18 stycznia 2013

FRAGMENT: "Gwiazd naszych wina" John Green

Książka,  która zmiażdżyła konkurencję w Goodreads Choice Awards 2012!

John Green
Gwiazd naszych wina

Przeł. Magda Białoń-Chalecka

* polska premiera 6 lutego 2013  
* od ponad roku bestseller „New York Timesa” 
* powieść roku 2012 wg „Time”
* autor roku wg „Entertainment Weekly”
* laureatka najważniejszej nagrody czytelników w USA: Goodreads Choice Awards 2012 
* nr 1 „Wall Street Journal” 
* polecana przez „Booklist”
* przekład na kilkadziesiąt języków 
* wkrótce film w produkcji Fox 2000
* świetne recenzje w „The Guardian”, „New York Timesie”, National Public Radio, „Huffington Post”, „Washington Post”, na GoodReads i in.

 
Hazel ma szesnaście lat, a jednym z nieodłącznych elementów jej życia jest aparat tlenowy imieniem Philip. Odkąd trzy lata temu zachorowała na raka, nie chodzi do szkoły, spędzając dni głównie na czytaniu (zwłaszcza ukochanej książki) i oglądaniu „America's Next Top Model”. Jednak gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje Augustusa, w jej życiu następuje zwrot o 180 stopni. Czeka ją podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.

Gwiazd naszych wina Johna Greena jest wnikliwa i odważna, zabawna i ironiczna. Autor, pisząc o nastolatkach, ale nie tylko dla nich, w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.


FRAGMENT:

Gwiazd naszych wina
John Green
Przełożyła Magda Białoń-Chalecka

1
Pod koniec zimy siedemnastego roku mojego życia mama stwierdziła, że wpadłam w depresję. Zapewne doszła do tego wniosku, bo rzadko wychodziłam z domu, spędzałam długie godziny w łóżku, ciągle czytałam tę samą książkę, mało co jadłam i całkiem sporo wolnego czasu, którego miałam w nadmiarze, poświęcałam na rozmyślania o śmierci.

W każdej ulotce, na każdej stronie internetowej i w ogóle we wszelkich materiałach dotyczących raka wśród efektów ubocznych choroby zawsze wymieniana jest depresja. Lecz tak naprawdę ona nie jest skutkiem ubocznym raka. Depresja jest skutkiem ubocznym umierania. (Zresztą rak też jest skutkiem ubocznym umierania. Właściwie prawie wszystko nim jest). Tak czy siak, mama uznała, że potrzebuję pomocy, więc zawiozła mnie do lekarza rodzinnego, doktora Jima, który przyznał, że rzeczywiście tonę w totalnie obezwładniającej depresji klinicznej, a zatem należy zaordynować mi odpowiednie leki, a ponadto wysłać mnie na cotygodniowe zajęcia grupy wsparcia.

Do grupy, której skład bezustannie się zmieniał, należeli młodzi ludzie na różnych etapach rozwoju choroby nowotworowej. Dlaczego jej skład się zmieniał? Efekt uboczny umierania.

Oczywiście, spotkania grupy były koszmarnie przygnębiające. Odbywały się co środa w podziemiu kościoła episkopalnego, mieszczącego się w kamiennym gmachu zbudowanym na planie krzyża. Siadaliśmy wszyscy w kręgu, w samym środku tego krzyża, dokładnie tam, gdzie nałożyłyby się na siebie dwie belki i gdzie znalazłoby się serce Jezusa.

Zwróciłam na to uwagę, ponieważ Patrick, lider grupy wsparcia i jej jedyny pełnoletni uczestnik, na każdym koszmarnym spotkaniu mówił o uświęconym Sercu Jezusa i o tym, jak to my, młodzi chorzy na raka, siedzimy dokładnie w samym jego środku i tak dalej.

A oto jak przebiegały spotkania w Sercu Bożym: sześcioro, siedmioro albo dziesięcioro nastolatków wchodziło/wjeżdżało na wózkach do sali, raczyło się nędznym poczęstunkiem złożonym z ciasteczek i lemoniady, siadało w Kręgu Zaufania i wysłuchiwało Patricka, który po raz tysięczny relacjonował przygnębiającą historię swojego życia, czyli mówił o tym, że miał nowotwór jąder i lekarze uważali, że umrze, ale nie umarł, i proszę – oto on, nadal żywy, zupełnie dorosły, w kościelnej piwnicy, w sto trzydziestym siódmym najładniejszym mieście Ameryki, rozwiedziony, uzależniony od gier komputerowych, niemający przyjaciół, ledwie wiążący koniec z końcem dzięki eksploatowaniu swojej nowotworowej przeszłości, mozolnie dążący do zdobycia dyplomu magisterskiego, choć on i tak nie poprawi jego perspektyw zawodowych, czekający, jak my wszyscy, na miecz Damoklesa, niosący wyzwolenie, któremu umknął wiele lat temu, gdy rak odebrał mu oba jajka, lecz oszczędził to, co tylko najbardziej wspaniałomyślny człowiek mógłby nazwać życiem.

I TY TEŻ MOŻESZ MIEĆ TYLE SZCZĘŚCIA!

Potem się przedstawialiśmy: Imię. Wiek. Diagnoza. I jak się dzisiaj czujemy. Jestem Hazel, mówiłam, gdy nadchodziła moja kolej. Szesnaście lat. Pierwotnie rak tarczycy, z imponującą satelitarną kolonią od dawna osiadłą w płucach. I czuję się dobrze.

Gdy już prezentacje obeszły całe kółko, Patrick zawsze pytał, czy ktoś chciałby się podzielić swoimi przeżyciami. I wówczas zaczynało się prawdziwe pandemonium wsparcia: wszyscy opowiadali o sile, walce i wygrywaniu, o remisji i tomografii. Muszę oddać sprawiedliwość Patrickowi: pozwalał nam też mówić o śmierci. Ale większość obecnych nie umierała. Większość miała dożyć wieku dorosłego, tak jak on.

(Co oznaczało, że wszystko to było podszyte sporą dozą rywalizacji, ponieważ każdy chciał pokonać nie tylko nowotwór, ale też pozostałych obecnych w sali. Zdaję sobie sprawę, że to nieracjonalne, ale kiedy ci oznajmiają, że masz na przykład dwadzieścia procent szans na przeżycie pięciu lat, włącza się matematyka i uświadamiasz sobie, że to jak jeden do pięciu… Rozglądasz się więc i kalkulujesz tak, jak by to zrobiła każda zdrowa osoba: muszę przeżyć czworo z tu obecnych).

Jedynym pozytywnym akcentem na tych spotkaniach był chłopak imieniem Isaac, chudy młodzieniec o pociągłej twarzy i prostych, jasnych włosach opadających na jedno oko. To właśnie oczy były jego problemem. Trafił mu się jakiś fantastycznie nieprawdopodobny nowotwór oczu. Jedno usunięto mu, gdy był dzieckiem, a teraz nosił koszmarnie grube okulary, przez które jego oczy (i to prawdziwe, i to szklane) wyglądały na nadnaturalnie ogromne, tak jakby cała głowa składała się głównie z gałek ocznych. Z tego, czego zdołałam się dowiedzieć przy tych rzadkich okazjach, kiedy Isaac dzielił się przeżyciami z grupą, nawrót choroby stanowił śmiertelne zagrożenie dla jego drugiego oka.

Porozumiewaliśmy się z Isaakiem niemalże wyłącznie za pomocą westchnień. Za każdym razem, gdy ktoś rekomendował nową dietę antynowotworową, wdychanie zmielonej płetwy rekina czy coś w tym rodzaju, chłopak zerkał na mnie i wzdychał dyskretnie. Ja nieznacznie kręciłam głową i wzdychałam w odpowiedzi.

A zatem grupa wsparcia była kompletnie denna i po kilku tygodniach na samą myśl o niej miałam ochotę kopać i wrzeszczeć. Akurat tej środy, kiedy miałam poznać Augustusa Watersa, siedziałam na kanapie z mamą i oglądałam trzeci etap dwunastogodzinnego maratonu z poprzedniego sezonu America’s Next Top Model (który, prawdę mówiąc, już widziałam, ale co tam), wszelkimi sposobami usiłując się wykręcić od wyjścia z domu.

Ja: Odmawiam chodzenia na grupę wsparcia.
Mama: Jednym z symptomów depresji jest brak zainteresowania formami aktywnego spędzania czasu.
Ja: Proszę, pozwól mi oglądać America’s Next Top Model. To jest aktywne spędzanie czasu.
Mama: To jest pasywne spędzanie czasu.
Ja: Mamo! Proszę.
Mama: Hazel, jesteś już nastolatką, nie małym dzieckiem. Musisz mieć przyjaciół, wychodzić z domu i prowadzić normalne życie.
Ja: Jeżeli chcesz, żebym była nastolatką, nie posyłaj mnie na grupę wsparcia. Kup mi fałszywy dowód osobisty, żebym mogła chodzić do klubów, pić wódkę i brać haszysz.
Mama: Zacznijmy od tego, że haszyszu się nie bierze.
Ja: Widzisz, wiedziałabym takie rzeczy, gdybyś załatwiła mi fałszywy dowód.
Mama: Pójdziesz na grupę wsparcia.
Ja: Błeee!
Mama: Hazel, zasługujesz na normalne życie.

To zamknęło mi usta, choć nie bardzo rozumiałam, jak uczestniczenie w spotkaniach grupy wsparcia wpasowuje się w definicję „normalnego życia”. Zgodziłam się pójść – jednak najpierw wynegocjowałam prawo do nagrania półtora odcinka programu, który miał mnie ominąć.

Chodziłam na grupę wsparcia z tych samych powodów, z których pozwalałam pielęgniarkom po zaledwie półtorarocznej edukacji truć mnie chemikaliami o egzotycznych nazwach: chciałam zadowolić rodziców. Na tym świecie jest tylko jedna rzecz okropniejsza niż umieranie na raka w wieku szesnastu lat, a jest nią posiadanie dziecka, które na tego raka umiera.


Cały tekst możesz przeczytać, klikając na poniższy baner :)


ALBO możesz pobrać plik na swój komputer - TU!

 Już wkrótce podzielę się z Wami opinią o tej książce - właśnie jestem w trakcie lektury :) Ponadto razem z wydawnictwem Bukowy Las zorganizuję konkurs, w którym będzie można wygrać powieść Johna Greena! Szczegóły niedługo :D

16 stycznia 2013

"Jak w raju" Judith McNaught

Piękna, siedemnastoletnia hrabianka Elizabeth Cameron odnosi wspaniały sukces towarzyski. Jest królową wszystkich balów, u jej drzwi stoi tłum wielbicieli, a młody, czarujący i bogaty hrabia Mondevale, obiekt westchnień wszystkich panien na wydaniu, zamierza ją poślubić. Niestety znajomość Elizabeth z Ianem Thorntonem, przystojnym awanturnikiem, hazardzistą i uwodzicielem wywołuje skandal w londyńskim wielkim świecie i ściąga na biedną dziewczynę ogólne potępienie. Całe towarzystwo odwraca się od niej, a oburzony hrabia zrywa zaręczyny. Skompromitowana Elizabeth wyjeżdża do rodzinnego majątku Havenhurst, aby po tajemniczym zniknięciu brata samotnie bronić ukochanej posiadłości przed wierzycielami. Tymczasem jedyny opiekun hrabianki, skąpy i chciwy stryj Julius, chcąc za wszelką cenę wydać swą bratanicę za mąż, knuje obrzydliwy plan...”

Niezamężna młoda dama przyłapana podczas potajemnego spotkania z mężczyzną to prawdziwa katastrofa. Dla niej, rzecz jasna. Skompromitowana, skazana na ostracyzm i wykluczenie z konserwatywnego świata arystokracji, może jedynie winić samą siebie. W takiej właśnie sytuacji znalazła się hrabianka Elizabeth Cameron, gdy została przyłapana na spotkaniu z Ianem Thorntonem, szalenie przystojnym kawalerem o niezbyt przyzwoitej reputacji. Skandal zmusza dziewczynę do ucieczki na wieś, by poświęcić się pracy w rodzinnym majątku. Bohaterka nie wie jednak, że jej stryj, człowiek chytry i przebiegły, chce wydać ją za mąż i nie spocznie, nim nie pozbędzie się problemu. Elizabeth będzie musiała więc stawić czoło nie tylko wujkowi, ale także bolesnej przeszłości...

Jak w raju to kolejna powieść autorstwa Judith McNaught, zaliczana do serii Sequels, w skład której wchodzą także Na zawsze oraz Coś wspaniałego. Jak w raju jest luźną kontynuacją powieści Coś wspaniałego – bohaterowie Something Wonderful bowiem pojawiają się w Almost Heaven jako postaci drugoplanowe. Przyznaję, że osobiście sięgam po dzieła Judith wtedy, gdy potrzebuję absolutnie romantycznej i rozgrzewającej opowieści. I po raz kolejny otrzymałam to, czego pragnęłam!

Skrupulatnie oddana rzeczywistość XIX-wiecznej Anglii i Szkocji oraz realia życia angielskiej socjety to niewątpliwie największe atuty dzieł Judith. Ponownie za sprawą jej lekkiego i swobodnego pióra oraz malowniczych opisów przeniosłam się do dawnych czasów, by razem z główną bohaterką doświadczyć niesprawiedliwości, która dotknęła tę niewinną dziewczynę. Mogłam więc zobaczyć, jak ludzie – totalni hipokryci – potrafili wykluczyć ze swojego towarzystwa młodą damę, obsmarowując jej reputację, choć sami w gruncie rzeczy nie świecili dobrym przykładem. I tak naprawdę już ten jeden wątek wywołał we mnie wystarczająco dużo emocji, by od lektury nie móc się oderwać nawet na sekundę.

Bohaterowie to kolejny atut, a w zasadzie cecha rozpoznawcza dzieł pani McNaught. Sylwetki kobiece, które kreuje autorka, zawsze mają w sobie odrobinę delikatności i odrobinę zadziorności jednocześnie, a połączenie to tworzy wybuchową mieszankę, która niewątpliwie intryguje i zachwyca. Ale nie o Elizabeth chciałabym tu wspomnieć, lecz o męskiej postaci – bo panów Judith także kreuje doskonałych. Ian Thornton, główny bohater powieści, to mężczyzna... idealny w swojej „nieidealności”. Albo raczej mężczyzna, który potrafi zarazem zachwycić i przerazić. Facet, na widok którego miękną kolana. Moje też. Żałuję, że to tylko postać fikcyjna, bo prawdopodobnie zakochałabym się w nim bez pamięci! I myślę, że nie byłabym w tym osamotniona.


Tak naprawdę jednak nic nie wyróżnia dzieł Judith lepiej od wszechobecnego, najprawdziwszego w świecie, szalonego i rozgrzewającego serca romantyzmu. Takiego, który wręcz wypływa z powieści rwącą rzeką porywa czytelnika i nie wypuszcza ze swych głębin do ostatniej strony. Klimat Jak w raju jest porównywalny do Na zawsze nieco baśniowy, łagodny, wzbudzający niemałe emocje, wzbogacony dodatkowo o humor i odrobinę delikatnej erotyki. W zasadzie jedynym minusem może być wrażenie, że historia się trochę dłuży – mimo iż wszystko ma sens, a zakończenie jest bardzo emocjonujące, można by jednak minimalnie zmodyfikować ostatnie sto stron powieści tak, by książka nabrała większej dynamiki i była bardziej zaskakująca. Ale czy ja przypadkiem nie wybrzydzam tak dla zasady?   

Jak w raju to niesamowicie ciepła i romantyczna opowieść o wielkiej miłości, dumie, strachu i próbie odnalezienia drogi nie tylko w swoim życiu, ale także drogi do serca ukochanej osoby. To historia, która rozgrzewa i zachwyca, wywołując w czytelniku szereg najróżniejszych emocji. A przede wszystkim to historia o tym, że nikt nie jest nieomylny i że należy liczyć się z konsekwencjami swoich czynów. Po raz kolejny, pisząc o powieści Judith McNaught, mogę jedynie powiedzieć: POLECAM! Bo tak właśnie jest. Jeśli poszukujecie marzycielskiej, ciepłej i nieco sentymentalnej lektury na samotny wieczór, to niewątpliwie Jak w raju będzie książką idealną. Ja jeszcze nie raz wrócę do historii Elizabeth i Iana, bo jest to opowieść absolutnie cudowna. I już. Daję ocenę 5+/6.

Original: Almost Heaven
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2001
Ilość stron: 455


Moja recenzja Na zawsze (Sequels #1) -> TU
Wszystkie części serii Sequels można śmiało czytać ODDZIELNIE.


PS Ubolewam tylko troszkę nad nietrafnością polskiej okładki – nie dość, że przedstawiona kobieta ma jakąś niewydarzoną fryzurę, zupełnie niepasującą do XIX wieku (o ciuchach nie wspominając), to jeszcze jest brunetką, podczas gdy Elizabeth miała złociste włosy. Bosze, czy naprawdę tak trudno zaprojektować okładkę, która będzie pasowała do treści książki?! Noł koment.

14 stycznia 2013

"Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie" Jess Rothenberg

Rozdzierająca i rozgrzewająca duszę opowieść o dziewczynie, która kochała tak mocno, że aż pękło jej serce, i która raz jeszcze poświęciła swoje życie, by uratować ukochanego.
 
Życie Brie jest doskonałe: wspaniała rodzina, najlepsze przyjaciółki i chłopak, o jakim marzy każda dziewczyna. Ale dzień przed swoimi szesnastymi urodzinami słyszy od Jacoba straszne słowa: „Nie kocham cię”.

Nieważne, że ma wiele innych powodów do szczęścia. Nieważne, że jej ojciec jest sławnym kardiologiem. Nic nie może zapobiec temu, co ma nastąpić: z rozpaczy Brie pęka serce – dosłownie...
Lecz jej pęknięte serce jest nadal pełne emocji: żalu za tym, co straciła, wściekłości na cały cholerny świat, tęsknoty za tymi, których kocha, bólu, kiedy patrzy z tamtej strony na to, jak jej śmierć zmieniła ich życie.
A jeśli mogłaby wrócić – na jeden dzień? Czy zdołałaby coś zmienić?
Patrick – przewodnik Brie, który jest po tamtej stronie o wiele dużej niż ona – ostrzega ją, jak wysoka jest cena takiego powrotu...
Czy można zacząć życie od nowa? Czy trzeba spojrzeć na nie z drugiej strony, by pojąć, co jest w nim dobre, a co złe? Czy można naprawić błędy, zrozumieć tych, których się kocha, i wybaczyć - im i sobie? I co trzeba poświęcić, by móc znów kochać?

A może to miłość wskazuje nam zawsze najlepszą drogę?”


Szesnastoletnia Brie ma wszystko – niesamowitą, kochającą się rodzinę (czyli mamę, tatę, młodszego brata i psa), trzy oddane przyjaciółki oraz najwspanialszego na świecie chłopaka. Świat swoi przed nią otworem, lecz bohaterka na razie nie myśli o niczym poza swoim ukochanym. Bo Jacob jest idealny. Aż do pewnego dnia, gdy nastolatek wyznaje dziewczynie straszną prawdę. Prawdę, która odmienia życie Brie – trzy słowa tak bardzo nią wstrząsają, że pęka jej... serce. Dosłownie. Teraz nastolatka trafia w zaświaty i odkrywa, że może „podglądać” swoich bliskich, którzy zostali w świecie żywych i muszą poradzić sobie z jej odejściem...

Miłość jest właśnie taka: megapodstępna.” 
 
Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie to debiutanckie (i jak na razie jedyne) dzieło Jess Rothenberg. Po książkę sięgnęłam dzięki namowom koleżanki, która określiła tę lekturę jako „bardzo dobrą”. Pomyślałam, że w sumie czemu nie? Pożyczyłam więc egzemplarz i... przepadłam! Książka okazała się bowiem nie tyle bardzo dobra, co wręcz totalnie piękna, a przy tym wzruszająca i zmuszająca do refleksji.  
 
Narracja pierwszoosobowa z punktu widzenia głównej bohaterki to chyba największy atut tej powieści – Brie jest nie tylko szalona, zabawna i inteligentna, ale także ma w sobie to coś, co sprawia, że nie sposób jej nie polubić. Od pierwszej strony jej pełne humoru opowieści, nierzadko okraszone odrobiną ironii sprawiały, że od lektury nie mogłam się oderwać. Stosunkowo prosty i dostosowany do wieku nastolatki język obrazowo pokazuje rzeczywistość, w której przyszło żyć głównej bohaterce, a także maluje bogatą paletę jej emocji, z którymi czytelnik musi się zmierzyć. A tych jest pod dostatkiem! Możemy więc oczami młodej dziewczyny zobaczyć nie tylko świat „po tamtej stronie”, ale i poczuć strach, niepewność oraz gniew, które nią zawładnęły. Bo przecież taka młoda dziewczyna nie powinna była umrzeć! 
  
Powieść obfituje w szereg niegłupich cytatów, które przede wszystkim pokazują prawdziwość takich uczuć, jak zakochanie, osamotnienie czy nienawiść. Z pewną dozą dystansu do siebie samej bohaterka przekazuje nam życiowe prawdy, do których sama tak naprawdę nie miała okazji się zastosować. Dzięki prostocie jej słów, myśli te jeszcze bardziej oddziałują na odbiorcę, uzmysławiając mu jego własne błędy. 

Miłym i niewątpliwie ubogacającym powieść akcentem są tytuły piosenek (w większości z lat 80tych), które otwierają każdy rozdział powieści – dzięki nim opowieść nabiera niepowtarzalnego klimatu. Można wychwycić takie perełki, jak Heaven Is a Place on Earth Belindy Carlisle, Losing My Religion R.E.M. czy Every Breath You Take The Police. I co więcej, okazuje się, że każdy z tych hitów jest świetnym podkładem do danego rozdziału. Osobiście po lekturze wielokrotnie odsłuchiwałam ulubione utwory, wracając myślami do chwil, którym towarzyszyły dane dźwięki.

 „Piekło jest wtedy, kiedy ludzie, których kochasz najbardziej na świecie, sięgają po twoją duszę i wyrywają ci ją. I robią to tylko dlatego, że mogą.”

Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie to książka, przy której płakałam i śmiałam się jednocześnie. To historia, która absolutnie mnie oczarowała i sprawiła, że po prostu nie potrafię o niej zapomnieć. To romantyczna, ciepła, a jednak niepozbawiona powagi opowieść o życiu i śmierci, o porażkach, smutkach, samotności i tęsknocie, a przede wszystkim o miłości, która dodaje skrzydeł i przebaczeniu, którego każdy z nas potrzebuje. Pod delikatną i niepozorną okładką kryje się historia, która wstrząśnie niejednym czytelnikiem, wzbudzając ogrom najróżniejszych odczuć – Jess w swojej powieści pokazuje bowiem, jak ważne i ulotne jest nasze życie, a historia Brie sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad tym, co byśmy zrobili, będąc na jej miejscu. Dlatego też szczerze polecam Wam tę oryginalną, przepiękną historię. Ufam, że pełna humoru i dramatu opowieść zachwyci Was tak, jak mnie. Daję w pełni zasłużoną ocenę 6/6!


Original: The Catastrophic History of You and Me
Wydawca: AMBER
Data wydania: 25.05.2012
Ilość stron: 415



Na koniec dodam tylko, że książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki Sihh – dziękuję! <3 
A ponieważ ta historia bardzo mi się spodobała,  już niedługo moją biblioteczkę wzbogaci własny egzemplarz Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie – w Matrasie jest właśnie promocja -25% :D

11 stycznia 2013

"Władca wilków" Juraj Červenák

Prawie dziesięć lat walczył w wojnach, które doprowadziły do rozbicia imperium Awarów, rozciągającego się na równinach pomiędzy Dunajem a Cisą. Należał do drużyn słowiańskich książąt, był najemnikiem, walczącym po stronie Karola Wielkiego, służył w szeregach armii bułgarskiego chana Kruma. Czarny Rogan. Osławiony łucznik, bezlitosny pogromca Awarów. Każdy wódz pragnie mieć go po swojej stronie.

Dzia
ła teraz na własną rękę, zapuszcza się w ciemne, zamieszkane przez duchy i demony lasy za Hronem. Tropi ślady Krwawych Psów – najokrutniejszych awarskich oprawców. Dzięki spotkaniu z wiedźmą Mireną i władcą wilków, Czarnobogiem, szybko się dowie, że jego powołaniem jest nie tylko zemsta za dawno nieżyjących bliskich. Aby sprawdzić, jakie drzemią w nim siły i jakie posłannictwo przypadło mu w spadku po nieznanych dotąd przodkach, będzie musiał udać się do królestwa Moreny, bogini śmierci…

„Czarnoksi
ężnik” to znakomita seria, która błyskawicznie wciąga w świat słowiańskich herosów, książąt oraz magii, kapryśnych bogów i żądnych krwi biesów, a wszystko to na tle prawdziwych wydarzeń historycznych.”



Słowiańskie heroic fantasy? Przyznam, że gdy tylko o tym usłyszałam, byłam więcej niż zaintrygowana. A kiedy zobaczyłam absolutnie doskonałą okładkę przedstawiającą wojownika i czarnego wilka w szale bitewnym, zakochałam się... Zdobycie tej książki było więc tylko kwestią czasu. A i tak żałuję, że dopiero teraz przyszło mi przeczytać powieść Juraja Červenáka, bowiem przygoda z jego dziełem okazała się nawet bardziej pasjonująca, niż się spodziewałam!

Czarny Rogan, zaprzysięgły wróg Awarów, obiecał sobie, że nie spocznie, nim nie wybije wszystkich Krwawych Psów. Chęć zemsty za krzywdy sprzed lat była tak silna, że młody mężczyzna nie mógł myśleć o niczym innym. Kiedy więc wytropił kolejnych awarskich oprawców, nie wahał się – zabijanie miał we krwi. Tej nocy dopisało mu szczęście, bowiem dowiedział się o tajemniczej świątyni, która od teraz będzie celem jego podróży. Rogan nie wie jednak, że poza obowiązkiem zgładzenia Psów ma też inne powinności. Nie wie, że w jego żyłach płynie niezwykła krew. Aby jednak odkryć o sobie prawdę, będzie musiał wejść do krainy umarłych... 

Władca wilków to pierwszy tom trylogii Czarnoksiężnika i jednocześnie pierwsze dzieło Juraja Červenáka, po które przyszło mi sięgnąć. Autor za swoją powieść otrzymał Nagrodę Akademii Science Fiction, Fantasy i Horroru w kategorii „najlepszej czeskiej i słowackiej książki roku”, i przyznam, że wyróżnienie to zupełnie mnie nie dziwi. Jego powieść bowiem, obfitująca nierzadko w drastyczne sceny pełne krwi i cierpienia, ma w sobie magię i to coś, co nie pozwala czytelnikowi oderwać się od lektury. Od pierwszej strony pokochałam opowieść o Roganie całym sercem! We wstępie autor opowiada o pracy nad książką, by już od pierwszego rozdziału wciągnąć czytelnika w przerażającą historię pełną obrazów przemocy i mordobicia. Nierzadko, czytając tego rodzaju fragmenty, mogłam jedynie zakrywać usta dłonią i w duchu modlić się o pomyślne zakończenie tej historii. Autor nie oszczędza widza – pokazuje całą brutalność czasów średniowiecza za panowania Karola Wielkiego, skrupulatnie malując przed nami sceny zabójstw, gwałtów, szalonych pogoni i podróży przez niebezpieczne terytoria, a także pogańskich obrzędów, wplatając w to dobry humor. Niezwykła w tej książce jest dokładność i pewność, z jaką autor porusza się w świecie słowiańskiej mitologii. Dzięki jego powieści możemy więc poznać bóstwa zapomniane, wyruszyć do świata umarłych i poczuć dreszcz przerażenia, gdy przyjdzie nam stanąć twarzą w twarz z krwiożerczymi biesami.

Narrator wszystkowiedzący skrupulatnie przedstawia nam wydarzenia oczami różnych bohaterów – dzięki temu możemy obserwować sytuacje z różnych punktów widzenia. Zwłaszcza w kulminacyjnym momencie opowieści „przeskakiwanie” z jednego bohatera na drugiego i próba pokazania sytuacji w różnych miejscach sprawia, że powieść nabiera nie tylko odpowiedniej dynamiki, ale także pełnego wymiaru – możemy zobaczyć wszystko dokładnie tak, jakbyśmy obserwowali bohaterów stojąc tuż obok nich – mnogość bodźców oszałamia widza i sprawia, że wraz z bohaterami drżymy w tych krytycznych momentach. Obrazowy język natomiast maluje przed nami realistyczne sceny, które jeszcze silniej wciągają w wir wydarzeń, nie pozwalając nawet na chwilę oddechu.

Jak to jest, że my – naród słowiański – uczymy się w szkołach mitologii starożytnych Greków lub Rzymian, którzy nie byli naszymi przodkami, a o rodzimych wierzeniach nie wiemy w zasadzie nic? Wciąż nie pojmuję tego, że nikt, ale to NIKT nie dba o to, by wiedza o słowiańskich bóstwach przetrwała w pamięci kolejnych pokoleń. Wciąż napycha się głowy młodych ludzi informacjami z Zachodu, zapominając o korzeniach – tak istotnych dla naszej tożsamości. Pogańskie wierzenia, powiedziałby ktoś pogardliwie, a ja wtedy mogłabym wymienić szereg takich praktyk podpiętych pod łatkę chrześcijaństwa. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele z dawnych obrzędów przetrwało do dziś! Powieść Červenáka, uświadomiła mi, że i ja sama zaniedbałam tę część własnej edukacji, nie sięgając przedtem po mitologię słowiańską i nie zastanawiając się nad tym, w co wierzyli moi przodkowie. Teraz nadszedł czas, by nadrobić zaległości! 

Władca wilków to oszałamiająca, pełna rozmachu opowieść nie tylko o bogach i herosach, ale także o poszukiwaniu własnej tożsamości oraz swojego miejsca w świecie, o zemście, która może dać ukojenie i pomóc spojrzeć w przyszłość, a także o przyjaźniach, które rodzą się w najmniej spodziewanym momencie. To heroiczne, mroczne fantasy w najlepszym wydaniu! Jestem zachwycona, po prostu zakochana w historii Rogana i jego przyjaciół. Powiem więcej – chcę jeszcze! Z niecierpliwością czekam więc na drugi tom serii – Miecz Radogosta – głodna kolejnych szalonych przygód Czarnego i jego świty. Natomiast pierwszy tom Czarnoksiężnika oceniam na 6/6 – to dzieło wybitne, bez dwóch zdań! Pozwolę sobie nawet powiedzieć, że to jedna z najlepszych premier 2012 roku i książka, która nie da o sobie zapomnieć na długo po skończonej lekturze. Po prostu POLECAM! Każdemu, bez wyjątków!

Original: Vládce vlků (Černokněžník #1)
Wydawca: ERICA
Data wydania: 15.05.2012
Ilość stron: 376
Cała seria Černokněžník:

 Vládce vlků | Radhostův meč | Krvavý oheň

No i cała okładka – jak dla mnie FENOMENALNA <3


Za książkę serdecznie dziękuję ParanormalBookS :)

09 stycznia 2013

Styczniowy stosik książkowy & zapowiedzi!

Mamy nowy rok, to i czas na noworoczny stosik :) Oto kilka nabytków z przełomu grudnia i stycznia!


1. Motyl Lisa Genova - marzyłam o tej książce od dawna i oto jest! Prezent przedgwiazdkowy od mojego Dobrego Anioła. Dziękuję <3

2. Zbudź się, kochanie Robin Schone - uwielbiam erotyki autorstwa Robin, a do pełnego kompletu brakowało mi tej właśnie książki. Okazuje się, że wiele romansów można teraz kupić za grosze w... Biedronce! Polecam :)

3. Dzwony Richard Harvell - przy moim rankingu Top 10 o najpiękniejszych historiach miłosnych (LINK), Bellatriks poleciła mi tę powieść, więc zaryzykowałam i kupiłam. No i nie żałuję zupełnie, bo okładka jest prześliczna, a i opis obiecuje wzruszającą lekturę. Niedługo podzielę się z Wami opinią o tej książce.

4. Las Zębów i Rąk Carrie Ryan - do tej pory miałam w swoich zbiorach tylko drugą część, więc w końcu kupiłam jedyneczkę :D Na pewno jeszcze nie raz wrócę do obu tomów, niecierpliwie wyczekując premiery ostatniej części trylogii. Moja recenzja TU.

5. Próby Ognia James Dashner - w końcu mam i okładka jest po prostu boska @_@ Od wydawnictwa Papierowy Księżyc. Książkę miałam okazję zrecenzować przedpremierowo - zapraszam do lektury TU.

6. Dama w purpurze Rosemary Rogers - toż to romans historyczny, w dodatku podobno nie byle jaki, no więc musiałam kupić! :)

7. Baśniarz Antonia Michaelis - Dzięki Sol dowiedziałam się o mega fajnej promocji w Sklepie Gildia, więc zrobiłam malutkie zakupy :D Wszak na Baśniarza czaiłam się od dawna. Sol, bardzo Ci dziękuję <3

8. W mrok Andriej Diakow - powolutku zbieram wszystkie tomy z serii Uniwersum Metro 2033, chociaż przede mną jeszcze lektura Metro 2034. Jednak co się odwlecze... ;)

9. Księga Przeznaczenia. Następca Tronu Ahina Sohulu Elisa Rosso - bo też było w promocji w Gildii, a okładka bardzo mi się podoba, o!

10. Szare śniegi Syberii Ruta Sepetys - najświeższy nabytek, kupiony wczoraj. Słyszałam wiele opinii o tej książce i jakoś tak... musiałam. To nie będzie łatwa lektura, ale myślę, że warto było tę książkę nabyć. Opinią się podzielę za jakiś czas :)

A teraz słów kilka o najciekawszych, moim zdaniem, premierach nadchodzących tygodni :)

9 stycznia 2013
Życie Pi
Yann Martel
Albatros

Pi Patel, syn właściciela zoo, mieszka wraz z rodziną w Indiach. Wkrótce życie postawi przed nim wyzwanie, które będzie wymagało od niego niezwykłej determinacji. Rodzina Pi postanawia przenieść się do Kanady. W trakcie podróży statek ulega uszkodzeniu i tonie. Pi znajduje się w niewielkiej szalupie na środku Oceanu Spokojnego w towarzystwie hieny, orangutana, zebry i tygrysa bengalskiego o imieniu Richard Parker. Rozpoczyna się walka o przetrwanie.

23 stycznia 2013
Mroczna toń
Tricia Rayburn
Dolnośląskie

Trzecia część serii Syreny.
Vanessa nie wie, jak przetrwać jako syrena. Kiedy wraca do nadmorskiego miasteczka na letnie wakacje, wszystko dookoła przypomina jej o byłym chłopaku, Simonie.
Wciąż go kocha i gotowa jest zrobić wszystko, aby naprawić dawne błędy. Czy powinna jednak pozwolić Simonowi zbliżyć się do siebie, skoro teraz może mu zadać tylko ból? Czy Simon odwzajemni jej uczucie, jeśli pozna straszliwą prawdę?
Vanessa musi podążać za swoją syrenią naturą, niezależnie od ofiar…
25 stycznia 2013
Córka wiedźmy
Paula Brackston
Bellona

Jednocześnie romans historyczny i opowieść z gatunku fantasy, która doskonale wpisuje się w Erę Wodnika, wprowadzając czytelnika w niebezpieczny, choć fascynujący świat magii i ziołolecznictwa. Jej bohaterce, osobie wyjątkowo niezależnej, udaje się przeżyć zarazę, polowanie na czarownice i wojny, po to, by wreszcie uwolnić świat od zła.
Akcja powieści rozpoczyna się w roku 2007, z chwilą, gdy bohaterka, Elizabeth Anne Hawksmith, przybywa do Wierzbowej Zagrody. W owym czasie ma trzysta osiemdziesiąt cztery lata, lecz wygląda na osobę pięćdziesięcioletnią, silną i sprawną.
W chwili zapomnienia używa magii, na przykład do naprawienia zawodnego silnika samochodu. Kobieta nie wchodzi w bliższe relacje z sąsiadami, szczególnie unikając przedstawicieli kleru. Jej niechęć do kontaktów z ludźmi udaje się przełamać nastoletniej Tegan, dziewczynie pełnej radości życia, która wyraźnie nie przystaje do rówieśników. To dzięki niej przenosimy się w przeszłość i poznajemy wcielenia Elizabeth. Dowiemy się, jak wiedźma radziła sobie w hrabstwie Wessex w 1627 roku – w czasach zarazy i polowań na czarownice – następnie w XIX wiecznym Londynie, gdzie grasował Kuba Rozpruwacz, a także w ogarniętej wojną Flandrii w roku 1917.


Luty 2013
Ladacznica
Emma Donoghue
Papierowy Księżyc

Ladacznica to nadzwyczajna powieść o Mary Saunders, młodej córce biednej szwaczki, umieszczona w barwnym pejzażu Londynu i Monmouth XVIII-wiecznej Anglii.
Mary łaknie pięknych ubrań i wstążek, tak jak ludzie z jej klasy łakną jedzenia i ciepła. To głód, który sprowadza ją na drogę prostytucji w wieku trzynastu lat.
Mary zostaje wypędzona z domu przez swoją rozszalałą matkę gdy zachodzi w ciążę i niemal umiera na ulicach Londynu. Jej wybawicielką okazuje się Doll – prostytutka. Mary swobodnie przemierza Londyn wraz z Doll, ubrana w wyzywające, krzykliwe stroje i z krzykliwie umalowanymi na czerwono ustami, sprzedając swoje ciało mężczyznom. Stając w obliczu długów i gróźb, ucieka do Monmouth, rodzinnego miasta swojej matki, gdzie próbuje rozpocząć nowe życie jako pokojówka w domu pani Jones.
Mary wkrótce odkrywa, że nie jest w stanie uciec od swojej przeszłości i od tego jak wiele są w stanie zapłacić jej ludzie za spełnianie zachcianek, które nie przystoją ich pozycji w społeczeństwie…

6 lutego 2013
Gwiazd naszych wina
John Green
Bukowy Las

Szesnastoletnia Hazel choruje na raka i tylko dzięki cudownej terapii jej życie zostało przedłużone o kilka lat. Jednak nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół, nie funkcjonuje jak inne dziewczyny w jej wieku, zmuszona do taszczenia ze sobą butli z tlenem i poddawania się ciężkim kuracjom. Nagły zwrot w jej życiu następuje, gdy na spotkaniu grupy wsparcia dla chorej młodzieży poznaje niezwykłego chłopaka. Augustus jest nie tylko wspaniały, ale również, co zaskakuje Hazel, bardzo nią zainteresowany. Tak zaczyna się dla niej podróż, nieoczekiwana i wytęskniona zarazem, w poszukiwaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania: czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może po sobie zostawić na świecie.
Wnikliwa, odważna, pełna humoru i ostra Gwiazd naszych wina to najambitniejsza i najbardziej wzruszająca powieść Johna Greena. Autor w błyskotliwy sposób zgłębia w niej tragiczną kwestię życia i miłości.

8 lutego 2013
Insygnia
S.J. Kincaid
Egmont

Tom Raines chciałby być kimś wyjątkowym. Niestety jego życie jest wyjątkowo… nudne – to nieustająca wędrówka od kasyna do kasyna z ojcem, pechowym hazardzistą. Tom zarabia na nich obu, wyzywając innych na pojedynki w grach komputerowych. Pewnego dnia wszystko się zmienia. Ktoś dostrzega jego osiągnięcia w świecie wirtualnych potyczek. Tom dostaje propozycję – może zostać kadetem w Wieży Pentagonu, elitarnej akademii wojskowej. Jeśli przetrwa, stanie się członkiem Sił Układu Słonecznego i poprowadzi swój kraj do zwycięstwa w III wojnie pozaziemskiej. Wreszcie będzie kimś ważnym, nadludzką maszyną bojową obdarzoną możliwościami, o jakich marzy każdy wirtualny wojownik. Życie w Wieży daje Tomowi wszystko, czego zawsze pragnął – przyjaciół, zainteresowanie dziewczyn, szacunek rywali. Ale czy jest gotów zapłacić za to najwyższą cenę? Insygnia to wciągająca przygoda w futurystycznym świecie. Ale też opowieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, zmuszająca do myślenia wizja rozwoju ludzkości i technologii.

22 lutego 2013
Strażnicy Historii #2 - Circus Maximus
Damian Dibben
Egmont

Strażnicy historii ponownie są w niebezpieczeństwie. Zasoby atomium, dzięki któremu mogą podróżować w czasie, jeszcze nigdy nie były tak niskie. Jake ma przenieść się do XVIII-wiecznej Szwecji, aby odebrać nową partię tej cennej substancji. Jednak to dopiero początek… Demoniczna Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym starożytnym światem. Aby pokrzyżować jej plany strażnicy muszą przenieść się do 27 roku naszej ery, do pełnego przepychu Rzymu czasów cesarza Tyberiusza. Jednak Jake ma jeszcze jeden cel – odnaleźć swoją ukochaną Topaz...

Marzec / kwiecień 2013
Angelfall. Opowieść Penryn o końcu świata
Susan Ee
Filia 

Aniele, stróżu mój… szeptaliśmy przez setki lat. Myliliśmy się.
Teraz to właśnie ONE okazały się naszym największym koszmarem.

Ziemię ogarnęły ciemności. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki. Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale kiedy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Anioły. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne. Przez wieki uważaliśmy je za swoich stróżów, teraz okazały się agresorami siejącymi śmierć. Dlaczego zstąpiły na ziemię? Z czyjego rozkazu? Jaki mają plan? Czy ludzie zdołają im się przeciwstawić?
Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.
Czy postąpią właściwie?
Angelfall to trzymająca w napięciu, momentami brutalna i krwawa opowieść o końcu świata.
Mroczną atmosferę książki równoważą pełne humoru dialogi, a postapokaliptyczny mrok rozjaśniają promyki nieoczekiwanie rodzącego się uczucia. 


Czy widzicie tu coś dla siebie? :)