, Madame K. i Mida. I wtedy zaczęła się ta miła część targów – spotkanie cudowne, dużo humoru, pozytywnej energii i... zakupy na stoisku Naszej Księgarni, która – nie da się ukryć – jako jedyna miała naprawdę dobrą promocję (książki po 10 zł i w dodatku nie byle jakie tytuły!). Efekt? Wyszłam z 4 kupionymi książkami – wszystkie od NK! W poście o grudniowym stosiku pokażę Wam moje nabytki :)

A poniżej dwie foteczki z naszego blogerskiego spotkania – pierwsze zdjęcie moje, drugie od Emila – dziękuję! :)

Cała nasza ekipa <3

Babska część ekipy :D

Dziękuję bardzo za świetne spotkanie! I liczę na kolejne w niedalekiej przyszłości ;)

A czy ktoś z Was, drodzy Czytelnicy, był na targach książki w Łodzi? Jak je oceniacie?

19 maja 2013

Majowy stosik książkowy & Warszawskie Targi Książki!

Dziś czas na kolejny stosik książkowy i garść zapowiedzi! Nie zabraknie także kilku(nastu) słów o IV Warszawskich Targach Książki, których nie mogłam sobie odmówić ;)

Najpierw stosik, więc voila!


Na pierwszy ogień idą nabytki zakupione przed targami - Dziecioodporna (podobno fajna) i Tylko między nami (w super promocyjnej cenie w Matrasie), dalej mamy zakupy z Targów Książki - Gdy srebrzy się ziemia (jest coś niesamowitego w tym tytule), Wielki Gatsby (z filmową okładką - wygląda super!) i Koniec świata w obrazkach (powieść autora Żony godnej zaufania, musiałam więc kupić!). Następnie dwa prezenty urodzinowe - Siostra od mojej przyjaciółki (można rzec, że jesteśmy jak siostry) oraz Cień wiatru od Isztar - dziękuję!
Na koniec egzemplarze recenzenckie, czyli Wszystko, co piękne, zaczęło się potem, Dom tajemnic i Papierowe miasta - od Bukowego Lasu :)



Plus przywiozłam tony ulotek, katalogów wydawniczych oraz zakładek, które razem ważyły więcej, niż zakupione książki! 

fotki ze stadionu autorstwa Kerach
A teraz opowiem o IV Warszawskich Targach Książki. Przyznam, że w tym roku nie poszalałam zakupowo, co zaskoczyło nie tylko mnie, ale i moich bliskich. Zazwyczaj z takich imprez wychodziłam z co najmniej dziesięcioma nowymi książkami (czasem dochodziło nawet do piętnastu sztuk!). Tym razem przyznam otwarcie - nie znalazłam NICZEGO ciekawego do nabycia. Naprawdę! A nawet wtedy, gdy nad jakimś tytułem dumałam chwilkę, to niektórzy wydawcy raczyli klientów takimi "promocjami", że nie opłacało się w ogóle myśleć o zakupach - większą zniżkę dostanę bezokazyjnie w Matrasie! 

Zacznę jednak od początku: na targi wybrałam się specjalnie już w piątek, gdyż obawiałam się wielkich tłumów w sobotę (co z resztą było dobrym posunięciem, bo sobota okazała się dniem dramatu i współczuję każdemu, kto znalazł się w godzinach popołudniowych w tym rozszalałym tłumie). W zwiedzaniu towarzyszyła mi adminka PB, Kerach, której bardzo dziękuję za wspólną wycieczkę. Na stadion dojechałyśmy pół godziny przed otwarciem (w piątkowy poranek), a już wtedy sporo osób zgromadziło się przy wejściu (najwięcej młodzieży i grup zorganizowanych). Organizacja targów wyglądała na dopracowaną i nie miałam zastrzeżeń do funkcjonowania całego przedsięwzięcia, choć nie ukrywam - Stadion Narodowy nie jest miejscem na takie wydarzenie. Organizowanie targów KSIĄŻKI w takiej lokacji odbiera imprezie klimatu. Stanowczo milej wspominam zeszłoroczne targi w Pałacu Kultury i Nauki. Z drugiej strony muszę przyznać, że zorganizowanie eventu takiego kalibru na nowiutkim stadionie niewątpliwie zadziałało frekwentotwórczo. Jak to się jednak przełoży na sprzedaż i zadowolenie wystawców - zobaczymy. 

Podczas targów miałam również okazję usłyszeć pewną mądrość z ust jednego wydawnictwa - okoliczności pominę, istotne natomiast będzie to, że - UWAGA! - blogerzy powinni pisać OBIEKTYWNE recenzje. Serio? No ale cóż, drodzy Wydawcy - bloger to ktoś, kto pisze o książkach z pasji i kto zawsze, ale to ZAWSZE będzie pisał SUBIEKTYWNIE o tym, co mu się podobało, a co nie. I nikt nie wciśnie mi kitu, że blogerzy piszą obiektywnie, choć na pewno wielu uważa inaczej. Pitu pitu! Oczywiście przyznaję, że sama staram się być obiektywna na tyle, na ile potrafię, bo wiem, że nierzadko to, co mnie się nie spodobało, innym może przypaść do gustu - wszak dla każdego co innego. Niemniej o ostatecznej ocenie lektury zawsze będą decydowały nasze subiektywne odczucia. Jeśli jednak wydawca ma z tym problem i nie akceptuje faktu, iż ktoś może napisać coś złego o jego książce, to od razu powinien zrezygnować z wysyłania swoich publikacji do blogerów. No chyba, że mówimy o recenzjach sponsorowanych, bo takowe ostatnio są bardzo w modzie... Inna warta przytoczenia sytuacja nastąpiła dosłownie kilkanaście stoisk dalej, kiedy na pytanie o pewien tytuł znanej młodzieżowej serii, trzy stojące na stoisku panienki nie bardzo wiedziały, jak streścić nam opis książki. Przez chwilę zaczęłam się obawiać, że wiem o tej publikacji więcej, niż pracownice wydawnictwa! Swoją drogą to wrażenie dopada mnie szalenie często w księgarni, kiedy pytam o jakiś tytuł albo autora i księgarz nie ma pojęcia, o czym mówię. Ale to dyskusja na inną okazję.

Podsumowując: do Warszawskich Targów Książki byłam nastawiona szalenie optymistycznie, bowiem naprawdę lubię takie imprezy - można spotkać fajnych ludzi, poznać ulubionych autorów i poprosić o autograf oraz kupić coś po okazyjnej cenie. Tegoroczna edycja jednak wypadła podejrzanie średnio - zero klimatu, wystawcy momentami nachalni (ależ to właśnie TEN tytuł jest TAK ZAJEBISTY, że MUSIMY go kupić, bo inaczej kaplica!), albo nieogarnięci. W dodatku zero możliwości kupowania niektórych tytułów przedpremierowo, brakowało fajnych promocji i wyprzedaży. Szczerze mówiąc na targach w Łodzi naliczyłabym więcej atrakcji. Kiedy jednak zapytać o powód takich braków, odpowiedź wydaje się prosta - wystawienie się na targach w stolicy jest szalenie drogie i zazwyczaj poniesione koszty się nie zwracają, zatem każdy oszczędza na czym się da. Rozumiem i współczuję, bo bycie wydawcą w Polsce to bardziej wolontariat niż praca zarobkowa, ale... no właśnie. Skoro klient chce coś kupić a tego nie dostanie, to nie dziwota, że utargów nie ma i książki "nie idą". 

Natomiast muszę zauważyć,  że do niektórych miejsc miło było wrócić i zamienić kilka słów z wystawcami - tu podziękowania za profesjonalizm i uprzejmość dla Rebisu, Małej Kurki, Prószyńskiego oraz Naszej Księgarni. Z takimi firmami praca to sama przyjemność i dla takich ludzi warto na targach po prostu być! :)

To chyba tyle. A Wy byliście? Jak wrażenia? Podobało się? :)


Na koniec jeszcze garść zapowiedzi ;) 


29 maja 2013
Wojna Lotosowa: Tancerze Burzy
Jay Kristoff
Buchmann

Wzruszająca i tragiczna opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie wciąga w strumień fantastycznych obrazów i oszałamiających barw, choć pozostawia też na języku gorzki posmak lotosowego dymu. Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza czytelników w świat wysp Shima, które, rządzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a władca dba wyłącznie o własne interesy. Tajemnicza, wszechmocna Gildia surowo każe każdego, kogo podejrzewa o Nieczystość. W tym świecie zaawansowana technologia przeplata się z japońską mitologią. W tych niespokojnych czasach szogun wydaje polecenie wyrok: wysyła Yukiko i jej ojca po gryfa – gatunek istniejący już tylko w legendach – co od początku jawi się jako zadanie niemożliwe do wykonania. Życie ojca i córki wisi na włosku, bo, jak wszyscy doskonale wiedzą, szogunowi się nie odmawia. Jednak misja okazuje się daleko bardziej niebezpieczna, niż niemożliwa.


5 czerwca 2013
Papierowe miasta
John Green
Bukowy Las

Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.

12 czerwca 2013
Złoty Most
Eva Voller
Egmont

Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec. Pełen przepychu Paryż. Intryga na szczytach władzy. Historia poza czasem. Odkąd Anna dołączyła do tajnego grona podróżników w czasie, przygoda goni przygodę. Jednak w samym środku egzaminów maturalnych do dziewczyny docierają straszne wieści – jej ukochany Sebastiano zaginął w Paryżu w czasach kardynała Richelieu. Anna natychmiast udaje się w pełną niebezpieczeństw podróż i rzeczywiście znajduje Sebastiana w Paryżu. Ale to nie koniec problemów, chłopak bowiem jest muszkieterem kardynała i nie ma pojęcia, kim jest Anna. Czy uda się przywrócić mu pamięć? Złoty most, kolejny po Magicznej gondoli tom przygód Anny i Sebastiana zabiera czytelników w podróż do siedemnastowiecznego Paryża. Miłość i przygoda, intrygi i romanse przykuwają uwagę i sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem.

19 czerwca 2013
Cień i Kość
Leigh Bardugo
Papierowy Księżyc

Ravka, niegdyś potężna i dumna, jest dziś otoczona przez wrogów i rozdarta przez Fałdę Cienia: pasmo nieprzeniknionej ciemności, w której czają się przerażające potwory. Niespodziewanie pojawia się nadzieja: samotna, młodziutka uciekinierka jest kimś więcej, niż się wydaje…
Alina Starkow nigdy w niczym nie była dobra. Kiedy jednak pułk, z którym podróżuje przez Fałdę, zostaje zaatakowany, a jej najlepszy przyjaciel Mal odnosi ciężkie rany, Alina musi coś zrobić. Odkrywa w sobie uśpioną moc, która ratuje Malowi życie – moc, która może też okazać się kluczem do wyzwolenia wyniszczonego przez wojnę kraju.
Potęga ma jednak swoją cenę.
Przemocą oderwana od wszystkiego, co jej znane, Alina trafia na dwór królewski, aby uczyć się na Griszę, członkinię władającej magią elity pod wodzą tajemniczego Darklinga.
W tym pełnym przepychu świecie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Podczas gdy światu grozi ciemność, a całe królestwo liczy na nieujarzmioną i nieprzewidywalną moc Aliny, dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z sekretami Griszów… i własnego serca.

Nie wiem jak Wy, ale ja muszę przeczytać je wszystkie *__*

09 grudnia 2012

Grudniowy stosik książkowy & Salon Ciekawej Książki w Łodzi!

Nadszedł czas na ostatni w tym roku stosik książkowy :) Zaprezentuję moje nabytki w dwóch aktach - pierwszy to zakupy z końca listopada, drugi to nabytki z Salonu Ciekawej Książki (o którym też opowiem, ale to później). Czas na odsłonę pierwszą:


Myślę, że widać wyraźnie tytuły książek, więc pokrótce powiem, że Na zawsze dostałam od Publicatu do recenzji (opinia TU), natomiast Historię prawdziwą kapitana Haka od Olesiejuka (recenzja wkrótce). Niepokój, Ukojenie i Króla Demona (moja recenzja TU) zakupiłam od koleżanki, Lokatorkę Wildfell Hall kupiłam w mega promocyjnej przecenie (-50%!), podobnie jak Kolor purpury za 25% ceny okładkowej :) Później Miasto zagubionych dusz, Atlas chmur i Hobbita w przecenie -25% w Matrasie (promocja była do końca listopada), a Dotyk Julii wygrałam w konkursie na blogu Jane, która zrobiła mi też zaskakujący prezent i wysłała dodatkowo Córkę dymu i kości - Dziękuję bardzo jeszcze raz!!!

Drugi akt, czyli nabytki z Salonu Ciekawej Książki prezentują się tak:


Zaszalałam w Wydawnictwie Bis, kupując aż pięć romansów historycznych :) Ponadto dorwałam tom pierwszy serii Terry'ego Goodkinda (kumpel mi szalenie polecał tę serię, więc jakie miałam wyjście?), a także zakupiłam troszkę klasyki - moja perełeczka, czyli czterotomowe wydanie Nędzników, Mistrz i Małgorzata oraz Ojciec Chrzestny! Kupiłam też thriller psychologiczny Bez litości, dwie książki od Znaku - Bardziej niż wczoraj i Weranda na słońcu i... szczyt drugiej kolumny to książki z wydawnictwa Mała Kurka - Krzykacz z Rwandy, Księga ogni i prezent, który dostałam od tegoż wydawnictwa, czyli Niewyznane grzechy siostry Juany. O Małej Kurce powiem jeszcze słów kilka, ale to za chwilę.

Morał jest chyba wszystkim znany - jestę bankrutę. Tym razem nawet na serio, choć i to nie powstrzymało mnie przed zakupem na dzisiejszej odsłonie targów jeszcze książki dla mojej siostry :)

A teraz przechodzimy do Salonu Ciekawej Książki w Łodzi, czyli trzydniowej imprezy, którą odwiedzałam codziennie, od piątku do dzisiaj :) Ogólnie przyznam, że odczucia mam mocno mieszane. Całokształt wypada słabo, niemniej dzięki tej imprezie poznałam kilka naprawdę wspaniałych osób. I myślę, że po raz kolejny powtórzę to, o czym wspomniałam przy targach warszawskich - na takich imprezach przede wszystkim poznaje się ludzi! Niestety i od tej dobrej i złej strony. Aby jednak nie mówić rzeczy złych (choć kilku wystawców powinno poćwiczyć przed lustrem uśmiechanie się, bo atmosfera była straszna), to wspomnę tylko o tych dobrych, a nawet bardzo dobrych :)

W piątek poznałam przesympatyczną poetkę, Małgorzatę Szklorz, która zaskoczyła mnie niezmiernie, wręczając mi w prezencie pakiet swoich tomików poezji (zdjęcie ów prezentu obok). Choć znawcą poezji nie jestem, to postaram się w przyszłości przedstawić Wam moje wrażenia z lektury tych ośmiu tomików :)

Później tego samego dnia do Łodzi przyjechali przedstawiciele wortalu Granice.pl - Sławek i jego urocza małżonka Madzia. Wręczyli nagrody za "najlepszą książkę na zimę" (zdjęcie z rozdania poniżej, zrobione komórką, więc wybaczcie mi okropną jakość) - nie wiem jak Wy, ale ja nawet brałam udział w  tym głosowaniu na ich stronie :) Tego dnia spotkałam się też z Sihh i jej kumpelą Alą, aż w końcu po pięciogodzinnej wędrówce między stoiskami (a uwierzcie mi, to jest wyczyn, bo hala okazała się dosyć mała), prawie padłam ze zmęczenia i nadszedł czas na powrót do domu.

Sobotni poranek rozpoczęłam od wycieczki na dworzec, by odebrać ze stacji Fonin, która przyjechała na książkowe polowanie :) Mróz tego dnia był niemiłosierny, zmarzłam okropnie! Ale w końcu dotarłyśmy na halę wystawową i po raz drugi rozpoczęłam buszowanie po stoiskach. Przyznam, że po zakupieniu 10 książek w piątek byłam święcie przekonana, że w sobotę nic nie kupię. Ha! Dobre sobie! Przywiozłam ze sobą kolejne 6 książek. Nie było szans wyjść z pustymi rękoma, naprawdę... Ale tego dnia na targach spędziłam nie więcej, jak dwie, dwie i pół godzinki. Poznałyśmy wtedy przemiłe Panie z wydawnictwa Mała Kurka, a ja wówczas zakupiłam Krzykacza z Rwandy. Później pojechałyśmy "na miasto", a dokładniej naszym celem było KFC (umierałam z głodu!). Czas zleciał szalenie szybko i nim się obejrzałyśmy, stałyśmy zestresowane na przystanku autobusowym, czekając na jakiś transport na dworzec. Na szczęście autobus w końcu przyjechał i mogłam odwieźć Fonin na dworzec, gdzie szczęśliwie wsiadła w pociąg powrotny :)

Dziś, czyli w niedzielę, moje plany opierały się przede wszystkim na spotkaniu z koleżanką, która chciała ode mnie pożyczyć Igrzyska Śmierci. Tak więc po przekazaniu książek ruszyłam na krótką przebieżkę po znanych mi już stoiskach. I tak oto trafiłam do Małej Kurki z zamiarem kupienia siedemnastej książki (w sobotę miałam wszystkich 16)! A tu niespodziankę przemiłą zrobiły mi Panie z wydawnictwa i... podarowały mi Niewyznane grzechy siostry Juany! Takim oto sposobem mam już u siebie w zbiorach wszystkie książki tegoż domu wydawniczego :) Później, po przemiłej pogawędce przy wspomnianym stoisku (i cyknięciu fotki, którą widzicie obok), wyruszyłam na ostatni "obchód", kupiłam książkę dla siostry i czas było wracać do domu, do gorącej kawki i bloga. 

Targi wbrew pozorom minęły bardzo szybko, w sumie za chwilę impreza dobiegnie końca. Nie wiem, jakie będą ostateczne wrażenia gości i wystawców, ale wielu narzekało na mały ruch, na kiepską sprzedaż, na ludzi w ogóle. Cóż, ja przyznam, że sama atmosfera - zwłaszcza w piątek - była mało nastrajająca do radosnego odwiedzania stoisk. Raptem tylko w kilku miejscach spotkałam się z życzliwością i chęcią zwyczajnego porozmawiania. Tu chętnie wyróżnię wystawców z Media Rodzina, Małych Książek, Officyny, Muzeum Sztuki, Wydawnictwa Bis i oczywiście Małej Kurki. Natomiast, jak wspomniałam wcześniej, wielu wystawców było po prostu niesympatycznych, a na dokładkę przy jednym stoisku zaproponowano mi rabat w wysokości UWAGA 5%... Szał! -.-

Niemniej mam cichą nadzieję, że to nie koniec tego rodzaju imprez w Łodzi. Choć ludzi może tłumnie nie przybyło, to jednak uważam, że takie targi powinny się odbywać co roku. Może w 2013 będzie lepiej? Zobaczymy!
Na koniec dwie fotki "widokowe":

28 października 2012

Drugi stosik październikowy & Targi Książki w Krakowie!

Wczoraj odwiedziłam Kraków i miałam przyjemność pojawić się na krakowskich Targach Książki. Nim jednak opowiem Wam co nieco o tym wydarzeniu, przedstawię stosiki książkowe. Pierwsze zdjęcie prezentuje nabytki, które przywiozłam z podróży:


Przede wszystkim przywiozłam ze sobą duuuużo romansów, czyli to, co "tygryski lubią najbardziej" ;) Wydawnictwo Mira Harlequin uraczyło swoich klientów wspaniałą promocją – kupując jedną książkę (w obniżce chyba -20%), drugą dostajesz gratis. Szczerze mówiąc nie spotkałam się z lepszą ofertą!

1. Ewa Nowak Drzazga – od Egmontu do recenzji, dziękuję za książkę Pani Aleksandrze :)

2. Caroline Knapp Alicji K. Życiowy Poradnik Bezradnik – wyszperane w krakowskim Matrasie.

3. Susan Wiggs Zanim nadejdzie ciemność – oto pierwsza z zakupionych na targach książek u Miry; w tym momencie mam u siebie trzy powieści Susan – teraz wypadałoby je przeczytać, prawda? ;)

4. Elizabeth Bailey Wybór Sereny – dostałam w prezencie do zakupionej powieści Susan Wiggs.

5. Deborah Simmons Książę złodziei – naczytałam się tych wszystkich pozytywnych recenzji, więc kupiłam ;)

6. Anne Ashley Francuski szpieg – chociaż tytuł mnie odrzuca, to książkę z chęcią przygarnęłam, bo podobno dobra. Zobaczymy :)

7. Anne Herries Narzeczone lorda Ravensdena – tę książkę musiałam kupić, nie było innej opcji. No i sami zobaczcie – można stworzyć ładną okładkę do romansu historycznego? Można! (TU podgląd)

8. Debbie Macomber Skrawki życia – dostałam, przyjęłam, przeczytam kiedyś (chociaż nie wiem, czy mi życia starczy na te wszystkie moje plany czytelnicze).

9. Debbie Macomber Dom z marzeń – nabytek dla mojej przyjaciółki Madzi, okładka prześliczna!

10. Magdalena Witkiewicz Opowieść niewiernej – książka kupiona na stoisku granice.pl, dodatkowo połączona z przyjemnością poznania autorki! Serdecznie pozdrawiam Panią Magdę i dziękuję za dedykację w książce (zdjęcie nieco niżej) :)

11. Hazel Osmond Kto się boi pana Wolfe'a? – z Prószyńskiego kupione w promocji -25%. 

12. Natasha Mostert Sezon Czarownicy – przypadkowo wypatrzona w jakiejś księgarence niedaleko starego rynku. Polowałam na tę książkę w bibliotece już od dłuższego czasu, a tu taka niespodzianka!

13. John Marsden Jutro 6. Cienie – teraz jeszcze została do kupienia ostatnia część, której na targach zabrakło...

14. Dee Shulman Gorączka – także od Egmontu do recenzji (plus przypinka), niedługo podzielę się z Wami opinią. Okładka jest PRZEPIĘKNA! <3

15. John Harding Siostrzyca – bo Wasze recenzje mnie przekonały do zakupu tej książki. 

No i jeszcze stosik nabytków, które zdobyłam na kilka dni przed targami – takie "przed-szaleństwo" ;)


1. Maggie Stiefvater Drżenie – w Weltbildzie kupiłam za połowę ceny!

2. Robin Schone Kobieta Gabriela – w końcu zdobyłam! Jeden z najlepszych erotyków, jaki dotychczas przeczytałam – TU moja recenzja.

3. Robin Schone Kochanek – najbardziej znana powieść Robin, także niezła, choć o wiele słabsza moim zdaniem od Kobiety Gabriela. Obie książki wyczaiłam na allegro. Recenzja Kochanka TU.

4. Marcel Pagnol Chwała mojego ojca, zamek mojej matki – książki Marcela mają bardzo oryginalne okładki :)

5. Gwen Hayes Śniąc na jawie – z ParanormalBookS, recenzja na dniach.

6. S.C. Ransom Błękitna nadzieja – także od PB.

7. Juraj Červenák Władca wilków – ta też od PB, okładka jest niesamowita! @_@

8. Kathleen MacMahon Tak to się kończy – od Bukowego Lasu, dziękuję za egzemplarz Krzyśkowi, recenzja już niedługo.

9. Eva Völler Magiczna gondola – nareszcie przybyła! Od Egmontu.

A teraz słów kilka o sobotniej wyprawie. Targi jak to targi – dużo wystawców, mało miejsca, armia ludzi. O 10.20 było już bardzo tłoczno przy wejściu, około 13 nie miałam czym oddychać. Dosłownie! Hala gigantyczna i ciężko tak naprawdę cokolwiek znaleźć (np. do Otwartego i Wydawnictwa MG nie dotarłam, bo się zgubiłam i nawet mapka mi nie pomogła :P), a te tłumy po prostu wysysały wszystkie siły. No i na domiar złego na całą halę jedna toaleta! Wyobrażacie sobie, jaka była kolejka do damskiej? Chyba nie muszę mówić :P

Ale targi to nie tylko promocje, ścisk i wystawcy. To także ludzie, z którymi tam jesteśmy oraz osoby, które tam poznajemy. Dlatego chciałabym podziękować wielu osobom za miłe spotkania, w tym Oldze za chwilę rozmowy przy gorącej czekoladzie :) Dziękuję też blogerkom, z którymi mogłam podbijać targi – Sol, MałejEmily, Gosiarelli, Fonin i Scorpionicy! Dziewczyny, to był wspaniały dzień! Chociaż nie ukrywam, pogoda trafiła się okropna, a moje książki troszkę na tym ucierpiały (biedna Gorączka, najbardziej poszkodowana!). Ponadto osobne buziaki dla Fonin, która spontanicznie przygarnęła mnie pod swój dach, w wyniku czego odwiedziłam zasypaną śniegiem Warszawę (pozdro dla małego kota łobuza!) ;) No i Sol też wysyłam buziaka (Ty już wiesz, za co, psotnico!) <3

A Wy byliście na targach? Jakie wrażenia? A może planujecie pojawić się w Łodzi na Salonie Ciekawej Książki? Polecam szczerze, wszak w Łodzi jest najfajniej :D

A na koniec dodam tylko, że na kolejną taką imprezę koniecznie zatrudnię tragarza! ;]