Top 10 to akcja, przy okazji której raz w tygodniu ma blogu pojawiają się różnego rodzaju rankingi, dzięki którym czytelnicy mogą poznać bliżej blogera, jego zainteresowania i gusta. Jeżeli chcesz dołączyć do akcji - w każdy piątek wypatruj nowego tematu na dany tydzień.
Postanowiłam wziąć udział w powyższej zabawie :) W tym tygodniu wybieramy 10 najciekawszych męskich postaci, z którymi chciałabym się wybrać na randkę. Temat ciekawy i nie ukrywam, intrygujący. Zastanawiałam się przez jakiś czas - niektóre osoby wpadły mi do głowy od razu, nad innymi musiałam się zastanawiać dosyć długo. W końcu jednak zdecydowałam się na te dziesięć najciekawszych opcji. Zatem zaczynamy!!!
1. Greyfriar - "Imperium Wampirów"
Dlaczego on? Po pierwsze to urodzony wojownik, jest więc odważny i silny, a przy tym także zabójczo przystojny. Jednocześnie kobieta może poczuć się przy nim bezpieczna. To typ inteligenta i gentlemana w jednym. Myślę, że spotkanie z nim byłoby mile spędzonym wieczorem przy kulturalnej rozmowie, z lampką (lub dwiema) wytwornego wina (oczywiście krwistoczerwonego).
2. Lucjusz Vladescu - "Przyrzeczeni"
W zasadzie Lucjusz i Greyfriar są do siebie dosyć podobni, lecz o ile Greyfriar to typ wojownika i banity, Lucjusz jest typowym arystokratą. Nienaganne maniery, pełna kultura i oczywiście uroda zwalająca z nóg. Myślę, że nie mogłabym oderwać od niego spojrzenia! A przy tym nie ma opcji, by ktokolwiek mógł się do mnie zbliżyć - Lucjusz broni ukochanej jak wilk :] Fajnie mieć własnego ochroniarza, co?
3. Christopher Garron - "Trylogia Moorehawke"
Zastanawiałam się, czy to dobry pomysł - jak zauważycie z każdym kolejnym wpisem, wszystkie moje wybory wiążą się z pewnymi czynnikami, które określają bohaterów jako wiernych i kochających. Christopher na pewno do wiernych nie należał, lecz akurat w tym wypadku wybrałabym go ze względu na czekającą nas świetną zabawę i jego poczucie humoru. Ten wieczór niewątpliwie upłynąłby nam na radosnym, niezobowiązującym flircie.
4. Gideon de Villiers - "Trylogia czasu"
Za te zielone oczy mogłabym zabić. I w zasadzie to przeważyło na moim wyborze - Gideon nie ma bowiem w sobie jakiś zachwycających cech, które przykułyby moją uwagę. W Czerwieni Rubinu raczej nie zwróciłam na niego uwagi, za to w Błękicie szafiru... Miodzio! Poza tym facet odznacza się dużą odwagą i roztacza wokół siebie poczucie bezpieczeństwa. Myślę, że przygody u jego boku mogłyby być co najmniej pasjonujące. O ile w pobliżu znalazłby się jakiś konfesjonał ;)
5. Peeta Mellark - "Igrzyska Śmierci"
No tak, tu powstaje dylemat, czy team Peeta czy team Gale - kto czytał Igrzyska, ten zna ból wyboru. Obaj niesamowici, ale... Gale był zbyt gniewny. Peeta za to miał w sobie coś takiego, co sprawia, że robi się cieplej na sercu. Przy nim każda kobieta może się poczuć bezpieczna, doceniana, piękna. Myślę, że tego brakuje współczesnym facetom - nie potrafią sprawić, że ich wybranka będzie się czuła pełnowartościową kobietą. Peeta nie potrzebował flirciarskich zagrań ani tym bardziej seksualnych, aby oczarować płeć przeciwną. I to mi się w nim podoba!
Nie wiem, czy randka z elfem jest możliwa, a tym bardziej z mrocznym elfem z Zimowej Krainy? Jeśli jednak dano by mi tę szansę, na pewno skorzystałabym z okazji. Ash ma w sobie to coś, co sprawia, że kobiecie szybciej bije serce - jest niedostępny i chłodny, a jednak ma w sobie ogromne pokłady namiętności. Myślę, że jeden wieczór z nim byłby warty tysięcy nocy ze zwyczajnym chłopakiem z blokowiska ;) Zwłaszcza, jeśli zabrałby mnie do Nigdynigdy xD
7. Daniel Grigori - "Upadli"
Dla tego anioła jestem gotowa zrobić wiele, a historia jego miłości do Luce utwierdziła mnie w przekonaniu, że facet tego pokroju to największy na świecie skarb. Nie bał się mówić o miłości i nie bał się jej okazywać - czy w obecnych czasach spotkamy takich mężczyzn? No proszę Was - to niemożliwe! Dlatego i dla Daniela znalazło się miejsce w moim rankingu :)
Ten bohater ujął mnie jedną rzeczą - oczywiście poza urodą i imponującą muskulaturą (zawsze wyobrażam go sobie jako dobrze zbudowanego, wysokiego faceta) - mianowicie tym, że dla niego kobieta jest piękna bez względu na to, jak wygląda. Rzadkość, trzeba przyznać, prawda? I domyślam się, że w ostatecznym rozrachunku ja bym na siebie narzekała, a on by mi zaprzeczał - układ całkowicie bezcenny!
9. Kent McFuller - "7 razy dziś"
Zwyczajny facet o niezwykłej osobowości - opiekuńczy, inteligentny i skromny, a przy tym pełen pasji i szacunku do innych. Można by było spędzić z nim zarówno miłe popołudnie w parku, jak i na kanapie przed telewizorem. I nikt tu nie mówi o rutynie ;)
10. Frederick Wentworth - "Perswazje"
To już mój ostatni kandydat na udaną randkę. Dlaczego on? Po pierwsze to angielski gentleman o wysokiej pozycji społecznej. W dodatku inteligentny. I udowodnił, że zrobi wszystko dla miłości. Czego chcieć więcej? ;)
I takim oto sposobem przedstawiłam Wam 10 najciekawszych kandydatów na moją wymarzoną poniekąd randkę. Jak widać, u faceta cenię sobie inteligencję, dobry gust i odwagę. Pewnie zdziwiło niejedną osobę, że nie ma wśród wytypowanych Jace'a Waylanda czy Williama Herondale? No cóż - to bezwarunkowo najlepsi faceci, ale niestety nie ukrywajmy - randka z którymś z nich zakończyłaby się katastrofą - zważywszy na mój ciężki charakter prędzej byśmy się pozabijali, niż dogadali ;)
Zachęcam do zabawy!