18 października 2012

"Mechaniczny Książę" Cassandra Clare

„W magicznym podziemnym świecie wiktoriańskiego Londynu Tessa znalazła bezpieczne schronienie u Nocnych Łowców. Niestety bezpieczeństwo okazuje się nietrwałe, kiedy grupa podstępnych członków Clave zaczyna spiskować, żeby odsunąć jej protektorkę Charlotte od kierowania Instytutem.
Z pomocą przystojnego i autodestrukcyjnego Willa oraz zakochanego w niej Jema Tessa odkrywa, że wojna Mistrza z Nocnymi Łowcami wynika z osobistych pobudek. Mistrz obwinia ich o spowodowanie tragedii, która zniszczyła mu życie. 
Z czasem Tessa uświadamia sobie, że jej serce bije coraz mocniej dla Jema, choć nadal dręczy ją tęsknota za Willem, mimo jego mrocznych nastrojów. Czy odnalezienie Mistrza uwolni Willa od sekretów i da Tessie odpowiedzi na pytania, kim jest i dlaczego się urodziła?


Londyn pod koniec XIX wieku. Nocni Łowcy otrzymują zadanie nie do wykonania – mają tylko dwa tygodnie na odnalezienie Mistrza Mortmaina, który pragnie zniszczyć Nefilim. Dodatkowo nad londyńskim Instytutem zawisła groźba przejęcia dowodzenia przez Benedicta Lightwooda, zaciętego wroga Charlotte Branwell, obecnej opiekunki Instytutu. Młodzi wojownicy postanawiają więc czym prędzej wyśledzić miejsce pobytu Mistrza, lecz muszą poznać najpierw pobudki, jakie obudziły w nim nienawiść do Nefilim. I tak rozpoczyna się śledztwo, w którym czynny udział biorą przede wszystkim Tessa, William i James… Dokąd zaprowadzi ich droga, którą obrali? Czy Tessa w końcu pozna prawdę o swoim pochodzeniu? Jaką tajemnicę skrywa Will Herondale? I jaką rolę w tej historii odegra czarownik Magnus Bane? 

„Mówią, że czas leczy rany, ale to nie oznacza, że znika przyczyna smutku.”

Mechaniczny Książę to druga część serii The Infernal Devices (Diabelskie Maszyny), powieści autorstwa znanej amerykańskiej pisarki, Cassandry Clare. Fanom Cassandry nie muszę przedstawiać ani autorki, ani tym bardziej charakteru dzieł przez nią tworzonych; jednakże tym osobom, które pierwszy raz spotykają się z Mechanicznym Księciem zdradzę, iż Clare jest autorką bestsellerowej serii The Mortal Instruments (Dary Anioła). Zachwytów nad dziełami Cassie nie ma końca, a liczba jej fanów stale rośnie i szczerze mówiąc zupełnie mnie to nie dziwi – choć momentami mam wrażenie, iż mogłabym autorkę udusić gołymi rękoma za to, co zgotowała i co jeszcze planuje zgotować swoim bohaterom... Przyznaję jednak, że każdą jej powieść czytam z zapartym tchem, ściśniętym gardłem i bólem serca. Czy to możliwe, by książki rodziły aż tyle emocji? 

„Jesteśmy prochem i cieniami.”

Mechaniczny Książę obfituje w zaskakujące zwroty akcji, a dynamika fabuły nie pozostawia złudzeń – przy tej lekturze nie ma mowy o nudzie. Doskonała, wnikliwa narracja pozwala odbiorcy wejść do świata Nocnych Łowców i razem z nimi przeżywać niesamowite przygody, a także wczuć się w ich rozterki, niepewności i radości, zaś humor wpleciony w dialogi bohaterów niejednokrotnie wywołuje uśmiech na ustach czytelnika. Opowieść, pomimo rozbudowanej fabuły i wielowątkowości, łączy się w spójną całość i zaskakuje dopracowaniem – nic nie jest przypadkowe, wszystkie działania prowadzą w konkretnym kierunku, a każdy, nawet najmniejszy gest ma znaczenie. Otrzymujemy klarowny obraz rzeczywistości, w której żyją Nocni Łowcy – możemy zobaczyć m.in. szalone sceny walk czy mechaniczne automaty stworzone przez Mistrza, a także poczuć emocje targające bohaterami. Kreacja postaci wydaje się wyjątkowo niepokojąca, ale i zaskakująca – Cassandra powoli odkrywa karty, przedstawiając nam przeszłość Willa i pobudki, jakie kierują jego zachowaniem. Ponadto skupia się na Jemie i wyraźnie oferuje nam wybór pomiędzy jednym a drugim chłopcem, kreując nowe spojrzenie na „trójkąt miłosny” i dając możliwość zastanowienia się nad położeniem Tessy, Willa i Jema. Tessa Gray natomiast znajduje się w centrum wydarzeń, a jej wybory i zachowania nie zawsze wydają się słuszne, choć podkreślają niewygodną, wręcz dramatyczną sytuację, w której dziewczyna się znajduje.

„- A jakiego koloru jest twoja dusza, Willu Herondale? 
- Fioletoworóżowa.” 

Cassandra Clare ma niepokojącą manię uprzykrzania życia swoim bohaterom, co zauważymy nie tylko przy lekturze serii Diabelskie Maszyny, ale także przy Darach Anioła. W Mechanicznym Księciu autorka nie przestaje nas zadziwiać, choć muszę zaznaczyć, że kilka kwestii wyjaśnia i pozwala odbiorcy uporządkować dotychczas zdobyte wiadomości. Wiemy jednak, że to dopiero cisza przed burzą – są rzeczy, które nadal pozostały zagadką i nadal czekają na odkrycie. Niestety Cassandra poddaje bohaterów takim sytuacjom, które niejednokrotnie będą ponad nasze siły – nie zabraknie więc łez (dużej ilości łez!) i nerwów. Nie zabraknie wyrzutów i niedowierzania,  złości oraz bezsilności. I nie zabraknie miłości, obezwładniającej  i szalonej, która nie pozwoli na złapanie oddechu na długo po skończonej lekturze… 

„Pragnąłem to zrobić w każdym momencie każdej godziny każdego dnia,  
odkąd cię poznałem.”

Mechaniczny Książę to niezwykle udana kontynuacja, która wyraźnie podnosi poziom Diabelskich Maszyn. Przyznaję otwarcie – sequel totalnie mnie w sobie rozkochał. Ponadto o ile w tomie pierwszym w ogóle nie czułam klimatu XIX wieku, a kreacja świata przedstawionego pozostawiała wiele do życzenia, o tyle w tomie drugim moje nieprzychylne spojrzenie zostało całkowicie zepchnięte na dalszy plan – liczyły się jedynie emocje, które wywołała we mnie opowieść. Autorka zmusza widza do przemyśleń, do postawienia się w nierzadko dramatycznej sytuacji bohaterów i do zastanowienia się nad tym, jak my byśmy postąpili, będąc w ich położeniu. Znakiem rozpoznawczym jej dzieł jest przede wszystkim maksymalna komplikacja życia postaciom, które wykreowała – w Mechanicznym Księciu otrzymamy tego absolutny popis. Jaki będzie finał? Co nas czeka w Mechanicznej Księżniczce, ostatnim tomie serii? Szczerze mówiąc boję się już samego tytułu kontynuacji! I boję się tego, co będę czuła, gdy sięgnę po finałową część trylogii... Mechaniczny Książę mnie zachwycił i wzruszył, wywołał uśmiech i rozpacz, niejednokrotnie doprowadził do łez. Dreszcz podniecenia i zachwytu nieustannie towarzyszyły mi w trakcie podróży do wiktoriańskiego Londynu i Instytutu Nocnych Łowców, a była to przygoda niezwykła, wzruszająca i zapadająca głęboko w pamięć. Dlatego też nie mogę dać Mechanicznemu Księciu innej oceny jak 6/6! Jestem całkowicie, bezsprzecznie i dokumentnie zakochana w tej historii  oraz… w Williamie Herondale! Komu polecam serię Diabelskie Maszyny? Każdemu! Bez wyjątków! Tak po prostu.

Original:
The Infernal Devices Book Two: The Clockwork Prince

Wydawca: MAG
Data wydania:  9.05.2012

Will or James? The choice is yours!


A oto i cała seria The Infernal Devices:


Moja recenzja Mechanicznego Anioła -> TU

Trailery: ten pierwszy naprawdę zdradza wiele z fabuły, ale jest świetnie zrobiony, więc w sumie polecam ;) Natomiast ten drugi strasznie przeżywam (przy scenie książkowej niejedną łzę się uroniło, oj niejedną...) ;]

16 października 2012

"Century. Ognisty Pierścień" Pierdomenico Baccalario

Co sto lat ludzkość zostaje poddana próbie. Co sto lat czwórka nastolatków musi podjąć wielkie wyzwanie. Właśnie upływa kolejne sto lat i nadszedł czas, aby wybrać tych, którzy sprostają zadaniu. Historia zaczyna się w Rzymie, Mieście Ognia.

29 grudnia, Rzym. W ciemnościach biegnie mężczyzna, trzymając w dłoni walizkę. Szuka czworga dzieci. Właśnie w tym momencie Elektra, Sheng, Mistral i Harvey wymykają się z hotelu, aby zwiedzać pokryte śniegiem miasto. Kilka godzin wcześniej nawet się nie znali, lecz właśnie odkryli, że łączy ich data urodzin: 28 lutego. Mężczyzna, widząc dzieci, nie ma wątpliwości. To właśnie ich szuka. Powierza Elektrze cenną paczkę i ucieka. W środku dzieci znajdują dziwną, drewnianą mapę… To początek wyzwania.”


To był całkowity przypadek – zbieg okoliczności, powiedzieliby co rozsądniejsi. Ale dla Elektry cała sytuacja wydawała się mocno podejrzana. A zaczęło się od tego, że jej niepoprawnie nieogarnięty tata zrobił błąd w rezerwacjach ich hotelu, w wyniku czego zaproszonymi gośćmi okazały się aż trzy rodziny, choć teoretycznie miała przyjechać tylko jedna. I tak oto Elektra poznaje dzieciaki z różnych stron świata – Mistral z Francji, Shenga z Chin i Harveya ze Stanów. Każde z nich żyje w zupełnie innym świecie, każde jest indywidualne i oryginalne. Ale łączy ich jedno… ta sama data urodzenia – 29 lutego. Czy to aby na pewno tylko przypadek?

Century. Ognisty Pierścień to moja pierwsza przygoda z twórczością Pierdomenico Baccalario i jednocześnie pierwszy tom czterotomowej serii dla młodzieży. Do sięgnięcia po lekturę przede wszystkim skłoniło mnie nazwisko autora – słyszałam bowiem już nie raz o jego serii Ulysses Moore i z czasem nabrałam chęci na zapoznanie się z twórczością popularnego włoskiego pisarza. Kiedy więc okazało się, że Wydawnictwo Olesiejuk wznawia wydanie Century, z chęcią sięgnęłam po Ognisty Pierścień.

W pierwszej części Century czytelnik zostaje otoczony zagadkami, które wymagają szybkiego rozwiązania – od samego początku powieść jest tajemnicza, zmusza odbiorcę do pilnego śledzenia każdego wątku, a także do rozpoczęcia własnego śledztwa, które może wyjaśnić wszystkie sekrety zawarte w powieści. Kompozycja książki okazała się wyjątkowo oryginalna – powieść została podzielona na części, które oddzielają cztery stasimony, mające odwzorować pieśni chóru w starożytnych, greckich sztukach teatralnych. Autor wyraźnie czerpie ze starożytności, wplatając w opowieść ciekawostki z historii Rzymu (przede wszystkim z czasów Nerona) i podania o znanych filozofach, a wszystko to zgrabnie ubiera we współczesną intrygę i tajemnice mogące wstrząsnąć światem. Do tego szczypta magii, odważni bohaterowie, niebezpieczne, czarne charaktery i voila! Recepta na udaną powieść przygodowo – sensacyjno – fantastyczną dla młodzieży gotowa!

Narrator wszechwiedzący przedstawia wydarzenia oczami różnych bohaterów, opowiadając o ich przygodach w czasie teraźniejszym, co dodatkowo dynamizuje akcję. Choć opowieść przede wszystkim skierowana jest do osób młodszych – dzieci i młodzieży, to także i starsi odbiorcy mogą spędzić z lekturą miłe chwile – wszystko dzięki temu, że akcja cały czas gna przed siebie, a kolejne zagadki piętrzą się przed bohaterami. W dodatku język powieści jest obrazowy i nieskomplikowany. Niestety początkowo bardzo denerwował mnie sposób składania zdań przez autora – zdania są proste, zbudowane na częstych powtórzeniach i notorycznym przywoływaniu imion bohaterów. Być może jest to cecha charakterystyczna Baccalariego – niestety nie znam innych jego dzieł, by móc to ocenić jednoznacznie.

Kreacja postaci wyszła bardzo zgrabnie – przede wszystkim w przypadku głównej czwórki młodych bohaterów, którzy zostają niespodziewanie wplątani w wielką sprawę i muszą odkryć sekrety mrocznej przepowiedni. Elektra, Mistral, Harvey i Sheng to dzieciaki z różnych stron świata i jednocześnie całkowicie różne od siebie jednostki. Łączy ich natomiast głód przygody i odwaga niespotykana u tak młodych, na pierwszy rzut oka zwyczajnych dzieciaków. Ale kto powiedział, że są zwyczajni?

Miłym dodatkiem dla odbiorcy będzie wkładka, którą wydawca umieścił w centralnej części książki – to zbiór zdjęć, przedmiotów i innych drobiazgów, z którymi bohaterowie mieli do czynienia, zakomponowana na podobieństwo teczki z dokumentami. Znajdziemy więc np. zdjęcie kluczy, mapę miasta, a nawet fragmenty listów. Wszystkie te przedmioty, dodatkowo przedstawione na kolorowym, twardym papierze, pozwalają poczuć magiczny klimat, dzięki któremu historia wydaje się niesamowicie realna!

Century. Ognisty Pierścień to początek niezwykłej przygody, która swoją tajemniczością i dynamiką zapiera dech, a świetne ukazanie współczesnego Rzymu pozwala czytelnikowi przenieść się do Wiecznego Miasta i razem z bohaterami wziąć udział w wielkiej przygodzie. To opowieść o intrygach, pogoniach i prastarych przepowiedniach mogących odmienić współczesny świat, a także o sile natury, która w serii Century gra pierwsze skrzypce. Przede wszystkim jednak to opowieść o nastolatkach, które pokonują własne słabości, o sile przyjaźni i zaufania, a także o poszukiwaniu własnej tożsamości. Ognisty Pierścień jest zapowiedzią szalonych przygód w tomach kolejnych, a jednocześnie początkiem podróży w najróżniejsze zakątki świata, podróży podporządkowanej żywiołom. Historię Elektry, Mistral, Harveya i Shenga polecam więc nie tylko młodym, ale i starszym odbiorcom – każdemu, kto lubi sekrety przeszłości czekające od setek lat na ich rozwiązanie. To niewątpliwie książka dla ludzi młodych duchem – dla tych, którzy nie boją się marzyć i chcieliby przeżyć wspaniałą przygodę ;) Polecam i daję ocenę 4+/6!

Original: Century # 1 L'anello di fuoco
Wydawca: Olesiejuk
Data wydania: 29.02.2008, wznowienie: 2012 

Cała seria Century:  
#1 Ognisty pierścień  
#2 Kamienna Gwiazda 
#3 Miasto Wiatru 
#4 Pierwotne Źródło

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Olesiejuk :)

13 października 2012

"Cinder. Saga księżycowa" Marissa Meyer

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Saga przyszłości ma swój początek dawno, dawno temu...

Cinder mieszka w hałaśliwym Nowym Pekinie, zdziesiątkowanym przez zarazę. Jako dziewczyna cyborg o tajemniczej przeszłości jest obywatelem drugiej kategorii. Lecz kiedy na jej drodze staje przystojny książę Kai, Cinder nagle znajduje się w epicentrum międzygalaktycznej walki z bezlitosną królową Luny.
Rozdarta pomiędzy obowiązkiem a wolnością, wiernością a zdradą, musi wyjawić sekrety swojej przeszłości, bo ochronić swoją przyszłość...


Odległa przyszłość. W Nowym Pekinie, stolicy Wspólnoty Wschodniej, żyje dziewczyna – cyborg, a na imię jej Cinder. Jest najlepszym w mieście mechanikiem, ma dwie siostry i macochę, która nie ukrywa niechęci do nastoletniej podopiecznej. Życie Cinder ma stały rytm, podporządkowany żądaniom opiekunki i pracy na stoisku w centrum miasta. Aż pewnego dnia do szarej, obskurnej budki mechanika przybywa niezwykły gość, a jego wizyta całkowicie zmienia poukładaną, monotonną codzienność bohaterki. Od teraz już nic nie będzie takie samo, zwłaszcza, gdy wydarzenia niespodziewanie nabiorą dramatycznego obrotu…

Zabrały jej piękne suknie, ubrały ją w stary zszarzały fartuch, 
a na nogi włożyły drewniaki. *

Cinder to debiutanckie dzieło amerykańskiej autorki, Marissy Meyer i pierwszy tom Sagi księżycowej, pasjonującej historii osadzonej w futurystycznej przyszłości. Choć istotnym tematem powieści jest sytuacja świata targanego zarazą oraz wieloletnim konfliktem międzygalaktycznym, to jednak nie o kosmicznej wojnie usłyszałam, gdy pierwszy raz pojawiła się zapowiedź powieści Marissy, lecz o… odwołaniu do bajki o Kopciuszku!

Opowieść poprowadzona została przez narratora wszechwiedzącego, co pozwala na obserwowanie wydarzeń zarówno z różnych punktów widzenia, jak i różnych miejsc. Na pierwszy plan wyłaniają się historie dwóch istnień – Cinder Linh i księcia Wspólnoty Wschodniej, z którym przecinają się drogi naszej cybernetycznej bohaterki. Język jest nieskomplikowany, dostosowany dla czytelnika w każdym wieku. Odbiorca otrzymuje dużą dawkę informacji pozwalających wyobrazić sobie świat rządzony technologią, gdzie androidy i cyborgi nie są niczym zaskakującym – towarzyszymy więc Cinder m.in. w chwilach, gdy naprawia zepsute maszyny, albo odbiera wiadomości wymagające użycia najnowocześniejszych narzędzi. Akcja powieści rozwija się powoli, w zasadzie od pierwszych stron nakierowując widza do wysnucia skojarzeń z baśnią o Kopciuszku – a pozwalają na to przede wszystkim cytaty rozpoczynające każdą z czterech części tomu, odpowiadające kolejnym „etapom” historii Kopciuszka, jak i podobieństwo imion obu bohaterek Cinder i Cinderella.

 Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania? **

Kreacja bohaterów udała się autorce wyśmienicie, choć przyznaję, że nie miałam problemu z ustaleniem, kto jest czarnym charakterem, a kto zasługuje na sympatię. Ale chyba właśnie na tym polega tworzenie baśni – na wyraźnym oddzieleniu bieli od czerni. Uwagę odbiorcy skupia przede wszystkim Cinder – dziewczyna niesprawiedliwie traktowana przez los i swoją „rodzinę”, która za wszelką cenę stara się ukryć własną „ułomność”, jaką jest posiadanie mechanicznych części ciała. To postać godna zainteresowania oraz warta naszej sympatii i współczucia – emocji, które niewątpliwie zagoszczą w sercu czytelnika, gdy tylko zetknie się on z historią cybernetycznej nastolatki. Cinder nie jest jednak dziewczyną, którą można ślepo porównać do Kopciuszka – panna Linh bowiem to silna osobowość, która nie boi się podejmować własnych decyzji i walczyć o niezależność, a przede wszystkim jest inteligentna i odważna.

Świat wykreowany przez autorkę jest intrygujący i oryginalny, choć niezwykle odległy. Marissa pokazuje nam alternatywną przyszłość Ziemi – widzimy rzeczywistość przepełnioną najnowocześniejszą technologią, podziały na ludzi i maszyny, zagrożenia płynące z szerzenia się epidemii nieuleczalnej choroby i związane z nią próby odnalezienia antidotum. Powoli na pierwszy plan wyłania się groźba konfliktu pomiędzy ludzkością a istotami spoza naszej planety – z Księżyca. Choć muszę zauważyć, iż sami Lunarzy nie zostali przedstawieni nadzwyczaj skrupulatnie (nie otrzymujemy dokładnych informacji o tym, kiedy i jak doszło do pierwszego kontaktu z nimi albo szczegółowych opisów cech odróżniających ich od Ziemian, ani tym bardziej, jak naprawdę wygląda świat Lunarów), to jednak fabuła została tak poprowadzona, byśmy nie mieli złudzeń, że istoty te mają nad ludźmi znaczną przewagę i to nie tylko technologiczną. Ów motyw wyraźnie wprowadza element grozy i skłania czytelnika do pilnego śledzenia wydarzeń rozgrywających się na kartach powieści.

Cinder to baśń przyszłości, opowieść podejmująca w niezwykle świeży sposób temat zaczerpnięty z historii o Kopciuszku. Nie jest to jednak powieść zamknięta w schematach, ślepo naśladująca sylwetki bohaterów i sytuacje ze starej bajki. Cinder jest nowoczesną opowieścią o nowoczesnej dziewczynie, która nie boi się walczyć o swoją przyszłość. To także historia o barierach, jakie człowiek sam sobie narzuca – o manii ujarzmienia technologii, o odkryciach naukowych, eksperymentach medycznych i biocybernetycznych oraz międzygalaktycznych sporach, które mogą zadecydować o istnieniu ludzkości. Przyznaję, że powieść trzyma w napięciu do ostatniej strony, a zakończenie daje zapowiedź pasjonującej przygody w tomie drugim. Ponadto wiele napoczętych w Cinder wątków wymaga odpowiedniego rozbudowania, na co bardzo liczę. Szczerze mówiąc chciałabym móc przedstawić jakiś mankament Sagi księżycowej, cokolwiek, do czego mogłabym się przyczepić, ale niczego takiego nie znajduję! Chociaż oczywiście nie mam złudzeń, iż nawiązanie do Kopciuszka dla wielu z Was będzie motywem dyskryminującym powieść choćby ze względu na kierunek, w którym zmierza cała akcja. Dla mnie nie był to minus, wręcz przeciwnie stara bajka, którą znam z dzieciństwa, została odświeżona i ubrana w nowe, oryginalne szaty. Cinder z całą odpowiedzialnością uznaję za wspaniały debiut obfitujący w niezwykłą, zapierającą dech akcję i historię obezwładniającą emocjami. To alternatywna wersja baśni, która od dziesiątek lat rozbudzała wyobraźnię małych dziewczynek – wraz z przybyciem cybernetycznej Cinderelli nadszedł czas na pobudzenie wyobraźni dziewcząt w każdym wieku! Gorąco polecam nie tylko entuzjastkom romantycznych opowieści, lecz także każdej osobie otwartej na eksperymentowanie ze znanymi, klasycznymi dziełami.  

Cinder. Saga księżycowa dostaje ode mnie ocenę 6/6!

Original: The Lunar Chronicles #1. Cinder

Wydawca: Literacki Egmont
Premiera: 17 października 2012!
Stron: 440
* cytat str. 7
** cytat str. 76
Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont :)



Na zakończenie dodam tylko, że Saga księżycowa to nie trylogia – zapowiedziane są już cztery tomy serii (plus tzw. "połówki", czyli części 0,5, 1,5...) – info TU. A poniżej okładka do tomu drugiego – Scarlet (premiera zagraniczna w lutym 2013) :) Z opisu dwójki wynika, że... autorka tym razem weźmie pod lupę bajkę o Czerwonym Kapturku! A to jeszcze nie koniec wystarczy przeczytać opisy do kolejnych tomów. Najwyraźniej Marissa postanowiła przearanżować kilka znanych baśni ;)

10 października 2012

"Książę Cierni" Mark Lawrence

 „Zanim został Księciem Cierni, czarującym, zepsutym do cna przywódcą bandy bezwzględnych rzezimieszków, zajmujących się plądrowaniem i mordem, Jorg Ancrath był królewskim synem, wychowywanym przez kochającą matkę, cieszącym się najwyższymi przywilejami. 
 
Dziś światem rządzi chaos: szerzy się przemoc, ożywają koszmary. Doświadczenia z przeszłość sprawiły, że Jorg nie lęka się żadnego człowieka, żywego ni martwego. Istnieje jednak coś, co mrozi mu krew w żyłach...
Wracając do zamku swojego ojca Jorg musi zmierzyć się z koszmarami z dzieciństwa i zbudować swą przyszłość na przekór otaczającym go wrogom.”


Nad ciałami zabitych zleciały się kruki. Banda rzezimieszków splądrowała właśnie małą wioskę, mordując mężczyzn i zniewalając kobiety, których krzyki niosły się z wiatrem wiele mil. Wśród niebezpiecznych, rosłych bandytów znalazł się chłopiecz wyglądu niepozorny nastolatek z przypasanym u boku niezwykłym, rodowym mieczem. To Jorg, herszt bandy oprychów. Chłopak przyłączył się do nich cztery lata temu, gdy był dziesięciolatkiem, a lata rozbojów i mordów stworzyło z niego doświadczonego zabójcę i wojownika. Nieliczni jednak znają jego prawdziwą tożsamość. I nieliczni wiedzą, czego Jorg pragnie najbardziej w świecie...

Wojna, kochani, to piękna sprawa. Ci, którzy twierdzą inaczej, przegrywają.” *

Książę Cierni to pierwszy tom serii Rozbite Imperium i jednocześnie debiut brytyjskiego pisarza, Marka Lawrence'a. Przyznaję szczerze, że gdy tylko zobaczyłam okładkę do książki, zapragnęłam mieć ją na własność. I miałam dobre przeczucie! Błogosławieni niech będą graficy, którzy za pomocą obrazu potrafią bezbłędnie oddać ogrom treści i emocji znajdujących się w powieści! Oprawa do Księcia Cierni okazała się bowiem przedsmakiem prawdziwie emocjonującej przygody.

Narratorem powieści jest główny bohater Jorg. Jego inteligentny, niepozbawiony sarkazmu styl opowiadania od pierwszej strony wciąga czytelnika w historię, a język obrazowo pokazuje świat pełen okrucieństwa, bólu i śmierci. Fabuła została podzielona na wydarzenia rozgrywające się „teraz” i „cztery lata wstecz”, kiedy to Jorg powraca myślami do swojej przeszłości i powoli odkrywa przed czytelnikiem sytuacje, które znacząco wpłynęły na jego osobowość. Dynamiczna akcja i kolejne etapy drogi, którą przemierza młody bohater, wciągają odbiorcę w wir wydarzeń, zaskakując go niespodziewanymi zwrotami akcji i mnogością wątków wplecionych w historię. Opisy żołnierskiego życia i krwawych potyczek są pełne realizmu i surowości, co nadaje powieści mocnego, złowieszczego charakteru.

To, czego nie jesteś gotów poświęcić, obezwładnia cię, trzyma w szachu. Sprawia, że jesteś przewidywalny, osłabia cię.” **

Muszę przyznać, iż kreacja postaci jest największym atutem książki. Mark tworzy osobowości mroczne, tajemnicze i pełne sprzeczności. W gruncie rzeczy w Księciu Cierni nie znajdziemy ani jednego w stu procentach pozytywnego bohaterakażda postać bowiem ma w sobie zarówno dobre, jak i złe cechy (stanowczo z przewagą tych negatywnych). Niemniej to główny bohater (a może raczej antybohater) jest prawdziwym wulkanem emocji, nierzadko tych niebezpiecznych i pogrążających człowieka w mroku. Jorg, młody chłopiec, lat czternaście, swoim okrucieństwem i żądzą zemsty definitywnie przewyższa wielu starszych i bardziej doświadczonych w sztuce mordu rzezimieszków i zabójców. Po latach rozbojów i grabieży młodzieniec wyrobił sobie statut niebezpiecznego, bezwzględnego szubrawcy i herszta bandy wyjętej spod prawa. Szczerze przyznaję, że początkowo całkowicie nie mogłam przekonać się do myśli, że tak młode dziecko może być takim szumowiną! Czy charakter chłopaka sprawia, że czytelnik jest nieprzychylnie nastawiony do młodego księcia? Nic z tych rzeczy! Wbrew pozorom pobudki, jakimi kierował się Jorg w swoich działaniach, a także jego lotny umysł i nieprzeciętna osobowość sprawiają, że odbiorca z zapartym tchem śledzi losy młodego, niezrozumianego przez świat chłopca.

Uniwersum nie jest jednak tak dopracowane (tudzież jednoznacznie określone), jak w przypadku sylwetek bohaterów. Odczuwamy to zwłaszcza przy próbie umiejscowienia historii w konkretnym czasie i przestrzeni. Początkowo byłam bliska stwierdzenia, że autor wykreował całkowicie nierzeczywisty świat (co poniekąd obrazuje nam mapka umieszczona na początku książki), lecz później uznałam, że mam do czynienia z alternatywną rzeczywistością czasów średniowiecza, w które autor wcielił elementy fantastyczne. Potem jednak pojawiają się odniesienie do Nietzschego oraz do technologii i wynalazków współczesności, a to sprawiło, że wszelkie moje przypuszczenia „poszły z dymem” i nawet na długo po skończonej lekturze nie jestem w stanie jednoznacznie określić, GDZIE i  KIEDY tak naprawdę rozgrywa się akcja. Najbliższą jednak mojemu sercu wersją byłby świat stricte fantastyczny, idealnie pasujący do klimatu dzieła. 

Książę Cierni to mroczna, przesycona wonią krwi powieść fantasy, w której nie ma podziałów na zło i dobro. To historia zepsutego, pchanego chęcią zemsty dzieciaka, który walczy nie tylko z demonami przeszłości, ale także z wrogami, którzy niechybnie staną na jego drodze do odebrania należnego mu dziedzictwa. To opowieść o poszukiwaniu drogi, o potrzebie zrozumienia i uwolnienia się z bolesnych wspomnień, a także o strachu przed przyznaniem się do własnych słabości. Aż w końcu to książka o przyjaźniach, które rodzą się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamyo więzi, która może połączyć nawet największe szumowiny. Książę Cierni będzie lekturą idealną dla fanów fantastyki w najmroczniejszym jej wydaniu dla tych, którzy uwielbiają klimatyczne, przesycone niebezpieczeństwem historie, w których zapach krwi i jęki umierających są równie niezbędne, jak powietrze, którym oddychamy. Szczerze mówiąc jestem zachwycona tą powieścią, tak po prostu! Daję ocenę 5/6 i z niecierpliwością oczekuję na drugą część przygód niepoprawnego, buntowniczego Jorga!

Original: The Prince of Thorns
Wydawca: Papierowy Księżyc 
Data wydania: 19.09.2012
* cytat str. 14
** cytat str. 126

 
Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc :)

A TU fragment powieści.

08 października 2012

Październikowy stosik książkowy!


Dziś czas na nowy stosik książkowy :) Ostatnio poszalałam, przyznaję, czego efekty widać na załączonym obrazku :) Poza tym pojawiło się kilka egzemplarzy do recenzji, które również powiększyły moje zbiory. Zatem... pochwalę się troszkę, okej? :D

1. Północ i Południe Elizabeth Gaskell - moja perełeczka w końcu przybyła - jeszcze ciepła, bo dzisiaj odebrałam z księgarni :) Po obejrzeniu serialu (recenzja TUTAJ) zdobycie książki było tylko kwestią czasu!

2. Miłość to najlepsze lekarstwo Nick Trout - ten pies z okładki mnie przekonał do zakupu.

3. Córka kata Oliver Pötzsch - ha! Nareszcie mam :D Tyle pozytywów się naczytałam, że w końcu musiałam kupić :)

4. Cinder. Saga księżycowa Marissa Meyer - od Egmontu do recenzji, dzisiaj przybyło (kochany Pan kurier podrzucił mi paczkę do pracy, to się chwali! :)), od razu biorę się za czytanie :)

5. Książę cierni Mark Lawrence - od Papierowego Księżyca, przeczytana, recenzja się tworzy. Było mrocznie, niebezpiecznie i zachwycająco :D

6. Century. Ognisty Pierścień Pierdomenico Baccalario - od Olesiejuka, także niedługo recenzja :)

7. Krótka historia słowa Wojciech Karwacki - miałam przyjemność poznać Wojtka i pamiętam nawet, że kiedyś wysłał mi ów pracę, ale ze względu na moją niechęć do czytania na komputerze, postanowiłam książkę zakupić. Mam nadzieję, że to będzie udana podróż przez historię w poszukiwaniu słowa.

8. Bollywoodzkie noce Shobhaa De - okładka mi się spodobała :P No to kupiłam, hehe ;D

9. Miłość w stylu retro Sophie Kinsella - bo Sihh kupiła sobie kiedyś i znalazłam w blogosferze kilka pozytywów, więc też się skusiłam :) W promocji w Weltbildzie za 9,90.

10. Lato miłości William Trevor - także z Weldbildu.

11. Rozkosze Emmy Claudia Schreiber - ta świnka z okładki jest boska. Także promocja w Weldbildzie.

12. Ryzykowne rozkosze Julie Anne Long - ach te rozkosze :D No więc kolejny romans historyczny trafia do mojej kolekcji, tym razem to będzie debiut autorki, bo nigdy wcześniej nie czytałam żadnej jej powieści. Chyba :P

13. Dobry pies Susan Wilson - podobno piękna, wzruszająca historia dla zwierzolubów. Jestem zwierzolubem, więc książkę kupiłam :)

14. Pani Nikt Dan Begley - także z Weldbildu.

15. Lolita Vladimir Nabokov - książkę najpierw wypożyczyłam z biblioteki i w trakcie czytania uznałam, że muszę ją mieć na własność. Bogu dzięki, że w Łodzi mamy dobrze zaopatrzone antykwariaty xD Książka genialna, może kiedyś dam radę napisać do niej recenzję ;]


Drugie zdjęcie prezentuje moją perełeczkę - wygrzebaną w antykwariacie powieść Aleksandra Dumasa - D'Artagnan :) Nie mam pojęcia, jakie wydawnictwo wydało tę książkę, jest strasznie stara i zniszczona, ale ta okładka mnie uwiodła :D Obok natomiast egzemplarz próbny powieści Podzieleni Neala Shustermana - od Papierowego Księżyca - recenzja TUTAJ :)

No cóż, czas leci, więc powoli przygotowuję się do krakowskich Targów Książki. Będziecie? Jak uda mi się znaleźć odpowiedni dojazd (nie wierzę, że z Łodzi do Krk jest tak mało bezpośrednich połączeń, zarówno PKP jak i PKS!!! o.O), to się zjawię na czas w sobotni poranek. A jak nie... oj, nie ma takiej opcji :P

Na koniec piosenka, tym razem wspaniały cover (Don't fear) The Reaper w wykonaniu zespołu HIM - po przeczytaniu Podzielonych miałam fazę na ten kawałek ^^