17 maja 2012

"Walka sylfa" L.J. McDonald

Baśniowy świat i wielka miłość dwojga zakochanych z dwóch stron magicznego portalu…

Są obdarzeni niszczącą siłą i nieodpartym męskim urokiem. Lecz każdy z nich marzy tylko o jednym: aby znaleźć tę jedyną - swoją królową…
Sylf to potężna magiczna istota. Lecz człowiek może zmienić go w niewolnika mrocznym rytuałem – ofiarą z życia młodej kobiety. Ale siedemnastoletnia Solie nie zamierza pokornie przyjąć wyznaczonej jej roli. Sama przejmuje władzę nad sylfem, dla którego miała być przynętą - młodym jak ona i niesamowicie pociągającym. Lecz od tej chwili oboje nie będą bezpieczni ani w świecie sylfów, ani ludzi…”


Czy przytrafiła Ci się kiedyś sytuacja, że usłyszałaś o jakiejś książce i nagle poczułaś, iż musisz za wszelką cenę ją zdobyć? Że coś w Twojej podświadomości powiedziało Ci, iż to lektura idealna, która pochłonie Cię bez reszty, jakby była stworzona wprost dla Ciebie? Ja właśnie poczułam tą dziwną pewność, że Walka sylfa będzie dla mnie idealna... I oto efekty!

Solie jest młodą dziewczyną ze wsi, którą rodzice pragną wydać za grubego jegomościa w średnim wieku, w ten sposób zapewniając sobie przypływ gotówki z tego mariażu. Dziewczyna jednak nie wyobraża sobie ślubu z kimś, kto napawa ją obrzydzeniem, więc postanawia uciec do swojej ciotki. Wymykając się jednak późnym wieczorem z domu nie wie, że tej nocy jej życie odmieni się na zawsze. Pojmana przez rycerzy bezwzględnego króla, zostaje przetransportowana do zamku, by tam zostać złożoną w ofierze, która ma przywołać wojowniczego sylfa dla następcy tronu. Sylfowie to potężne istoty mogące przybrać każdą postać, a podporządkowane człowiekowi, będą mu służyły do śmierci. Solie wie, że umrze, ale nie poddaje się, gotowa walczyć o swoje życie za wszelką cenę. Jednak coś w rytuale nagle idzie nie tak i potwór, który pojawia się w magicznym portalu łączącym świat ludzi i sylfów, ratuje ją przed śmiercią, uznając za swoją panią. Dziewczyna zostaje porwana przez własnego wojownika, unikając śmierci z rąk króla. A to dopiero początek zmian, jakie zapoczątkowała ta noc...

Sięgając po Walkę sylfa, nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Podświadomie liczyłam chyba na krwawą, twardą fantastykę, w której rycerze walczyliby z mrocznymi istotami, posoka tryskałaby z ciał demonicznych potworów, a tyrania króla przerażałaby jego poddanych kulących się w ubogich chatkach. Może to wina okładki (która swoją drogą diametralnie różni się od zagranicznej i odbiera powieści charakteru). Niemniej zamiast spodziewanej fabuły dostałam bardzo kobiecą i zmysłową fantastyczną opowieść miłosną z elementami batalistycznymi, które – połączone razem – stworzyły niesamowite dzieło pełne emocji, smaku i... ogromnej namiętności, która niejednokrotnie wywoływała na mojej twarzy rumieńce.

Autorka przedstawia swoją opowieść z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego. Obserwator nie skupia się na punkcie widzenia jednego bohatera, lecz wielu postaci – zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Dzięki temu możemy obserwować wykreowany świat z różnych perspektyw i poznać emocje różnych bohaterów, którzy stają nam się przez to bliżsi i których łatwiej wówczas zrozumieć. Bardzo spodobał mi się język i sposób konstruowania opowieści – dojrzały styl jest nastawiony na wydobywanie szczegółów otoczenia i uczuć bohaterów, a drobiazgowo splecione wątki tworzą pełen rozmachu obraz baśniowej rzeczywistości (czerpiącej klimat z realiów średniowiecznych) pełnej fantastycznych istot, szalonych pojedynków, wielkich namiętności i magii. Akcja od samego początku jest żwawa, by z czasem nabrać coraz żywszego tempa, nieuchronnie zbliżając widza do finału i tym samym podkręcając temperaturę.

Bohaterowie wykreowani przez pisarkę są różni, posiadają odrębne cechy charakterów, mają wady i zalety, jak każdy zwyczajny człowiek – nie są idealni. Jednak ciągłe przeskakiwanie obserwatora z jednej postaci na drugą sprawia, że ciężko jest ocenić, które osoby są bardziej, a które mniej ważne – każda z nich wnosi coś do opowieści. Największą uwagę autorka poświęciła kilku grupom: postaci Solie oraz jej wojowniczego sylfa, który otrzymał imię Hejty (swoją drogą byłam naprawdę zaskoczona tym wyborem – wciąż uśmiecham się, gdy o tym pomyślę), a także rycerzowi Leonowi i jego sylfowi Rilowi, młodemu Devonowi i jego sylfce Airi, a także kilku innym postaciom, które będą miały duże znaczenie dla finału.

Walka sylfa to jedna z tych historii, która mnie niezmiernie zaskoczyła i to w całkowicie pozytywnym znaczeniu tego słowa. I choć przyznam, iż nie jest to powieść wysokich lotów i nie może pretendować do roli arcydzieł literatury fantastycznej, to jednak czytało się ją bardzo dobrze, wręcz rewelacyjnie. Pani McDoland swoim nietuzinkowym pomysłem potrafiła obudzić we mnie emocje i sprawić, że gdzieś podświadomie sama zapragnęłam mieć własnego sylfa! Lekturę więc polecam wszystkim Paniom, które uwielbiają romantyczne historie z niemałą ilością erotyki (przedstawionej w dobrym guście!), zabarwione standardowymi w fantastyce potyczkami, bitwami i rycerzami w lśniących zbrojach. Mam nadzieję, że w przyszłości wydawnictwo Amber pokusi się o publikację dwóch następnych tomów serii, gdyż z ciekawością wyglądam kontynuacji przygód Solie i Hejty'ego. A moja ocena dla Walki sylfa to w pełni zasłużone 5/6. Polecam gorąco!

Original: Sylph #1: The Battle Sylph
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 16.06.2011


Okładki do kolejnych dwóch części:

15 maja 2012

TOP 10: Ulubione powieści fantastyczne!

Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu na blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.



Dzisiaj czas na ulubione powieści fantastyczne. Przyznam szczerze, że miałam niemały problem z wyborem, bo... słowo "fantastyka" jest tak szerokim pojęciem, że można pod nie podciągnąć przeróżne typy literatury, np. paranormale, dystopie, powieści grozy czy baśnie. Ostatecznie jednak zrezygnowałam z tych podgatunków i postanowiłam skupić się na powieściach fantasy (przynajmniej w większości) :) Tak, oczywiście wiem, że na pierwszym miejscu powinnam umieścić powieść Celine Kiernan (chyba już nikogo nie dziwi fakt, że Królestwo Cieni pojawia się w prawie każdym moim rankingu...), ale czas na coś nowego, zatem umówmy się, że powieść Celine jest poza wszelkimi skalami :P 

Tak więc...

1. Harfista na wietrze
Patricia A. McKillip

Jedna z najwspanialszych powieści, jakie przeczytałam - niesamowita przygoda, magia i miłość rodząca się pomimo przeciwności losu. Główny bohater - Morgon - totalnie skradł moje serce i na długo zamieszkał w moim umyśle, by wciąż powracać we wspomnieniach. Seria Mistrz Zagadek to opowieść, którą powinien poznać każdy fan fantastyki - nawet jeśli co zgryźliwsi uważają ją za babską opowiastkę. Mówcie, co chcecie - tę serię polecił sam Sapkowski!
2. Tron Szarych Wilków
Cinda Williams Chima

Myślałam, że Wygnana Królowa była najlepsza, ale okazuje się, że panią Chimę stać na o wiele więcej - mistrzostwo pokazała w trzecim tomie swojej serii Siedem Królestw. Walka, pogonie, intrygi, gra o tron i namiętność - jestem na tak! To jedna z moich najulubieńszych powieści fantasy! Team Han Alister!!! <3

3. Ognie Azeroth
C.J. Cherryh

Tę serię czytałam baaaardzo dawno temu, ale do dziś ją uwielbiam i wciąż sobie obiecuję, że kiedyś sięgnę jeszcze raz po wszystkie cztery tomy. Ognie Azeroth wybrałam dlatego, że przy tej części  historia Morgaine i Vanye'go poruszyła mnie najmocniej i zapadła w pamięć na długi czas. Niezwykła przygoda!
4. Zielony Jeździec
Kristen Britain

Piękna opowieść! Czytałam tę książkę z zapartym tchem, podróżując razem z Karigan przez lasy, by wypełnić powierzone jej zadanie. Niesamowite pogonie, magia, walka z potworami i nietuzinkowa, odważna bohaterka, której nie spoób nie polubić - stanowczo ta ksiązka jest pozycją obowiązkową dla każdego czytelnika fantastyki!
5. Walka sylfa
L.J. McDonald

Ach, aż ciężko wspominać tę książkę bez wypieków na twarzy. Niesamowita przygoda w towarzystwie wojowniczego, niebezpiecznego sylfa to coś, co urzekło mnie od pierwszej chwili. Chciałabym, by takich książek było więcej, bo czyta się je niezwykle szybko i bardzo przyjemnie. Może aż zbyt przyjemnie? ;) [recenzja wkrótce]
6. Silmarillion
J.R.R. Tolkien

Klasyk, którego grzechem byłoby nie znać. Do dziś nie pamiętam jakiś 70% imion bohaterów z tej książki - choć swego czasu miałam na punkcie powieści Tolkiena niemałego hopla. Silmarillion dla niektórych to biblia i trzeba przyznać, że rzeczywiście to powieść, jakich mało - nie tylko z powodu rozmachu, ale także zawiłości - aby zrozumieć tę książkę, trzeba naprawdę wysilić mózgownicę! 
7. Siła trucizny
Maria V. Snyder

Jedna z tych książek, którą pokochałam w zasadzie przypadkowo - wcale nie miałam zamiaru sięgać po Siłę trucizny, ale namówiła mnie do tego koleżanka z PB - i okazuje się, że to był strzał w dzisiątkę! Magia, romans i walka o przetrwanie - uwielbiam! <3
8. Zapomniane bestie z Eldu
Patricia A. McKillip

I kolejna powieśc Patricii, pierwsza, którą przeczytałam z jej dorobku. Bardzo kobieca fantastyka, magiczne zwierzeta i śliczna bohaterka. Nawet po dwunastu latach od przeczytania tej powieści po raz pierwszy, wciąż uważam ją za jedną z najlepszych, jakie znam. Może to sentyment? A może Patricia naprawdę umie doskonale kreować baśniową rzeczywistość? Musicie przekonac się sami!

9. Dzieci demonów
J.M. McDermott

Ta książka nie była prosta, powiem nawet, że dosyć trudno było się w niej odnaleźć - może z powodu różnych narracji? Ale w momencie, gdy czytelnik zaczyna wczuwać się w opowieść, książka wciąga bez reszty i nie pozostawia złudzeń, że emocje będą ogromne. I rzeczywiście Dzieci demonów to jedna z lepszych powieści fantastycznych, jakie znam - przede wszystkim dzięki oryginalnemu pomysłowi i świetnemu wykonaniu!
10. Sto tysięcy królestw
N.K. Jemisin

Byłam zaskoczona, że ta książka mi się spodobała, choć negatywnie nastawiły mnie do niej niepochlebne recenzje. Okazuje się jednak, że do fantasyki trzeba mieć po prostu serce, aby otworzyć się na nowe, niezwykłe doznania. I choć Jemisin jeszcze musi się wieeeeele nauczyć, to jej debiut traktuję jako udany, bo w istocie mnie przekonał, bym sięgnęła po kontynuację - jeśli Papierowy Księżyc oczywiście zdecyduje się na jej wydanie. 

***


No i tyle :) A jak Wasze rankingi? Nie dajcie się prosić - wybierzcie swoje ulubione powieści fantastyczne! A ja na koniec dodaję piosenkę - miłego słuchania. Tym razem utwór znaleziony na stronce z ciekawą muzą - www.stereomood.com w dziale "working". Polecam!




14 maja 2012

"Zakochani" Lauren Kate

Co sprawia, że serce bije wam trochę szybciej?
Oto „Zakochani”, cztery nigdy wcześniej nieopublikowane opowiadania, złożone przez Lauren Kate w jedną opowieść i osadzone w średniowieczu.
„Zakochani” przedstawiają czytelnikom szeroko dyskutowane, ale nigdy dotąd nieopisane szczegółowo historie bohaterów „Upadłych”, przeplatające się z epickim romansem Luce i Daniela. Te opowiadania to „Miłość w najmniej spodziewanej chwili: walentynki Shelby i Milesa”, „Lekcje miłości: walentynki Rolanda”, „Płomienna miłość: walentynki Arriane” oraz „Niekończąca się miłość: walentynki Daniela i Lucindy”.


Walentynki w średniowiecznym  wydaniu

Miłość Daniela i Lucindy jest piękna i inspiruje innych do uwierzenia w potęgę tego uczucia. Tak właśnie stanie się z najbliższym otoczeniem śmiertelniczki i anioła: Shelby, Miles, Arriane, Roland – to oni staną się głównymi bohaterami historii, której akcja rozgrywa się w średniowieczu. Shelby właśnie powraca z Milesem do szkoły w Shoreline, kiedy odkrywają, że zamiast do czasów sobie współczesnych, trafili do wieków średnich. Aby wrócić do domu, muszą odnaleźć innego anioła, który pomoże im uformować odpowiedniego do podróży Głosiciela. Tymczasem Roland zjawia się w tym samym miejscu, co dwójka Nefilim i postanawia im pomóc, jednocześnie walcząc z własnymi wspomnieniami z tej epoki. Kolejne perypetie poprowadzą na drogę upadłego Arriane, która ma za zadanie chronić średniowieczne wcielenie Lucindy – przynajmniej dopóki nie wypełni się przeznaczenie śmiertelniczki. A gdzieś tam przebywa Daniel…

Po Zakochanych sięgnęłam w zasadzie dlatego, że lubię powieści Lauren Kate i jestem szczerze oddana serii Upadli. I choć Zakochani to tylko dodatek do historii miłości Luce i Daniela, swoisty tom 3,5 (choć fabuła rozgrywa się jakby w trakcie trwania akcji z Namiętności), składający się z czterech opowiadań połączonych ze sobą w spójną całość, byłam bardzo ciekawa wydarzeń, jakie zgotowała swoim fanom autorka na kartach tej książki. Muszę jednak przyznać, że po zakupie poczułam się niemiło zaskoczona – to wyjątkowo cieniutka książeczka z niewyobrażalnie dużą czcionką. I w dodatku,€“ po bliższym zapoznaniu się z lekturą, jest też niezwykle… prosta.

Lauren Kate powieścią Namiętność postawiła wysoko poprzeczkę swojemu ostatniemu dziełu z serii Upadli – Uniesieniu, które już wkrótce pojawi się na rynku wydawniczym. Po drodze jednak możemy poznać historię przyjaciół Daniela i Lucindy i ich osobiste historie miłosne. Niestety z przykrością stwierdzam, że o ile Namiętność szalenie mi się spodobała, o tyle Zakochani szalenie mnie rozczarowali. Co więcej – miałam wrażenie, że autorka tak po prostu usiadła do pisania i w jeden wieczór stworzyła cztery króciutkie historyjki walentynkowe, które jej wydawca zaakceptował bez porządnej korekty. Nie odnajduję potencjału w mdłej opowiastce o kilku spojrzeniach i paru pocałunkach, które zamieniają się w wielką miłość. Nie porywają mnie dzieje upadłego anioła Rolanda, stojącego po stronie Lucyfera, który nagle okazuje się być uczuciowym facetem, o jakim marzy prawie każda dziewczyna. Nawet opowieść dwójki głównych bohaterów serii Upadli w tym wydaniu brzmiała jałowo i bez polotu, choć im Lauren poświęciła najwięcej uwagi!  

Narracja trzecioosobowa pokazuje nam średniowieczną rzeczywistość, która przeplata się ze wspomnieniami bohaterów. Język jest prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, i zupełnie nie pasuje do wyszukanego i pełnego wdzięku stylu pani Kate, który autorka zaprezentowała w poprzednich częściach serii. Akcja płynie w bliżej nieokreślonym tempie, a jest to trudne do ocenienia z prostego powodu – opisy wydarzeń są mało konkretne, w zasadzie niedopracowane, krótkie i nie wnoszące nic do fabuły – czytelnik może mieć wrażenie, że czyta fanfika nastoletniej amatorki pisarstwa. Dialogów jest naprawdę dużo i to one stanowią jedyną ruchomą część fabuły, która określa nam kolejne wydarzenia i wprowadza kolor niestety trochę blady.

Zakochani mnie zawiedli i przyznaję to z ogromnym bólem, ponieważ uwielbiam powieści Lauren Kate i z niecierpliwością oczekuję na ostatni, czwarty tom. Niemniej powyższy krótki utwór literacki wydaje mi się zbędny, nastawiony na zysk (wszak kosztuje 29 zł za trochę ponad 200 stron!) i całkowicie niedopracowany. Z całym szacunkiem dla Lauren i jej warsztatu – ta książka jest po prostu kiepska. Powiedziałabym, że nawet dramatycznie beznadziejna i jedyne, jaką ocenę mogę jej wystawić, to 3- /6, i to tylko ze względu na sentyment do Daniela. Bo tak naprawdę nawet ta ocena jest zbyt wysoka dla wypocin, które zaserwowała nam pani Kate. Jedyny plus to okładka – piękna, idealnie pasująca do wszystkich poprzednich opraw Upadłych. Szkoda tylko, że tym razem okładka nie zgrała się z treścią – jeszcze długo nie będę mogła dojść do siebie po tym okropnym rozczarowaniu!

Original: Fallen in Love
Wydawnictwo: MAG
Data wydania: 21.03.2012
(A chyba logicznie powinno być wydane na Walentynki!)


Na koniec dodaję moje recenzje do poprzednich części:
# 1 Upadli
# 2 Udręka 

12 maja 2012

Majowy stosik książkowy & Warszawskie Targi Książki!

Nadszedł czas na kolejne zdobycze książkowe - w zasadzie najwięcej wyniosłam z Warszawskich Targów Książki, bo aż 11 sztuk :P Tak więc...

1. "Luna" J.R. Rain - zakup własny od Kerach ;)
2. "Mroczny Sekret" Libba Bray - także od Kerach.
3. "Obudzić szczęście" Susan Wiggs - jak wyżej.
4. "Wilczy miot" S.A. Swann - zakup od Naikari.
5. "Zakochani" Lauren Kate - zakup z przeceną z Matrasa - w zasadzie kupione zaraz po Światowym Świecie Książki - na dniach recenzja, bo lektura już za mną.
6. "Delirium" Lauren Oliver - także z Matrasa.
7. "Dracula" Bram Stoker - książeczka ze skrócona wersją Drakuli od Charlotte na urodziny - po angielsku, bym szkoliła język :P
8. "Złodziejka książek" Markus Zusak - od moich przyjaciół Magdaleny i Marcina w prezencie urodzinowym :)
9. "Dotknąć prawdy" Antoinette van Heugten - tak mnie zachwyciły pozytywne recenzje innych Blogerek, że musiałam kupić, a okazja była świetna, bo Gildia sprzedawała niektóre książki po 10 zł! Na Targach oczywiście. I akurat trafiłam na tę książkę ;)
10. "Piter" Szymun Wroczek - także za dyszkę na Targach :D
11. "Mechaniczny książę" Cassandra Clare - 10% rabatu na stoisku Olesiejuka ;)
12. "Uczta dusz" Celia Friedman - od ParanormalBookS do recenzji.
13. "Dzieci Cienie" Margaret Peterson Haddix - na Targach poznałam Panią Joannę z Jaguara i nawiązałyśmy współpracę! I tak właśnie dostałam tę i poniższą książkę do recenzji :)
14. "Wśród zdradzonych" Margaret Peterson Haddix.
15. "Cienie na Księżycu" Zoe Marriott - od przekochanej Pani Edyty z Egmontu, z którą także spotkałam się na Targach :)
16. "Strażnicy Historii. Nadciąga burza" Damian Dibben - także od Pani Edyty, gdyż wcześniej miałam egzemplarz recenzencki i teraz dostałam oficjalny - okładka przeboska!!! A tu RECENZJA!

Tak więc zaszalalam, a to nie koniec, bo jeszcze na dniach przybędą do mnie książki zakupione np. z allegro. Ale to w następnym stosiku za miesiąc :P

A teraz słów kilka (albo kilkanaście) o Warszawskich Targach Książki, które właśnie trwają (11-13 maja). Powiem tak: WOW! Oczywiście nie mogę przeboleć, że nie było stoiska Papierowego Księżyca (jedynie dystrybutor), a do niektórych stoisk ciężko się było dopchać (od 12-tej były już takie tłumy, że czułam się jak sardynka!) Ale od początku: 7.53 - pociąg z Łodzi, ja i Sihh oraz jej kumpela Ala i mama wyruszamy na podbój Warszawy. Za Skierniewicami awaria - pierwszy wagon idzie w odstawkę. Trochę nas to zestresowało, bo nie wyobrażałam sobie tego, by czekać półtorej godziny na drugi pociąg. Ale dojechaliśmy z pół godzinnym opóźnieniem. Byłyśmy więc o 10.30 przed Pałacem Kultury i Nauki, a tam już kupa ludzi!!! Mega zaskoczenie. No dobra, wchodzimy do środka, dołącza do nas Kerach (adminka PB), bilety oczywiście kulturalnie kupione. I co widzę na początek? WIELGACHNE stoisko Olesiejuka! Aż mi się oczy zaświeciły. Poznałam wówczas osobiście Pana Krzysia, z którym współpracuję i od którego dostaję do recenzji książki Bukowego Lasu (Pozdrawiam serdecznie!). Dołącza do nas Fonin - w końcu udało nam się spotkać! Później dalsze rozeznanie - ogólnie mega bałagan, nic nie można ogarnąć, gmaszysko ogromne, pełno ludu, ja nie wiem, gdzie jestem. Docieramy do stoiska Egmontu - jest Pani Edyta! Chwilę rozmawiamy i kieruję się dalej. Razem z Kerach docieramy do stoiska Prószyńskiego, jest Pan Marcin z NF – w końcu mogę go poznać osobiście, a nie tylko przez fejsbuka :D To niesamowite uczucie spotkać ludzi, z którymi się współpracuje - ta współpraca nabiera wówczas innego wymiaru, bo te osoby nie są już nazwiskami w mailach, ale żywymi ludźmi - ciepłymi, sympatycznymi i całkowicie realnymi. Ale okej, lecimy dalej - stoisko wortalu Granice.pl, jest i Pan Sławek! Chwila rozmowy, lecimy dalej. Czy już mówiłam, że ubolewam nad brakiem stoiska Papierowego Księżyca? Nawet nie wiecie, jak bardzo!!! Powiadają, że nie można mieć wszystkiego - jakiś sadysta to wymyślił... Później docieramy do Jaguara, tam poznajemy przesympatyczną Panią Joannę (dzięki Sihh), ja dostaję jakiegoś kopa odwagi i proponuję współpracę :D Wariatka ze mnie :P Lecimy dalej - ponownie Egmont, chwila rozmowy, poznajemy kolejne osoby pracujące w wydawnictwie, następnie ja lecę kupić "Mechanicznego księcia" do Olesiejuka, nabywam trzy mega boskie reklamówki z Fabryki.pl (zdjęcie wyżej - prawda, że teksty boskie? :D), a później... spotkanie z Rafałem Kosikiem. Czy wiecie, że ten facet jest po prostu świetny? Takich ludzi jak najwięcej! Ostatecznie po trzech godzinach przeciskania się przez tłum stwierdziłam, że mam dosyć i dziewczyny także postanowiły się ulotnić. Ogólnie wrażenia są takie - bardzo się cieszę, że dosłownie w ostatniej chwili, bo przedwczoraj, zdecydowałam się pojechać na te Targi. I już nie chodzi o to, że książki były w promocji i się obkupiłam. Chodzi o ludzi. Spotkałam osoby, które kochają książki tak, jak ja, którzy pracują przy i z książkami. I z którymi ja współpracuję. Wspaniale jest móc zamienić nawet trzy słowa, uścisnąć dłoń, uśmiechnąć się i otrzymać uśmiech w zamian. Pozytyw na maksa ;) A na koniec dziękuję wszystkim, z którymi się spotkałam z okazji Targów - Kerach, Sihh, Fonin i Ali - oby więcej takich okazji ^^

Hmm, chciałam jeszcze dodać zapowiedzi czerwcowe, ale nie będę już Was zanudzała. Wkrótce więc co nieco o interesujących premierach. A na dziś kończę uwywnętrznianie się. Dodaję piosenkę. Znowu moi kochani Poeci - nie mogę się od nich uwolnić, a głos wokalisty mnie hipnotyzuje^^ Enjoy! <3


10 maja 2012

"Tron Szarych Wilków" Cinda Williams Chima

SIEDEM KRÓLESTW - KSIĘGA TRZECIA

"Han Alister był przekonany, że utracił już wszystkich, których kochał. Gdy jednak odnajduje swoją przyjaciółkę Rebekę Morley bliską śmierci w Górach Duchów wie, że zrobi wszystko, by ją uratować. Gotów jest podjąć każde wyzwanie, lecz nic nie jest w stanie przygotować go na to, co wkrótce odkryje: że piękna tajemnicza dziewczyna, którą znał jako Rebekę, to w rzeczywistości Raisa ana' Marianna, następczyni tronu królestwa Fells. Han czuje się zdradzony i zraniony. Obwinia rodzinę królewską o zamordowanie jego siostry i matki. Jeżeli jednak Han ma się wywiązać z dawno zawartej umowy, musi zrobić, co w jego mocy, by Raisa została królową.

Tymczasem niektórzy nie cofną się przed niczym, by nie dopuścić do objęcia tronu przez Raisę. Po każdym kolejnym zamachu na jej życie dziewczyna zastanawia się, ilu jeszcze prób potrzebują jej wrogowie, by w końcu dopiąć swego. Serce podpowiada jej, że może obdarzyć zaufaniem eks-złodzieja, który okazał się czarownikiem. Księżniczka chce w to wierzyć – przecież już nie raz ją uratował. Jednak w sytuacji, gdy niebezpieczeństwo czyha na nią z każdej strony, może polegać jedynie za własnym rozsądku i żelaznej woli przeżycia – czy to wystarczy?"


Raisa ana’Marianna zostaje porwana i właśnie jest w drodze do rodzinnego Fells, gdy niespodziewane wypadki dają jej możliwość ucieczki. Dziewczyna jednak nie czuje się bezpieczna, gdyż wie, że w cieniu może czaić się wróg gotowy zadać śmiertelny cios. Raisa jest jednak zdeterminowana i pragnie powrócić do domu, by pogodzić się ze swoją matką – Królową i opanować napiętą sytuację w kraju. Siedem Królestw drży przed nieuchronnie zbliżającą się wojną, która powoli pożera poszczególne krainy. Tymczasem w ślad za Raisą wyruszają Amon Byrne i Hanson Alister – każdy pragnie odnaleźć przyjaciółkę całą i zdrową. Kiedy jednak Han dowiaduje się, że Rebeka Morley nie jest tym, za kogo ją uważał, wszystko się zmienia. A to dopiero początek jego przygody z arystokratami, których tak bardzo nienawidzi…

„Wiedz, że czasami trzeba wybrać powinność ponad miłość. Nie zapominaj o powinności. Ale wybieraj miłość, kiedy to możliwe.” *

Tron Szarych Wilków to trzecia część czterotomowej serii Siedmiu Królestw, opowiadającej o losach nastoletniej następczyni tronu Fells – Raisie, oraz o ulicznym złodzieju Hanie Alisterze, których drogi nagle się krzyżują. Gdy sięgnęłam po tę część, przede wszystkim zaskoczyła mnie objętość książki – jest cieńsza od poprzedniczki. Przyznam więc, że obawiałam się tego, co autorka zgotowała czytelnikom. Jak jednak przeczytacie w dalszej części mojej recenzji – te obawy były całkowicie bezpodstawne!

Chima podkręca atmosferę, coraz bardziej dynamizując akcję powieści. Tron Szarych Wilków nie pozwala nawet na chwilę zaczerpnąć oddechu – od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w pogoń za księżniczką i jej porywaczami, a atmosfera robi się coraz bardziej napięta i nerwowa, gdyż doskonale wiemy, że na naszych bohaterów nieustannie czyha śmiertelne niebezpieczeństwo. Każdy kolejny rozdział podnosi temperaturę, która zdaje się nie spadać aż do końca, a gdy już myślimy, że czas odetchnąć, autorka serwuje nam wyjątkowo zaskakujące zakończenie i nie pozostawia przez to złudzeń, że ostatni tom przyniesie nam niezapomniane przeżycia.

Cała recenzja na:


www.paranormalbooks.pl/2012/05/10/recenzja-tron-szarych-wilkow


Za książkę gorąco dziękuję ParanormalBookS!!!


Original: The Gray Wolf Throne, The Seven Realms Novel, Book Three
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 4.04.2012
* cytat str. 125.

A oto moje recenzje poprzednich tomów: Król Demon i Wygnana Królowa

Dotychczas byłam team Amon, ale po tej części jestem całym sercem TEAM HANSON!!! <3
I na koniec polecam taką zapowiedź, wygląda na oficjalną:  


***

A teraz pytanie z innej beczki - czy wybieracie się na Targi Książki w Warszawie? Jeśli tak, to byłoby wspaniale się gdzieś tam odnaleźć - ja będę (ostatecznie się zdecydowałam i jadę w sobotę rano), więc jakby co, poznacie mnie po dwóch charakterystycznych rzeczach - będę miała torbę białą z napisem I <3 Peeta i małą przypinkę na koszuli z logiem  ParanormalBookS. Zatem - mam nadzieję - do zobaczenia! :D