14 listopada 2012

Listopadowy stosik książkowy!

Dzisiaj czas na listopadowy stosik książkowy, który - nie ukrywam - stworzył się już jakiś czas temu ;) A to w dużej mierze z powodu promocji w Matrasie -25% na cały asortyment - myślałam, że się pochoruję, jak nic nie kupię ;) Z resztą tego dnia razem z Sihh miałyśmy wypad kawowo-zakupowy i ona także skorzystała z oferty naszej ulubionej księgarni! :) Ale do rzeczy:


1. Marthe Blau W jego dłoniach - jak już czytać erotyki, to na całego :) Czyli uzupełniam braki w moim zbiorze :P
 
2. Neil Gaiman Nigdziebądź - marzyła mi się ta książka i w końcu kupiłam w matrasowej promocji :)

3. Lauren Kate Uniesienie - zakupione od Cassin, dziękuję!

4. Hanri Magali Bezimienna - kiedyś słyszałam coś dobrego o tej książce, a ze względu na ostatnie chwile promocji w Weltbildzie postanowiłam ów książkę zamówić. 

5. Pam Lewis Idealna rodzina - podobno dobre, to także kupiłam w Weldbildzie.

6. David Dosa Oskar. Kot który przeczuwa śmierć - jakoś mnie ten kotek przekonał do zakupu, także Weltbild :)

7. Federico Moccia Trzy metry nad niebem - jakiś czas temu kupiłam drugi tom tej serii i polowałam na te Trzy metry - w końcu się udało nabyć w matrasowej promocji :)

8. John Marsden Jutro 7. Po drugiej stronie świtu - nareszcie MAM! xD Tyle tylko, że najpierw i tak muszę przeczytać tom szósty, ale całe siedem części pięknie się prezentuje na półce :)

9. Maggie Stiefvater Wyścig śmierci - nie mogłam się powstrzymać :) Okładka jest bardzo ładna, no i znam już troszkę twórczość autorki (przeczytałam Lament i Balladę), więc postanowiłam zaryzykować z jej nową powieścią.

10. Charlotte Brontë Profesor - od Wydawnictwa MG do recenzji, opinia już niedługo :)

11. Anne Brontë Agnes Grey - także od Wydawnictwa MG - zakochałam się w tej książce i szczerze ją polecam - recenzja TU.

12. Neal Shusterman Podzieleni - od Wydawnictwa Papierowy Księżyc, moja recenzja TU.

13. Larissa Ione Rozkosz nieujarzmiona - czy ta rozkosz będzie aż tak nieujarzmiona... to się okaże :P Egzemplarz także od Papierowego Księżyca ;)

14. Erin Morgenstern Cyrk Nocy - tak piękne recenzje miałam okazję przeczytać, że w końcu kupiłam Cyrk w matrasowej promocji :) Widzieliście okładkę? Na żywo robi niesamowite wrażenie! <3
***

A teraz pragnę dodać, iż został już tylko niecały miesiąc do II Salonu Ciekawej Książki - Targów Nowej Książki w Łodzi, na który serdecznie wszystkich zapraszam :) W tym roku szykuje się spore wydarzenie - z wydawnictw pojawią się m.in.: Publicat, Znak, Akapit-Press, Rebis czy W.A.B.! Ponadto Salon startuje w nowym gmachu (Centrum Konferencyjno-Wystawiennicze), co moim zdaniem dodatkowo podnosi atrakcyjność tegorocznej imprezy :) Z informacji, którą dostałam od organizatorów, możemy m.in. przeczytać: 

"Salon Ciekawej Książki – Targi Nowej Książki skierowany jest do wszystkich uczestników rynku: wydawców, księgarzy, dystrybutorów oraz odbiorców końcowych produkcji wydawniczej: bibliotekarzy i czytelników. Nowością targów będzie unikatowa oferta wystawiennicza adresowana do wszystkich, również najmniejszych podmiotów na nim funkcjonujących. Oprócz standardowych stoisk wystawienniczych pojawią się stoiska zbiorcze obsługiwane przez jednego operatora, na których mali wydawcy będą mogli przedstawić ofertę nawet kilku książek."

 
Fajnie, co? Mam nadzieję, że dzięki tym zbiorczym stoiskom pojawią się w Łodzi małe wydawnictwa, które nie miały swoich własnych punktów na żadnych innych książkowych targach, a my dzięki temu będziemy mogli skorzystać z ich oferty. Dla ciekawskich więcej informacji znajduje się na stronie Salonu - TU oraz na ParanormalBookS :) 
Jeśli ktoś miałby ochotę przyjechać do Łodzi, a nie zna tego miasta, to piszcie otwarcie - chętnie odbiorę Was z dworca i oprowadzę :) Tak więc, mam nadzieję, do zobaczenia! <3

11 listopada 2012

"Agnes Grey" Anne Brontë

Zmartwiona sytuacją finansową rodziny, a jednocześnie motywowana pragnieniem poszerzenia własnych horyzontów, młodziutka Agnes Grey postanawia zostać guwernantką. Przepełnia ją nadzieja i przekonanie, że wystarczy jej pamiętać siebie taką, jaką była w wieku swoich podopiecznych, by zdobyć ich zaufanie i przyjaźń. Jednak dzieci, którymi przyjdzie jej się zajmować okażą się niezwykle rozpieszczone i niesforne, a pracodawcy wymagający, wyniośli i nieprzyjemni. Czy objęcie posady u innej rodziny przyniesie tytułowej bohaterce choć odrobinę szczęścia? A może nawet spotka miłość życia?

Agnes Grey to powieść inspirowana prawdziwymi przeżyciami Anne Brontё, pokazująca determinację kobiety, by zdobyć wykształcenie i pracę oraz by uzyskać niezależność, a jednocześnie demaskująca prawdę o trudach, samotności i upokorzeniach doświadczanych przez guwernantki – przedstawicielki jedynej profesji, której podjąć się mogła szanowana niezamężna kobieta w dziewiętnastowiecznej Anglii.”


Agnes, najmłodsza córka pastora, widząc pogarszającą się sytuację finansową rodziny, postanawia podjąć pracę zarobkową, wybierając posadę guwernantki. Przekonana o tym, że swoją wiedzą i dobrocią zjedna sobie małych uczniów oraz ich rodziny, wyrusza pełna nadziei w podróż w poszukiwaniu samodzielności i swojego miejsca na świecie. Kiedy jednak okazuje się, że jej wyobrażenia były na wyrost, a codzienność coraz bardziej odziera dziewczynę ze złudzeń, Agnes postanawia udowodnić sobie i innym, że nie podda się łatwo. Co jednak czeka kobietę w miejscach, gdzie jej prawa nie są respektowane, a podopieczni zrobią wszystko, by uprzykrzyć życie młodej guwernantki?

Agnes Grey, napisana w 1847 roku debiutancka powieść Anne Brontë, najmłodszej z trzech sióstr – pisarek, nareszcie doczekała się polskiego wydania i to nie byle jakiego – enigmatyczna, lecz niepozbawiona uroku okładka, twarda oprawa i przejrzysty tekst to z pewnością te cechy, które zadowolą nawet najbardziej wybrednego mola książkowego. A kiedy jeszcze dodamy do tego zawartość – oszałamiającą, na wskroś ujmującą opowieść młodej kobiety dążącej do samodzielności, trudno tak naprawdę przejść obok Agnes Grey obojętnie. Kiedy więc lektura trafiła w moje ręce, nie wahałam się wyruszyć w podróż do XIX-wiecznej Anglii, czasu i miejsca tak przeze mnie ukochanego.

Narratorką powieści jest główna bohaterka – tytułowa Agnes, której wnikliwa obserwacja, poetycki i lekki język, wrodzona dobroć oraz głęboko zakorzeniona moralność czynią z historii opowieść wciągającą, nierzadko wzruszającą, a przede wszystkim przybliżającą realia życia w XIX wieku. Jej sposób wypowiedzi – częste zwracanie się do czytelnika, a w tym także dosyć swobodne snucie opowieści sprawiają, że Agnes staje się nam bliższa, a jej historia – bardziej intymna. Napotkane przez bohaterkę osoby, z którymi przyszło jej pracować i których obecność stała się jej codziennością, często wywołują w odbiorcy skrajnie różne emocje – od litości po złość, od zachwytu po obrzydzenie, a wszystko dzięki temu, że narracja Agnes jest wyjątkowo sugestywna i bardzo skrupulatna. To dzięki niej otrzymujemy doskonałe, dokumentne studium ludzkich charakterów i możemy jeszcze lepiej poznać życie młodej, ledwie dwudziestoparoletniej dziewczyny.

Przy analizie powieści Anne Brontë zazwyczaj pojawia się informacja, że jest to książka oparta na osobistych doświadczeniach autorki (co bardzo wyraźnie podkreślała jej siostra Charlotte). Anne pokazuje w bardzo obrazowy sposób trudy życia młodej, niezamężnej kobiety, która pragnie się usamodzielnić i zdobyć wiedzę. Jednocześnie tworzy sylwetkę kobiety dobrej, bogobojnej i inteligentnej, której historia potrafi wywołać w odbiorcy najróżniejsze odczucia. Daje nam także do zrozumienia, że dla kobiet takich, jak Agnes, jedyną możliwością, by osiągnąć samodzielność i zarobić uczciwie pieniądze, było podjęcie pracy guwernantki, czyli osobistej nauczycielki dzieci w domu bogatych obywateli.

Opowieści o guwernantkach w zasadzie nie brakuje – nawet w obecnie dosyć popularnych romansach historycznych, gdzie współcześnie żyjące pisarki starają się (nierzadko bez powodzenia) oddać realia życia młodych kobiet żyjących w XIX wieku, a jednocześnie wpleść w ich historię oszałamiający romans. Często jednak są to opowieści wyssane z palca, a przez to całkowicie pozbawione realizmu. Agnes Grey jest nie tylko powieścią napisaną przez kobietę żyjącą w tamtych czasach, ale także powieścią na wskroś realistyczną, pokazującą prawdziwe życie panien, które nie mogły poszczycić się wysokim statusem społecznym bądź bogactwem. I właśnie dlatego historia Agnes jest tym bardziej przejmująca i wzruszająca – możemy dzięki niej zakosztować trudów codzienności, poniżenia niezamężnej, młodej kobiety i jednocześnie przyjrzeć się dobrze urodzonym damom i gentlemanom, którzy nierzadko całkowicie na owe miano nie zasługiwali. 

Agnes Grey to powieść niezwykła, bowiem potrafi wywołać w odbiorcy ogromne emocje i jednocześnie pokazać świat, którego nie będzie dane nam zakosztować, nad czym szczerze ubolewam. Autorka w mistrzowski sposób nakreśliła sylwetki wielu interesujących postaci, zaś historia, na pierwszy rzut oka nieco spokojna i wyważona, w rzeczywistości do samego końca trzyma w napięciu. Osobiście ciągle zadawałam sobie pytanie „jak to się skończy?”, niecierpliwie wyczekując na finał. Agnes w swojej narracji nierzadko zwodzi odbiorcę, nie chcąc przedwcześnie uprzedzać faktów, co dodatkowo wzmagało moją ciekawość i potęgowało głód historii. A ów finał okazał się niezwykle emocjonujący. Dlatego też tę historię chciałabym polecić każdemu, dosłownie każdemu. Historia młodej kobiety o niezwykłym charakterze, sile ducha i niezachwianych zasadach z pewnością zachwyci niejednego czytelnika, o czym w głębi serca jestem całkowicie przekonana. 

Debiut Anne otrzymuje ode mnie ocenę 6/6!

Original: Agnes Grey
Wydawca:
Wydawnictwo MG

Data wydania: 27.06.2012

Za możliwość zaprzyjaźnienia się z Agnes dziękuję Wydawnictwu MG!

10 listopada 2012

"Gorączka" Dee Shulman

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Ewa jest niepokorna. Nie potrafi znaleźć sobie miejsca w zwykłej szkole. Kiedy zostaje wyrzucona z kolejnej placówki, trafia do St. Magdalene's – szkoły dla wybitnie uzdolnionej młodzieży. Po zajęciach w laboratorium przez nadmierną ciekawość, niezaspokojony głód wiedzy i sekundę nieostrożności Ewa zostaje zaatakowana przez tajemniczy wirus wywołujący groźną gorączkę. Umiera, ale po kilku minutach wraca do życia. Wkrótce w szkole pojawia się tajemniczy Sethos Leontis, przystojny i mroczny nowy uczeń. To nieustraszony rzymski gladiator z II wieku naszej ery, który próbując rozwiązać zagadkę śmiertelnego wirusa, przeniósł się w czasie do współczesności. W dziewczynie Sethos rozpoznaje swoją ukochaną Livię, zamordowaną prawie dwa tysiące lat wcześniej. Ewa jednak go nie pamięta...”


Siedemnastoletnia Ewa Koretsky zawsze była „inna” – nieprzeciętna, zamknięta w sobie, ostrożna w kontaktach międzyludzkich. Gladiator, Sethos Leontis, nieustannie przyciągał uwagę otaczających go osób – kobiety za nim szalały, a mężczyźni szanowali za odwagę i ducha walki. Ta dwójka, całkowicie różna, oddalona od siebie o tysiące lat, nagle zostaje połączona tajemniczą chorobą. I chęcią odkrycia prawdy o wirusie, który zagraża nie tylko im, ale i całemu światu. Nim jednak dojdzie do spotkania pomiędzy Ewą a Sethosem, czeka ich wiele dramatycznych wydarzeń... Wydarzeń, które bardzo ich zmienią.

Gorączka to pierwsza powieść młodzieżowa autorstwa Dee Shulman i jednocześnie pierwszy tom serii, w której Starożytność przeplata się ze współczesnością. Gorączka wpisuje się w cykl powieści „Poza czasem”, do których dotychczas zaliczano Trylogię Czasu Kerstin Gier, Magiczną gondolę Evy Völler oraz Cienie na Księżycu Zoë Marriott. Przyznaję, że od pierwszej chwili, gdy zobaczyłam okładkę do powieści Dee, zapragnęłam poznać historię Ewy i Sethosa. I bardzo się cieszę, że miałam okazję przeczytać tę książkę przedpremierowo, choć nie ukrywam, że nie otrzymałam dokładnie tego, czego w niej poszukiwałam.

Na początek pozwolę sobie zauważyć, że charakter książki jest dosyć złożony i myślę, że powieść może być przez to różnie odbierana. Z mojej perspektywy ostatnie sto stron sprawiło, że nie mogłam się od lektury oderwać, lecz pierwsze sto pięćdziesiąt wymęczyło mnie niemiłosiernie, w wyniku czego nierzadko odkładałam lekturę na tzw. „lepszy moment”. Historia została podzielona na trzy części, które odpowiadają trzem etapom w życiu bohaterów i jednocześnie obrazują ich drogę ku sobie. I myślę, że to kolejny element, o którym warto wspomnieć – opis z okładki tak naprawdę odnosi się w większości do ostatniej części powieści, z resztą tej najbardziej emocjonującej. Co więc się stało z dwiema poprzednimi? Są wprowadzeniem – bardzo rozbudowaną historią zarówno Ewy jak i Setha, pokazującą ich przeszłość i przede wszystkim odsłaniającą przed odbiorcą sytuacje, które doprowadziły ich do konkretnego punktu. Dla mnie jednak autorka mogłaby spokojnie zrezygnować z co najmniej pierwszej setki stron, przedstawiając te wydarzenia w formie retrospekcji.

źródło
Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw – oczami Ewy w narracji pierwszoosobowej i oczami Sethosa w narracji trzecioosobowej. Gdzieniegdzie pojawiają się też wtrącenia bohaterów pobocznych, ale są to fragmenty nieliczne. Można więc śmiało powiedzieć, że opowieść jest połączeniem spojrzeń dwojga ludzi żyjących w różnych miejscach i różnym czasie – jego rzeczywistością jest rok 152, a jej – 2012. Co jednak sprawia, że ta para spotyka się w jednym miejscu? Tytułowa gorączka, czyli tajemnicza choroba, będąca motorem napędowym wydarzeń. Jeśli jednak spodziewacie się, że autorka wyjaśni zagadnienie wirusa i da odpowiedzi na pytania dotyczące spotkania Setha z Ewą, to od razu możecie o tym zapomnieć – lektura pierwszego tomu przypomina trochę błądzenie we mgle – dostajemy tylko strzępki informacji, które jak na razie nie układają się w żaden konkretny wniosek. Mam nadzieję, że przy kolejnej części serii w końcu co nieco się wyjaśni.

Zawsze bardzo uważnie przyglądam się kreacji bohaterów i świata przedstawionego. Muszę przyznać, że do bohaterów nie mam najmniejszych zastrzeżeń – są postaciami indywidualnymi i oryginalnymi, posiadającymi swoje wady i zalety, a dzięki temu rzeczywistymi. Natomiast muszę zauważyć, że nie do końca wyczuwałam klimat realiów z początku naszej ery – świat Sethosa był trochę jałowy, przedstawiony bardzo pobieżnie. Miałam wrażenie, że autorka obejrzała Gladiatora (bądź inny film, którego akcja dzieje się w Starożytności) i na podstawie tej wiedzy stworzyła świat, w którym żył Sethos. Jest to niestety spory minus, który utrudnia odbiorcy wczucie się w historię głównego bohatera.

Gorączka to jedna z tych książek, która potrafi rozbudzić wyobraźnię i zaintrygować, lecz niestety jej piękno w pewnym momencie przyćmiewa niedopracowanie. Pomysł jest oryginalny, zaś więź pomiędzy dwójką bohaterów działa bardzo sugestywnie na emocje odbiorcy, ale... zawsze jest „ale”. Myślę, że gdyby nie ów rozwlekły początek mający wprowadzić widza w historie bohaterów, książkę można by odbierać zgoła inaczej. A ja się po prostu wynudziłam. I choć ostatnie rozdziały „obudziły” mnie i zmotywowały do poznania zakończenia historii, to i tak nie jestem w stanie pozbyć się wrażenia, że Gorączkę należałoby odrobinę wyszlifować, skrócić, może nieco przearanżować. Komu więc mogę polecić powieść Dee Shulman? Na pewno fanom powieści o podróżach w czasie oraz wszystkim tym osobom, które nie boją się lektur enigmatycznych w wydźwięku, składających się z ogromnej ilości sekretów i niedopowiedzeń. Gorączka będzie także idealna dla entuzjastek romansów o wielkiej, choć osobliwej miłości. Daję na zachętę ocenę 4-/6 i nie ukrywam, że pomimo mieszanych odczuć i tak czekam na kontynuację, wszak tak wiele rzeczy wymaga wyjaśnienia!

Original: Fever
Wydawca: Literacki Egmont
Premiera: 28 listopada 2012!




Za możliwość poznania Ewy i Sethosa dziękuję Wydawnictwu Egmont :)

07 listopada 2012

"Każdy twój oddech" Judith McNaught

Kate Donovan nie może dojść do siebie po śmierci ojca, zamożnego restauratora z Chicago. Nie jest też pewna swoich uczuć do narzeczonego, prawnika z chicagowskiej elity. Wakacje na Karaibach mają przynieść jej ukojenie i pomóc dokonać życiowego wyboru. Jednak spotkanie z zagadkowym milionerem jeszcze bardziej wszystko komplikuje. Kate jest zafascynowana pociągającym mężczyzną, lecz wkrótce zaczyna odkrywać mroczne sekrety przeszłości jego i jego wpływowej rodziny.”


Dwa światy, dwie tajemnice – jedno uczucie... Kiedy Kate poznała Mitchella, przystojnego mężczyznę z mnóstwem sekretów, nie spodziewała się, że jej życie ulegnie całkowitej zmianie. Przeżywała właśnie trudne chwile po śmierci ojca, a jej narzeczony wykręcił się z wyjazdu na wakacje dużą ilością pracy. Młoda kobieta spędzała więc samotnie dni aż do chwili, gdy na jej drodze pojawił się niezwykły nieznajomy. Od razu wiedziała, że coś ją do niego ciągnie. On także czuł to "coś" względem rudowłosej piękności. Lecz czy można budować związek na pożądaniu? Co się stanie, gdy Kate odkryje mroczne tajemnice z przeszłości Mitchella?

Każdy twój oddech to powieść autorstwa bestsellerowej autorki romansów – Judith Mcnaught. Przyznaję szczerze, że najbardziej lubię romanse z akcją osadzoną w XIX wieku, lecz w przypadku dzieł Judith już drugi raz zrobiłam wyjątek. Każdy twój oddech na pierwszy rzut oka wydawał mi się lekturą nieco sztampową oraz przesiąkniętą duchem współczesności, ale postanowiłam zaryzykować i cieszę się, że dałam tej książce szansę!

Narracja trzecioosobowa pokazuje wydarzenia z punktu widzenia różnych bohaterów i dzięki temu czytelnik może poznać ich emocje oraz spróbować odkryć tajemnice, jakie ukrywają. Akcja powieści od początku zaskakuje odbiorcę – rozpoczyna się od śledztwa, które ma wyjaśnić zaginięcie syna bardzo wpływowego milionera. Od pierwszych stron czytelnik więc nabiera pewnych podejrzeń, kto może być związany ze zniknięciem młodego mężczyzny oraz niejednokrotnie natrafia na poszlaki, które tak naprawdę wskazują konkretnego winowajcę. Ale! Nic nie jest oczywiste. Im bardziej odbiorca skupia się na odkryciu prawdy o rodzinie zaginionego milionera, tym więcej sprzecznych informacji otrzymuje. I choć nie jest to powieść czysto kryminalna, to jednak przyznaję, że ów element niepewności, a także śledztwo i zagadki są wyjątkowo silnym atutem książki.

Zdawałoby się, że pomysł na opowieść jest bardzo zwyczajny, wręcz szablonowy. Ona – nieszczęśliwa, młoda i piękna kobieta, która musi się pogodzić ze śmiercią ojca oraz on – bogaty i tajemniczy nieznajomy, który fascynuje delikatną, lecz odważną Kate. W dodatku bajeczna sceneria – Karaiby (a dokładniej Anguilla), luksusowy hotel oraz nutka niebezpieczeństwa w postaci narzeczonego dziewczyny, który już wkrótce przylatuje z Chicago, by spędzić z nią wakacje. Szczerze mówiąc, gdybym wiedziała jedynie o zarysie fabuły, prawdopodobnie w ogóle po książkę bym nie sięgnęła. I tu cieszę się, że znam autorkę, gdyż właśnie ta wiedza pozwoliła mi wysnuć przypuszczenie, iż lektura nie będzie zwyczajna. Poza tym opis z okładki jest bardzo enigmatyczny i chwała mu za to, bowiem dzięki temu czytelnik może spodziewać się po powieści dosłownie wszystkiego. I tak też się dzieje! Judith po raz kolejny pokazuje, że z prostego, na pozór zwyczajnego i nieco schematycznego szablonu umie stworzyć pasjonującą opowieść o wielkiej miłości, zdradzie, namiętnościach i intrygach, które potrafią zmienić całe życie bohaterów. Udowadnia, że jej książki nie są lekkimi opowiastkami, lecz powieściami podejmującymi nierzadko trudne problemy – w Każdy twój oddech otrzymujemy więc portret psychologiczny człowieka, którego niegdyś potraktowano wyjątkowo okrutnie oraz kobiety, która staje przed być może najtrudniejszym zadaniem w swoim życiu – poukładaniem uczuć i uporaniem się ze stratą rodzica. Można by się spodziewać, że spotkanie Kate z Mitchellem będzie cukierkowe, a ich historia okaże się istną sielanką. I tu kolejna niespodzianka – Judith pokazuje, jak zawiłe może być życie i jak czasem łatwo kilkoma kłamstwami i niedopowiedzeniami zniszczyć to, co łączy dwoje ludzi. A odbudowanie relacji jest tysiąc razy trudniejsze...

Każdy twój oddech to interesujący, dobrze zbudowany romans kryminalny, w którym każda entuzjastka powieści kobiecych znajdzie coś dla siebie. To opowieść romantyczna, ale niepozbawiona nutki goryczy, która zagnieżdża się w sercu odbiorcy i sprawia, że lektura ma słodko – gorzki smak. To także historia dwojga ludzi doświadczonych przez los, którzy pomimo pokrewieństwa dusz nie potrafią odnaleźć wspólnej drogi. Każdy twój oddech to prosta, ale sugestywna opowieść o zawiłościach losu, niepewności, tęsknocie i miłości, która odmienia ludzi. Szczerze mówiąc zakochałam się w tej historii, choć jest na wskroś przesiąknięta duchem współczesności (co często mnie  zniechęca). Judith po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest świetną pisarką i jednocześnie przekonała do sięgnięcia po inne jej powieści – nie tylko te osadzone w dawnych czasach. Gorąco polecam Każdy twój oddech tym osobom, które marzą o wielkiej, lecz odrobinę niełatwej miłości, która buduje charaktery i hartuje ducha. Poza tym nie ukrywam, drogie Panie, że w towarzystwie Mitchella nie ma mowy o nudzie! :)

Original: Every Breath You Take
Wydawca: Amber
Data wydania: 21.08.2009
Ocena: 5+/6

I na koniec piosenka, która pasuje mi do książki :) Może to przez ten tytuł.

 

03 listopada 2012

"Próby Ognia" James Dashner

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Przetrwałeś Labirynt. Jesteś jednym z wybrańców. Ale czas prób jeszcze się nie skończył. Przed Tobą kolejne wyzwanie, któremu musisz stawić czoła. Przetrwają tylko najlepsi.

 Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.
W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...
Thomas może tylko zastanawiać się, czy sekret do wolności tkwi w jego głowie, czy też na zawsze będą zdani na łaskę DRESZCZu...”


Czy po koszmarze w Labiryncie może spotkać Cię coś gorszego

Streferzy w końcu wydostali się z Labiryntu i niespodziewanie znaleźli pod opieką ludzi obiecujących im wolność i bezpieczeństwo. Jednak obietnice okazały się puste, gdyż teraz nadszedł czas na kolejny test... Ziemia wyniszczona przez surowy klimat będzie nowym miejscem prób – kilkunastu nastolatków musi przebyć spaloną słońcem pustynię, by zostać ocalonym. Po drodze jednak czeka ich wiele niebezpieczeństw i to nie tylko ze strony Poparzeńców – oszalałych z powodu zarazy wraków ludzi. Czy Thomas odzyska pamięć? Czy on i jego przyjaciele poradzą sobie z nowym zadaniem oraz odkryją prawdę o Stwórcach i własnej tożsamości? Co się stanie, jeśli nie przejdą drugiej fazy prób? A przede wszystkim – jakie plany ma wobec grupy nastolatków tajemnicza organizacja zwana DRESZCZem?

"Przemówiła do niego, zanim świat się rozpadł."

Próby Ognia to sequel Więźnia Labiryntu, bestsellerowej powieści dystopijnej autorstwa amerykańskiego pisarza, Jamesa Dashnera. Przyznaję, że przyszło nam długo czekać na kontynuację, ale już teraz, tytułem wstępu, mogę Was zapewnić, że było warto! Próby Ognia to pozycja, która niejednego odbiorcę wbije w fotel i pozostawi w stanie zdumienia, zachwytu, przerażenia, a nawet euforii. Wszystko w zależności od tego, czego w tej powieści poszukujemy... 

Na początek muszę zaznaczyć, że Próby Ognia wydają się być książką złożoną jakby z dwóch części. Pierwsza połowa jest makabryczna i przerażająca – czytając powieść można odnieść wrażenie, że Streferzy nigdy tak naprawdę nie wydostali się z Labiryntu, a absurdalność ich sytuacji tylko pogłębia ów wrażenie. Druga połowa książki, związana też niejako z pojawieniem się nowych postaci, jest minimalnie spokojniejsza, wyciszona, nastawiona na oddziaływanie perswazyjne, na chęć namieszania bohaterom (a także i czytelnikom) w głowach – przynosi ze sobą zamęt i niepewność. Na zakończenie autor znowu wprowadza elementy zaskakujące i przerażające, a akcja (i tak już wystarczająco dynamiczna) znacznie przyspiesza, by nagle zaskoczyć finałem i pozostawić widza w totalnym szoku oraz niedowierzaniu. Czy nieco inny, niż w przypadku tomu pierwszego, charakter książki jest zły? Nie, wręcz przeciwnie – Próby Ognia pozwalają czytelnikowi na chwilę oddechu, a jednocześnie zmuszają do zastanowienia się nad położeniem bohaterów i nad tajemnicą, jaką otoczony jest DRESZCZ.

Narrator po raz kolejny nie wyjaśnia odbiorcy, gdzie i dlaczego grupa nastolatków zostaje poddana następnym testom. Bardzo obrazowo natomiast pokazuje kolejne sytuacje, jakim poddawani są bohaterowie – sytuacjom nierzadko trudnym, niebezpiecznym i zmuszającym do szybkiego reagowania. Po raz kolejny mamy okazję wejść w umysł Thomasa, poczuć jego strach i niedowierzanie, a także tęsknotę i osamotnienie. Muszę przyznać, że kreacja tego bohatera jest naprawdę świetna – wszystkie obawy Thomasa stają się obawami odbiorcy, wnikając głęboko w jego umysł. Czytelnik ma wrażenie, jakby razem z nastolatkiem został poddany nowym zadaniom, które potrafią zmrozić krew w żyłach, a przepełniona rozpaczą atmosfera nasila to odczucie.  Nie da się ukryć, że Thomas i jego przyjaciele znaleźli się w trudnej sytuacji – zostali „uratowani” przez grupę „dobrych” ludzi, a potem, bez najmniejszego wyjaśnienia, poddani nowym testom. Nikt nie chciałby się znaleźć w ich położeniu – zmęczeni, wystraszeni i przede wszystkim pełni nadziei na lepsze jutro, nagle muszą stanąć twarzą w twarz z kolejnym niebezpieczeństwem. I okazuje się, że nie ma innej drogi, ucieczka jest niemożliwa – pozostaje walka o przetrwanie albo śmierć...
 
Kreacja świata przedstawionego zaskakuje swoim prawdopodobieństwem i realizmem. Autor pokazuje rzeczywistość, w której ludzie doprowadzili do potwornych zmian klimatu, a wybuchy na słońcu dodatkowo przyczyniły się do zniszczenia Ziemi. Zdziesiątkowana przez zarazę (zwaną Pożogą) ludność walczy o każdy kawałek jedzenia, o każde schronienie. Ale przede wszystkim walczy o normalność, której nie pozostało im wiele – bowiem ludzie chorzy na Pożogę tracą jasność myślenia i zamieniają się w szaleńców. Momentami obawiałam się, że Poparzeńcy będą alternatywną wersją zombie, lecz postaci wykreowane przez Dashnera wyróżnia to, że są świadome swojej sytuacji i nie brakuje im inteligencji. I to właśnie te cechy niesamowicie mnie przerażały!

Próby Ognia to godna kontynuacja Więźnia Labiryntu i jednocześnie książka, obok której nie można przejść obojętnie. To powieść wstrząsająca, zmuszająca do przemyśleń i zapadająca głęboko w pamięć odbiorcy, a w dodatku szalenie tajemnicza i nieprzewidywalna. Kolejne sekrety piętrzące się przed bohaterami nie dają czytelnikowi spokoju, zmuszając do prób rozgryzienia DRESZCZu i mechanizmów działania świata opanowanego przez Pożogę. Przyznaję otwarcie, że Próby Ognia pozostawiły we mnie pewien niedosyt, obudziły głód historii i dlatego też jeszcze długo będę analizowała wydarzenia rozgrywające się na kartach powieści Dashnera. Książkę natomiast polecam każdemu, kto lubi historie z dreszczykiem emocji i dużą dawką niebezpieczeństw, a nade wszystko nie gardzi lekturami zmuszającymi do przemyśleń i poprowadzenia własnego śledztwa mogącego wyjaśnić zagadki ukryte w prezentowanej historii. Gwarantuję, że przy Próbach Ognia nie będziecie się nudzili! Daję zasłużone 6/6 i czekam niecierpliwie na finałową część trylogii, The Death Cure, która – mam nadzieję – odpowie na wiele nurtujących mnie pytań!

Original: The Maze Runner Trilogy #2: The Scorch Trials

Wydawca: Papierowy Księżyc
Premiera: 21 listopada 2012!


Za możliwość wzięcia udziału w Próbach dziękuję Wydawnictwu Papierowy Księżyc! :)

A oto cała trylogia:

Więzień Labiryntu | -> Próby Ognia <- | The Death Cure

  Przedpremierowa recenzja Prób Ognia pojawiła się także na portalu ParanormalBookS :)
A na koniec dodam tylko, że przy lekturze towarzyszyła mi ścieżka dźwiękowa do filmu Incepcja. O dziwo pasowała idealnie!