Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życiowo. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2016

Moja mała wielka podróż życia


Na pewno nie zdziwi Was fakt, że uwielbiam Wielką Brytanię i Brytyjczyków. Zwłaszcza Brytyjczyków! Z resztą która z Was, po przeczytaniu „Dumy i uprzedzenia”, nie pomyślała ciepło o Panu Darcy? :D Są takie miejsca na mapie Anglii, które kusiły mnie od dawna. Londyn oczywiście! Ach, zobaczyć Parlament, Blackfriars Bridge, Opactwo Westminsterskie czy Albert Memorial! Choć najbardziej w tym momencie pragnę zajrzeć do Studia Warner Bros, w którym można obejrzeć plany z filmów o Harrym Potterze! ;) Ale Anglia to oczywiście nie tylko Londyn. To np. piękne ruiny Glastonbury Abbey, które MUSZĘ zobaczyć! To urokliwe Brighton, o którym kiedyś pisałam w mojej „książce do szuflady”. To cudowny Zamek Alnwick, w którym kręcili niektóre sceny z Pottera. Niezwykłości Anglii nie da się opisać w jednym poście, więc nawet nie będę próbowała. Skąd jednak taka notka na moim blogu?

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym zaczynamy się zastanawiać nad tym, w którą stronę idzie nasze życie, do czego dążymy, czego pragniemy, gdzie chcemy mieszkać na tzw. stare lata. Mnie także dopadły te przemyślenia. Nie było łatwo podjąć taką decyzję. Mój angielski jest bardzo słaby, skończyłam bardzo „nieżyciowe studia” i w dodatku jestem mocno związana z rodziną, więc ta zmiana w moim życiu na pewno nie będzie łatwa. Ale planowałam to od kilku miesięcy i tydzień temu dostałam „zielone światło”, by wprowadzić ów plan w życie. O czym mowa? O wyjeździe. Przeprowadzce. Totalnej zmianie swojego życia.

Moi Kochani, dzisiaj przychodzę do Was z przełomowymi dla mojego życia (i bloga również) informacjami – przeprowadzam się do Wielkiej Brytanii. A dokładniej do przepięknego Bath. Jako historyk sztuki chyba nie muszę Wam mówić, że to miasto jest dla mnie miejscem wymarzonym!

źródło

Moja siostra od dwóch lat mieszka w Anglii. Przeprowadziła się tam ze swoim mężem i synkiem. Postanowiłam więc skorzystać z faktu, że mam w Anglii rodzinę i wyruszyć na poszukiwanie „swojego miejsca na świecie”. Może odnajdę je właśnie tam?

Ta zmiana na pewno odciśnie swoje piętno na blogu. Bo na pewno poza recenzowaniem książek, pojawi się też trochę wpisów o nowym miejscu, w którym żyję. O historii Bath (wreszcie te studia się na coś przydadzą!), o Brytyjczykach, o poznanych ludziach, obyczajach, codzienności. O The Jane Austen Centre, które mieści się w Bath! Ale o książkach też będzie – nie planuję z tego rezygnować. Choć w podróż za granicę zabieram tylko kilka lektur, a reszta będzie na czytniku. Jakoś to przeżyję, prawda? Kupię sobie książki już tam – marzę o angielskich wydaniach Pottera, o wszystkich książkach Austen, Gaskell i sióstr Bronte. Stworzę tam sobie nową biblioteczkę. A polskie książki na razie muszą zostać u rodziców – przewiezienie mojego księgozbioru kosztowałoby majątek. Choć i tak pozbyłam się ponad połowy tego, co miałam na półkach. Taka jest cena „zmiany życia i otoczenia”.

Mam nadzieję, że nadal będziecie odwiedzali mojego bloga – nawet jeśli recenzji będzie trochę mniej, bo będę miała na pewno na początku mniej czasu na pisanie i czytanie. Nowa praca, nowy język, już czuję, że pierwsze tygodnie będą trudne. Wyjeżdżam na początku marca, więc zostało mi raptem półtora tygodnia w Polsce. Półtora tygodnia do pierwszego w życiu lotu samolotem – nie ukrywam, że się boję! Ale jeśli chodzi o sprawy książkowe, mam zamiar do wyjazdu przeczytać jeszcze trzy zaległe recenzenckie egzemplarze i podzielić się z Wami opiniami na ich temat. Będzie też kilka słów o książce, która przeszła moją korektę – gorąca premiera Papierowego Księżyca. Zatem mam nadzieję, że się u mnie nie wynudzicie ;) 

Na koniec tej notki proponuję piosenkę. U mnie na tapecie ostatnio głupiutkie, ale jakże słodkie „Austenland” :D