16 sierpnia 2012

"Głębia" Tricia Rayburn

"Odkąd Vanessa Sands odkryła, kto zamordował jej siostrę, a wszystko, co wiedziała o swojej rodzinie, okazało się kłamstwem, jej świat runął. Osobiste problemy bohaterki przestają jednak mieć znaczenie w obliczu powrotu żądnych zemsty istot z Winter Harbor. Teraz Vanessa musi zmierzyć się z przeszłością i zaakceptować fakt, że jest dokładnie taka sama jak one - równie kusząca i równie niebezpieczna..." 
 

Od chwili, gdy nastoletnia Vanessa w wyniku niefortunnego wypadku straciła starszą siostrę, a później odkryła swoją prawdziwą tożsamość, jej życie uległo znacznej zmianie. Teraz, chcąc poznać wszystkie sekrety z przeszłości oraz rozwiązać problemy  nie tylko te rodzinne, ale także targające jej sercem  może liczyć tylko na przyjaciółkę – Paige. Kiedy dziewczęta wracają po wakacjach do szkoły, wokół Vanessy zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a to dopiero początek przeciwności, z którymi przyjdzie się zmierzyć głównej bohaterce...

Głębia to drugi tom cyklu Syrena, niezwykle udanej powieści autorstwa Tricii Rayburn. Po lekturze tomu pierwszego byłam po prostu zachwycona wizją, którą autorka zawarła w swoim dziele – wizją mitologicznych, niebezpiecznych stworzeń, które wabią mężczyzn swoim wdziękiem, po czym brutalnie zabijają. Jako mała dziewczynka uwielbiałam opowieści o tajemniczych, morskich pół kobietach – pół rybach, lecz były to opowieści z rodzaju disneyowskiej Małej Syrenki. Dzieło Tricii otworzyło przede mną bramy do zupełnie innego, mrocznego świata, w którym piękno przeplata się z brzydotą, a delikatna pieśń potrafi omamić i pozbawić wszelkich zmysłów. Dlatego też do lektury Głębi zasiadłam z wielką nadzieją, która niestety z każdą kolejną stroną powieści słabła...

"Najstraszniejsze potwory wcale nie czają się w mroku, czekając, aż do nich przyjdziesz. Jeśli zechcą, same po ciebie przyjdą." 

Ponownie narratorką wydarzeń jest główna bohaterka – siedemnastoletnia Vanessa. Dziewczyna właśnie idzie do ostatniej klasy szkoły średniej i ma świadomość, że najbliższe miesiące powinny być wypełnione podaniami na wyższą uczelnię oraz rozmyślaniem o przyszłości. Ale Vanessa nie myśli o przyszłości, bo od chwili, gdy dowiedziała się o swoim pochodzeniu, jej życie wywróciło się do góry nogami. Teraz, próbując poskładać wszystkie elementy układanki, walczy z własnymi słabościami i strachem, że wróg powróci, by ją zniszczyć. Im dłużej jednak obserwujemy jej poczynania, tym bardziej zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że w pierwszej kolejności Vanessa niszczy samą siebie. Jej nieprzemyślane, impulsywne zachowania i notorycznie popełniane błędy niechybnie mogą doprowadzić czytelnika do białej gorączki i jednocześnie skutecznie ochłodzić uczucia względem powieści.

W zasadzie ponad połowa książki to wydarzenia, które można by było zmieścić w kilku rozdziałach, niewyobrażalnie rozwleczone i wciąż podejmujące ten sam problem – niepewności Vanessy i jej walki z sobą samą. Autorka najważniejsze wydarzenia i dynamiczną akcję zostawiła na sam koniec, przez co czytelnik, nim w ogóle do tego momentu dotrze, jest już poważnie znudzony i zniesmaczony. Finał na szczęście rekompensuje niedogodności, choć miałam nieodparte wrażenie, że wszystko dzieje się zbyt szybko (zaczęłam się nawet zastanawiać, czy w mojej książce nie brakuje przypadkiem kilku stron!), a chwilami pokrętna narracja nie do końca oddała klimat sytuacji. Choć język jest prosty i nastawiony na odbiorcę w każdym wieku, nie raz zdarzało mi się czytać poszczególne fragmenty po kilka razy, gdyż nie byłam do końca pewna, co bohaterka może mieć na myśli. 

"Te dziewczyny wcale nie są moimi przyjaciółkami. To koła zębate młyna plotek. Jestem ich smarem." 

Podsumowując przyznam, że nie wiem, jak ocenić sequel Syreny. Z jednej strony czytelnik odnajdzie w tej części odpowiedzi na kilka pytań, a z drugiej będzie obserwował, jak Vanessa na własne życzenie wiele spraw skomplikuje. Finał zaś zrodzi kolejne pytania, co też niewątpliwie zmusi widza do niecierpliwego wyczekiwania na kontynuację trylogii. Czasu przy tej lekturze nie mogę nazwać straconym, ale nie ukrywam, że Głębia wyjątkowo mnie rozczarowała, a zachowanie Vanessy, którą szczerze lubiłam, teraz całkowicie zmieniło moje podejście nie tylko do bohaterki, ale też do historii. Po ostatni tom (Dark Water) sięgnę na pewno i mam nadzieję, że będzie bardziej spektakularny, niż część druga. Z sympatii do autorki i sentymentu do Syreny, daję Głębi ocenę 4-/6, a książkę polecam fanom Tricii. 


Pod TYM LINKIEM można przeczytać fragment książki :) A TU moja recenzja Syreny :) 

Original: Undercurrent 
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 25.01.2012
* cytaty z książki
Trailer do serii:

I muzyka, która według mnie idealnie pasuje do tej książki i która towarzyszyła mi zarówno przy lekturze Syreny, jak i Głębi :) 

14 sierpnia 2012

"Dotyk magii" Maria V. Snyder

"Wszyscy magowie Iksji zostali straceni podczas wojskowego przewrotu. Tymczasem w sąsiedniej Sycji nadal są uprzywilejowaną kastą, co więcej czterech z nich zasiada w Radzie rządzącej państwem.
Na Yelenie ciąży wyrok śmierci za stosowanie magii. Jedynym ratunkiem jest ucieczka do Sycji, jej ojczystej krainy, z której została porwana jako dziecko. Tutaj, w Twierdzy Magów, ma tylko rok na doskonalenie swego niezwykle rzadkiego magicznego daru. Jeżeli nie nauczy się go kontrolować, zginie.
W Sycji nic nie układa się tak, jak się spodziewała. Czuje się samotna i obca. Tutejsze zwyczaje ją drażnią lub śmieszą, nie pamięta rodziców, a brat okazuje jej jawną wrogość.
Niespodziewanie Yelena zostaje wciągnięta w rozgrywkę z siłami zła, tak pierwotnymi i silnymi, że mogą zagrozić istnieniu Sycji. Wszystko zaczyna się od porwań i brutalnych morderstw młodych adeptek magii. Ofiarom skradziono dusze, które mogą być dodatkowym źródłem ogromnej mocy. Podczas walki na śmierć i życie Yelena przekonuje się, że jej potężne magiczne zdolności są w takim samym stopniu darem, co przekleństwem…"


Yelena Zaltana wraca w rodzinne strony – do Sycji, krainy jej przodków. Tu, z dala od komendanta Ambrose'a, który wydał na nią wyrok śmierci, ma doskonalić swoje magiczne umiejętności, tak krwawo tępione w Iksji. Po drodze dziewczyna spotyka ludzi, którzy uważają się za jej rodzinę, lecz odzyskanie bliskich osób w praktyce wydaje się mieć słodko – gorzki smak. Tymczasem bohaterka trafia do Twierdzy Magów, gdzie ma odbyć niezwykle ważne szkolenie. Niespodziewanie jednak zostaje wciągnięta w kolejną intrygę, której stawką jest nie tylko jej przyszłość, ale też życie młodych adeptek magii – w Sycji grasuje zabójca, który okrada dziewczęta z ich dusz, będących źródłem potężnej mocy. Czy Yelena odkryje tożsamość zabójcy? Czy będzie umiała wybrać pomiędzy rodzinną Sycją a Iksją, w której zostawiła swoich przyjaciół? I wreszcie – czy uda jej się poskromić moce, które w niej drzemią? Na te pytania odpowie drugi tom Trylogii Twierdzy Magów od Marii V. Snyder!

Przyznaję szczerze, że byłam całkowicie zdruzgotana wiadomością sprzed kilku miesięcy, że sequel Siły trucizny nie zostanie wydany w wersji papierowej, gdyż szczerze nie lubię elektronicznych książek. W pewnym momencie postanowiłam się nawet zbuntować i powiedziałam sobie „nie przeczytam!”. Okazuje się jednak, że moja ciekawość zwyciężyła i gdy tylko ebook trafił w moje ręce, zabrałam się za lekturę Dotyku magii.

Żadna władza nie jest doskonała.” *

Po raz kolejny czytelnik ma możliwość wejrzeć w duszę Yeleny i jej oczami obserwować wydarzenia rozgrywające się na kartach powieści. Skrupulatna i barwna narracja dziewczyny oraz prosty język pozwalają nam dokładnie przyjrzeć się otaczającej ją rzeczywistości, a kolejne wydarzenia podnoszą temperaturę, gdy akcja zaczyna wyraźnie gnać przed siebie. Atmosfera tej części nie jest już tak mroczna, jak poprzedniczki, niemniej nie pozwala odetchnąć aż do finału, który pozostawia widza w stanie całkowitego zaskoczenia i niewątpliwie u niejednego czytelnika wzmoże głód historii. Na korzyść tej części działa także fakt, iż powieść bardzo rozszerza horyzonty przed bohaterami i obiecuje emocjonujący finał w trzecim tomie – Prawdzie ognia.

Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona dobrze poprowadzonym i niesamowicie rozwiniętym wątkiem magii. Przy pierwszej części motyw ten był jedynie delikatnie zarysowany, a nawet trochę niedopracowany i stanowczo pozostawiał wiele do życzenia. Dwójka wyjaśnia kilka spraw, a także wzbogaca wiedzę czytelnika o różne rodzaje magii, które autorka wplotła w fabułę. Powoli zaczyna się także klarować przyszłość Yeleny, gdy czytelnik zacznie odkrywać jej dar i zostaje wciągnięty w rozgrywkę, od której zależy przyszłość nie tylko Sycji, ale całego świata. Motorem napędowym wielu wydarzeń są też nowi bohaterowie, których poznajemy z każdą kolejną stroną powieści – znowu autorka bawi się z czytelnikiem w grę, gdzie to my mamy zgadnąć, jaką osobowość kryją poszczególne postaci. Przyznaję, że ponownie byłam w kilku momentach zaskoczona rozwojem wydarzeń i zachowań nowo poznanych bohaterów!

Dotyk magii to wspaniała kontynuacja dobrze skonstruowanej serii, w której młoda dziewczyna walczy nie tylko o własne życie, ale także o przyszłość najbliższych. To opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości i walce z przeciwnościami, które na pozór są nie do pokonania oraz z nieufnością tych, których zaufania potrzebujemy najbardziej. To także historia zakazanej miłości, która nie ma prawa bytu. Nie ukrywam, że druga połowa książki nie dała mi nawet chwili wytchnienia, gdy bez reszty zatopiłam się w sycjańską rzeczywistość i razem z Yeleną tropiłam zabójcę młodych magiń. Sequel Siły trucizny polecam z całą odpowiedzialnością nie tylko tym osobom, które zetknęły się już z twórczością Marii, ale także każdemu, kto uwielbia pełne niebezpieczeństw przygody okraszone magią i tajemnicą. Choć trudno jest mi ocenić, czy ta część jest lepsza od poprzedniczki, z całą pewnością zasłużyła na najwyższą notę 6/6 – już dawno nie przeżyłam tak silnych emocji przy powieści paranormalnej. Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Original: Magic Study, A Yelena Zaltana Novel #2
Wydawnictwo: Mira / Harlequin
Data wydania: 18.05.2012
Nośnik: ebook
* cytat str. 113/114

Cała Trylogia:
 Moja recenzja Siły trucizny -> TU

11 sierpnia 2012

"Eve" Anna Carey

„Dokąd uciekniesz, skoro nigdzie nie jest bezpiecznie?
Szesnaście lat temu zabójczy wirus zmiótł z powierzchni Ziemi niemal wszystkich jej mieszkańców. Świat stał się miejscem śmiertelnie niebezpiecznym.
Osiemnastoletnia Eve nigdy nie wyszła za pilnie strzeżony teren zamkniętej szkoły. Szkoły, w której nie ma mężczyzn ani chłopców. Gdzie ona i dwieście innych dziewcząt przygotowuje się do roli elity Nowej Ameryki.
Ale w przeddzień ukończenia szkoły, Eve odkrywa szokującą prawdę o prawdziwym celu tej nauki – i o przerażającym losie, jaki czeka ją samą.
Ucieka z jedynego domu, jaki znała. Rozpoczyna długą, ryzykowną wędrówkę w poszukiwaniu miejsca, w którym będzie mogła przetrwać. Podczas tej podróży spotka Arden, swoją rywalkę ze szkoły, i Caleba, twardego, buntowniczego chłopaka, który wie, jak przeżyć. Odizolowana przez całe życie od mężczyzn, Eve została nauczona, że nie wolno im ufać. Lecz Caleb powoli zdobywa jej zaufanie… i jej serce. Obiecuje ją chronić, lecz kiedy wojsko zaczyna ich ścigać,
Eve musi wybierać pomiędzy życiem a miłością…


Eve ma osiemnaście lat i jest najpilniejszą oraz najładniejszą uczennicą żeńskiej szkoły Nowej Ameryki. W przededniu ukończenia szkoły i skierowania się na dalsze kształcenie zawodowe, dziewczyna odkrywa przerażającą tajemnicę, a strach nie pozwala jej pozostać w murach internatu. Bohaterka ucieka z bezpiecznego miejsca, które od wielu lat było jej jedynym domem, ku niebezpieczeństwu i wrogiej rzeczywistości. Teraz, zdana tylko na siebie, musi dotrzeć nad morze, do osady ludzi ocalałych podczas zarazy – do Kalifii. Po drodze jednak spotka tych, których zawsze najbardziej się bała – mężczyzn...

Po powieść Anny Carey sięgnęłam w pierwszej kolejności ze względu na niezwykłą okładkę, do stworzenia której użyto zdjęcia pięknej Elizabeth May, szkockiej artystki – fotografki. W drugiej kolejności zaintrygował mnie opis, który obiecywał odbiorcy niezapomnianą przygodę u boku głównej bohaterki – tytułowej Eve. Świat bez mężczyzn? Zabrzmiało bardzo intrygująco! Dlatego nie zawahałam się przed sięgnięciem po tę lekturę. Niestety powieść nie przyniosła tego, czego oczekiwałam...

Jest XXI wiek, zaraza zdziesiątkowała ludzkość, a nieliczni ocaleni tworzą nowy świat. Król – jedyny mężczyzna, któremu można ufać – buduje wielkie miasto przyszłości, gdzie każda dobrze wykształcona młoda kobieta będzie miała miejsce dla siebie. I z taką myślą żyje Eve, najpilniejsza uczennica szkoły dla dziewcząt. Pomysł na fabułę, przyznaję, jest wspaniały – bohaterka odkrywa szokującą prawdę i ucieka, by odnaleźć prawdziwy dom i bezpieczeństwo. Wychowana jednak w poczuciu strachu przez mężczyznami, nie potrafi odnaleźć się w świecie, gdzie wciąż to oni dzierżą władzę. Następuje długa i pełna niebezpieczeństw droga ku nowemu życiu. I teoretycznie przygoda bohaterki powinna być wspaniała, przerażająca i pełna niespodzianek. Ale tylko teoretycznie.

Zamysł i szkic fabuły to tak naprawdę jedyny plus tej powieści. Później będzie tylko gorzej. Płascy bohaterowie, którymi z założenia powinny targać niesamowite emocje, są tak naprawdę pustymi kukłami, którym pozwolono mówić i poruszać się. Ich działania nie wywołują głębokich uczuć w czytelniku, a zachowania niektórych postaci są absurdalne i nielogiczne. Na pierwszy plan wysuwa się główna bohaterka, która w chwili największego zagrożenia uwydatnia swoje samolubne cechy i tym samym w oczach widza skazuje się na potępienie, którego nie można tak łatwo złagodzić kilkoma słowami. W dodatku narracja Eve potrafi bardziej zirytować, aniżeli zaciekawić – mamy prosty język, dużo dialogów, mało opisów i użalanie się nad sobą. Ponadto bohaterka bardzo szybko zaczyna rozumieć swoją sytuację, pojmuje rzeczy w mig i ma niezwykłą zdolność do podejmowania pochopnych decyzji, które odbijają się na przyszłości otaczających ją osób. Po prostu cud dziewczyna!

Akcja mknie jak szalona, lecz to nie umniejsza faktu, iż sytuacje zagrażające życiu bohaterów są nudne i schematyczne. Wiele z nich to najzwyczajniej w świecie naciągane sytuacyjki, które teoretycznie powinny mrozić krew w żyłach, ale ich wydźwięk jest śmieszny. Szczerze mówiąc ani razu nie poczułam trwogi o losy bohaterów, ani razu nie otworzyłam szerzej oczu z przerażania – co najwyżej ze zdumienia, że ktoś mógł napisać takie głupoty. Autorka podrzuca bohaterom potrzebne rekwizyty, ułatwia im zadanie w każdej sytuacji, a co dramatyczniejsze akcje łagodzi banalnym rozwiązaniem, na dodatek bardzo okrawając wszystkie sceny, jakby usilnie chciała w jednym rozdziale zmieścić jak najwięcej wydarzeń. Cały świat sprzyja bohaterce, a rzeczy, które nie mają prawa bytu w realnym życiu, w powieści Carey są na porządku dziennym. Bo przecież to normalne, że na koniu jadą trzy dorosłe osoby, w dodatku galopem! Niemniej to jeszcze nie koniec niespodzianek – choć nie chcę zdradzać Wam dalszej fabuły, przytoczę scenę z samego początku powieści (ten jeden motyw dał mi powód do przemyśleń i głębszej analizy poziomu powyższej lektury, a przecież to tylko kropla w morzu absurdów). Bohaterka nie umie pływać, a musi przebyć jezioro. Co więc robi? Idzie po dnie! Nie istotne, że zanurzyła się w jeziorze po sam czubek głowy, że pomaga sobie w drodze, przytrzymując się gałęzi (!) – istotne, że pokonała jezioro idąc dnem. Przepraszam, myślałam, że to potrafią tylko przeklęci piraci z Karaibów (odsyłam do Klątwy Czarnej Perły). Najwyraźniej jednak dla Eve nie ma rzeczy niemożliwych!

Podsumowując chyba nie muszę ukrywać, że powieść Anny Carey mnie rozbawiła. Do tego stopnia, że nawet czas spędzony z jej książką nie uważam za stracony – takie doświadczenia czytelnicze także się przydają. Jeśli jednak mam ocenić tę historię, nie jestem w stanie dać wyższej oceny jak 2/6 – dwójeczka tylko i wyłącznie za dobry pomysł. Naprawdę byłaby to powieść niezła, gdyby autorka włożyła więcej pracy w kreację świata przedstawionego, postawiła też więcej przeszkód przed bohaterką i nie cackała się z nią jak z jajkiem. To także podkreśla, jaką przepaść widzę pomiędzy Eve a Igrzyskami Śmierci – Collins nie łagodzi wydarzeń i nie oszczędza swoich bohaterów. U Carey wszystko jest ugłaskane i lekkie, nie odczujemy więc trwogi, a mroczny wydźwięk dzieła zawiera się tylko w opisie z okładki. Czy polecam? Książka będzie odpowiednia dla młodego odbiorcy – nie tylko młodego wiekiem, ale także stażem czytelniczym. Niestety doświadczonemu książkoholikowi nie polecam – jedynie jako rozrywkę i okazję do wychwycenia wszystkich możliwych błędów pisarskich. Eve to świetny przykład na to, jak pisać nie wolno!

Original: The Eve Trillogy #1
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 29.05.2012

I naprawdę świetny trailer, który obiecywał dobrą powieść:

09 sierpnia 2012

"Wędrówka przez Sen" Josephine Angelini

SPĘTANI PRZEZ BOGÓW, TOM II

"Mieszkają w amerykańskim miasteczku, chodzą do liceum i są… potomkami greckich bogów. Przeklętymi kochankami połączonymi przeznaczeniem, rozdzielonymi klątwą antycznych bogiń zemsty.
Helena wie już, że tylko ona – potomkini Heleny Trojańskiej – może przerwać odwieczny cykl zemsty i uwolnić od klątwy siebie i swoją boską rodzinę.
Nocą wędruje przez bezkresną krainę Podziemia. W dzień walczy z potwornym zmęczeniem i coraz bardziej traci siły – fizyczne i duchowe. Nie dałaby rady wracać tam co noc – gdyby nie Lucas.
Lecz Lucas bardzo się zmienił i Helena nie jest już pewna jego uczuć. Czy Orion, nowy chłopak w szkole, pomoże jej walczyć dalej i powstrzymać gniew Furii?
Świat antycznych bogów coraz bardziej przenika się ze światem śmiertelników, a życie Heleny pogrąża się w chaosie. Lecz najgorsza jest świadomość, że nie potrafi zapomnieć o Lucasie… i że wciąż myśli o Orionie. Że kocha ich obu.
Czy jest gotowa oddać za nich życie?"


Helena Hamilton ma bardzo ważną misję. Musi przekonać erynie, mitologiczne płaczki i zwiastunki nieszczęść, by uwolniły Sukcesorów od długu krwi i pozwoliły im zjednoczyć się we wspólnej walce. Helena, jako potomkini Domu Atrydzkiego, jest jedyną osobą, która może zejść do Podziemia, zwanego także Hadesem, aby wypełnić zadanie Wędrownego Tułacza. Im bardziej jednak zagłębia się w mroczny świat zmarłych, tym szybciej opada z sił i nawet nowo poznany, tajemniczy Orion, nie jest w stanie jej pomóc. Czy Helena wykona zadanie? Czy Sukcesorzy będą wolni i zmierzą się z bogami uwięzionymi na Olimpie? A wreszcie – jak potoczą się losy nastolatki uwięzionej pomiędzy miłością do Lucasa a zauroczeniem tajemniczym Orionem?

Wędrówka przez Sen to sequel powieści Josephine Angelini – Spętani przez Bogów. To historia współcześnie żyjącej dziewczyny, która odkrywa niespodziewanie, iż jest potomkinią Heleny Trojańskiej i ma w sobie krew bogów. Co więcej, to historia zakazanej miłości, walki o wolność i chęci odnalezienia własnego ja w mroku przeszłości i ograniczeń. Tak, przyznaję szczerze, że Spętani przez Bogów oczarowali mnie niezmiernie, dlatego z najszczerszą radością sięgnęłam po Wędrówkę przez Sen, choć opis drugiego tomu niespecjalnie mnie rozgrzewał. I okazało się, że poniekąd moje przeczucia były słuszne.

Spora cześć akcji Wędrówki dzieje się w Hadesie, podziemnym królestwie zmarłych, co znacznie dynamizuje historię i urozmaica wydarzenia. Duża dawka mitologii greckiej oraz odrobina historii starożytności sytuuje dzieło Angelini na wysokim szczeblu – nie jest to już tylko opowiastka z motywem paranormalnym, ale pełnowymiarowa powieść łącząca starożytność z teraźniejszością. I chyba na tym kończą się plusy dzieła Josephine.

Minusem będą m.in. dialogi pomiędzy bohaterami – choć język nie jest prostacki, lecz dostosowany do potrzeb czytelnika w każdym wieku, to rozmowy pomiędzy bohaterami stanowczo są zbyt proste. Momentami niektóre wypowiadane przez bohaterów kwestie były sztuczne, a innym razem infantylne, część rozmów nie trzymała się tematu, a przez to bohaterowie – którzy nie zapominajmy, są Sukcesorami, potomkami bogów – wcale nie wydawali się niebezpieczni albo tajemniczy.


Original: Dreamless (Starcrossed #2)
Wydawnictwo: AMBER
Data wydania: 17.07.2012
Ocena: 3+/6 

 Za książkę serdecznie dziękuję ParanormalBookS :) 

Moja recenzja tomu Spętani przez Bogów - TU

I trailer - całkiem niezła nuta :D

 

08 sierpnia 2012

Sierpniowy stosik książkowy!

No tak... nadszedł ten dzień ;] Czyli dzisiaj zaprezentuję Wam moje kolejne zdobycze książkowe minionych tygodni :) A było trochę szaleństwa, nie ukrywam! Zwłaszcza, że w tym momencie mogę pożegnać się z targami w Katowicach (na które jednak gdzieś tam podświadomie liczyłam), bowiem jestę bankrutę i zbieram na targi krakowskie :D Ale nie przedłużając...

1. "Uwiedź mnie" Lisa Kleypas - zakup własny z promocji w Weltbild za 25% ceny! *_*

2. "Pokochaj mnie" Lisa Kleypas - zakup własny także w Weltbild, za 50% ceny ;)

3. "Tata rządzi" Andrew Clover - wielka przecena w Weltbild, tę książkę kupiłam za 9,90 :) A przekonała mnie do tego recenzja przeczytana niegdyś w blogosferze, więc... musiałam kupić!

4. "Łabędź i złodzieje" Elizabeth Kostova - za 25% ceny, czyli super okazja, chociaż książka nieco zniszczona. Ale ważne, ze da się czytać ^^

5. "Studnia wieczności" Libba Bray - stan doskonały, także za 25% ceny w Weltbild Outlet.

6. "Rosyjska zima" Daphne Kalotay - wielka przecena Milion książek za 9,90 znowu się przydała :D

7. "Ptaki ciernistych krzewów" Colleen McCullough - nie mogłam się powstrzymać: nie dość, że grosze za nią dałam, to jeszcze w stanie doskonałym :D No i klasyk - muszę poznać :)

8. "Żony i córki" Elizabeth Gaskell - moja perełka, także w wielkiej przecenie Weltbilda. 

9. "Monsunowe dni" Laila El Omari - troszkę zniszczona okładka, ale kupiłam. Mam nadzieję, że miło spędzę czas z tą powieścią - opinie są różne, ale przeważnie pozytywne.

10. "W kleszczach lęku" Henry James - obiecałam sobie, że zdobędę wszystkie dzieła tego pisarza, więc powoli wdrażam ten plan w życie :)


12. "Żelazny Książę" Meljean Brook - od ParanormalBookS, obawiałam się najgorszego, ale powieść okazała się niesamowita. WOW!

13. "Wędrówka przez sen" Josephine Angelini - także od ParanormalBookS, właśnie kończę czytać. Nie jest różowo :/

14. "Eve" Anna Carey - Elizabeth May wyszła pięknie na tym zdjęciu! :D

15. "A między nami ocean" Susan Wiggs - od Kerach, nie mogłam się powstrzymać ^^

16. "Niedoręczony list" Sarah Blake - i dalej Weltbild i promocja Milion książek za 9.90 ;)

17. "Jillian Westfield wyszła za mąż" Allison Winn Scotch - jak wyżej.

18. "Myślę, że Cię kocham" Allison Pearson - coś mnie urzekło w tym tytule!

19. "Mój przyjaciel wilk" Christopher Ross - to samo, chociaż później wyszukałam opinii w necie i jakoś mój zapał do tej książki osłabł..

20. "Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia - wielka promocja w Znaku, książki po 10 zł, więc kupiłam trzy powieści, o których od dawna marzyłam.

21. "Zawsze przy mnie stój" Carolyn Jess-Cooke - tak, to druga z trzech wymarzonych książek.

22. "Robokalipsa" Daniel H. Wilson - a to ta trzecia, którą bardzo polecała mi Sihh :)

Dodam jeszcze tylko, że moja koleżanka z pracy zamówiła też dla mnie Wiek niewinności Edith Wharton, ale zaprezentuję ten nabytek przy kolejnym stosiku, gdyż jeszcze do mnie nie dotarł :(

A na koniec piosenka! Miałam mały dylemat, którą wybrać, ale ostatecznie... taka tam romantyczna (a może bardziej melodramatyczna) ballada po hiszpańsku :)